Krzysztof Czeczot

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Krzysztof Czeczot (ur. 1979) – polski aktor i dramaturg.

  • (…) ciekawe role grają ciągle ci sami aktorzy, więc ma się wrażenie, że ciągle grają jedną rolę, tylko są w innym kostiumie. To jest jakiś problem. Nie proponuje się aktorowi, który – powiedzmy – do tej pory grał ciągle bandziora, roli zakochanego, wrażliwego geja.
  • Dla mnie to oczywiste, że w świadomości jednej osoby funkcjonuję jako Maciek z BrzydUli, a w świadomości innej, jako Pan Młody z Wesela Wyspiańskiego. Wiem, ile osób ogląda telewizję, a ile chodzi do teatru. I do jednego widza, i do drugiego mam szacunek. Ale należy pamiętać, że to są dwa różne światy. Teatr zawsze będzie ważny, bo teatr daje możliwość nieustannego treningu warsztatowego, daje inny rodzaj skupienia, inną relację z widzem. Teatr to praca z tekstem, nad tekstem, to ciągłe zadawanie pytań. W serialu tych spraw jest dużo mniej, ale są inne trudności. A film to pewnie coś pomiędzy pracą w teatrze a pracą w serialu. Podczas kręcenia filmu budujący rolę aktor zadaje podobne pytania jak w teatrze, ale ponieważ stoją kamery, to czasu jest już mniej. Nie tak dramatycznie mało jak w serialu, ale mniej niż w teatrze.
  • Jestem szalenie wystraszony, ręce mi drżą, palę papierosa za papierosem. Nagle stwarza się rzeczywistość, którą wymyśliłem. Wszystko dostaje ciała, głosu, ducha. Świat wymyślony między godz. 22 a 6 rano zaczyna żyć.
  • Kiedy używając ludzkiej tragedii, zdobywa się polityczne punkty i dzieli nas na tych lepszych i tych gorszych. Kiedy trzymający w rękach krzyże tłum, do idących po krzyż księży krzyczy: „Judasze”.
    • Opis: odpowiedź na pytanie, co go gorszy.
    • Źródło: wywiad, 2010
  • Krytyki i pochwał należy słuchać z podobną uwagą.
  • (…) przez cały film każdy Ślązak inaczej mówił po śląsku i każdy mnie poprawiał – mówił, że jego śląski jest na pewno tym jedynym, właściwym i że ja źle wymawiam niektóre słowa. Mnie zależało na tym, żeby złapać lekkość i płynność mówienia. (…) Był lektor. Potem przychodzili koledzy aktorzy ze Śląska albo, ci, którzy grają na Śląsku w teatrze i mówili swoje. Następnie przychodzili ludzie, którzy stali na planie – sympatyczni ludzie z familoków – i też mówili, że źle godosz i żebym nie słuchoł, co mi godojom, bo ino jo mom racja…
    • Opis: o pracy w filmie Zgorszenie publiczne.
    • Źródło: wywiad, 2010
  • Robię to, co wydaje mi się ciekawe, co jest dla mnie trudne i stanowi dla mnie wyzwanie. Teatr radia to moja zabawa ze sobą samym: wymyśl coś, czego jeszcze nie było. To bardzo męcząca zabawa, ale przynosi efekty (…).

Zobacz też: