Karol I Stuart

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Karol I Stuart

Karol I Stuart (1600–1649) – król Anglii i Szkocji od 1625; obalony podczas rewolucji Olivera Cromwella, skazany na karę śmierci i stracony.

  • Monarcha nie może być sądzony przez żaden sąd na ziemi.
    • Źródło: Alex Axelrod, Charles Phillips, Władcy, tyrani, dyktatorzy. Leksykon, Politeja, Warszawa 2000, s. 310.

O Karolu I Stuarcie[edytuj]

  • Broni się grzeszny król i pomazaniec.
    Nie tyle władzy żal mu, co zasady.
    Żal płynie z winy, a z winy – kajanie.
    Lecz nie kajania pragną purytanie:
    Muszą dowody mieć – zdrady.
    Dowodem – zdrada. Ów zdrajca zdradzony
    Przez własne siły (te, na które liczył).
    Nie może przecież zachować korony,
    Skoro przez Boga został osądzony,
    I sądzą go jego stronnicy. (…)
    Skazaniec łzawy szkicuje testament –
    Z myślą o losie Cromwella.
    Turla się głowa królewska pod stopy.
    Sprawiedliwości stało się więc zadość.
    Dla zniewolonej wzór to Europy:
    Szafot wszak w końcu biskup sam pokropił
    I wielka nastała radość! (…)
  • Gdy wpatrujemy się na portretach Van Dycka w smutną i piękną twarz Karola I, mniej dziwimy się jego nieszczęściom. Jest w jego rysach szlachetność, prawość, nieśmiałość, lecz również jakby ponury upór. Król Karol był człowiekiem czystym i nabożnym, rumienił się, gdy słyszał jakieś nieskromne słowo, i milczał, skoro tylko czyjeś zachowanie nie podobało mu się. Pozbawiony wyobraźni, nie przewidywał nigdy reakcyj swych poddanych. Gdy te reakcje były wrogie, było to dla niego niespodzianką i rozpętywało ślepą gwałtowność nieśmiałych. Pragnął szczerze postępować dobrze, ale stworzył sobie system poglądów, którego ani dyskusja, ani doświadczenie nie zdołały nigdy przeobrazić. „Umarł, powtarzając to, co twierdził całe życie”.
    • Autor: André Maurois, Dzieje Anglii, tłum. Wacław Rogowicz, wyd. Książka i Wiedza, Warszawa 1957, s. 303.
  • Od strony tłumu wciąż nie dobiegał żaden dźwięk. Może jego słowa nie byłyby dla nich pociechą i inspiracją, ale przynajmniej dowiodłyby słuszności jego racji. Ogarnęła go wściekłość, kiedy uświadomił sobie potworną niesprawiedliwość tego wszystkiego. Nie dano mu nawet szansy, by cokolwiek wyjaśnić. Spojrzał jeszcze raz z desperacją na twarze ludzi, mężczyzn i kobiet, w których imieniu obie strony toczyły wojnę i którzy stali teraz, patrząc pustym wzrokiem, nic nie rozumiejące pionki. Jednak, choć durnie, to ciągle jego ludzie i musiał walczyć o ich ocalenie z tymi, którzy naginają i łamią prawo dla własnych korzyści. Przegrał, lecz świat w końcu uzna słuszność jego sprawy. W końcu. Zrobiłby wszystko tak samo, gdyby dostał drugą szansę, drugie życie. To jego obowiązek, nie miałby wyboru. Tak jak nie miał go teraz, na tym nagim drewnianym szafocie, który jeszcze pachniał żywicą i świeżymi trocinami. A oni by zrozumieli, prawda? Koniec końców…?
    • Autor: Michael Dobbs, House of Cards. Ograć króla, tłum. Agnieszka Sobolewska, wyd. Znak Literanova, Kraków 2015, ISBN 9788324035076, s. 13.
  • Trzydziestego stycznia 1649 roku król Karol I Stuart wszedł pewnym krokiem na szafot. Miał na sobie wełnianą koszulę, gdyż nie chciał w ostatnich chwilach marznąć na londyńskim mrozie i drżeć na oczach gawiedzi, która mogła poczytać to za brak odwagi suwerena. Ale nie zbrakło królowi swoistej pychy. (…). W rzeczywistości, nawet jeśli w naszym pojęciu Karol I cierpiał na grzech wyniosłości, działał on zgodnie ze swym wewnętrznym przekonaniem. Brak pomazańca oznaczał wówczas dla szlachty i ludu niełaskę Najwyższego. „Lud zwariował, skoro mnie ścina, rozstając się z sacrum”, myślał zapewne król.