Jerzy Jeszke

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Jerzy Jeszke, 2012

Jerzy Jeszke (ur. 1958) – polski aktor i wokalista.

  • Bez wątpienia punkt, w jakim się teraz znajduje, możliwość pracy na musicalowych scenach na całym świecie, z najlepszymi artystami i reżyserami, przy interesujących projektach – to zasługa osób, które tu spotkałem na swojej drodze. Przede wszystkim Pani Danuta Baduszkowa – twórczyni nowoczesnego musicalu w Polsce oraz Józef Muszyński – wielki artysta sceny. I wiele, wiele innych znamienitych postaci.
  • Mój mentor, prof. Józef Muszyński mówił, że tylko umiejętności decydują o karierze, a sława jest tylko elementem towarzyszącym temu wszystkiemu co potrafisz na scenie i jakie emocje umiesz przekazać publiczności. Zgadzam się z nim. Natomiast współczesność jest taka, że coraz częściej sława jest oderwana od kompetencji. To jest niezależne ode mnie.
  • Nie ma łatwego sukcesu i jednej drogi do jego osiągnięcia. Sukces to połączenie wielu czynników: talentu, miłości do zawodu, ciężkiej pracy, profesjonalnego przygotowania, odwagi. Jak mawiał trener Hubert Wagner: „Sukces tworzą ludzie inteligentni, którzy wiedzą co chcą osiągnąć i jakim sposobem. Dla osiągnięcia wybitnych sukcesów na miarę światową, trzeba się wyjątkowo dobrze przygotować i poświęcić w zupełności”. W zawodzie, który mam szczęście wykonywać poświeceń mnożny się mnóstwo. Wielu jest powołanych, lecz mało wybranych. Tu nie ma drogi na skróty. Obligatoryjnie trzeba przejść przez wszystkie szczeble drabiny bez taryfy ulgowej, bo i tak weryfikacja następuje bardzo szybko na scenie. Najpierw należy budujemy bardzo solidne fundamenty, z dobrych materiałów, które są doszlifowywane, ociosywane przez mistrzów, których spotykamy na własnej drodze, a następnie bazując na tych elementach tworzymy własną niepowtarzalną przestrzeń artystycznej wypowiedzi.
  • Nigdy nie miałem poczucia aktora spełnionego. Na dużą rolę w światowym musicalu czekałem cierpliwie aż 7 lat od wyjazdu z kraju w 1987 roku. Cały czas doskonaliłem się. Mój wachlarz zainteresowań i doświadczeń rozciąga się od artysty ulicznego aż po uzyskanie dyplomu śpiewaka operowego w Kammeroper we Wiedniu. Występowałem i na ulicy i w operze. To dało mi siłę i odwagę w Londynie. Uczę się cały czas. W tym zawodzie, kiedy uznasz, że jesteś naprawdę dobry, kiedy tracisz ochotę na poznawanie czegoś nowego i odcinasz kupony – to trzeba zrobić przerwę i zająć się czymś innym. Dlatego po „The Phantom of the Opera” i „Tanz der Vampire” występowałem ponownie „na ulicy”, by nabrać dystansu i napełnić się nowymi emocjami. Jestem aktorem, który mam odwagę zadawać pytania dziecka reżyserowi czy partnerom. Ja muszę wszystko wiedzieć. Nie wstydzę się, że jest ktoś mądrzejszy, komu należy zadawać pytania. Nigdy też nie trzymałem się kurczowo jednej sceny, jednego gatunku artystycznego, czy jednej roli. Występowałem w operetce, operze, teatrze muzycznym, czy nowoczesnym musicalu.
  • Poradziłbym być wiernym sobie. Być konsekwentnym w działaniu, i przede wszystkim pracować nad sobą. Być otwartym nawet na występy „na ulicy”, co jest najtrudniejszym sprawdzianem, czy artysta jest zdolny zrobić karierę, czy nie. Tam konfrontuje się swoje umiejętności z rzeczywistością. Najtrudniej jest wystąpić najprościej: bez mikrofonu, bez świateł, orkiestry, czy wielkiego teatralnego blichtru. Dla zwykłych ludzi. I być sobą przede wszystkim. Oczywiście także uczyć się języków, bowiem na scenach międzynarodowych to też obligatoryjny element.
  • Poprzez zabawę do nauki! Prawdziwa sztuka krytyk się nie boi. Zawsze chcę się nauczyć czegoś nowego, zbierać doświadczenia, poznać swoje siły. Nie wstydzę się konfrontacji i ewentualnej porażki.
  • Potrzeba hartu ducha, niewyreżyserowanych emocji i ciągłego nomen omen „tańca” nad wulkanem emocji. Trzeba umieć „tańczyć” tak, aby czerpać energię zeń a nie wpaść do krateru. Wiedzieć kiedy robić przerwy, aby się nie wypalić, a przy tym dalej starać się zmieniać świat wedle swoich ideałów.
  • Teatr przez wielkie 'T' to praca u podstaw. Tak mnie uczyła m.in. pani Baduszkowa. Tak i ja staram się przekazywać wrażliwość na sztukę. Młodego widza należy wychować. Nie jest łatwo w dobie powszechnego dostępu do rozrywki, w świecie, w którym wszystko jest na wyciągniecie ręki, tak ukształtować młodego widza, by sięgnął o jedną półkę wyżej. Teatr muzyczny jest bardzo atrakcyjny dla młodego widza. Znaleźć tam można i taniec i śpiew. A z drugiej strony przecież ci młodzi uwrażliwieni widzowie będą stanowić przyszłość teatru i elitę kulturalną społeczeństwa.
  • Wszystko, co robię w JJart Foundation ma pomagać ludziom odnaleźć w sobie siłę poetycką, która pozwoli im walczyć wszędzie tam, gdzie jest to potrzebne. Aby malować świat kolorami tęczy. Chcę pomagać ludziom dotrzeć do świata poprzez twórczą wyobraźnie, aby ważne stało się dla nich każde istnienie i sprawi by stali się wrażliwi na człowieka i mieli siłę i wolę ciała, głosu, umysłu, serca i duszy do radosnego śpiewania pieśni w taki sposób, aby pobudzać serca i umysły do działania. Bez tej pasji i zaangażowania artysty, słońce nie świeciłoby w naszych oczach. Chcę, aby młodzież poczuła, że poetyckość, wrażliwość, siła i głęboka wierność samemu sobie są to wartości, które należy kształtować i czcić – w sobie i w innych.
  • Zawsze bardzo chętnie występuje w Polsce. Wyjechałem z kraju 25 lat temu, aby móc dać sobie szansę zagranicznego sukcesu i występować na scenach międzynarodowych. Z dużym sentymentem wracam do miejsc, które ukształtowały mnie jako człowieka i artystę. Tak, w tej kolejności, bo najpierw jest się człowiekiem, dopiero później artystą. Do tego trzeba dojrzeć.