Obozy koncentracyjne (wspomnienia)
Wygląd

Obóz koncentracyjny w Buchenwaldzie
Obóz koncentracyjny – miejsce przetrzymywania, zwykle bez wyroku sądu, dużej liczby osób uznawanych z różnych powodów za niewygodne dla władz.
- To była mieszanina strachu i jakiejś tragikomedii. Wiele osób zafarbowało włosy na czarno, aby uchodzić za młodsze. Nagle lunął deszcz. Smugi czarnej farby zaczęły im spływać po twarzach. Niemcy kazali niektórym starszym ludziom zastygnąć w dziwnych pozycjach, na czworakach. Przypominali wielbłądy. Mimo całej makabry my, młodzi, nie mogliśmy powstrzymać się od histerycznego śmiechu. Może to była taka obrona organizmu, psychiki, która nie chciała przyjąć do wiadomości, że coś takiego się odbywa.
- Opis: Linka Gold o zebraniu żydowskich mieszkańców Będzina na boisku Hakoachu przed wywózką do obozów, „Dziennik Zachodni”.
- Kropla wody w tym czasie była marzeniem, toteż pewnego dnia, kiedy zobaczyłam jakąś miskę z płynem, którą przyniosła jedna z koleżanek, rzuciłam się łapczywie do picia. Dopiero później dowiedziałam się, że przez kilka dni pod rząd piłam mocz, oszczędzając każdą kropelkę.
- Opis: wspomnienia więźniarki żydowskiej ze Stutthofu.
- Trupy leżały dookoła baraków całymi tygodniami. Ciemniały i zatruwały powietrze, a co dzień przybywały nowe. Piece w krematorium były przeciążone. Pewnej nocy wybuchł pożar i spłonął budynek krematorium. Piece jednak zostały prawie nie naruszone, tak że mogły pracować już następnego dnia. W tej sytuacji Kommando (…) zaczęło wielką ciężarówką wywozić trupy z obozu na wielki plac poza drutami. Tam ułożono ogromny stos zwłok na przemian z drzewem, następnie polewano łatwopalnymi materiałami i w ten sposób spalono jednorazowo w szybkim tempie około tysiąca trupów. W styczniu stos płonął prawie co trzecią noc.
- Opis: Aldo Coradello opisuje ostatni okres obozu Stutthof.
- Szłyśmy dwanaście dni, kołując dookoła Gdańska. Na drogę dano nam po pół bochenka chleba i trochę margaryny (niektóre zjadły to od razu), a potem przez pięć dni nic nie otrzymywałyśmy. W napotkanych wsiach kobiety i dzieci kaszubskie usiłowały nam dać chleb, ale esesmanki nie pozwalały. Potem znajdowałyśmy podrzucany chleb na drodze. Gdy kromkę chleba spostrzegła esesmanka, wdeptywała ją w błoto. Biły za podnoszenie chleba. Na drodze spotykałyśmy pełno trupów mężczyzn – rozstrzelanych. Na moich oczach rozstrzelano moją koleżankę za to, że osłabła i nie mogła iść dalej. Z naszej kolumny liczącej 1300 kobiet rozstrzelano w drodze ponad 300 kobiet.
- Opis: fragment zeznania Janiny Kozłowskiej, byłej więźniarki w kolumnie ewakuacyjnej na procesie załogi Stutthofu.
Uwaga: W dalszej części znajdują się słowa powszechnie uznawane za wulgarne!
- Zgniłe deski, wąskie przejście. Droga do wolności prowadziła przez gówna. Smród dusił, ale przeszedłem, a wraz ze mną dwóch żydowskich chłopaków.
- Opis: Alojz Przybalka o swojej ucieczce przez obozowe latryny z Auschwitz-Birkenau. „Dziennik Zachodni”.