John Fowles

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Skocz do: nawigacja, szukaj

John Robert Fowles (1926–2005) – angielski pisarz i eseista.

Hebanowa wieża[edytuj]

(ang. The Ebony Tower; tłum. Tomasz Bieroń)

  • – Czy to już koniec?
    – A chcesz, żeby był koniec?
    Emma stanowczo potrząsa głową. Wpatruje się w usta ciotki, jakby mogły z nich wyjść nie tylko dźwięki, ale także książę i księżniczka. Bo nie trzeba wierzyć, że historie są prawdziwe, wystarczy, że są opowiadane.
  • Żadna lektura i inteligentne rozumowanie nie zastąpi bezpośredniego doświadczenia.

Kochanica Francuza[edytuj]

(ang. The French Lieutenant's Woman; tłum. Wacława Komarnicka; wyd. Dom Wydawniczy REBIS, Poznań 2007)

Information icon.svg  Poniżej znajdują się wybrane cytaty, więcej znajdziesz w osobnym haśle Kochanica Francuza.
  • Albo pozostaniesz w niewoli tego, co w twoich czasach zwie się obowiązkiem, honorem, godnością osobistą, a wówczas nic złego cię nie spotka. Albo też będziesz wolny, a wówczas ukrzyżują cię.
    • Źródło: s. 417
  • Mowa jest jak jedwabna mora – tak wiele zależy od kąta, pod jakim się na nią patrzy.
    • Źródło: s. 522
  • Nie panuję bez reszty nad tworami swojej imaginacji, podobnie jak państwo nie panują (...) nad swoimi dziećmi, współpracownikami, przyjaciółmi czy nawet nad sobą. To absurd? Postać jest albo „rzeczywista”, albo „wyimaginowana”? Jeżeli tak myślicie, moi obłudni czytelnicy, mogę opowiedzieć tylko uśmiechem. Toć nawet własna przeszłość nie wydaje się państwu zupełnie rzeczywista – przystrajacie ją państwo, złocicie lub czernicie, cenzorujecie ją, majstrujecie przy niej… słowem, beletryzujecie ją i odkładacie na półkę – swoją książkę, swoją uromantycznioną autobiografię. Wszyscy wciąż uciekamy od realnej rzeczywistości. Jest to podstawowa definicja gatunku homo sapiens.
    • Źródło: s. 116
  • Owa odległość, wszystkie owe przepaście, przez które nie przerzuciło jeszcze mostów radio, telewizja, tanie wycieczki turystyczne i cała reszta, nie były aż tak złą rzeczą. Ludzie mniej może o sobie nawzajem wiedzieli, ale też wywierali na siebie wzajem mniejszy wpływ, a przez to byli bardziej zindywidualizowani. Cały świat nie był dla nich tylko guzikiem do włączania lub wyłączania. Obcy byli naprawdę obcy, czasem nawet intrygującą, piękną obcością. Może to lepiej dla ludzkości, żebyśmy się coraz więcej ze sobą komunikowali. Ale jestem heretykiem, sądzę, że izolacja, podobnie jak większa przestrzeń, z której korzystali, jest godna zazdrości. Świat teraz zbyt dosłownie napiera na nas ze wszystkich stron.
    • Źródło: s. 153, 154
  • Pragnienie posiadania czegoś i pragnienie rozkoszowania się czymś unicestwiają się wzajemnie.
    • The desire to hold and the desire to enjoy are mutually destructive. (ang.)
    • Źródło: s. 85
  • Sądzą państwo zapewne, że powieściopisarze pracują zawsze według ściśle ustalonego planu, więc przyszłość zapowiedziana przez rozdział pierwszy musi być nieuchronnie teraźniejszością w rozdziale trzynastym. Powieściopisarze piszą jednak dla niezliczonych i najrozmaitszych powodów: dla pieniędzy, dla sławy, dla recenzentów, dla rodziców, dla przyjaciół, dla ukochanych, z próżności, z pychy, z ciekawości – podobnie jak dobrzy stolarze lubią robić meble, jak pijacy lubią pić, jak sędziowie lubią sądzić, jak Sycylijczycy lubią wygarniać z dubeltówki w plecy wroga. Mógłbym ułożyć całą księgę tego rodzaju powodów i pobudek, a wszystkie byłyby autentyczne, choć oczywiście nie dla każdego pisarza. Tylko jeden powód wszyscy mamy wspólny: pragniemy tworzyć światy równie rzeczywiste jak ten, który jest (albo był), lecz zarazem od niego odmienne. Dlatego nie możemy planować. Wiemy, że świat nie jest maszyną, lecz organizmem. Wiemy również, że świat stworzony rzetelnie musi być niezależny od swego twórcy – zaplanowany świat (taki, w którym widać wyraźnie, że go zaplanowano) to świat martwy. Gdy nasze postacie i wydarzenia przestają nas słuchać, wtedy dopiero zaczynają żyć prawdziwym życiem.
    • Źródło: s. 114, 115
  • Jakie to proste – kierować się w życiu jedynie ironią i sentymentalizmem, przestrzegać ściśle konwenansów. To, co mogłoby być, staje się tylko przedmiotem chłodnej, ironicznej obserwacji, podobnie jak to, co jeszcze być może. Innymi słowy, człowiek musi się poddać, człowiek musi się nauczyć być tym, kim jest.
    • Źródło: 387, 388
  • Życie (...) nie jest symbolem, nie jest jedną tylko zagadką, nie jest jedną jedyną umiłowaną twarzą, nie jest czymś, z czego się rezygnuje po jednym przegranym rzucie kości, lecz czymś, co tak czy owak, nieporadnie, beznadziejnie, mimo pustki, mimo wrogiej obojętności miasta trzeba znieść do końca. Więc dalejże znów na bezkresne, słone, nieokiełznane morze!
    • Life (...) is not a symbol, is not one riddle and one failure to guess it, is not to inhabit one face alone or to be given up after one losing throw of the dice; but is to be, however inadequately, emptily, hopelessly into the city's iron heart, endured. And out again, upon the unplumb'd, salt, estranging sea. (ang.)
    • Źródło: s. 531–532
  • Żyję wśród ludzi, jak wszyscy twierdzą, zacnych, pobożnych, dobrych chrześcijan. A mnie się oni wydają okrutniejsi od najokrutniejszych pogan, głupsi od najgłupszych zwierząt. Nie mogę uwierzyć, że taka jest prawda. Że życie musi być pozbawione wzajemnego zrozumienia i współczucia. Że nie ma istot dość wspaniałomyślnych, aby zrozumieć, ile wycierpiałam i dlaczego cierpię... i że bez względu na to, jakie popełniłam grzechy, nie jest rzeczą słuszną, abym musiała tak cierpieć.
    • Źródło: s. 166

Kolekcjoner[edytuj]

(ang. The collector; tłum. Hanna Pawlikowska-Gannon)

  • Dlaczego mamy tolerować ten straszliwy kalibanizm? Dlaczego każda żywotna, twórcza, interesująca osobowość ma być męczennikiem wielkiego powszechnego kretyna?
  • Jednak milczenie. Krzyczenie na kogoś oznacza, że istnieje jeszcze jakiś kontakt.
  • Jestem jednym z okazów w rzędzie. Nienawidzi mnie wtedy, kiedy próbuję wymknąć się z szeregu. Mam być martwa, przyszpilona, zawsze taka sama, zawsze piękna. On wie, że częścią mojego piękna jest życie, ale chce mnie martwą. Chce mnie żywą-ale martwą
  • – Mężczyźni są podli – oświadczył. – Najpodlejsze w nich jest to, że mogą to powiedzieć z uśmiechem na twarzy.
  • Miałam zamiar powiedzieć: może pan zrobić, co pan chce, ale niech mnie pan nie zabija. Niech mnie pan nie zabija, będzie pan mógł zrobić to znowu. Jakby dało się mnie wyprać. Trudno zniszczalną.
  • Muszę walczyć własną bronią. Nie jego. Nie egoizmem i brutalnością, wstydem i niechęcią. A więc szczodrością (daję siebie) i łagodnością (całuję bestię), i brakiem wstydu (robię to, co robię, z własnej woli), i wybaczeniem (on nic nie może na to poradzić, to silniejsze od niego).
  • Niektórzy powiedzieliby, jesteś tylko kroplą, złamanie twojego słowa jest tylko kroplą, nie ma znaczenia. Ale całe zło świata składa się z małych kropli. Głupio jest mówić, że nieważne są małe krople. Małe krople i ocean to to samo.
  • Nienawiść nie leży w mojej naturze. Jakby gdzieś we mnie wytwarzała się pewna ilość dobrej woli i łagodności, która musi wydostać się na zewnątrz. Jesli trzymam to w ukryciu, wybucha.
  • Tylko te dwa słowa powiedziane szczerze: „Kocham cię”. Były całkiem beznadziejne. Wypowiedział je tak, jak mógłby oznajmić: „Mam raka”.
  • Wszyscy chcemy tego, czego nie możemy mieć. Przyzwoitość istoty ludzkiej polega na zaakceptowaniu tego faktu.

Mag (1965)[edytuj]

(ang. The Magus; tłum. Ewa Fiszer)

  • – A od czego zależy, czy jest to tragedia, czy komedia?
    – Od tego, czy potrafimy zrozumieć, jaką rolę odgrywamy w normalnym życiu.
  • Im lepiej zrozumiesz, na czym polega wolność, tym mniej będziesz z wolności korzystał.
  • Katastaza w klasycznej tragedii poprzedza koniec czyli katastrofę. I dorzucił: – Zresztą w komedii również.
  • Mężczyźni widzą przedmioty, kobiety ich wzajemne relacje.
  • Powiem Ci, czym naprawdę jest wojna. Psychozą spowodowaną nieumiejętnością zrozumienia wzajemnych zależności. Nieumiejętnością ustosunkowania się do naszych bliźnich. Do naszej ekonomicznej i historycznej sytuacji. A przede wszystkim do nicości. Do śmierci.
  • Ty chcesz, by cię lubiano. A ja chcę tylko istnieć.
  • Nie życzę sobie uprzejmości. Uprzejmość zawsze zawiera odmowę spojrzenia na rzeczywistość z innego punktu widzenia.
  • Jeśli istnieje piekło, to na tym właśnie polega. Piekło to nie płomienie i widły diabłów. To miejsce, gdzie człowiek czuje się poza granicami rozsądku [...].
  • - Okazuje się, że więcej moich kolegów było pańskimi ofiarami, niż dotychczas sądziłem.
    - Ofiarami?
    - A jak pan nazwie ludzi, którym każe się cierpieć, nie pozostawiając im żadnego wyboru?
    - Bardzo trafna definicja człowieka w ogóle.
  • Jednak na koniec udało mi się odkryć coś, co dla większości bogaczy pozostaje na zawsze tajemnicą: że każdy człowiek ma z góry określoną zdolność do szczęścia. I do nieszczęścia. I że warunki materialne nie mają na to większego wpływu.
  • - W tym uśmiechu jest coś nieubłaganego.
    - Nieubłaganego? – Conchis stanął za moim krzesłem i patrzył ponad moją głową. – Prawda. Prawda jest nieubłagana. Ale nie znaczenie prawdy.
  • - Czy mogłaby się tak uśmiechać, gdyby wiedziała o Belsen?
    - To dlatego, że oni umarli, my wiemy, że żyjemy. Wiemy, że ten świat istnieje, gdyż przy wybuchu gwiazdy giną tysiące takich światów. To oznacza ten uśmiech; że istnieje coś, co mogłoby nie istnieć.

Inne[edytuj]

Uwaga: W dalszej części znajdują się słowa powszechnie uznawane za wulgarne.
  • Mężczyźni mówią, że to Ewa kusi ich do burdelu, lecz Adam ją tam trzyma.
    • Źródło: Larwa (ang. A Maggot; 1985), tłum. Irena Doleżal-Nowicka