Henryk Jaskuła
Wygląd

Henryk Jaskuła
Henryk Jaskuła (1923–2020) – polski żeglarz, kapitan jachtowy, pierwszy Polak i trzeci żeglarz w historii, który samotnie, bez zawijania do portów okrążył Ziemię (dokonał tego na jachcie Dar Przemyśla).
- Do istot, które kochałem bardziej niż bardzo zaliczam „Dar Przemyśla” (…) Żyję z połową duszy, ta druga połowa leży na wraku lub we wraku „Daru Przemyśla” na kubańskiej plaży, gdzie (…) został on bezmyślnie, nonszalancko, jak własność państwowa, rozbity na progu rafowym 80 metrów od suchego lądu, przy doskonałym wietrze ENE 4°B i idealnej widzialności. Wygląda to tak, przy innym spojrzeniu na sprawę, jakby ten jacht nie mógł żyć beze mnie, jakby połowa mojej duszy zadomowiona w nim zrewoltowała się, brzydziła się dotykiem steru jachtu tych rąk, które wydarły go moim. Często wydaje mi się, że ten jacht popełnił samobójstwo (…) przy wraku została połowa mojej duszy, a ta druga, zdumiona nieszczęściem tamtej, nie może się pozbierać do dzisiaj. Nikt nie postawił pomnika czy choćby kamienia przy wraku, czas zdrapał nazwę z burty, nikt tutaj nie uronił jednej łzy, bo dla wszystkich w Przemyskim OZŻ jacht był przedmiotem, a nie istotą, jak dla mnie; ten jacht rodził się na moich oczach, z moich marzeń i nadziei, i nim został zwodowany był już otoczony moim gorącym uczuciem. Niech te słowa będą hołdem dla jachtu w każdą rocznicę jego zagłady, już nieważne czy w wyniku samobójstwa, czy morderstwa. Niech te słowa zastąpią mu kamień przygrobowy z opisem jego czynów. Wspomnienie o „Darze Przemyśla” zakończę marszem żałobnym z III Symfonii „Eroica” Beethovena i westchnieniem: Okręcie mój kochany, rozumiem to, że nie mogłeś żyć beze mnie, ale nie rozumiem tego, jak ja mogę bez ciebie żyć.
- Opis: pożegnanie jachtu „Dar Przemyśla” wygłoszone w polonijnym Yacht Clubie im. Josepha Korzeniowskiego w Chicago.
- Źródło: Przemyślanin – Przemyski Niezależny Serwis Historyczno-Informacyjny
- Polsko kochana, Twój syn powrócił!
- Opis: słowa, którymi powracający z okołoziemskiego rejsu kapitan Jaskuła powitał tłum zebrany w gdyńskim porcie.
- Źródło: Mieczysław Nyczek, Justyna Woś, Nad Jaskułowym gniazdem, Rzeszów 1981.
Non stop dookoła świata
[edytuj](Wydawnictwo Morskie, Gdańsk 1983)
- Nie boję się śmierci, wydaje mi się, ale żyć pragnę, bardzo pragnę. Ten rejs jest jednym z zadań mojego życia, które muszę wykonać. Morze przyjdzie kiedyś taki rejs, z którego nie będzie powrotu. Będzie to rejs jak sądzę, na jachcie małym, wielokrotnie tańszym od tego, na którym płynę. Nie dla mnie trumna za 7 milionów.
- Opis: 6 sierpnia, 56 dzień samotnego rejsu, Atlantyk.
- Źródło: s. 117.
- Jestem szczęśliwy, ale mam łzy w oczach. Na dnie serca ciągle leży smutek i tęsknota, które często, zwłaszcza gdy zapada zmrok i dzień się kończy, podchodzą wyżej aż do oczu. Tłumaczę sobie: zleciało 100 dni, zleci i 70, a wtedy, jako że będzie połowa rejsu, będzie można uważać, że wracamy i liczyć dni do końca. Nie wiem ile świat ma końców, ja znam dwa: pod Hornem i tutaj, na styku Atlantyku z Oceanem Indyjskim.
- Opis: jacht „Dar Przemyśla”, samotność żeglarza na oceanie, jego przemyślenia w 100 dniu rejsu.
- Źródło: s. 152.
- Cóż zatem może mi grozić? Gdy wejdę na Pacyfik, zostanie mi tylko jeden próg, Horn. Jeżeli nie będę miał poważnej awarii, przeżyję ten rejs. Chcę przeżyć. Ciągle myślę i marzę o swoim domu. I choć byłem przygotowany na to, że mogę zginąć, ogarnia mnie rozpacz na samą myśl, jak to będzie, kiedyś w przyszłości, po latach kiedy naturalną kolejnością rzeczy trzeba będzie rozstać się z życiem.
- Opis: przemyślenia Jaskuły w 131 dniu rejsu na Oceanie Indyjskim, kiedy zbliżał się do Australii, a jeden z najniebezpieczniejszych etapów jego rejsu, Horn był jeszcze przed nim.
- Źródło: s. 181.
- Jeżeli to między palcami jest odciskiem, to nic groźnego. Ale jeśli jest to źle zagojona rana, czy nie wytworzy się zakażenie? Co będzie, jeżeli rzuci się gangrena? Dokąd się udać? Gdziekolwiek bym nie szedł, wszędzie ponad miesiąc żeglugi. Gdy sytuacja stanie się krytyczna, nigdy nie dojdę. Umrę na jachcie, który po jakimś czasie zatonie na skutek nie wypompowanego przecieku.
- Opis: w 191. dniu rejsu Jaskuła odczuł strach na wskutek dolegliwości, od strony szyi odczuwał ból, jakby postrzał, pomiędzy palcami stopy utworzyła się rana, nie wiedział czy to gangrena, czy tylko odcisk, po odkażeniu rany Rivanolem i zabezpieczeniu gazą nachodzą go „czarne” myśli.
- Źródło: s. 226.
- Wigilia. Myślami jestem bez przerwy w domu. Widzę, jak siadają do stołu W Polsce jest ciemno, zima, godzina osiemnasta, u mnie dopiero dziesiąta rano. Siedząc przy stole rozmawiają o mnie, widzę na twarzach troskę, że od trzech miesięcy nie ma wieści o mnie, ale w sercach nadzieja i wiara że żyję, że żegluję, że idę do przodu.
- Opis: 197. dzień rejsu w dniu 24 grudnia gdy jacht był na Oceanie Spokojnym.
- Źródło: s. 229.
- Najpiękniej ze wszystkiego jest marzyć, na lądzie o morzu, na morzu o lądzie. Nigdy, w żadnym rejsie nie tęskniłem za lądem, ten jest pierwszy.
- Opis: 232. dzień rejsu, przepalił się już zapasowy potencjometr, to poważna awaria układu ładowania akumulatorów, która oznacza brak zasilania, brak światła, brak oświetlenia pozycyjnego jachtu, brak zasilania radiostacji pokładowej.
- Źródło: s. 266.
- Siedzę w fotelu, obserwuję. Jest zimno, na zewnątrz 4,5 ℃, pod pokładem 11 ℃. Mój ubiór: 4 pary podkolanówek, w tym jedna para wełnianych długich pończoch z kompletu nurkowego, 2 pary niewymownych, w tym jedne wełniane nurkowe, dół dresów, spodnie kufajkowe, z podpinką, podkoszulka, dwie koszule, dwa swetry, czapka futrzana.
- Opis: 316. dzień rejsu, Kanał La Manche.
- Źródło: s. 316.