Nadberezyńcy

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Nadberezyńcy – powieść Floriana Czarnyszewicza z 1942 roku.

  • – No a cóż tam panowie w Polsce słychać? – zaczął. – Cóż słychać w Warszawie? Król Jegomość zdrów?
    Oficerowie obrzucili się wzajemnie oczyma, hamując uśmiech.
    – My w Polsce nie mamy króla – odrzekł kapitan, dowódca całego oddziału, człowiek lat 30, z czarnymi pięknymi wąsikami.
    – Jak to, nie ma króla?! – zdziwił się. – No, a jakże wojujecie bez gospodarza?
    – Tymczasowo jest Naczelnik Państwa.
    – Aha!… Pewnie Pan Dowbór-Muśnicki?
    – Nie, Piłsudski.
    – Nie znam takiego. Nie znamy. Hm… a myż myśleli, że jest król – mówił skrobiąc się w głowę. – Czy to panie, że nie było czasu na wybory, czy że nie ma podchodzącego grafa?
    – To panie rzecz drugorzędna; wprzódy trzeba Polskę wyzwolić.
    – A, wyzwoli się już, wyzwoli! Raz już dotąd doszliście, dojdziecie do końca. Teraz, gdy my przystąpimy z pomocą, pójdzie gładko.
    • Opis: rozmowa Mieczyka Piotrowskiego z polskimi oficerami w Bobrujsku w 1919 roku.
  • Powstanie się gotuje – ciągnął – tylko nie za przywrócenie „pryhonu”, jak to niektórzy szelmy mówią, ale za króla polskiego. Car ruski niechaj rządzi w Rosji za Dnieprem, ale my tutaj chcemy króla polskiej wiary jak to i dawniej przez długie wieki było, aż od początku świata. Za króla swojego, za swobodę i za prawo.
    • Opis: Stach Bałaszewicz na zebraniu w zaścianku Okolica.