Jean-Paul Marat

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
(Przekierowano z Jean Paul Marat)
Skocz do: nawigacja, szukaj
Jean-Paul Marat

Jean-Paul Marat (1743–1793) – francuski polityk, rewolucjonista, lekarz i dziennikarz; zamordowany przez Charlotte Corday.

  • Lud porywa się do walki dopiero wtedy, gdy tyrania doprowadzi go do rozpaczy. Ileż cierpień zniesie, zanim się zemści! Jego zemsta jest w zasadzie zawsze słuszna, chociażby nawet nie była zawsze świadoma skutków…
    • Opis: wygłoszone w październiku 1789.
    • Źródło: Paweł Jasienica, Rozważania o wojnie domowej, Warszawa 2008.
  • Modlący się przed ukrzyżowanym Chrystusem, składają hołd obrazowi własnej bezsilności.
    • Źródło: Les chaînes de l'esclavage (1774)
    • Zobacz też: Jezus Chrystus
  • Tak więc nie ma w sercu ludzkim żadnej wrodzonej moralności, a stwórca wszechświata nie nałożył na człowieka żadnego obowiązku; gdyby było inaczej, czyż Bóg nie uświadomiłby nam tych nakazów przez jakieś widoczne znaki, aby mogły być łatwo rozumiane przez wszystkich ludzi? (…) Zło i dobro moralne są dlatego czysto relatywne i bynajmniej nie absolutne. Pojęcia te różnią się zasadniczo u rozmaitych ludów, narodów i jednostek. Fakty pozostają te same, ale różne są nasze sądy spraw tych dotyczące (…) Cnota zaś aczkolwiek piękna nie jest głosem niebios, ale jest nawet przeciwna prawom Natury; człowiek cnotliwy jest więc istotą nienaturalną…
    • Źródło: Jean-Paul Marat, Listy polskie, Boston-Norwood 1905.
  • Wkrótce pójdą na gilotynę.
    • Opis: gdy Charlotte Corday podała mu nazwiska żyrondystów z Caen zbierających tam oddziały z całej Normandii; po wypowiedzeniu tych słów został śmiertelnie raniony przez Corday
    • Źródło: Rodney Castleden, Krwawi mordercy, maniacy szaleni i nienawistni - od starożytności do czasów współczesnych. Część I - zabójstwa polityczne, truciciele i trucicielki, szaleńcy, wyd. Bellona, Warszawa 2008, ISBN 978-83-11-11254-4, tłum. Olga Kaczmarek, s. 183.

O Jeanie-Paulu Maracie[edytuj]

  • Konwent umieścił popiersie Marata w sali, gdzie odbywały się obrady. Stał się bohaterem rewolucji - z pewnością był jednak bezpieczniejszy martwy niż żywy. Rok później jego prochy przewieziono z wielką pompą do Panteonu. Jednakże ta sława, jaką zdobył Marat, jest krucha, za jednym mrugnięciem oka może się zmienić w infamię. Dekret z lutego 1795 roku zarządził usunięcie prochów Marata z Panteonu. I słusznie. Marat stosował szczególnie brudną grę władzy. Prowadził politykę prasy brukowej: opisywanie i upokarzanie rzekomych przestępców niezależnie od procedur prawnych - były to standardy etyczne linczującego motłochu. Był gotów wysyłać do więzień i na śmierć niezliczone tłumy ludzi tylko na podstawie pomówienia. To Marat był osławionym mordercą. A Charlotte Corday, morderczyni mordercy? Być może należy do bardzo nietypowej kategorii ludzi, do morderców godnych podziwu!
    • Autor: Rodney Castleden, Krwawi mordercy, maniacy szaleni i nienawistni - od starożytności do czasów współczesnych. Część I - zabójstwa polityczne, truciciele i trucicielki, szaleńcy, wyd. Bellona, Warszawa 2008, ISBN 978-83-11-11254-4, tłum. Olga Kaczmarek, s. 184.