Krystyna Kersten

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Krystyna Kersten (z domu Goławska, pseud. Jan Bujnowski; 1931–2008) – polska historyk, profesor Instytutu Historii Polskiej Akademii Nauk i publicystka „Tygodnika Solidarność”.

Polacy-Żydzi-Komunizm. Anatomia półprawd 1939–1968[edytuj]

(Niezależna Oficyna Wydawnicza, Warszawa 1992)

  • Mam przed sobą dokument: odpis odręcznej notatki Bieruta z 21 listopada 1945 roku, będącej wyciągiem ze sprawozdania Radkiewicza. Są to dane liczbowe dotyczące pracowników resortu. Wynika z nich, że aparat UB (bez milicji i KBW) zatrudniał wówczas 28 tysięcy osób, w tym 12 tysięcy pracowników operacyjnych, 2,5 tysiąca w MBP. Spośród 25,6 tysiąca – wedle tej notatki – zatrudnionych było 438 Żydów, a więc około 1,7% ogółu pracowników. (…) Trzeba się rozstać z mitem głoszącym, że UB to Żydzi. Chyba, że chce się wierzyć, iż Żydzi, nawet w niewielkim procencie, wywierają przemożny wpływ na funkcjonowanie danej instytucji, w tym wypadku – UB.
    • Źródło: s. 83.
  • Materiały te (polskie relacje z Kresów Wschodnich) wskazują przede wszystkim na wybiórcze postrzeganie rzeczywistości, koncentrujące się wyłącznie na tych zachowaniach Żydów, które dowodziły ich proradzieckiego i antypolskiego nastawienia. (…) Kiedy jednak zanalizować ten materiał szczegółowo, okaże się, iż współpracę z Sowietami podejmowali dalece nie wszyscy Żydzi, lecz ściśle określone kategorie ludności żydowskiej – młodzież, znajdująca się w kręgu wpływów komunistycznych, część żydowskiej biedoty, owa pozbawiona jakichkolwiek perspektyw żydowska nędza, coraz brutalniej z Polski wypychana.
    • Źródło: s. 28.
  • Nie sposób dziś stwierdzić, w jakim stopniu prawdziwy był wykreowany przez Polaków obraz zachowania się Żydów na Kresach po 17 września 1939 roku, w jakim zaś – poprzez wyolbrzymienie jednych zjawisk, pozostawienie w cieniu innych – nastąpiła tu deformacja. Faktem pozostaje obecność takiego właśnie obrazu w świadomości dużej części polskiego społeczeństwa, aż po dzień dzisiejszy. Był to obraz pożądany, nie tylko dlatego, że potwierdzał wyobrażenia o Żydach; jego szczególna nośność polegała na tym, że służył rozgrzeszeniu postępowania wobec Żydów, czy to w kraju, w którym dokonywała się zagłada ludności żydowskiej, czy w wojsku na Zachodzie i Wschodzie, czy w polityce rządowej. Stąd też trwałość tej wizji powszechnego kolaborowania Żydów z władzą radziecką, przywoływanej ilekroć Polacy spotykają się z oskarżeniami o antysemityzm.
    • Źródło: s. 31
  • Niezależnie od stosunku do władz radzieckich, często zdecydowanie wrogiego, znaczna część Żydów uwierzyła, że to nie te władze, ale Polacy wzbraniają im prawa do służby w wojsku polskim.
    • Opis: o reakcji na radzieckie zarządzenie z 1 grudnia 1941 pozbawiające mniejszości narodowe z Kresów Wschodnich polskiego obywatelstwa.
    • Źródło: s. 48.
  • Odrębna sprawa, to przyczyny pozytywnej reakcji części ludności żydowskiej na sytuację stworzoną przez władzę radziecką. Nie wolno zapominać, że owi młodzi ludzie, dla których w Polsce nie było miejsca, którzy poniżani na każdym kroku garnęli się do ruchów radykalnych, czy to komunizmu czy żydowskiego nacjonalizmu w którejś z wielu jego odmian, poczuli się równouprawnieni, zyskiwali poczucie własnej wartości, więcej, wstępując do milicji czy zasiadając w radach przeobrażali się z pariasów w ludzi reprezentujących władzę. Trzeba było czasu, aby pojęli, iż Sowieci, wykorzystując Żydów jako narzędzie swojej polityki, zdecydowanie negatywnie odnoszą się do ich aspiracji – religijnych, kulturowych, narodowych.
    • Źródło: s. 29.
  • Pozostając w ojczystym kraju, a w licznych wypadkach była to świadoma decyzja. Żydzi – zarówno Żydzi-Żydzi, jak Polacy żydowskiego pochodzenia, wiązali ten wybór z nadzieją, iż nareszcie spełni się marzenie o Polsce, w której mniejszości narodowe rzeczywiście cieszyć się będą równymi prawami, i o polskości otwartej dla tych, którzy do niej przychodzą. (…) Egzystencjalne znaczenie tej nadziei było tak potężne, że zaślepiało. Ci, którzy chcieli uwierzyć, że siłą ustanowiona władza dokona pożądanego przeobrażenia kształtu polskości, zamykali oczy na gwałt, jaki się dokonywał, lub minimalizowali jego rozmiary i znaczenie. Nadzieja, spleciona z pamięcią przeszłości – i tej dawniejszej, sprzed wojny, i tej bliższej, z czasu Zagłady – spychała na drugi plan opory ideologiczne i polityczne. Tworzył się korzystny klimat dla przyjmowania haseł głoszonych przez obóz rządzący, zaczęła funkcjonować makieta reakcji, kojarząca sprzeciw wobec komunistycznej władzy z prawicą, nacjonalizmem, antysemityzmem.
    • Źródło: s. 86–87.
  • Reakcje środowisk żydowskich po marcowo-kwietniowej ewakuacji (Polaków z ZSRR) przekonały Stalina o skuteczności prowadzonej polityki i otworzyły pole do podburzania Żydów przeciw Polakom, Polaków przeciw Żydom. (…) Wykorzystując wzajemne resentymenty Polaków i Żydów, Stalin dążył do tego, by opinia światowa, alarmowana informacjami o antysemityzmie Polaków, nie reagowała na zamierzone i już częściowo realizowane pogwałcenie norm prawa międzynarodowego – aneksję połowy terytorium państwowego Rzeczypospolitej i narzucenie radzieckiego obywatelstwa obywatelom polskim, zamieszkałym na obszarze włączonym do ZSRR na mocy rozbiorowego paktu Ribbentrop-Mołotow.
    • Źródło: s. 55.
  • (Sowiecka) perfidia wydaje się oczywista. Znając wzajemne urazy Polaków i Żydów, tworzono pole ostrego antagonizmu między nimi. Sprzyjała temu niechęć polskiej kadry oficerskiej do obecności Żydów w wojsku (Armii Andersa), paradoksalna gotowość wielu oficerów do rygorystycznego przestrzegania radzieckich zarządzeń, w istocie rzeczy wymierzonych nie przeciw Żydom, a przeciw państwu polskiemu. (…) Wprowadzenie różnic między obywatelami polskimi na podstawie podziału Polski sowiecko-niemiecką linią demarkacyjną z 1939 roku i odmówienia prawa polskim mniejszościom narodowym spełnienia obowiązków wojskowych wobec swego państwa było aktem politycznym, stwierdzającym wolę ZSRR aneksji wschodnich ziem Rzeczypospolitej Polskiej.
    • Źródło: s. 47.
  • Wszelako jakkolwiek na to patrzeć, nie ulega wątpliwości, iż legenda o symbiozie Żydów i stanowionej przez komunistów władzy jest właśnie tylko legendą. (…) Co już wielokrotnie podkreślali różni autorzy, wystarczał jeden Żyd, aby instytucja w opinii potocznej stawała się „żydowska”. A jeśli instytucja owa została wcześniej napiętnowana tą etykietką (jak np. komunizm czy masoneria). Żydem stać się mogła dowolna osoba. I tak Bierut postrzegany był albo jako figurant, gdy osobę nr l we władzy upatrywano w Bermanie, albo był zwyczajnie Żydem.
  • Żydom polskim zarzuca się brak patriotyzmu, współdziałanie z radzieckim okupantem, wrogie wobec Polaków zachowania, nie pamiętając, iż bezpośrednio przed wojną niemała część opinii publicznej, obóz rządzący i nacjonalistyczna opozycja dawały wyraz przekonaniu, że ludność żydowska winna opuścić kraj, co równało się odbieraniu jej prawa traktowania Polski jako Ojczyzny. (…) nie zwracając uwagi, że Żydzi, którzy napłynęli z Rosji pod koniec wieku dziewiętnastego (na Kresy Wschodnie), z Polską byli słabo związani i że w okresie niepodległości nie stworzono warunków, aby więzi te ukształtować i umocnić.
    • Źródło: s. 29.

Inne[edytuj]

  • Owo podległe państwo było wszelako państwem polskim i jako takie postrzegała je większość obywateli. Brak identyfikacji z reżimem nie był równoznaczny z odrzuceniem państwa. Partia i państwo, choć się przenikały, były postrzegane przez ludzi na różnych poziomach. Owe rozdwojenie i niejednoznaczność w postrzeganiu państwa suwerennego/zależnego, naszego/onych miały daleko idące konsekwencje, były jednym z elementów moralnych spustoszeń, które wchodzą w skład „masy spadkowej” PRL.

O Krystynie Kersten[edytuj]

  • Koryfeuszka polskich nauk historycznych Krystyna Kersten w swej bałamutnej pracy Narodziny systemu władzy wymyśliła, że Narodowe Siły Zbrojne od lipca 1943 r. wszczęły walki bratobójcze (…). 22 lipca w Stefanowie na Kielecczyźnie został wymordowany oddział GL im. Ludwika Waryńskiego. Kersten uznała to za rozpalenie wojny domowej w Polsce. Zgrabnie to brzmi, jednak nie ma nic wspólnego z prawdą, co w pracach tej autorki, ulubienicy „lewicy laickiej”, zdarza się dość często.