Maksymilian Tchoń

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Maksymilian Tchoń (ur. 1987) – polski poeta i eseista.

Kolor po dniu Teoria geocentryczna[edytuj]

  • – choć nie jestem polityczny
    chcę widzieć po lewicy dziecko

    po prawicy żonę
    • Źródło: Kochanka, z tomu: Kolor po dniu Teoria geocentryczna, Episteme, Lublin 2018, s. 46.
  • na niebie błogosławieni cisi ty i ja nasza rana współczesności
    – plaża – oaza ulepiona z kochliwego miasta – zatamuje migrację
    – między sercem a głową krtań otwieram księgę a w niej paszport
    do kraju skrzypiec – zapadają się klawisze ostatnia dumka
    zanucona przez wodzireja łazienkowych odkryć bóg jest super
    idę w jego okolice? niesie w objęcia snu – – sfatygowany ręcznik
    – niczym ptak spływa przesłaniem
    • Źródło: List do José Donoso, „plugawy ptak nocy” pragnie fortuny, z tomu: Kolor po dniu Teoria geocentryczna, Episteme, Lublin 2018, s. 50.

Niecierpliwy[edytuj]

  • bywało lepiej
    kiedy wiatr
    nie skamlał o swoje
    wtedy nawet
    wołało się chmury za dnia

    teraz
    z kolejnym echem
    coraz więcej zgiętych masztów
    na wciąż tym samym
    lecz jakże krótszym

    i

    pożółkłych nici czas
    na białych żaglach
    które wciąż
    boso na wesele
    kroczą
    cichym
    stepem
    • Źródło: Na horyzoncie, z tomu: Niecierpliwy, Miniatura, Kraków 2013, s. 5.
  • cicho, w milczeniu Nieba

    pojadę, tak pojadę

    i kwiaty na obwolucie
    złożę Ci w podzięce

    w ten burzowy, niewinny dzień
    • Źródło: Wyprawa przez Ksanthos, z tomu: Niecierpliwy, Miniatura, Kraków 2013, s. 77.

Całkowite zaćmienie[edytuj]

  • jak na ironię:
    zagasił mnie
    twój
    światły umysł
    • Źródło: Jak, z tomu: Całkowite zaćmienie, Bel-Druk, Tarnów 2015, s. 53.

Ars poetica[edytuj]

  • niczym Fler i jego znamiona
    niczym Zimmer i jego akordy
    niczym Beksiński i jego zarysy kształty
    niczym Beethoven i jego etiudy
    dziś ja piszę na nowo swoją
    „Pieśń nową” zdzieram z siebie jarzmo
    cierpliwej obelgi ponieważ ci którzy nazywają mnie Poetą
    bo ci którzy trwają w swoich postanowieniach
    bo ci którzy mówią że jestem Milion
    bo ci
    bo ci
    w katedrach dźwięku Maxima
    Longa Breve
    • Źródło: Ars poetica, z tomu: Ars poetica, Adam Marszałek, Toruń 2015, s. 55, lub [w:] Przydroża Ostrołęcki Rocznik Literacki nr 6/2019, s. 221.
  • usiedliśmy w domu, przed domem
    na ławce z ażurowego tworzywa,
    świat imał się końcowi zachodząc
    hebanowym niebem. na linii brzegowej
    naszej przystani cumowało wiele łodzi,
    były to najprawdopodobniej żaglówki
    czeskiego pochodzenia, odarte feerią
    ze skórzanego anturażu.

    ciche odgłosy września przenikał
    pot ze spalonego słońcem ciała. nasza
    matka ziemia wydobywała ostatnie
    westchnienia przygranicznego torfu.
    i my, i my pogodni, ciągle lecz bez
    ustanku słuchaliśmy swoich słów. (…)

    ja trzymając
    krucyfiks w ręku odliczam prostacko:
    pycha charakteru
    chciwość duszy
    nieczystość ciała
    zazdrość zmysłów
    nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu.
    Panie nad swoim
    istnieniem, ośmielam się mówić
    tylko oko w oko słowami:
    raduję się że mogę
    brać udział

    w tym ziemskim „dziwowisku”
    • Źródło: Oddalenie. Poemat., z: Antologia Poetów Polskich 2017, Pisarze.pl, Warszawa 2017, s. 573-574.
  • demiurg pyta Moskwę o zgodę
    na transport ciała i zwłok poezji
    ostatni trębacz – zwiastuje porę
    nowiu na katafalku wylewa się

    rosa z pękniętej róży czysta poezja
    • Źródło: Demiurg pyta Moskwę, z tomu: Ars poetica, Adam Marszałek, Toruń 2015, s. 25.

Femme. Parafraza z pamięci[edytuj]

  • nie pomylę się chyba, jeśli stwierdzę, że pod górę łatwiej jest zapodziać kilka kilogramów
    lecz czy to odciąży nas z grzechu? który tak mocno trzyma się ludzkiej natury i z kwiatem
    nazwanym orchidea zamieni drogę na stok po którym spłynie ostatnia łza wyrwana nauce

    wiem, że twoim celem jest moje zbawienie daj mi tę ławkę niech odpocznę na bezlistnym
    drzewie pomalowanym krwią z ran gorejących ciepłem wszechświata
    • Źródło: Na podstawie „Dziennika z podróży ’85” Ryszarda Krynickiego, z tomu: Femme. Parafraza z pamięci, Mamiko, Nowa Ruda 2017, s. 75.

Opracowanie edytorskie[edytuj]

  • jeśli prawdą jestem adoptowany wykrzyczę w
    niebo: niech żyje życie! i podpalę stos mojego
    prowentu – zbudzi się w tobie idea czysta. jeśli
    peryfrazą orzeczone kłamstwo – wyartykułuję
    na łamach wokandy Sądu Najwyższego,
    zamienię się w regenta i powściągnę podatek,
    ku przesłaniu Boscha, w wirtuozerii plam
    obrazu, bo lubię być sam. to wszystko w imię

    sztuki
    • Źródło: Pragnienie miłości, z tomu: Opracowanie edytorskie, Nowy Świat, Warszawa 2015, s. 23.
  • powściągnijże dramat jednostki wybitnej
    pomniejsz, zminimalizuj a w odwecie
    przybiją cię pierwszym gwoździem do sosny
    z sokiem wypłynie twój pigment i ty jak

    nowo narodzony zdefiniujesz na nowo
    piękno i brzydotę
    • Źródło: Niech się stanie, z tomu: Opracowanie edytorskie, Nowy Świat, Warszawa 2015, s. 49.

Potępiony[edytuj]

  • zaogniony konflikt w poezji
    sprzeczność interesów
    ranny i trup w białej strofie
    domaga się godnego

    odniesienia
    • Źródło: Poeci wyklęci, z tomu: Potępiony, Nowy Świat, Warszawa 2016, s. 5.
  • matka mówiła: synu –

    żyj po bożemu, ty mówisz: ojcze
    teraz ty mówisz: teraz ja mówię
    obustronnie się zagłuszamy z jednej
    strony język doświadczenia
    z drugiej język niewinności proszę

    cię trwaj jak oczy widziały daleko
    jak gwóźdź wyszarpnięty z drzewa
    cienie rzucając za siebie oddaje
    ducha w ręce natury kochanko wiosno
    opieraj się na tkaninie bo twarze

    uschną jak wszystkie drzewa jesieni -
    tato nazwij mnie trusiem czy zajączkiem
    sen nieroztropnych i oczytanie
    (postawiona w oczach dziecka) –
    zgrzeszysz – negacją uniesieniem

    odpuścisz zwycięstwo

Wiedziałem[edytuj]

  • Kolorem
    W dowodzie tożsamości
    Moja tożsamość:
    Światowa
    Przynależność:
    Do idei
    Dobór słów:
    Omylny
    Język: miłości i nadziei

    Czystość: sumienia

    Wolność:
    Słowa a niewola
    Pokusy
    • Źródło: * * * Wolno mi, z tomu: Wiedziałem, Episteme, Lublin 2020, s. 31-32.
  • Spóźnieni o muśnięcie warg

    w głodzie jesieni natchnienie
    późne, późne zbiegi miłości a wiersze odczytane

    inną historią…
    • Źródło: Poezja żywa, z tomu: Wiedziałem, Episteme, Lublin 2020, s. 53.
  • mieszkam na wyspie
    oblanej miłością
    usta są kanałem
    ramiona mostem zwodzonym
    uda portem
    (…)
    mieszkam na wyspie

    z różańca mając wspólne
    mosty
    (…)
    na pierwszym paciorku
    odmawiam turystom
    (...)
    na kolejnych rozważam
    czy jesteś zazdrosna

    o moje pasje a morze
    wyszumiałaś się już
    a to co ja gwarantuję to
    stały ląd
    (…)
    a nad to kilkaset dni
    powtarzanych zbliżeniem
    • Źródło: Północ, południe [w:] Pisarze.pl, Warszawa 07.01.2020.

Człowiek z końca frazy[edytuj]

  • jestem idyllą twego głosu
    krzykiem twego serca
    niezastąpionym schronem potocznej mowy
    magnetyzm słuchu
    piękno mowy

    i niebiańska alternatywa
    w którą wdraża się życiowy plan

    ziemie obiecane(…)

    próg dzieciństwa przekroczony strofą
    czego chcieć więcej
    od twych ud czego więcej
    • Źródło: logopeda, z tomu: Człowiek z końca frazy, Bel-Druk, Tarnów 2016, s. 21.
  • moim powołaniem jest pisać
    że najlepsze święta to te oparte o słowo
    i uświęcone zaklęty w drewnie
    mały żołnierzyk spogląda zawsze
    w tę samą stronę
    ciężar geniuszu i lekkość tradycji
    jezusek spoglądający dostępuje wiedzy
    tysiąclecia

    internowany bohater
    sługa słowa staje się wielkim
    święta dochodzą swej istoty
    ostatni rozkaz i przemienione ciało
    symbole epoki i taniec ludzkiego mrowiska
    gdzieś czerwony dywan
    taniej literatury niesie legendę w nieskończoność
    przepowiednią ogłaszając
    przełomową północ
    • Źródło: Spisane słowa dają tomy, z tomu: Człowiek z końca frazy, Bel-Druk, Tarnów 2016, s. 36.

Walkirie. Noc ciszy[edytuj]

  • jezioro w błękicie
    konwalia tuli się do księżyca
    ach ta poślubna noc
    • Źródło: IX (jezioro w błękicie), z tomu: Walkirie. Noc ciszy, Mamiko, Nowa Ruda 2016, s. 11.

Narracje[edytuj]

  • – tyle lat nie było cię w domu zbudowanym z chrustu
    każda chwila, którą muszę spędzić z dala od Ciebie
    oddala mnie od etiudy. Czyżby sprawiły to twoje piękne
    słowa? bo w Twoje życie weszło moje życie.

    Nic mnie nie powstrzyma przed kolejnym wybuchem –
    Wielki głód odsunął nasze zaślubiny gdzieś na peryferie.
    • Źródło: Muzyka kosmosu, z tomu: Narracje, Episteme, Lublin 2019, s. 55.

http[edytuj]

  • napisałem wiersz ostatni z listów cudzych
    pierwszych rozsądnych i po piasków pustyni
    głębiny nie zaznam spokoju sforsowanego
    jakuba (…)

    tylko dla ciebie i tylko przy tobie jest królestwo
    moje i dzień w którym zapamiętałeś akty strzeliste

    zapamiętaj jestem tobą żyję z tobą śpię
    z tobą w tobie milczący i gdzie widmo
    jedynie w promieniach poranka padam
    obcymi językami na alabastrowe ciało

    ruchomy zgubiony i niezbłąkany prawie nagi
    jak go stworzył pan znak listowny i liczba π
    • Źródło: יַעֲקֹב syn Izaaka, z tomu: http, Mamiko, Nowa Ruda 2015, s. 49.
  • teraz kiedy leżysz i tak spokojnie oddychasz
    oddychasz i czujesz na sobie mój osiadający pył
    nie byłbym człowiekiem na Twoje wezwania

    gdyby nie łuna beznamiętnych bezinteresownych
    słów jesteś mi miła żywiołem świtem prawem

    i obowiązkiem jak rozpętany ogień i woda
    opar i szron dostatek i susza wstyd i pogarda
    • Źródło: Ballada pisana nocą, z tomu: http, Mamiko, Nowa Ruda 2015, s. 50 lub Synekdocha nr 1 (2015), Tarnów (Bel-Druk) s. 8.
  • gdzie te góry
    widziane szeptem
    twojego wzroku

    gdzie te morza
    przelane łyżeczką
    twojej goryczy

    gdzie te pustynie
    suche i gorące twoim
    stopom przeznaczone

    niczym wiersze na
    twój stelaż pamięci
    rzucone
    • Źródło: Poema naiwne, z tomu: http, Mamiko, Nowa Ruda 2015, s. 137-138.

Ziemia złych wyroków[edytuj]

  • z mojej powracającej życiem
    tęsknoty jestem na zachód
    zapatrzony

    w zamachu miłości obóz solidarnej
    przyjaźni całą treść podrzędnie
    niżej podpisany legitymujący się

    dowodem wypowiedzi
    upoważniam poetę jak
    Dawida z Goliatem na tej planecie(…)
    rzucam
    akcenty planetą w ironię
  • Konstruktorze Wszechrzeczy
    dałeś moc

    Architektom świata
    • Źródło: * * * Wyrzuceni, z tomu: Ziemia złych wyroków, Adam Marszałek, Toruń 2019, s. 19.

Rezerwat znaków przestankowych[edytuj]

  • Wlany do butelek, opieram rękę

    na walizkach, majacząc, tylko w drodze mając
    stałe priorytety, (…)

    Gdzie leżą butle gliniane
    win odpuszczonych? A dom nasz, to otwarte serce
    Descartes’a, nienormalność sztuki budzi dziś
    wątpliwości, (wszystko opiera się na
    talentach).
    • Źródło: Wszystko opiera się na talentach, z tomu esejów: Rezerwat znaków przestankowych, Adam Marszałek, Toruń 2018, s. 13.

Zakazana miłość[edytuj]

  • – lubię światło, nawet w nocy, kiedy zbawia mnie owacja
    – mam nałogi: wariactwo i powaga
    – czasami muszę być dzieckiem, ale o tym nie mówmy…
    – na usługach reżysera ścielę pościel
    – mówię: dzień dobry i do widzenia marzeniom i grzechom
    – wierzę, że przyjdzie czas, kiedy oddzielę życie
    od sztuki
    • Źródło: Ile znasz języków?, z tomu: Zakazana miłość, Episteme, Lublin 2020, s. 48.
  • Słuchaj się
    Matki
    Słuchaj się
    Ojca

    A będzie ci
    Dany
    Obcy i swój
    Laur
    Wielu wschodów
    Słońca

    Coś zostanie
    Czar pryśnie
    • Źródło: *** (Pozwól mi), z tomu: Zakazana miłość, Episteme, Lublin 2020, s. 32.

Imperium Polonicum[edytuj]

  • katastrofy dziecko i człowiek fregaty adriatyckich
    patyn ty i kwiaty zła na koniec przyniesione stawiając
    opór możesz tylko wznieść budowlę trwalszą od
    gotyckich kościołów stawianych na chwałę i cześć
    męczenników wiesz to oni za wiarę oddali serca
    dopuścili się niechlubnego rozgłosu łamali przykazania (…)

    jednostki gdzie kult miar i wag Szkół Wyższych
    i cyrków zapomnij o mnie droga Asfodel’e oto ofiarne
    ci składam jemioły jak kieliszek wina i zapach ciasta
    z tobą źle mi i bez ciebie też źle ale mimo naszej
    poróżniającej się uczoności gdzie oddech mistrza
    Wolanda który chwyta za kołczan wybierz życie i śpiew
    • Źródło: A kropka (poemat), z tomu: Imperium Polonicum, Adam Marszałek, Toruń 2016, s. 43-44.

inne[edytuj]

  • Żyj, a ja cię w ostatniej chwili uratuję
    Żyj prawdy sytością i dostojnością kłamstwa
    Żyj, bo innego obowiązku nie masz
    a prawem śmierć
    Milcząca lub z prawem do dyskusji
    Jeszcze nie dziś ale jutro, po jutrze
    Posłyszę, żyj a – zrozumiesz wszystko
  • – jeżeli kiedyś jakiś wiersz przebolał twoją zadumę, jeżeli kiedyś jakiś wiersz sprzedał prywatne życie?
    – z jaką barwą prowadziła cię gwiazda? z jakim przekonaniem, złym – dobrym? dałeś mi dwa tysiące lat

    (…)to ono samo jest klejnotem. ale dalej nie pytaj matki – chodźmy w deszcz, nawet jeśli dom na skale
    podmywa przypływ, zrujnuje wichura
  • kochaj mnie:
    błyskiem grzmotem
    światłem cieniem
    prawdą ostateczną i dostojnym kłamstwem
    (…)

    więc świeć do póki
    dopóty

    zobaczę wiekuistość
    w świetle cieniu
    prawdzie kłamstwie
    oddechu zatorze

    codzienność każda chwila
    zwykłe dni są
    sprawdzianem miłości

    moja wielkość zależy
    od ciebie
  • mówienie – mówieniem
    milczenie – milczeniem
    szept – ostoją narodu, dla

    woskowej cyganerii detonuję
    wazę snu, z którego wyszła
    moja miłość do tańca

    (…) zamieram
    w postanowieniu

    że tobie ujarzmię swój żywioł
    o połączeniu wzajemnych ciał
    dziesięć pytań –

    odpowiedź: twój na zawsze
  • ten pień

    namówią na wędrówkę w głąb siebie
    a on i tak nie przekroczy wieczornej tajemnicy sucha ziemia
    i mokry poniedziałek każdego tygodnia wyglądający tak samo
    wybitna osobistość sportów zimowych zimą pusty i wymodlony

    przyjechał jako niemowlę ze śpiewem siewcy
    tak głodne ale mądre jego słoje rozbiją dzisiejszy świat
    i odetchnie kilkoma kroplami żywicy

    marzeniem być wśród sowich i stać się pomnikiem przyrody
    czy znasz język demokracji na choć jednym mokrym liściu?
  • mam dłonie pełne ucieczki
    w dotyk i czułość
    a marzenia mam jak linie papilarne
    oryginalne bo nieskończone
    • Źródło: Mam ręce, [w:] Epea. Pismo literackie, Wyd. Książnica Podlaska, nr 1/2020, s. 45, Białystok 2020.
  • Szliśmy uliczką wiary i niepewności,(…)
    Po obu stronach bunt i heroizm,
    ukryty w zapachu gotyckich katedr,
    (jakże pięknie strzelistych i ostrołukowych).

    Nie czułem się wybrany:
    bo śmiertelność, to zabawa nie dla zmysłów(…)
    Wpatrzony zdziwieniem w latające ewangeliarze,
    wyliczałem kolejne fasady,

    niestety nie do zdobycia.
  • kiedy chciałbyś pobiec za świętem panie Boże z przeszłością(…)

    z jednej strony pięć minut –
    z drugiej wieczność nie do wytrzymania.
    • Źródło: Ucieczka, [w:] Okolica Poetów, nr 87 (129), 2019, s. 19.
  • Pobożni, ich wyraz obiegnie cały świat,(…)

    Wjęzyku głodnych i sytych,
    w języku uśmiechniętych i tych,
    którym uśmiech zaniemówił słońcem wstającem.
    Kocham i wierzę,
    w poezję co krzepi umysły.

    A – przepraszam
    B – wybaczam
    C – Z – zbawiam.
    • Źródło: Wierzę, [w:] Wolna Inicjatywa Artystyczna Wytrych, nr 1 (21) 2020, s. 9.
  • wokół księżyca zaprotestują wiersze. twój ojczym

    wiatr poniesie duże morze – w albumie twego miłosnego
    CV wydatek pięści Dobrej Nowiny.

    skurcze mięśni – zastępów, a ty bądź
    architektem swojego szczęścia czytany tysiąc dziewięć set
    osiemdziesiąt siedem tysięcy razy?
    • Żródło: Dług publiczny [w:] Poezja Dzisiaj, 2019.
  • Wracam dziś
    z pełni zainteresowania
    – rusztowanie
    sięgające gwiazd
    wali się

    I nic pełnia nadal pełna
    nów sierpem ociosany
    na tej wsi
    gwiazdy dają gwarancję
    Historia obecności
    to słowo Słońca, Boże
    • Żródło: Słowa [w:] Pismo literacko-artystyczne Bezkres, marzec 2020, s. 17.
  • Rozwiedziony ze słońcem
    mam promień nadziei,
    bo zawsze wstanę i zawsze polegnę.
    Między powiedzmy, a pomilczmy
    trwanie wieczyste
    i docieranie się – byleby miłości.
    Zawieram się w niedefinicji: dwóch słów
  • książeczka wojskowa (która jeśli zdarzyło
    ci się być mężczyzną – będzie się o ciebie
    dopominać, nawet wtedy, gdy wszyscy
    cię zapomną). książeczka twojej rodzimej
    alma mater
    książeczka maminej modlitewnej chwały

    dziś mam przy sobie biel – w mojej dłoni
    twoją dłoń, przy skroni twoją skroń –
    jesteś moją supernową tabula rasą – płoń
    we mgle zależności upartej łzy z miliarda
    skal – ten sztorm wciąż wyrzuca mnie

    na powierzchnię (...)

    – nieskalane moje oczy choć rozdarte na
    kolory zaniemówią, spłonie w piecu mój
    cień chleba, nów u podstaw nocy –

    z którego jadły miliony…
    • Źródło: pójdę w świat, [w:] Strona Autorska.

O Maksymilianie Tchoniu[edytuj]

  • Jest w tym jakaś wiara w sens życia pomimo wszystko, pomimo nieszczęść i zawodów, chorób i klęsk. Bowiem poezja Tchonia nie jest jednoznaczna, jest zawirowana jak ludzki los i ludzka psychika. Miesza szczęście z pesymizmem, radość z klęską, miłość ze zdradą i zniechęceniem. Pod tym względem jest bardzo autentyczna, życiowa i prawdziwa. A wszystko to podane w cudownej impresjonistycznej poetyce malarstwa, gdzie cień miesza się ze światłem, gdzie kolory przenikają się wzajemnie tworząc nową jakość. (…)
    Poezję Tchonia chce się czytać, choć wymaga współuczestnictwa. Lektura tych wierszy to jest jak rozmowa z przyjacielem, kiedy wielu spraw się domyślamy sami, nie muszą być one dopowiedziane literalnie do końca. W tych wierszach odnajdziemy swoje zmartwienia, troski i problemy. Ale oczywiście nie są one podane na tacy, są ukryte jak owoce w krzewie agrestu, trzeba wysilić trochę spostrzegawczość, rozgarnąć liście słów, aby dotrzeć do sensu owoców.
    Poszukuje sensu życia w stosunkach międzyludzkich, w ziemskim otoczeniu, wśród naszych słabości, łagodzonych zachwytem nad życiem. (…)
    Poezja Maksymiliana Tchonia jest na wskroś oryginalna, nie jest niczyim epigonem. Oczywiście jednym się będzie podobać bardziej, innym mniej, mnie zachwyca jej rozmach i wyobraźnia oraz jej intymność, rozszyfrowywanie międzyludzkich kontaktów na poziomie metafizycznym, poetyckim. Jest to poezja psychologii miłości i zrozumienia między ludźmi.
  • „Rezerwat znaków przestankowych” Maksymiliana Tchonia to swoista silva verborum, czyli gąszcz słów, w którym sąsiadują obok siebie różne formy literackie: tradycyjne wiersze z prozatorskimi mikroesejami czy felietonami, a także krótkimi notami.
    Istnieje proza poetycka, uwolniona z rygorów nie tylko mowy wiązanej, ale w ogóle form stroficznych. Zarazem jednak, nie spełniając roli narracyjnej i będąc pozbawioną epickiego dystansu, służy wyłącznie ekspresji swojego podmiotu lirycznego. W przypadku tej uprawianej przez Tchonia paradoksalnie formę stroficzną przybierają niekiedy jej tytuły: „Idea nieobyczajnych zjadaczy chleba,/dążenia ku gwiazdom/oddam Ci dzisiaj, góro graniczna”. (…)
    Ważna rolę w świecie poetyckim tego autora odgrywa metaforyka sceniczna, złożona z wizji teatru „pięciu minut, które dostałem od losu” („Idea…”), „kosmicznego spektaklu, który odbywa się od kilkunastu miliardów lat” („Urosłem do rangi Gwiazdy”), scenopisu, który przygotował dla mnie tę historię” („Tęsknota widzialnych pejzaży. Krótki traktat wyrażony o marszrucie”), kurtyn, w tym żelaznej („Syndrom sztokholmski”, „epilog”) i suflera („Jeżeli…”).
    Jeśli sztuka przetrwa próbę czasu, to „do zobaczenia w następnym życiu”, zdaje się autor wyrażać nieśmiałą nadzieję w konkluzji „cytatu z listu”…
    • Źródło: Silva verborum albo quasi-literaturoznawstwo poetyckie, Piotr Marek Stański [w:] Akant, 11 (271) 2018, s. 36.
  • Maksymilian Tchoń, poeta nieoczywisty. Lektura jak rozmowa i nawet jeśli tytuł tomiku sugeruje iż będą to wiersze o miłości ( ZAKAZANA MIŁOŚĆ ) to cały czas jest to dyskurs o człowieku, jego miejscu w świecie, dysputa o słowie – tym, które ma moc kreacji i destrukcji.
    Mój ulubiony – zanim spóźnimy się na swoją śmierć ( WIEDZIAŁEM ). Życie – jak książka, a „ myślnik wprawiający nas w zakłopotanie ” to wisienka na torcie. I tak jak „ każde istnienie ma swoja gramatykę ” tak każdy z tych wierszy jest osobny, inny, jednocześnie zachowując wspólne tło. Niekończące się zastanawianie nad Człowiekiem, jego rolą w świecie, przyczynkiem do tworzenia i odkrywania nowych przestrzeni.
    Warto poczytać. Zastanowić się, także nad sobą.
  • Miłość nie jedno ma imię – w poincie pisze Maksymilian Tchoń, autor zbioru pt. Zakazana miłość. Recenzent, Zdzisław Antolski zauważa, że wszystkie zamieszczone w tym zbiorze wiersze tworzą ciąg logiczny. „...Ta poezja jest nieujarzmiona jak rzeka i potrafi unieść wiele znaczeń oraz metafor…”. Cytuję ten fragment, jako niezwykle trafne spostrzeżenie dotyczące odbioru specyficznego „strumienia samoświadomości”, swoistego rachunku sumienia, autorefleksji.
    Awangardowość i tradycja; zdawać się może, że to dwie przeciwstawne tendencje. Jak udaje się je spleść, nieustannie zaplatać i wykorzystywać? Choćby dlatego warto zagłębić się w nurty wierszy Maksymiliana. Pozostaje on do końca tajemniczy i zasadniczo nie zdradza żadnych własnych tajemnic. Nie dowiemy się zatem czy jest zakochany w kobiecie czy w poezji i literaturze. Zapewne oba uczucia towarzyszą jego odkryciom i wysiłkom zdobycia wzajemności. Erudycyjnie wykształcony, sprytny i przygotowany do roli poety ze swadą wiedzie nas na: ścieżki, trakty i bezdroża. Nie zważa na wertepy, nie traci animuszu. Jego wymowa jest potoczysta, bywa chełpliwa ale bywa pokorna. Przeciwstawności są elementem koniecznym tej narracji. (...) Wzrusza wiersz *** „Kocham cię tatusiu…”. (...)
    Zestawienie tych metafor i wymowa całego zbioru nie służą odpowiedzi czym jest Zakazana miłość ale przemawiają do każdego z nas „Jesteś przyczyną dla której istnieję”!
    • Źródło: Jesteś przyczyną dla której istnieję - recenzja zbioru pt. Zakazana miłość, Wydawnictwo Episteme, 2020, Zbigniew Mirosławski, [w:] Współczesna Polska Poezja 26. 09. 2020.