Jerzy Blandrata

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Jerzy Blandrata

Jerzy Blandrata (właśc. Giorgio Biandrata, ok. 1515–1588) – włoski teolog antytrynitarski, aktywny w Polsce, na Litwie i w Siedmiogrodzie, z wykształcenia lekarz.

Przeciwstawienie fałszywego Chrystusa i owego prawdziwego, zrodzonego z Maryi[edytuj]

(w: Bracia polscy. Przewodnik Krytyki Politycznej, Warszawa 2012, s. 33–45)

Calendar.png
Ten artykuł ma chronologiczny układ cytatów.
  • Dziś (nie: przed wiekami) się wam narodził (nie: przyjął na siebie ciało) Zbawiciel, którym jest Chrystus Pan w mieście Dawidowym (nie: w niebie z istności Boga).
    • Opis: fragment Ewangelii św. Łukasza wraz z komentarzami autora w nawiasach.
    • Źródło: wstęp

Chrystus bogaty, za którym idzie papież antychryst wraz z całym światem[edytuj]

List Jana Kalwina do zboru kalwińskiego w Wilnie zawierający potępienie antytrynitarskich poglądów Jerzego Blandraty. 9 października 1561, Genewa
  • Chrystus przedwieczny zawsze potężny, a nigdy słaby, nigdy nikogo się nie lękał, (...) nigdy niczego nie cierpiał.(...) Chrystus przedwieczny, jako że był panem, któremu nie przystoi żadne ubóstwo, przeto miał zawsze w służbie swojej znakomitych panów, papieży, kardynałów, biskupów, kanoników, cesarzy, królów i innych wielkich ludzi tego świata, którzy wybudowali mu wiele wspaniałych świątyń, obsypali go ponad miarę złotem, srebrem i wszelakimi skarbami, wystawili mu ogromną ilość posągów, obrazów, ołtarzy i kielichów. Ponadto otoczyli go niezliczoną rzeszą kapłanów i mnichów, którzy mieli stale modły ku niemu zanosić.
  • Chrystus przedwieczny (...) miał niezliczone rzesze uczonych ojców, zręcznych filozofów, sofistów i kłótliwych scholastyków, tysiące uchwał soborów, które sławiły go jako przedwiecznego, współistotnego, współ-równego, jedynego Boga itp. Wiele tomów o nim napisano, głosząc jego przedwieczną istotę i starając się połączyć go z owym biednym Chrystusem, narodzonym w czasie. Przeciwstawiały się bowiem krańcowo sprzeczne ze sobą wyobrażenia.(...) Sofiści owi (...) wymyślili więc dwóch Chrystusów przeciwnych sobie, dwie natury, dwa akty urodzenia itp. i napisali mnóstwo ksiąg na temat ich połączenia – lecz na próżno.
    • Opis: autor odnosi się do dogmatu o podwójnej (boskiej i ludzkiej) naturze Chrystusa, ustanowionego na soborze chalcedońskim w 451 r.
  • Chrystus przedwieczny, jako pan, zawsze był w dostatkach, nie cierpiał ubóstwa, przeto i swoich wyznawców wzbogacił wszystkiego rodzaju dobrami: miastami, wsiami, folwarkami, dziesięcinami itd., i to nie tylko papieży, kardynałów, biskupów, kanoników, lecz i wszystkich kapłanów, mnichów i ich nałożnice, tak że nie tylko mają oni dostatek wszystkiego, lecz toną w zbytku.(...)
    Chrystus bogaty ma za sobą wszystkich królów, książęta, urzędy, przeto za ich pośrednictwem nie tylko w krajach podległych papieżowi, ale wszędzie, gdziekolwiek mu się cześć oddaje, zmusza mieczem, karą więzienia czy proskrypcji do wyznawania religii. Nie obchodzi go zupełnie, jak się w niego wierzy, byleby widział zewnętrzne oznaki czci. Nie szuka serca, byleby tylko usty był wyznawany.

Chrystus ubogi, za którym idą biedacy znienawidzeni przez świat[edytuj]

  • Chrystusowi ubogiemu, który zawsze był biedny, nie służyli panowie, albowiem biedacy tylko słuchali słowa Ewangelii. Wyparli się go Żydzi z powodu jego ubóstwa, podobnie jak i dziś świat ze wzgardą odnosi się do niego. Służebnicy jego – apostołowie – to również ludzie ubodzy. Nie budowali mu żadnych świątyń, lecz odwiedzając domy, pielgrzymując przez pola i rzeki, tam opowiadali o Chrystusie. Nie stawiali nigdzie żadnych posągów ani ołtarzy. Nie złotem czcili Boga. Nie przyprowadzano też do Chrystusa żadnych wtajemniczonych kapłanów ani różnego rodzaju mnichów, lecz chrześcijan zespolonych jedną Ewangelią.
  • Chrystus ubogi nigdy nie żył w rozkoszach, nie wzywał też do nich swych służebników, nie rozdawał im skarbów ani dóbr ziemskich. Nigdy nic nie słyszał o papieżu, kardynałach i tym podobnych potworach. Wzywając bowiem do siebie biednych, pozostawiał ich na zawsze w tym ubóstwie, kazał im w modlitwie prosić o chleb na jeden dzień, a nie domagać się gwałtem dziesięciny za cały rok.
  • Chrystus ubogi (...) przyzywa do siebie uczniów (...), lecz tylko tych, którzy go wyznają i wierzą w jego Ewangelię, choćby nawet nie znali tamtych bałamuctw, nie znali papieża wraz z całą jego doktryną i mszy.
  • Za tym Chrystusem ubogim, który sam niósł krzyż i swoim wyznawcom nieść kazał, idą ci nieliczni, pogardzani przez cały świat. Nigdy pomiędzy uczniami jego nie znalazł się papież, kardynał, cesarz czy ktoś podobny, ponieważ wąska i trudna jest droga, którą On prowadzi: przez umartwianie ciała, samozaparcie, pokutę, przez wiarę, przez miłość do wszystkich, przez to, co ciału przykrość sprawia. Podobnie zaś jak tego Chrystusa potępili i prześladowali najpierw faryzeusze, a potem cały świat, tak i jego uczniów odstraszają od niego, wskutek czego niewielu wyznaje owego Chrystusa ubogiego. Całemu bowiem światu podoba się ten Chrystus bogaty, za którym idą i którego czczą wielcy ludzie tego świata, przy którym jest moc i władza, blask i przepych obrzędów sprawiających przyjemność ciału.

Zobacz też[edytuj]