Przejdź do zawartości

Jan Kasprowicz

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Jan Kasprowicz na obrazie Jacka Malczewskiego

Jan Kasprowicz (1860–1926) – polski poeta, dramaturg, krytyk i tłumacz. Czołowy przedstawiciel Młodej Polski. Uważany za jednego z najwybitniejszych poetów w dziejach literatury polskiej.

  • Ale najbardziej ja lubię Ciekawość, co z oczu ci tryska.
  • Lubię, gdy, siedząc przy stole,
    Sięgasz po kromkę chleba
    I, dzieląc ją, dajesz mi cząstkę,
    Czy trzeba mi, czy nie trzeba.
  • Modlitwo moja, cicha i bez słów,
    Ku gwiazdom płyniesz z mej znękanej duszy!
    O swej tęsknicy złotym gwiazdom mów,
    Niech je twój smętek do żalu poruszy,
    Modlitwo moja, cicha i bez słów.
  • Nieraz się pytam, czy ja kocham ciebie?
    Czy to nie blaski uczucia zwodnicze,
    Podobne zorzy wieczornej na niebie,
    Która, przed sobą widząc noc mogiły,
    Jeszcze ostatnie wydobywa siły,
    Jeszcze ostatnie chce rozdmuchać znicze
    I płonąć.
  • O jak łagodnie spoczęła twa ręka
    Na mojem wnętrzu, ty aniele ciszy,
    Choć człek przed chwilą, zdawało się, słyszy,
    Jak jedna fala w ślad za drugą pęka.
  • Ona, wyprężywszy swe rozpustne ciało, nienasyconym oddycha pragnieniem.
  • Płonie kamienna Tatr korona,
    A cisza siada między granie,
    Rozleniwiała, rozmarzona.
  • Po deszczu kwiaty odetchły i w górze
    Świeżych zapachów pełna atmosfera:
    Każdy jej atom snadź kroplę zawiera
    Tego balsamu, którym żyją róże...
  • Przede mną przepaść, zrodzona przez winę, przez grzech Twój, Boże!... Ginę! ginę! ginę! Amen.
  • Radośnieśmy życie przyjęli
    I śmierć przyjmiemy radośnie.
  • Rzadko na moich wargach –
    Niech dziś to warga ma wyzna –
    Jawi się krwią przepojony,
    Najdroższy wyraz: Ojczyzna.

    Widziałem, jak się na rynkach
    Gromadzą kupczykowie
    Licytujący się wzajem,
    Kto Ją najgłośniej wypowie.

    Widziałem, jak między ludźmi
    Ten się urządza najtaniej,
    Jak poklask zdobywa i rentę,
    Kto krzyczy, że żyje dla Niej.

    Widziałem, jak do Jej kolan –
    Wstręt dotąd serce me czuje –
    Z pokłonem się cisną i radą
    Najpospolitsi szuje.

    Widziałem rozliczne tłumy
    Z pustą, leniwą duszą,
    Jak dźwiękiem orkiestry świątecznej
    Resztki sumienia głuszą.

    Sztandary i proporczyki,
    Przemowy i procesyje,
    Oto jest treść Majestatu,
    Który w niewielu żyje.

    Więc się nie dziwcie – ktoś może
    Choć milczkiem słuszność mi przyzna –
    Że na mych wargach tak rzadko
    Jawi się wyraz: Ojczyzna.
    • Źródło: Księga ubogich, XL
  • Salome kłęby włosów rozwiawszy miedziane, niby wieków pożaru krwawiące się łuny, w złocistej harfy uderzyła struny i śpiewa...
  • Stary warjat, głuszec, ślepiec,
    Ubrał się w kobiecy czepiec
    I dla śmiechu i dla hecy
    Worek piasku wziął na plecy.
  • Ten jest najszczęśliwszy z ludzi, komu zapału do ksiąg nikt nie ostudzi.
  • Umiłowanie ty moje!
    Kształty nieomal dziecięce!
    Skroń dotąd niepomarszczona,
    Białe, wąziutkie ręce!
  • W ciemnosmreczyńskich skał zwaliska,
    Gdzie pawiookie drzemią stawy,
    Krzak dzikiej róży pąs swój krwawy
    Na plamy szarych złomów ciska.
    (…)
    Do ścian się tuli, jakby we śnie,
    A obok limbę toczą pleśnie,
    Limbę, zwaloną tchnieniem burzy.
    • Źródło: Krzak dzikiej róży w ciemnych smreczynach
    • Zobacz też: Ciemne Smreczyny
  • Wiatr gnie sieroce smreki,
    W okna mi deszczem siecze;
    Cicho się moja dusza
    Po mgławych drogach wlecze.
  • Witajcie, kochane góry,
    O, witaj droga ma rzeko!
    I oto znów jestem z wami,
    A byłem tak daleko!
    • Źródło: Księga Ubogich – I
    • Zobacz też: góry
  • Z szczytu patrzałem na twe zimne tonie,
    Na nieruchomą zieleń twych przezroczy,
    Lśniących, jak szmaragd, w olbrzymiej koronie
    Wichrów lodowych i piarżystych zboczy.
  • Zagaśnij, słońce! bo na cóż promienie,
    Które do serca nie wnikają głębi?
    Niechaj do reszty mnie ten lód wyziębi,
    Jakim na okół tchnie boże stworzenie…

O Janie Kasprowiczu

[edytuj]
  • Był zawsze na wskroś oryginalny i, rzec by można, nigdy niczyim nie był naśladowcą. Miał swoją własną planetę i koło niej krążył.
    • Autor: Antoni Lange
    • Źródło: Jan Kasprowicz. W: Antoni Lange: Pochodnie w mroku. Warszawa: Bibljoteka domu polskiego, 1924, s. 99.
  • Kasprowicz. Chleb razowy, gołębia dusza, szczerozłoty piewca… Ale także: chłop – zdrajca, kmieć fałszywy, nienaturalna natura, robiona prostota. Kasprowicz, odszedłszy od chłopa i przemieniwszy się w inteligenta, chciał jednak pozostać chłopem – jako inteligent.
  • Lubimy zwykle rzeczy podobne do czegoś, co znamy (...) Dla mnie jest to właśnie zaletą Kasprowicza, że jest niepodobny do nikogo innego.
    • Autor: Antoni Lange
    • Źródło: Jan Kasprowicz. W: Antoni Lange: Pochodnie w mroku. Warszawa: Bibljoteka domu polskiego, 1924, s. 101.

Zobacz też

[edytuj]
Wikisource