Marta Wiecka

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Marta Wiecka

Marta Wiecka (1874–1904) – polska zakonnica w Zgromadzeniu Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego a Paulo (szarytek) oraz błogosławiona Kościoła katolickiego.

  • Ja nie jestem żadna kobieta, tylko osoba Bogu poświęcona.
    • Opis: gdy chory rabin wzbraniał się przed przyjęciem pomocy od siostry w szpitalu.
    • Źródło: Bł. Marta Wiecka, misjonarze.pl
  • Niegodnam tak wielkiej łaski, jakiej mi Bóg udzielić raczył, czynić to samo, co niegdyś Pan Jezus czynił: służyć chorym, a w ich osobie samemu Panu Jezusowi opatrywać rany. A to jeszcze nie wszystko: tak często łączyć się z Nim Komunii świętej.
  • Proszę się za mnie pomodlić, aby Pan Bóg mi dał siły i łaski, abym mogła być dobrą siostrą miłosierdzia.
  • W chwili, gdy usłyszałam te słowa, że mam przyoblec się w sukienkę Córek Miłosierdzia, pomyślałam sobie, że Bóg spełnił moje pragnienia, o których marzyłam od mojej młodości i uczułam w mym sercu radość wraz z wdzięcznością i miłością ku Bogu, który mnie niegodną raczył obdarzyć tak wielką łaską, iż przy Jego pomocy będę miała szczęście pracować w zgromadzeniu dla Jego chwały i pożytku bliźnich. Prosiłam Ducha Świętego, aby raczył mnie obdarzyć skupieniem, darem modlitwy i gorliwością w obowiązkach, które mi będą powierzone.
  • Wesoło i miło było mi przy moich ukochanych chorych w tym dniu przeżywanym z radością, z modlitwą i śpiewem przy żłóbku.
    • Opis: o dyżurze wśród chorych w Wigilię Bożego Narodzenia w szpitalu w Podhajcach
    • Źródło: Bł. Marta Wiecka, misjonarze.pl
    • Zobacz też: Wigilia

O Marcie Wieckiej[edytuj]

  • Do świętej siostry Marty.
    • Opis: tytuł listu pacjenta rabina do siostry Marty.
    • Źródło: Bł. Marta Wiecka, misjonarze.pl
  • Gdy w roku 1929 zaczęła się rozchodzić wieść, że jedna Siostra Miłosierdzia zamieszkała i zmarła w Małopolsce, uprasza ludziom wiele łask i wysłuchuje ich modlitwy, pisząca te uwagi znając dobrze wszystkie Siostry Prowincji zastanawiała się głęboko, która by to mogła być Siostra, nazwiska jej bowiem na razie nie wymieniano. Wtedy w pamięci piszącej stanął ten uderzający wyraz Siostry Wieckiej zawsze radosnej i pogodnej. Ona więc mogła być tą wysłuchującą modlitwy i tą pośredniczką przed Bogiem.
  • Gdy wybuchła wojna, przyjechało tutaj Gestapo, zabrało 9 ludzi z naszej wioski, również mojego ojca i brata. Ojciec mój był wójtem, brat sołtysem. Obu zastrzelili. Z tego samego miejsca zabrano i inne osoby. Również nauczycieli i wsadzali ich do auta. W aucie była już siostra Sługi Bożej Melania i też jako nauczycielka miała zginąć, ale jej siostra Barbara uklękła na drodze i prosiła za przyczyną Sługi Bożej o ratunek dla niej. I wypuszczono Melanię. Przeżyła wojnę. Mieszkała w Starogardzie.
    • Autor: Bronisław Wiecki zamieszkały w Szczodrowie na Pomorzu, wnuk Teofila Wieckiego, brata ojca Marty Wieckiej
    • Źródło: Bł. Marta Wiecka Świadectwa, martawiecka.pl
  • Jeśli to siostra Marta złożyła, to nawet sprawdzać nie trzeba.
    • Opis: lekarz do pacjenta rabina proszącego o sprawdzenie złamanej nogi złożonej przez Martę Wiecką.
    • Źródło: Bł. Marta Wiecka, misjonarze.pl
  • Koło nas w Potoczku jest lasek, przy którym wykopano rowy. W Śniatynie było getto żydowskie. Powiedziano Żydom, że idą na roboty a prowadzili ich pod ten lasek gdzie już były wykopane rowy i tam rozstrzeliwali Żydów i innych. Zastrzelono tam około 5000 ludzi. Pamiętam, jak moja mama opowiadała, że raz prowadzono drogą koło cmentarza Żydów na rozstrzelanie. Ci ludzie szli drogą a po obu stronach szła policja. Tuż koło cmentarza jedna kobieta z małym dzieckiem wyskoczyła z szeregu i przez żywopłot doskoczyła do grobu Sługi Bożej, położyła się na mogile razem z dzieckiem. Policja pobiegła za nią, ale jej nie znaleźli i nie widzieli jej na grobie Sługi Bożej. Może 10 lat temu ta kobieta przyjechała do Śniatyna, przyszła do grobu Sługi Bożej, by podziękować za ocalenie. Moja mam z nią rozmawiała. Z tej grupy tylko ta kobieta z dzieckiem uratowała się, inni zginęli.
  • Ludzie zanoszą do zmarłej różne prośby: o zdrowie, o pomoc w nauce, o zgodę w rodzinie, o zachowanie przy życiu syna – żołnierza w czasie wojny ZSSR z Afganistanem… Wiele próśb – i wszystkie wysłuchane. Panuje powszechne przekonanie, iż zmarła w stosunkowo młodym wieku Siostra (miała 30 lat) pomaga szczególnie młodym. Na grób siostry przychodzą wszyscy i katolicy, i prawosławni i starsi wiekiem i młodzi.
  • Miałam sposobność widywać ją w kościele i podziwiać jej głębokie skupienie na modlitwie. Ona uważała, że wszystko jest marnością, oprócz miłości Boga i Jego służby.
  • Moja mama była wyznania greko-katolickiego. Mój ojciec był wywieziony na Syberię. Po powrocie był inwigilowany przez NKWD. Został ponownie aresztowany i pod błahym pretekstem odbywało się śledztwo (1953). Miałam być także przesłuchiwana. Powiedzieli mi, że jeśli moje zeznania będą zgodne z zeznaniami ojca, ten zostanie zwolniony. Tuż przed śledztwem pobiegłam na grób „mateczki”, pomodliłam się. W wyznaczonym czasie stawiłam się na śledztwo. Zeznania moje i ojca były zgodne. I to był cud. Ostatecznie ojciec został skazany na rok więzienia a nie na pięć. Jestem przekonana, że stało się to za przyczyną „mateczki”.
  • Opiekowała się troskliwie nie tylko przydzielonymi jej chorymi, ale również wszystkim przebywającym w szpitalu ofiarowywała pomoc i opiekę cielesną i duchową. Miała dar wpływania na swe otoczenie. Wzbudzała wśród innych sióstr, u służby pomocniczej i u lekarzy głębszą chęć opiekowania się chorymi. Wśród ciężkiej pracy zawsze była pogodna. Miała też dar nawracania grzeszników. Na jej oddziale żaden chory nie umierał bez pojednania się z Bogiem.
  • Siostra Marta stanowi przepiękny wzór i przykład miłości wzajemnej, przebaczenia uraz i wdzięcznej pobożności jakby swobodnej i łatwej do naśladowania.
    • Opis: siostra ze zgromadzenia zakonnego o Marcie Wieckiej
    • Źródło: Bł. Marta Wiecka, misjonarze.pl
  • Siostra Wiecka to dusza niewinna, całkiem Bogu oddana. Za nią tak ręczę, jak sama za siebie.
  • W szpitalu w Śniatynie miała swój oddział w pobliżu kaplicy, toteż często choć na moment tam się udawała, by oddać cześć swemu Boskiemu Oblubieńcowi i błogosławieństwo Boże sobie na swe prace wypraszała. W niedzielę, zaspokoiwszy z macierzyńską dobrocią potrzeby chorych, mawiała: Ja teraz idę na Drogę Krzyżową do kaplicy, może by kto z was poszedł też ze mną. Pan Jezus tyle cierpiał za nas, a my tak mało o tym myślimy.
    • Opis: siostra ze zgromadzenia o Marii Wieckiej.
    • Źródło: Bł. Marta Wiecka, misjonarze.pl
  • Zostawiła wielką pustkę i żal za sobą. Przez cały czas choroby byłyśmy jakby w oblężeniu. Przeważnie Żydzi bardzo się interesowali jej chorobą. Ciągle dowiadywali się o stan jej zdrowia. W jej intencji palili świece w swoim domu modlitwy. Pogrzeb był jakby uroczystą manifestacją. Brali w nim udział duchowni wszelkich wyznań i nieprzeliczone tłumy. Każdy uznawał, że to pogrzeb świętej.
    • Opis: zapis z kroniki zakonnej zgromadzenia.
    • Źródło: Bł. Marta Wiecka, misjonarze.pl
Commons-logo.svg