Marek Piwowski

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Marek Piwowski

Marek Piwowski (ur. 1935) – polski reżyser i scenarzysta.

  • Dokument jest mi potrzebny po to, by przyjrzeć się ludziom. (…) Najbardziej frapują mnie w filmie dokumentalnym portrety ludzi, to co dzieje się w ich twarzach.
  • Jest wiele ważnych problemów, które mnie obchodzą, ale starałbym się wybierać takie, które dają szansę stworzenia ciekawego widowiska filmowego – które można przedstawić w sposób budzący zainteresowanie ludzi.
    • Źródło: „Kino”, 1970 nr 11
  • [Rejs został przyjęty w USA] lepiej niż w Polsce. Na festiwalu w San Francisco po projekcji Rejsu przez kilka dni na ulicy krzyczano za mną: „Patataj, patataj!”. Ostatniego dnia festiwalu powstał fan club Rejsu, a zaraz potem w Los Angeles i w Nowym Jorku. Po festiwalu w Nowym Jorku zaproponowano mi wykłady w City University of New York.
    • Źródło: Piotr Czerkawski, Drżące kadry. Rozmowy o życiu filmowym w PRL-u, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2019, ISBN 9788380499171, s. 264
    • Zobacz też: Rejs
  • [Rządzący tak się bali komedii,] bo mieli kompleks nieautentycznego dojścia do władzy. Brak legitymizacji oznaczał słabość. A władza chciała być silna. Wolała już zarzuty, że jest groźna, nawet straszna, bo wtedy czuła się silna. A komedii się bała, bo kto jest śmieszny, ten niegroźny.
    • Źródło: Piotr Czerkawski, Drżące kadry. Rozmowy o życiu filmowym w PRL-u, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2019, ISBN 9788380499171, s. 262
    • Zobacz też: Rejs
  • W Polsce wykonuje się rocznie kilkadziesiąt wyroków śmierci. Na prywatne zlecenia. (…) Chciałem dotrzeć do rynku egzekutorów. Pośredniczył w tym prywatny detektyw. Egzekutorzy sprawdzali mnie pół roku. W końcu detektyw zawiózł mnie do Magdalenki. Po drodze wstąpił jeszcze do Komendy Głównej, gdzie z kartoteki „kupił” kilka danych potrzebnych egzekutorom. W Magdalence wylądowaliśmy w restauracji – okrągła, pusta sala, tylko w cieniu przy zastawionym stole siedziało kilkunastu niepozornych panów. Tacy powinni oni być – szczupli, szybcy, zwinni. Nie mogą rzucać się w oczy, mają zrobić swoje i zniknąć w tłumie. Tylko jeden z nich mógłby sprostać wyobrażeniom reżysera filmów kryminalnych. Wysoki, barczysty, wytatuowany, groźny, kruczoczarne włosy i ostre baki. Ale to właśnie on jeden z nich wszystkich „wpadł” i trafił do więzienia. Wyszedł na przepustkę, na jeden dzień, bo na pogrzeb. Miał wtedy zatrucie żołądkowe, więc nie jadł, nie pił. „Może jednak coś panu przyniosę” – zatroszczyła się kelnerka. „To może trochę ryżyku” – poprosił zabójca. Potem mnie upili, przesłuchali, a po czterech godzinach zaprosili do domu, poznali z rodzinami, a na koniec obiecali: „Panie Marku, jakby coś, to my panu bezinteresownie”.
    • Opis: o pracy nad filmem Przyjmę zlecenie na egzekucję długów, osób itp. (2001).
    • Źródło: Piotr Czerkawski, Drżące kadry. Rozmowy o życiu filmowym w PRL-u, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2019, ISBN 9788380499171, s. 260
  • W sprawie formy i dramaturgii chciałbym wyraźnie powiedzieć: zastąpiłem rozwijanie fabuły rozwijaniem tematu.
    • Źródło: „Kino” 1971, nr 3

O Marku Piwowskim[edytuj]

  • Paradokumentalna metoda Piwowskiego opiera się na 'wątkach znalezionych', strukturach epizodowych i obserwacji interpretującej. Nie można znaleźć klucza do jego filmów pomijając te czynniki.

Zobacz też[edytuj]