Małgorzata Sikorska-Miszczuk

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Małgorzata Sikorska-Miszczuk (ur. 1964) – polska dramatopisarka i scenarzystka.

  • Jako dramatopisarka urodziłam się już w zupełnie innych warunkach. I nie próbuję tworzyć świata, który być powinien, bo takiego świata po prostu nie będzie. Oczywiście nie oznacza to, że nie należy próbować czegoś zmienić. Jeżeli tekst dramatopisarza już na wstępie jest postrzegany wyłącznie jako coś do pocięcia i ponownego poskładania, to oznacza, że już z założenia traktuje się go jako zły. Naprawdę łatwo młodemu dramatopisarzowi powiedzieć, że jest kiepski, bo nie ma jeszcze doświadczenia. To stara śpiewka, słyszeli ją również reżyserzy, których dziś uważa się za świętych. Moim zdaniem trzeba na tę sytuację spojrzeć zupełnie inaczej, z miłością. Każdy kraj może dramatopisarzom – podobnie jak rodzina utalentowanym dzieciom – pomóc się rozwijać twórczo, bądź nie. Ale nie widzę większego sensu w tym, żeby ich poniżać, na każdym kroku porównując z tytanami przeszłości. Ci utalentowani dramatopisarze z reguły wiedzą, kto był przed nimi.
  • Jako dramaturg jestem trochę takim obserwatorem analitycznym, proponuję pewne rozwiązania lub kierunki, ale czasem (...) nie mogę wyrzucić jakiegoś tekstu, bądź czegoś dodać, bo mamy gotową partyturę i to jest nie do ruszenia. (...) Natomiast w teatrze dramaturg może powiedzieć, że brakuje jakiejś sceny i ją wymyślić lub wrzucić Balzaca, dysponuje innymi narzędziami. To specyficzny zawód.
    Przyjmując ofertę pracy w roli dramaturga, nigdy nie myślę, że to zajęcie wyżej cenione bądź bardziej potrzebne teatrowi współczesnemu. To absurdalne myślenie. Po prostu, podchodzę do tego jak do kolejnego zadania teatralnego. Opowiadamy jakąś historię, przez teatr lub operę, i muszę uruchomić wszystko, co wiem i potrafię, swoje doświadczenia z pisania dramatów również. Bo kiedy jestem dramatopisarzem i czytam Gogola, to czytam go inaczej niż krytyk literacki. Być może jako pisarz zauważam inne rzeczy, włączam intuicję. Istotne natomiast, że zawsze patrzę na tekst jak kolega po piórze. Dlatego wartościowanie tych dwóch profesji, dramatopisarza i dramaturga, nigdy nie przyszłoby mi do głowy. Pytanie, czy urobek danego roku wszystkich dramatopisarzy jest oceniany przez krytyków jako rok urodzaju czy jako rok klęski.
  • Każdy twórca w teatrze – jeżeli funkcjonuje od jakiegoś czasu intensywnie, dostaje nagrody, jest zauważony – prędzej czy później zetknie się z sytuacją, że coś się u niego zamawia. Wtedy zawsze pojawia się pytanie, czy przypadkiem nie zdradzasz siebie, czy czujesz, że ten temat uruchomi twój talent. Czy coś, co masz w sobie, da oczekiwany przez wszystkich rezultat. I znowu: „przez wszystkich” – to czasem sprzeczność, ja mogę być zadowolona ze swojego tekstu a tak zwani „wszyscy” kompletnie nie. Trzeba mieć nerwy ze stali, żeby wytrzymać takie rozdwojenie.
  • Żyjemy w czasach, kiedy ludzie mają większą świadomość bycia odpowiedzialnymi za swoje życie. Mają pewną drogę do przejścia i ona jest ich wyborem, a przedtem były wielkie autorytety, które tę drogę wskazywały palcem. Jestem przeciwniczką takich autorytetów, bo bardzo szybko mogą się zmienić w swoje przeciwieństwo i okazać się antyautorytetami. To zmiana jakościowa, która ma bardzo duże znaczenie dla odbiorców. Ludzie oglądają moje przedstawienie i mówią po prostu, jakie emocje ono w nich wzbudza. Nie analizują, tylko mówią: jestem wstrząśnięty, szczęśliwy, wdzięczny, nie zrozumiałem czegoś, coś jest niejasne, wkurzyło mnie to. To zupełnie inaczej karmi.