Kalosze szczęścia

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Kalosze szczęścia (duń. Lykkens Kalosker) – baśń Hansa Christiana Andersena, wydana w 1838 roku, w tłumaczeniu Franciszka Mirandoli.

  • Były to dwie wróżki. Młodsza nie była co prawda samym Szczęściem, ale jedną z pokojówek u jednej z dam dworu samego Szczęścia, i obnosiła drobniejsze jego dary po świecie. Starsza wyglądała ogromnie poważnie i surowo, była to bowiem Troska, ta zawsze osobiście załatwia swoje sprawy nie polegając na nikim; tylko wtedy wie, że załatwione są ściśle i sumiennie.
  • My, ludzie, znamy prawie wszyscy szybkość komunikacji za pomocą pary, wypróbowaliśmy ją albo w kolei, albo na statku płynąc po morzu, ale szybkość ta jest przechadzką leniwca czy marszem ślimaka w porównaniu z szybkością światła; jest ono dziewiętnaście milionów razy szybsze niż tamta szybkość, a elektryczność jest jeszcze prędsza. Śmierć jest elektrycznym ciosem, który otrzymujemy w serce, a dusza wyzwolona wyfruwa na skrzydłach elektryczności w przestrzeń. W ciągu ośmiu minut i jednej sekundy promień świetlny przebywa przestrzeń przeszło dwudziestu milionów mil; dusza ludzka za pomocą pośpiesznej poczty elektrycznej zużywa jeszcze znacznie mniej czasu na przebycie tej samej drogi. Przestrzeń między ciałami niebieskimi nie wydaje jej się większą niż nam w mieście przestrzeń między domami naszych przyjaciół, ale za to ten elektryczny cios w serce dzieje się kosztem naszego życia tu na ziemi. Chyba że mamy kalosze szczęścia na nogach [...]
  • Pierwsze serce było sercem pewnej damy. Zrazu lekarz myślał, że znajduje się w instytucie ortopedycznym, jak zwykło się nazywać dom, w którym doktor usuwa wykoślawienia i wyprostowuje ręce i nogi, tyle wisiało tam na ścianach odlewów gipsowych rozmaitych zniekształconych ludzkich części ciała. Różnica jednak pomiędzy zakładem ortopedycznym a sercem polega na tym, że w zakładzie robi się odlewy gipsowe, gdy pacjent jest obecny, w sercu damy zaś odlewy te powstały dopiero po wyjściu ludzi. Były to odlewy cielesnych i duchowych braków przyjaciółek, starannie tutaj przechowywane.
  • [...] głupio jest sądzić, że poeci są różni od innych ludzi: wśród zwykłych ludzi spotyka się często bardziej poetyczne natury niż wśród uznanych poetów. Różnica pomiędzy zwykłymi ludźmi a poetami polega tylko na tym, że poeci mają lepszą pamięć duchową: potrafią zachować tak długo myśl i uczucie, aż przejdzie ono jasno i wyraźnie w słowo, a tamci tego nie potrafią. Istnieje jednak przejście od zwykłego człowieka do obdarzonego talentem [...]
  • Spełniło się jego marzenie: ciało spoczywało, duch wędrował. „Nie mów o nikim, że jest szczęśliwy, dopóki nie umarł” – powiedział Solon. Słowa te sprawdzały się tutaj raz jeszcze. Każdy umarły jest sfinksem nieśmiertelności.