Harry Potter i Zakon Feniksa (książka)

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Hogwart Express gotowy do odjazdu

Harry Potter i Zakon Feniksapowieść J.K. Rowling, piąta część cyklu o Harrym Potterze; tłumaczenie – Andrzej Polkowski.

Calendar.png
Ten artykuł ma chronologiczny układ cytatów.

Demencja Dudleya[edytuj]

  • – (…) Co robiłeś pod naszym oknem, chłopcze?
    – Słuchałem wiadomości – odrzekł Harry zrezygnowanym tonem.
    Wuj i ciotka wymienili oburzone spojrzenia.
    – Słuchał wiadomości! Znowu?
    – No… codziennie są inne – powiedział Harry.
  • – Sowy nie przynoszą mi wiadomości – powiedział bezbarwnym tonem.
    – Nie wierzę – oświadczyła natychmiast ciotka Petunia.
    – Ani ja – rzekł stanowczo wuj Vernon.
    – Wiemy, że coś knujesz – syknęła ciotka Petunia.
    – Przyjmij do wiadomości, że nie jesteśmy tacy głupi – powiedział wuj Vernon.
    – No, to dopiero jest dla mnie zupełnie nowa wiadomość – rzekł Harry (…).
  • Czołem, Wielki De!
    • Opis: pożegnanie kumpli Dudleya.
  • TERAZ jest noc, Dudasie. Tak nazywamy tę część doby, w której jest ciemno.

Chmara sów[edytuj]

  • To z twojego powodu. (…) To ma coś wspólnego z tobą, chłopcze, jestem tego pewien. Bo niby co innego mogłoby ich tu sprowadzić? Kogo innego szukali w tej alejce? To ty jesteś jedynym… jedynym… – słowo „czarodziej” najwyraźniej nie mogło mu przejść przez gardło – jedynym sam-wiesz-kim w obrębie wielu mil.
    • Postać: Vernon Dursley

Straż przednia[edytuj]

  • – Nie wkładaj tam różdżki, chłopcze! – zagrzmiał Moody. – A jak się zapali? Lepsi czarodzieje od ciebie stracili w ten sposób tyłki, możesz mi wierzyć!
    – A dokładniej, to kto stracił tyłek? – zapytała z ciekawością kobieta o fioletowych włosach.
    – Nie twoja sprawa, po prostu nie należy wkładać różdżki do tylnej kieszeni – warknął Szalonooki. – To podstawowy środek ostrożności, a dziś wszyscy to mają w nosie.
  • – A to jest Nimfadora…
    – Nie nazywaj mnie Nimfadorą, Remusie – przerwałą mu młoda czarownica, wzdrygając się lekko. – Jestem Tonks.
    – …Nimfadora Tonks, która woli, by się do niej zwracano po nazwisku – skończył Lupin.
    – Ty też byś wolał, gdyby twoja głupia matka nazwała cię Nimfadorą – mruknęła Tonks.
  • Różdżka nadal w dżinsach? Oba pośladki jeszcze całe? W porządku, idziemy. Locomotor kufer.
    • Postać: Nimfadora Tonks
    • Opis: do Harry’ego Pottera przed lotem do Kwatery Głównej Zakonu Feniksa.

Grimmauld Place 12[edytuj]

  • – Gdyby tylko chciał, to by mi jakoś wiadomość przekazał. Chyba nie zamierzacie mi wmówić, że Dumbledore nie zna sposobów przekazywania wiadomości bez użycia sów.
    Hermiona zerknęła na Rona i powiedziała:
    – Ja też tak sobie pomyślałam. Ale on nie chciał, żebyś się dowiedział.
    – Może uważa, że nie jestem godny zaufania – powiedział Harry obserwując ich twarze.
  • Wszędzie gdzie się da, wciskają złośliwe komentarze na twój temat. Jak piszą o czymś mało wiarygodnym, to zaraz dodają: „opowieść godna Harry'ego Pottera”, a jak ktoś ma jakiś śmieszny wypadek czy coś takiego, to piszą: „Miejmy nadzieję, że nie pozostanie mu blizna, bo będziemy go musieli czcić jako bohatera…”.
    • Postać: Hermiona Granger

Zakon Feniksa[edytuj]

  • – Wakacje miałeś udane?
    – Nie, były okropne
    Przez twarz Syriusza przemknął po raz pierwszy cień uśmiechu.
    – Osobiście nie bardzo rozumiem, na co się tak uskarżasz.
    – Co?! – zapytał Harry z niedowierzaniem.
    – Ja tam bym się cieszył z ataku dementora. Taka śmiertelna walka o dusze to przecież znakomity sposób na monotonie. Patrzysz na to wyłącznie ze złej strony, a przecież w końcu mogłeś sobie wyjść z domu, pochodzić, rozprostować nogi, powalczyć… A ja nie mogłem się ruszyć z domu przez cały miesiąc.
  • Nie wiem, gdzie się uczyłeś rozróżniania dobra od zła, Mundungusie, ale wygląda na to, że opuściłeś kilka najważniejszych lekcji.
    • Postać: Molly Weasley
  • – Próbują go zdyskredytować – odpowiedział Lupin. – Nie czytałeś „Proroka Codziennego” w ubiegłym tygodniu? Napisali, że poniósł klęskę w głosowaniu na przewodniczącego Międzynarodowej Konfederacji Czarodziejów, bo się starzeje i traci kontrole, ale my dobrze wiemy, jak było: przeciwko niemu głosowali czarodzieje z naszego ministerstwa, po tym, jak wygłosił mowę, w której oznajmił o powrocie Voldemorta. Pozbawili go godności Wielkiego Maga Wizengamotu, czyli Sądu Najwyższego Czarodziejów, i już mówią, że trzeba mu odebrać Order Merlina Pierwszej Klasy.
    – A Dumbledore mówi, że ma to w nosie, że zależy mu tylko na tym, by go nie wyrzucili z talii kart sprzedawanych z czekoladowymi żabami – wtrącił Bill, szczerząc zęby.

Szlachetny i starożytny ród Blacków[edytuj]

  • Lubię słuchać, jak mama wydziera się na kogoś innego (…). To taka miła odmiana.
    • Postać: Fred Weasley
  • – Stworek sprząta – powtórzył skrzat. – Stworek żyje po to, by służyć szlachetnemu domowi Blacków…
    – …w którym jest coraz więcej brudu – wtrącił Syriusz.
  • – …wraca tu prosto z Azkabanu i rozkazuje Stworkowi, och, moja biedna pani, co by powiedziała, gdyby teraz zobaczyła swój dom, pełno w nim szumowin, jej skarby powyrzucane, wyklęła go, a on tu wraca, mówią, że to morderca…
    – Mamrocz tak dalej, a stanę się mordercą! – warknął Syriusz i ze złością zatrzasnął drzwi za skrzatem.
  • Toujours pur.
    • Opis: rodowe motto Blacków znajdujące się na gobelinie z ich drzewem genealogicznym. Z francuskiego: „zawsze czyści”.
  • – (…) znienawidziłem ich wszystkich: moich rodziców, z tą ich zwariowaną manią na punkcie czystości krwi, święcie przekonanych, że samo bycie Blackiem czyni cię królem… mojego brata kretyna, który był na tyle głupi, żeby im uwierzyć… To on.
    Dźgnął palcem gobelin u samego dołu drzewa, tam, gdzie widniało nazwisko: REGULUS BLACK. Po dacie urodzenia była data śmierci (sprzed jakichś piętnastu lat).
    – Był ode mnie młodszy i o wiele lepszy, jak mi wciąż przypominano.
    – Ale umarł – powiedział Harry.
    – Tak. Skończony głupiec… przystał do śmierciożerców.
    (…)
    – Zabił go jakiś auror? – zapytał Harry.
    – Och, nie, nie auror. Zabił go Voldemort. Albo raczej ktoś inny na rozkaz Voldemorta, bo nie sądzę, żeby Voldemort zamordował go osobiście. Z tego, czego się dowiedziałem po jego śmierci wynika, że już na samym początku, gdy kazano zrobić mu coś strasznego, przeraził się i próbował wycofać. No, ale nie można tak po prostu złożyć rezygnacji na ręce Voldemorta. To służba na całe życie albo śmierć.
    • Opis: rozmowa Syriusza z Harrym o rodzinie Blacków.

Ministerstwo Magii[edytuj]

  • W połowie holu była fontanna. Pośrodku okrągłej sadzawki stały wysokie złote posągi. Najwyższym był posąg nobliwie wyglądającego czarodzieja z różdżką wycelowaną prosto w górę. Wokół niego stały posągi pięknej czarownicy, centaura z napiętym łukiem, goblina i skrzata domowego; ci ostatni wpatrywali się z zachwytem w czarodzieja i czarownicę. Z końców ich różdżek, z grotu strzały centaura, z ostro zakończonego szczytu kapelusza goblina i z uszu skrzata tryskały migotliwe strumienie wody, opadające wdzięcznymi łukami do sadzawki, a ich łagodny szmer mieszał się z cichymi pyknięciami i trzaskami aportacji i deportacji oraz z tupotem stóp setek czarownic i czarodziejów zmierzających ku złotym wrotom w drugim końcu holu.
    • Opis: Fontanna Magicznego Braterstwa holu w Ministerstwa Magii.

Przesłuchanie[edytuj]

  • – Wyczarowałeś w pełni zdatnego do użytku patronusa?
    – Tak, ponieważ…
    – Cielesnego patronusa?
    – Ee… co? – zdziwił się Harry.
    – Czy twój patronus miał wyraźnie określoną postać? To znaczy… nie był tylko czymś w rodzaju strzępu mgły lub dymu?
    – Tak – odrzekł Harry, czując jednocześnie zniecierpliwienie i rozpacz. – To był jeleń, to zawsze jest jeleń.
    – Zawsze? – zagrzmiała pani Bones. – To znaczy, że już przedtem wyczarowałeś patronusa?
    – Tak. Robiłem to przez cały rok…
    – I masz piętnaście lat, tak?
    – Tak, i…
    – I nauczyłeś się tego w szkole?
    – Tak, profesor Lupin nauczył mnie tego w trzeciej klasie, bo…
    – Jestem pełna podziwu – powiedziała pani Bones, obrzucając go zaciekawionym spojrzeniem. – Prawdziwy patronus w tym wieku… no, no, to naprawdę wyczyn.
    • Opis: podczas przesłuchania w Ministerstwie Magii.
  • – Wyszłam kupić pokarm dla kotów w sklepie na rogu przy końcu Wisteria Walk, krótko po dziewiątej wieczorem drugiego sierpnia – wyrecytowała pani Figg, jakby się tego wszystkiego wyuczyła na pamięć – kiedy usłyszałam hałas dochodzący z alejki pomiędzy Magnolia Crescent a Wisteria Walk. Kiedy doszłam do alejki, zobaczyłam dementorów biegnących…
    – Biegnących? – przerwała jej pani Bones ostrym tonem. – Dementorzy nie biegają, oni szybują nad ziemią.
    – To właśnie miałam na myśli – powiedziała pani Figg, a na jej zwiędłych policzkach pojawiły się różowe plamy. – Szybowali alejką ku dwóm chłopcom.
    – Jak wyglądali? – zapytała pani Bones, mrużąc oczy tak, że krawędzie monokla zginęły pod fałdami skóry.
    – No… jeden był taki duży i gruby, a drugi raczej chudy…
    – Nie, nie – przerwała jej niecierpliwie pani Bones. – Dementorzy… Ich proszę opisać.
    – Och… – Teraz różowa plama rozlała się na jej szyję. – Byli wielcy. Wielcy i w pelerynach.
    • Opis: podczas przesłuchania w Ministerstwie Magii.

Zmartwienia pani Weasley[edytuj]

  • Odwrócił się do fontanny i spojrzał na przystojną twarz czarodzieja, ale teraz, z bliska, wydała mu się jakaś pozbawiona wyrazu lub wręcz głupkowata. Ckliwy uśmiech na twarzy czarownicy przywodził na myśl kandydatki na miss piękności, a z tego, co wiedział o goblinach i centaurach, nigdy by nie spoglądały na człowieka z takim uwielbieniem, choćby był nie wiadomo kim. Przekonujący był tylko domowy skrzat ze swoją służalczą miną.
    • Opis: Fontanna Magicznego Braterstwa holu w Ministerstwa Magii.
  • – Wiedziałem! – krzyknął Ron, unosząc zaciśniętą pięść. – Ty zawsze jakoś się wymigasz!
    – Musieli cię uniewinnić – powiedziała Hermiona, która wyglądała, jakby miała zemdleć z wrażenia, kiedy Harry wszedł do kuchni, a teraz zasłaniała oczy drżącą ręką. – Nie mieli żadnych podstaw, by cię skazać, żadnych, choćby najmniejszych…
    – Widzę, że chociaż wszyscy wiedzieli, że nic mi nie zrobią, to jednak wszystkim jakoś bardzo ulżyło – zauważył Harry z uśmiechem.
  • – (…) moglibyśmy zorganizować sponsorowane sprzątanie pokoju wspólnego w Gryffindorze, cały dochód na W.E.S.Z. Podniosłaby się i świadomość, i stan naszego konta…
    – Mogę cię najwyżej zasponsorować, żebyś wreszcie przestała gadać o tej WSZY – mruknął ze złością Ron, ale tylko Harry to dosłyszał.
  • – (…) Dumbledore ma poważne kłopoty ze znalezieniem kogoś, kto by tego nauczał w tym roku.
    – Trudno się dziwić, jak się pamięta, co się przydarzyło ostatnim czterem – zauważył George.
    – Jeden wylany, jeden martwy, jeden pozbawiony pamięci i jeden zamknięty w kufrze przez dziewięć miesięcy. – wyliczył Harry na palcach. – No tak, chyba masz rację.
    • Opis: rozmowa po otrzymaniu listy podręczników, odnośnie nauczycieli obrony przed czarną magią.
  • – Nie wierzę! Nie wierzę! Och, Ron, to cudownie! Prefekt! Jak każdy w tej rodzinie!
    – A ja i Fred to co, jesteśmy tylko sąsiadami? – zdenerwował się George, kiedy matka odepchnęła go na bok i rzuciła się na swego najmłodszego syna, obejmując go gwałtownie.
  • – Ja tam nigdy nie byłam prefektem – powiedziała Tonks (…). – Mój opiekun domu powiedział, że brakuje mi pewnych niezbędnych kwalifikacji.
    – Jakich? – zapytała Ginny, nakładając sobie na talerzyk pieczonego ziemniaka.
    – Na przykład umiejętności przyzwoitego zachowania.

Luna Lovegood[edytuj]

  • Do każdego [powozu] zaprzężone były dziwne stworzenia: może i nazwałby je końmi, gdyby go ktoś zapytał, ale prawdę mówiąc, bardziej przypominały gady. Wydawało się, że w ogóle nie mają ciała: czarna skóra oblepiała szkielety tak, że widać było każdą kość. W smoczych łbach lśniły bielą pozbawione źrenic oczy. I miały skrzydła – olbrzymie, czarne, skórzaste skrzydła, które najbardziej pasowałyby do gigantycznych nietoperzy. Stały nieruchomo w ciemności, roztaczając wokół siebie jakąś dziwnie ponurą atmosferę.
    • Opis: o testralach.
  • – Wszystko w porządku – rozległ się śpiewny głos tuż obok niego, gdy Ron zniknął w ciemnym wnętrzu powozu. – Nic ci nie jest, nie zwariowałeś. Ja też je widzę.
    – Widzisz? – zapytał z nadzieją Harry, odwracając się do Luny Lovegood.
    (…)
    – No jasne. Widziałam je od samego początku, od pierwszego przyjazdu do Hogwartu. One zawsze ciągną nasze powozy. Nie przejmuj się. Jesteś tak samo zdrowy na umyśle jak ja.
    • Opis: Luna Lovegood do widzącego testrale Harry’ego Pottera.

Nowa piosenka Tiary Przydziału[edytuj]

  • Lat temu tysiąc z górą,
    Gdy jeszcze nowa byłam,
    Założycieli tej szkoły
    Przyjaźń szczera łączyła.
    Jeden im cel przyświecał
    I jedno mieli pragnienie,
    By swą wiedzę przekazać
    Przyszłym pokoleniom.
    „Razem będziemy budować!
    Wiedzy pochodnię nieść!
    Razem będziemy nauczać
    I wspólne życie wieść”.
    Gdzie szukać takiej zgody
    I tak głębokiej przyjaźni:
    Czworo myślących zgodnie
    I nie znających waśni.
    Gryffindor i Slytherin
    Zgadzali się nawet w snach,
    I zawsze widziano razem
    Ravenclaw i Hufflepuff.
    Jak więc taka przyjaźń
    Już wkrótce się rozpadła?
    Tego młodzież dzisiejsza
    Przenigdy by nie odgadła.
    Slytherin nagle oświadcza,
    Że ani mu się śni,
    Nauczać magii takich,
    Co nie są czystej krwi.
    Ravenclaw na to rzecze,
    Że bystrych nauczać chce,
    Gryffindor, że ceni dzielność
    Bardziej niż czystą krew.
    Hufflepuff chce uczyć wszystkich,
    Jak głośno oświadczyła.
    Sporu nie rozstrzygnięto
    Ja tego świadkiem byłam.
    Bo każdy z założycieli
    W domu swym rządzić chce,
    Każdy przy swoim wyborze
    Do końca upiera się.
    Slytherin przyjmuje takich,
    Co mają czystą krew,
    Co mają więcej sprytu
    Od uczniów domów trzech.
    Ravenclaw bystrych ceni,
    Gryffindor dzielnych chce,
    A Hufflepuff resztę uczy
    Wszystkiego, co sama wie.
    Tak więc spór zakończono
    I przyjaźń się umocniła,
    Harmonia do Hogwartu
    Na wiek lat powróciła.
    Lecz później znów niezgoda
    Wśród czworga się zakrada,
    Na błędach wykarmiona,
    Czai się w sercach zdrada.
    Domy, co jak filary
    Dzielnie wspierały szkołę,
    Zaczęły sobie nawzajem
    Narzucać swoją wolę.
    I już się wydawało,
    Że koniec szkoły bliski,
    Że odtąd druh druhowi
    Stanie się nienawistny,
    Że miecz o miecz uderzy
    I wnet poleje się krew,
    Gdy wtem Slytherin stary
    Odchodzi z zamku precz.
    I choć ucichły waśnie,
    Choć spory wygaszono,
    Odtąd we wspólnym dziele
    Już się nie jednoczono.
    I dotąd zgodna czwórka
    Niezgodną trójką się stała,
    I odtąd domy Hogwartu
    Dzieli różnica niemała.
    A teraz mnie posłuchajcie,
    Wybiła wasza godzina,
    Teraz Tiara Przydziału
    Rozdzielać was zaczyna.
    I chociaż nie wiem sama,
    Czy błędu nie popełnię,
    Ten przykry obowiązek
    Dziś wobec was wypełnię.
    Tak jak mi rozkazano,
    Na domy was podzielę,
    Choć nie wiem, czy przypadkiem
    Przyjaciół nie rozdzielę.
    Choć nie wiem, czy mój wybór
    Do zguby nie wiedzie wprost.
    Muszę wyboru dokonać,
    Bo taki już mój los.
    Czytajcie znaki czasu,
    Poczujcie grozy tchnienie,
    Bo dzisiaj Hogwart cały
    Osnuły złowróżbne cienie.
    Wróg z zewnątrz na nas czyha,
    Śmiertelny gotując nam cios,
    Musimy się zjednoczyć,
    By złowrogi odwrócić los.
    Wyznałam wam całą prawdę,
    Niczego nie ukryłam
    I Ceremonię Przydziału
    Za chwilę rozpoczynam
    .
    • Postać: Tiara Przydziału
  • Witam (…) naszych nowych uczniów! Witam naszych starych znajomych! Nadszedł czas na wygłoszenie mowy, ale żadnej mowy nie będzie. Wsuwajcie!
    • Postać: Albus Dumbledore
    • Opis: podczas uczty powitalnej.
  • Sąąąd mouze weedze zeskooue couegrouzy?
    • Znaczenie: Skąd może wiedzieć, że szkole coś grozi?
    • Postać: Ron Weasley
    • Opis: pytanie po piosence Tiary Przydziału (miał wtedy pełne usta jedzenia).
  • – Tak, bardzo pouczające – powiedziała Hermiona. – W każdym razie wiele wyjaśniło.
    – Nie powiesz mi chyba, że ci się podobało? – zapytał cicho Ron, spoglądając na nią ze zdumieniem. – To było najnudniejsze przemówienie, jakie w życiu słyszałem, a przecież dorastałem z Percym.
    – Powiedziałam pouczające, nie ciekawe. Wiele wyjaśniło.
    – Co? – zdziwił się Harry. – Dla mnie to była mowa-trawa.
    – W tej trawie ukryte było coś bardzo ważnego.
    – Tak? Niby co? – zapytał Ron.
    – A to, że postęp nie jest wartością samą w sobie? A to, że trzeba wyplenić praktyki, które powinny być zakazane?
    – A co to znaczy? – zapytał niecierpliwie Ron.
    – Zaraz ci powiem, co to znaczy – odpowiedziała ponuro Hermiona. – To znaczy, że ministerstwo miesza się w sprawy Hogwartu.
    • Opis: po przemówieniu Dolores Umbridge.
  • – Ron, mamy zaprowadzić pierwszoroczniaków!
    – A, prawda – rzekł Ron, który najwyraźniej o tym zapomniał. – Hej! Hej, wy! Karzełki!
    – RON!
    – No bo oni są tacy malutcy…
    – Być może, ale nie możesz ich nazywać karzełkami… Pierwszoroczni! – zawołała rozkazującym tonem. – Tędy, proszę!

Profesor Umbridge[edytuj]

  • Nie zadawaj nam pytań, Hermiono, a my nie będziemy ci opowiadać bajek.
    • Postać: Fred Weasley
  • Zanim zaczniemy dzisiejszą lekcję (…) uważam za stosowne przypomnieć wam, że w czerwcu będziecie zdawać ważny egzamin, podczas którego wykażecie waszą wiedzę na temat sporządzania i zastosowania magicznych eliksirów. Niektórzy z was wykazują, co prawda, cechy skretynienia, ale mam wciąż nadzieję, że wszyscy zasłużą przynajmniej na dostateczny, jeśli nie chcą zasłużyć na mój… gniew.
    • Postać: Severus Snape
  • – No dobra, śniło mi się, że gram w quidditcha – powiedział Ron, marszcząc czoło, żeby sobie lepiej przypomnieć. – Jak myślisz, co to znaczy?
    – Pewnie to, że zostaniesz pożarty przez jakąś olbrzymią żelkę – odrzekł Harry, przerzucając bez zainteresowania stronice Sennika.
    • Opis: odrabiając pracę domową na lekcje wróżbiarstwa, przy wróżeniu ze snów.
  • Wszyscy sobie myślą, że Potter to cham,
    Lecz prawda jest inna, powie Iryś wam:
    Potterek dostał świra i w tym cały kram…
    • Postać: Irytek
  • – Czy to prawda, że podniosłeś głos na profesor Umbridge?
    – Tak.
    – I że zarzuciłeś jej kłamstwo?
    – Tak.
    – I powiedziałeś jej, że Ten, Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać powrócił?
    – Tak.
    Profesor McGonagall usiadła za biurkiem i spojrzała na niego srogo. Potem powiedziała:
    – Weź sobie ciasteczko, Potter.
    – Co proszę?
    – Weź sobie ciasteczko – powtórzyła niecierpliwie, wskazując kraciastą puszkę stojącą na szczycie jednego ze stosów papierów na biurku. – I usiądź.
    • Opis: rozmowa profesor McGonagall z Harry'm.
  • [Profesor McGonagall] Wstała, rozdymając nozdrza i zaciskając usta. Harry też wstał.
    – Weź sobie jeszcze jedno ciasteczko – warknęła, rzucając mu puszkę.
    – Nie, dziękuję – odrzekł Harry obrażonym tonem.
    – Nie bądź śmieszny!
    Wziął ciasteczko.
  • – Potter, nie słuchałeś uważnie przemowy Dolores Umbridge podczas uczty na rozpoczęcie roku?
    – Słuchałem… – odrzekł Harry. – Taak… powiedziała… że postęp zostanie zakazany albo… no tak, to znaczy, że… że Ministerstwo Magii próbuje mieszać się w sprawy Hogwartu.
    Profesor McGonagall przyglądała mu się przez chwilę, potem pociągnęła nosem, obeszła biurko i otworzyła drzwi.
    – No, w każdym razie cieszę się, że słuchasz przynajmniej Hermiony Granger – powiedziała, wskazując mu otwarte drzwi.

Szlaban u Dolores[edytuj]

  • – Jeżeli nie przestaniecie tego robić, to…
    – To co? Dasz nam szlaban? – zapytał Fred tonem, w którym można było wyraźnie dosłuchać się ostrzeżenia: „Spróbuj, to zobaczysz”.
    – Każesz nam przepisywać zdania? – dodał George, uśmiechając się ironicznie.
    (…)
    – Nie – odpowiedziała głosem drżącym od gniewu. – Napiszę do waszej matki.
    – Tego nie zrobisz – powiedział przerażony George, cofając się o krok.
  • – Harry, nie zadzieraj z Malfoyem, nie zapominaj, że jest teraz prefektem, może ci utrudnić życie…
    – Ojej, bardzo mnie ciekawi, jak to jest, kiedy ma się trudne życie.
    • Opis: rozmowa Hermiony z Harrym.
  • Możecie się śmiać! (…) Kiedyś ludzie uważali, że nie istnieje ględatek niepospolity czy chrapak krętorogi!
    • Postać: Luna Lovegood
    • Opis: po lekcji zielarstwa czwartoklasistów i lekcji opieki nad magicznymi stworzeniami piątoklasistów.

Percy i Łapa[edytuj]

  • – Na twoim miejscu nie szedłbym tędy – powiedział Prawie Bezgłowy Nick, przenikając tuż nad Harrym przez ścianę korytarza. – Irytek szykuje zabawny dowcip temu, kto przejdzie pierwszy obok popiersia Paracelsusa w połowie korytarza.
    – A w tym dowcipie Paracelsus spada temu komuś na głowę, tak?
    – To dość zabawne, ale zaiste spada – odparł Prawie Bezgłowy Nick znudzonym głosem. – Subtelność nigdy nie była mocną stroną Irytka.
  • – Hermiono, jesteś naprawdę najcudowniejszą istotą, jaką w życiu spotkałem – wybąkał Ron – i jeśli kiedykolwiek coś ci nagadam…
    – …to uznam, że wracasz do normalności – przerwała mu Hermiona.
  • Tak, ale świat nie dzieli się na dobrych ludzi i śmierciożerców.
    • Postać: Syriusz Black
  • Jesteś mniej podobny do swojego ojca, niż sądziłem (…). Dla Jamesa bez ryzyka nie było zabawy.
    • Postać: Syriusz Black
    • Opis: do Harry'ego.

Wielki Inkwizytor Hogwartu[edytuj]

  • Zawsze uważałem, że my z Fredem powinniśmy dostać ze wszystkiego P, bo sam fakt, że pojawiliśmy się na egzaminach, był powyżej oczekiwań.
    • Postać: George Weasley
    • Opis: podczas rozmowy z Hermioną Granger w Wielkiej Sali na temat stopni, które można otrzymać podczas SUMów.
  • Tak, Quirrell to był świetny nauczyciel (…). Miał tylko jedną wadę: z tyłu głowy wystawał mu Lord Voldemort.
    • Postać: Harry Potter
    • Opis: podczas obrony przed czarną magią do Dolores Umbrige.
  • – Yhm, yhm – zakasłała profesor Umbridge.
    – Proszę? – powiedziała profesor McGonagall, odwracając się i marszcząc brwi tak, że utworzyły jedną długą, groźną linię.
    – Ja się tylko zastanawiam, pani profesor, czy dostała pani moją notkę z datą i godziną mojej wizy…
    – Oczywiście, że ją dostałam, inaczej zapytałabym panią, co pani robi w mojej klasie – przerwała jej profesor McGonagall i odwróciła się od niej plecami.
    • Opis: McGonagall zignorowała wizytującą jej zajęcia Umbridge.

W gospodzie Pod Świńskim Łbem[edytuj]

  • – (…) Wiktor zawsze mówił…
    Ron odwrócił do niej głowę tak szybko, że o mały włos nie skręcił sobie karku; rozcierając go, zapytał:
    – Tak? Co mówił Wikuś?
    – Ha, ha, ale śmieszne – powiedziała Hermiona znudzonym tonem.
  • Mam pomysł (…). Proponuję, żebyś się przymknął.
    • Postać: Ron Weasley
    • Opis: do Zachariasza Smitha podczas zebrania przyszłej Gwardii Dumbledora w Gospodzie pod Świńskim Łbem.
  • – Michael Corner… Który to jest? – zapytał ze złością Ron.
    – Ten ciemny – odpowiedziała Hermiona.
    – Nie podoba mi się – rzekł natychmiast Ron.
    – Też mi niespodzianka – mruknęła pod nosem Hermiona.
    • Opis: rozmawiając o chłopaku Ginny.

Dekret Edukacyjny Numer Dwadzieścia Cztery[edytuj]

  • – Ale… w zeszłym roku wciąż mi powtarzałeś, żebym był ostrożny i nie podejmował żadnego ryzyka…
    – W zeszłym roku wszystko świadczyło o tym, że w Hogwarcie jest ktoś, kto chce cię zabić, Harry! – żachnął się Syriusz. – W tym roku wiemy, że poza Hogwartem jest ktoś, kto pragnie pozabijać nas wszystkich, więc nauczenie się skutecznej obrony uważam za znakomity pomysł!
  • Bo, widzisz, Syriuszu, jak wy się spotykaliście we Wrzeszczącej Chacie, to było was tylko czterech i wszyscy potrafiliście zamieniać się w zwierzęta, przypuszczam też, że gdybyście bardzo chcieli, jakoś byście się ścisnęli pod peleryną-niewidką. A nasza grupa liczy dwadzieścia osiem osób i żadne z nas nie jest animagiem, więc musielibyśmy mieć nie pelerynę-niewidkę, tylko markizę-niewidkę.
    • Postać: Hermiona Granger
    • Opis: rozważając wybór miejsca na zajęcia z obrony przed czarną magią.

Gwardia Dumbledore'a[edytuj]

  • – Zastanawiałam się – powiedziała już bardziej zdecydowanym tonem – czy dobrze robimy, organizując tę grupę obrony przed czarną magią.
    – Że co?! – zapytali równocześnie Harry i Ron.
    – Hermiono, to był przecież twój pomysł! – przypomniał jej Ron.
    – Wiem. – Hermiona splotła palce. – Ale po rozmowie z Wąchaczem…
    – Przecież jemu to się bardzo podobało! – powiedział Harry.
    – Tak… – Hermiona znowu gapiła się w okno. – Tak, i właśnie dlatego zaczęłam się zastanawiać, czy dobrze robimy…
  • – Moglibyśmy spróbować Karmelka Gorączkowego – mruknął George. – Nikt go jeszcze nie zna…
    – To działa? – zapytał Ron z nadzieją, gdy deszcz z jeszcze większą siłą zabębnił w sufit, a wiatr zawył jak opętany.
    – No jasne – odrzekł Fred. – Temperatura ci się podnosi…
    – …ale dostajesz też czyraków – dodał George – a jeszcze nie wymyśliliśmy sposobu, jak się ich pozbyć.
    – Jakoś nie widzę żadnych czyraków – powiedział Ron, przyglądając się bliźniakom.
    – Bo nie możesz – rzekł ponuro Fred. – Są w miejscu, którego zwykle nie wystawiamy na pokaz…
    – …ale siedzenie na miotle to będzie męka…
    • Opis: przed treningiem quidditcha.

Lew i wąż[edytuj]

  • – Wiesz, co mi to przypomina?
    – Nie, a co?
    – Blizny śmierciożerców. Voldemort dotyka jednej z nich, a blizny wszystkich pieką, w ten sposób wiedzą, że ich wzywa.
    – No… tak – powiedziała cicho Hermiona. – Właśnie to podsunęło mi ten pomysł… ale zauważ, że postanowiłam wyryć datę w kawałku metalu, a nie w ludzkiej skórze…
    – To mi bardziej odpowiada – rzekł Harry z uśmiechem, chowając galeona do kieszeni. – Grozi nam tylko, że przypadkiem je wydamy.
    • Opis: o zaczarowanych galeonach wskazujących godzinę i datę następnego spotkania Gwardii Dumbledore'a.
  • – Teraz kafla ma Johnson, tak, Johnson, cóż za gracz z tej dziewczyny, powtarzam to od lat, ale ona wciąż nie chce ze mną chodzić…
    – JORDAN! – ryknęła profesor McGonagall.
    – To fakt, pani profesor, staram się ubarwić relację (…).
    • Opis: Lee Jordan komentujący mecz quidditcha.
  • Weasley wciąż puszcza gole,
    Oczy ma pełne łez,
    Kapelusz zjadły mu mole,
    On naszym królem jest!

    Weasleya ród ze śmietnika,
    I tam jest jego kres,
    Przed kaflem zawsze umyka,
    On naszym królem jest!

    Weasley jest naszym królem,
    I da nam wygrać mecz!
    Więc zaśpiewajmy chórem:
    On naszym królem jest!
    • Opis: piosenka śpiewana przez Ślizgonów podczas meczu quidditcha.

Oczami węża[edytuj]

  • – (…) a przecież one są bardzo interesujące, prawda? To, że niektórzy je widzą, a inni nie! Ja bym bardzo chciała…
    – Jesteś pewna? – zapytał cicho Harry.
    Spojrzała na niego z przerażeniem.
    – Och, Harry… tak mi przykro… nie, oczywiście, że nie… to było naprawdę bardzo głupie z mojej strony…
    – W porządku – powiedział szybko. – Nie przejmuj się…
    • Opis: o testralach, które mogą zobaczyć tylko ci, którzy widzieli czyjąś śmierć.
  • Ron, jesteś najbardziej nieczułym draniem, jakiego miałam nieszczęście spotkać.
    • Postać: Hermiona Granger
    • Opis: do Rona Weasleya po jego komentarzu dotyczącym ciągłego płaczu Cho Chang podczas rozmowy w pokoju wspólnym Gryfonów po pocałunku Cho z Harrym Potterem.
  • – Jedna osoba nie może czuć tego wszystkiego naraz, boby eksplodowała.
    – To, że twoja wrażliwość uczuciowa mieści się w łyżeczce od herbaty, nie świadczy o tym, że wszyscy są tak upośledzeni – powiedziała złośliwie Hermiona i znowu chwyciła za pióro.
    • Opis: po przemówieniu Hermiony Granger nt. odczuć Cho Chang po pocałunku z Harrym Potterem.

Szpital Świętego Munga[edytuj]

  • CZYSTY KOCIOŁEK TO NAJLEPSZA GWARANCJA, ŻE NIE OTRUJESZ SIĘ SWOIM ELIKSIREM.
    • Opis: ogłoszenie zamieszczone na ścianie w Szpitalu Świętego Munga.

Boże Narodzenie na oddziale zamkniętym[edytuj]

  • My, Ślizgoni, jesteśmy dzielni, tak, ale nie głupi. Kiedy mamy wybór, zawsze wybieramy ratowanie własnego karku.
    • Postać: Fineas Nigellus
  • – Mam dla ciebie wiadomość od Albusa Dumbledore’a.
    Harry obrócił się w miejscu.
    – Jaką?
    – Zostań tam, gdzie jesteś.
    – Przecież tu jestem! – prychnął Harry, nie zdejmując ręki z klamki. – Więc co to za wiadomość?
    – Właśnie ci ją przekazałem, tępaku – rzekł spokojnie Fineas Nigellus. – Dumbledore mówi: „Zostań tam, gdzie jesteś”.
  • – (…) Ty nas wszystkich unikasz!
    – To wy mnie unikacie! – odpowiedział ze złością Harry.
    – Może unikacie się na zmianę i nie możecie na siebie trafić? – zapytała Hermiona, a kąciki jej ust zadrgały.
  • Nadejdzie taki dzień (…) w którym przeczytasz Dzieje Hogwartu i może to ci wreszcie uświadomi, że będąc w Hogwarcie, nie można się teleportować. Nawet Voldemort nie zdołałby sprawić, żebyś wyfrunął ze swego dormitorium.
    • Postać: Hermiona Granger

Oklumencja[edytuj]

  • Umysł nie jest książką, którą można otworzyć i przeczytać w wolnym czasie. Myśli nie są wyryte wewnątrz czaszki, gdzie mógłby je przejrzeć jakiś intruz. Umysł to rzecz złożona i wielowarstwowa, Potter… w każdym razie większość umysłów…
    • Postać: Severus Snape
  • Głupcy, którzy mają serce na wierzchu, którzy nie panują nad swoimi emocjami, który nurzają się w smutnych wspomnieniach i pozwalają łatwo się sprowokować… innymi słowy ludzie słabi… nie mają żadnych szans przeciwko jego mocy!
    • Postać: Severus Snape
    • Opis: do Harry’ego Pottera podczas ich pierwszej lekcji oklumencji o ludziach niezdolnych do jej nauczenia się.

Widziane i nieprzewidziane[edytuj]

  • Na podstawie Dekretu Edukacyjnego Numer Dwadzieścia Sześć nauczycielom też nie wolno było wspominać o wywiadzie, ale znajdowali różne sposoby wyrażania swoich opinii na ten temat. Profesor Sprout nagrodziła Gryffindor dwudziestoma punktami, kiedy Harry podał jej konewkę, profesor Flitwick wcisnął mu pod koniec zaklęć pudełko piszczących cukrowych myszy, mówiąc: „Sza!” i oddalając się pospiesznie, a profesor Trelawney podczas wróżbiarstwa zaniosła się histerycznym szlochem i nie zwracając uwagi na oburzenie Umbridge, oznajmiła zdumionej klasie, że Harry’emu nie grozi jednak rychła śmierć, przeciwnie, dożyje sędziwego wieku, zostanie ministrem magii i będzie miał dwanaścioro dzieci.
    • Opis: o wywiadzie, którego Harry udzielił dla „Żonglera” na temat powrotu Voldemorta.

Centaur i donosiciel[edytuj]

  • Był zupełnie niepodobny do żadnego z nauczycieli, których Harry dotąd poznał. Wydawało się, że nie tyle mu zależy na przekazaniu im swojej wiedzy, ile na przekonaniu ich, że żadna wiedza, nawet wiedza centaurów, nie jest nieomylna.
    • Opis: o centaurze Firenzo.
  • – Teraz odprowadzą cię do ministerstwa, tam zostaniesz formalnie oskarżony i wysłany do Azkabanu, gdzie będziesz czekał na proces!
    – Ach… tak… – powiedział łagodnie Dumbledore. – Tak, myślę, że możemy natrafić na małą przeszkodę.
    – Przeszkodę? – powtórzył Knot głosem wciąż drgającym radością. – Nie widzę żadnych przeszkód, Dumbledore.
    – No cóż, ale ja niestety widzę – powiedział Dumbledore takim tonem, jakby się usprawiedliwiał.
    – Naprawdę?
    – Cóż… wydaje mi się, że ulegasz pewnemu złudzeniu, Korneliuszu. Wydaje ci się, że ja… zaraz, jak to się mówi?… aha, że „oddam się dobrowolnie w ręce władz”. Obawiam się, że wcale nie oddam się dobrowolnie w niczyje ręce, Korneliuszu. Nie mam najmniejszego zamiaru dać się wysłać do Azkabanu. Oczywiście mógłbym z niego uciec, ale to zbyteczna strata czasu, a szczerze mówiąc, mam mnóstwo spraw na głowie.
  • Wie pan, panie ministrze, w wielu sprawach nie zgadzam się z Dumbledore'em… ale nie zaprzeczy pan, że ma klasę…
    • Postać: Fineas Nigellus

Najgorsze wspomnienie Snape'a[edytuj]

  • (…) Tak więc, Granger, odejmuję Gryffindorowi pięć punktów za chamskie wyrażanie się o naszej nowej pani dyrektor… Macmillan, też pięć, bo mi się sprzeciwiasz… Potter, pięć, bo cię nie lubię… Weasley, koszula ci wyłazi, za to też pięć punktów… Och, zapomniałem, ty, Granger, jesteś szlamą, więc za to dziesięć…
    • Postać: Draco Malfoy
  • (…) – A w ogóle, to postanowiliśmy, że odtąd gdzieś mamy kłopoty.
    – A przedtem było inaczej? – zapytała Hermiona.
    – No jasne! – powiedział George. – Przecież dotąd nas nie wywalili!
    – Zawsze wiedzieliśmy, gdzie jest granica – dodał Fred.
    – No, może czasami wystawialiśmy za nią duży palec u nogi – rzekł George.
    – Ale zawsze potrafiliśmy wyhamować, zanim rozpętało się piekło – powiedział Fred.
    – A teraz? – zapytał Ron.
    – No, teraz… – zaczął George.
    – …teraz, kiedy już nie ma Dumbledore’a… – wpadł mu w słowo Fred.
    – …uważamy, że nasza nowa pani dyrektor… – wtrącił George.
    – …zasługuje na małe piekło… – dokończył Fred.
  • – Targasz sobie włosy, żeby wyglądać tak, jakbyś dopiero co zsiadł ze swojej miotły, popisujesz się tym głupim zniczem, chodzisz po korytarzach i miotasz zaklęcia na każdego, kto cię uraził, żeby pokazać, co potrafisz… Dziwię się, że twoja miotła może w ogóle wystartować z tobą i z twoim wielkim napuszonym łbem. MDLI mnie na twój widok.
    Odwróciła się na pięcie i odeszła.
    – Evans! – zawołał za nią James. – Hej, EVANS!
    Nawet się nie obejrzała.
    – Co jej się stało? – zapytał James, bezskutecznie starając się sprawić wrażenie, że go to niewiele obchodzi.
    – Czytając między wierszami, powiedziałbym, że chyba uważa cię za osobę nieco próżną – mruknął Syriusz.
    • Opis: w czasach szkolnych.

Porady zawodowe[edytuj]

  • Widzisz, Harry, kiedy się dorasta w jednym domu z George’em i Fredem, to szybko dochodzi się do wniosku, że wszystko jest możliwe, jeśli tylko nie brak ci tupetu…
    • Postać: Ginny Weasley
  • Ślęczała nad kolorową, różowo-pomarańczową ulotką, zatytułowaną: WIĘC MYŚLISZ, ŻE CHCIAŁBYŚ PRACOWAĆ W DZIEDZINIE KONTAKTÓW Z MUGOLAMI?
    – Żeby nawiązywać kontakty z mugolami, nie trzeba mieć wielu kwalifikacji… Wymagają tylko suma z mugoloznawstwa… O wiele ważniejszy jest twój entuzjazm, cierpliwość i poczucie humoru!
    – Trzeba mieć coś więcej od poczucia humoru, żeby nawiązać kontakt z moim wujem – mruknął Harry. – Na przykład wyczucie, kiedy zrobić unik…
    • Opis: rozważając przyszłą karierę zawodową.
  • Zadaliśmy sobie pytanie, jaki sens ma zakłócanie czasu wolnego (…). No i stwierdziliśmy, że nie ma żadnego sensu. Ludzie się uczą, nie ma im co przeszkadzać.
    • Postać: Fred Weasley
    • Opis: o nie rozrabianiu podczas ferii.
  • – Co ty o tym myślisz? – zwróciła się Hermiona do Rona, a Harry’emu przypomniała się pani Weasley zwracająca się do męża podczas pierwszej kolacji przy Grimmauld Place.
    – Nie wiem – odparł Ron, nieco zaniepokojony faktem, że ktoś pyta go o zdanie. – Skoro Harry chce to zrobić, to jego sprawa, nie?
    – Przemawia jak prawdziwy przyjaciel i prawdziwy Weasley – powiedział Fred, waląc go po plecach.
    • Opis: o planie Harry'ego skontaktowania się z Syriuszem.
  • – Hermiono, może przestaniesz wreszcie zadręczać Harry’ego i zaczniesz słuchać Binnsa? – skarcił ją w końcu szeptem Ron. – A może to ja mam zacząć robić notatki?
    – Świetny pomysł, na pewno to przeżyjesz!
  • Profesor Umbridge kaszlnęła już bardzo głośno.
    – Może dać ci cukierek od kaszlu, Dolores? – zapytała uprzejmie profesor McGonagall, nie patrząc na nią.
    – Och, nie, dziękuję bardzo – odpowiedziała Umbridge i zaśmiała się z wdziękiem pensjonarki, czego Harry tak nie znosił. – Zastanawiam się tylko, czy mogłabym się na chwileczkę wtrącić, Minerwo…
    – Chyba już to zrobiłaś – wycedziła profesor McGonagall przez mocno zaciśnięte zęby.
  • – Naprawdę bardzo mi przykro, Minerwo, ale kiedy przeczytasz uważnie moją notkę, to zrozumiesz, że Harry ma żałosne wyniki na moich lekcjach…
    – Powinnam wyrazić się jaśniej – powiedziała profesor McGonagall, odwracając się, by spojrzeć Umbridge prosto w oczy. – Otrzymał wysokie oceny ze wszystkich sprawdzianów obrony przed czarną magią przeprowadzonych przez kompetentnego nauczyciela.
    • Opis: podczas porady zawodowej Harry’ego.
  • – …a to oznacza, że ten chłopiec ma taką samą szansę zostać aurorem, jak Dumbledore powrócić do tej szkoły.
    – To znaczy, że ma dużą szansę – oznajmiła profesor McGonagall.
  • Irytku, zrób jej [Umbridge] piekło w naszym imieniu.
    • Postać: Fred Weasley
    • Opis: do poltergeista Irytka przed ucieczką braci bliźniaków z Hogwartu.

Graup[edytuj]

  • Odkręca się w drugą stronę.
    • Postać: Minerwa McGonagall
    • Opis: do poltergeista Irytka próbującego poluzować kryształowy kandelabr, po ucieczce bliźniaków.
  • Weasley jest naszym królem,
    Bramkarzem jest na fest!
    Więc zaśpiewajmy chórem
    On naszym królem jest!
    (…)
    Weasley nie puszcza goli,
    Bramkarzem jest na fest!
    Więc śpiewają Gryfoni
    On naszym królem jest!
    (…)
    Weasley jest naszym królem,
    Nie będzie więcej łez!
    Trzech pętli broni murem,
    On naszym królem jest!
    • Opis: piosenka śpiewana przez Gryfonów po wygranym meczu quidditcha.

Sumy[edytuj]

  • Hermiono (…) już przez to przeszliśmy… nie będziemy znowu przerabiać całego egzaminu, wystarczył raz.
    • Postać: Ron Weasley
    • Opis: po egzaminie z zaklęć.
  • I od dzisiaj nie będę się już przejmował, jeśli fusy w moim kubku oznajmią: „Umrzesz, Ron, umrzesz"… po prostu wrzucę je do śmietnika, tam, gdzie jest ich miejsce.
    • Postać: Ron Weasley
    • Opis: po egzaminie z wróżbiarstwa.

Z płomieni[edytuj]

  • Ty… Ja ciebie nie krytykuję, Harry! Ale ty… no… to znaczy… czy nie uważasz, że ty masz trochę… no wiesz… lekkiego bzika na punkcie ratowania ludzi?
    • Postać: Hermiona Granger
    • Opis: do Harry’ego Pottera po jego śnie o torturowaniu Syriusza Blacka przez Voldemorta.
    • – Muszę go wypytać! – krzyknęła ze złością Umbridge, a Snape przeniósł spojrzenie z Harry’ego na jej rozdygotaną twarz. – Proszę mi dostarczyć eliksir, który zmusi go do powiedzenia mi prawdy!
      – Już pani mówiłem – odpowiedział uprzejmie Snape – że nie mam zapasów veritaserum. Jeśli nie chce go pani otruć… a zapewniam, że nie miałbym nic przeciwko temu… nie mogę pani pomóc. Tylko że z większością trucizn jest pewien kłopot: działają zbyt szybko, by ofiara zdążyła coś powiedzieć…
  • Aha, Crabbe, rozluźnij trochę uścisk, bo jak Longbottom się udusi, będzie mnóstwo papierkowej roboty i obawiam się, że będę musiał o tym wspomnieć w twojej opinii, jeśli kiedykolwiek złożysz jakieś podanie o pracę.
    • Postać: Severus Snape
    • Opis: do Crabbe’a w gabinecie Dolores Umbridge po zatrzymaniu członków GD chcących wylecieć na ratunek Syriuszowi Blackowi do Ministerstwa Magii.
  • Klątwa Cruciatus powinna rozwiązać ci język.
    • Postać: Dolores Umbridge
    • Opis: do Harry’ego Pottera w jej gabinecie po zatrzymaniu członków GD chcących wylecieć na ratunek Syriuszowi Blackowi do Ministerstwa Magii.

Za zasłoną[edytuj]

  • Już nic nie możesz zrobić, Harry… nic… On odszedł…
    • Postać: Remus Lupin
    • Opis: o Syriuszu Blacku, który wpadł za zasłonę w Sali Śmierci.

Utracona przepowiednia[edytuj]

  • – Wiem, co teraz czujesz, Harry – powiedział bardzo łagodnie Dumbledore.
    – Nie, nie wie pan – odrzekł Harry niespodziewanie głośno i stanowczo.
    (…)
    – Widzisz, Dumbledore? – odezwał się Fineas Nigellus zgryźliwym tonem. – Nigdy nie próbuj zrozumieć uczniów. Oni tego nie znoszą. Wolą być tragicznie niezrozumiani, wolą się sami nad sobą użalać, wolą babrać się w swoich…
    – Dosyć, Fineasie – przerwał mu Dumbledore.
  • Nie musisz się wstydzić tego, co teraz czujesz, Harry (…). Przeciwnie… to, że odczuwasz taki ból, jest twoją największą siłą.
    • Postać: Albus Dumbledore
    • Opis: w gabinecie dyrektora po śmierci Syriusza Blacka.
  • Ty nie możesz wiedzieć, jak czuje i jak myśli stary człowiek. Ale starzy ludzie ponoszą winę, jeśli zapomną, jak to jest, kiedy jest się młodym… i wszystko wskazuje na to, że ja właśnie o tym zapomniałem.
    • Postać: Albus Dumbledore
    • Opis: do Harry’ego Pottera w gabinecie dyrektora po śmierci Syriusza Blacka.
  • Jak się okazało tej nocy, celem Voldemorta, gdy zamierzał cię opętać, nie było zniszczenie mnie. Było nim zniszczenie ciebie. Miał nadzieję, że kiedy mu się to uda, poświęcę ciebie, żeby zabić jego. Odsuwając się od ciebie, próbowałem cię ochronić. Błąd starego człowieka…
    • Postać: Albus Dumbledore
  • – (…) [Stworek] Był związany czarem, któremu podlega jego gatunek, co oznaczało, że musiał być posłuszny bezpośredniemu rozkazowi swojego pana, Syriusza. Przekazał jednak Narcyzie informacje, które dla Voldemorta okazały się bardzo cenne, ale Syriuszowi wydały się banalne i nie zabronił skrzatowi ich ujawniać.
    – Na przykład?
    – Na przykład to, że osobą, na której Syriuszowi najbardziej zależy, jesteś ty – powiedział cicho Dumbledore. – Albo to, że Syriusz jest dla ciebie i ojcem, i bratem. Voldemort oczywiście wiedział, że Syriusz jest w Zakonie, i że ty wiesz, gdzie on jest, ale informacje Stworka pozwoliły mu zrozumieć, że jedyną osobą, którą będziesz chciał uratować bez względu na wszystko, jest Syriusz Black.
  • Ufam Severusowi Snape’owi (…). Zapomniałem tylko… to jeszcze jeden błąd starego człowieka… że istnieją rany zbyt głębokie, by się mogły zabliźnić. Myślałem, że profesor Snape potrafi przezwyciężyć w sobie to, co czuje do twojego ojca… i myliłem się.
    • Postać: Albus Dumbledore
  • Obojętność i lekceważenie często wyrządzają więcej krzywd niż jawna niechęć…
    • Postać: Albus Dumbledore
    • Opis: o stosunku Syriusza Blacka do domowego skrzata Stworka.
  • Za bardzo mi na tobie zależało. Bardziej mi zależało na twoim szczęściu niż na tym, byś poznał prawdę, bardziej na twoim spokoju niż na moim planie, bardziej na twoim życiu niż na życiu innych osób, które mogły je stracić, gdyby cały plan zawiódł. Innymi słowy, zachowałem się tak, jak się tego spodziewał Voldemort po nas, głupcach, którzy kochamy. (…) Co mnie mogło wówczas obchodzić, że w jakiejś mglistej przyszłości zginie nieokreślona liczba bezimiennych, pozbawionych twarzy ludzi i stworzeń, skoro ty byłeś żywy i szczęśliwy tu i teraz?
    • Postać: Albus Dumbledore
    • Opis: do Harry’ego Pottera.

Information icon.svg Uwaga: W dalszej części znajdują się cytaty ze szczegółami fabuły lub z zakończenia utworu.

  • Oto nadchodzi ten, który ma moc pokonania Czarnego Pana… zrodzony z tych, którzy trzykrotnie mu się oparli, a narodzi się, gdy siódmy miesiąc dobiegnie końca… A choć Czarny Pan naznaczy go jako równego sobie, będzie on miał moc, jakiej Czarny Pan nie zna… I jeden z nich musi zginąć z ręki drugiego, bo żaden nie może żyć, gdy drugi przeżyje… Ten, który ma moc pokonania Czarnego Pana, narodzi się, gdy siódmy miesiąc dobiegnie końca…
  • W Departamencie Tajemnic (…) jest zawsze zamknięta sala. Kryje w sobie siłę, która jest zarazem wspanialsza i straszniejsza od śmierci, od ludzkiej inteligencji, od sił przyrody. Jest ona również być może najbardziej tajemniczym obiektem badań w całym departamencie. Tę właśnie moc ty posiadasz w wielkiej obfitości, a Voldemort nie ma jej wcale. To ta siła zaprowadziła cię tej nocy do Syriusza. To ona nie pozwoliła Voldemortowi opętać cię całkowicie, bo nie mógł znieść przebywania w ciele tak pełnym mocy, której on nie cierpi. W ostatecznym rozrachunku nie liczyło się już to, że nie potrafisz zamknąć przed nim swej świadomości. Nie oklumencja cię ocaliła, ale twoje serce.
    • Postać: Albus Dumbledore
    • Opis: do Harry’ego Pottera.

Początek drugiej wojny[edytuj]

  • (…) myśli mogą pozostawić głębsze ślady niż cokolwiek innego (…).
  • – Jesteś już martwy, Potter.
    Harry uniósł brwi.
    – To zabawne… chyba powinienem przestać chodzić…
  • Tydzień, który minął od chwili, gdy po raz ostatni raz widział Syriusza, wydawał się bardzo długi: rozciągał się między dwoma światami – tym z Syriuszem, i tym bez niego.
    • Opis: odczucia opisywane przez narratora, gdy zginął Syriusz i gdy Harry odkrył, że nie zależy mu już na zaimponowaniu Cho.
  • (…) – Przecież ty z nim chodzisz?
    – Już nie – odpowiedziała stanowczo Ginny. – Nie spodobało mu się, że Gryfoni wygrali z Krukonami w quidditcha, no i zaczął stroić fochy, więc go rzuciłam, a on zaraz poleciał pocieszać Cho.
    (…)
    – Ja tam zawsze uważałem go za kretyna (…). Dobrze zrobiłaś. Tylko następnym razem wybierz sobie kogoś… lepszego.
    I rzucił na Harry’ego dziwne, ukradkowe spojrzenie.
    – Już wybrałam. Deana Thomasa. Uważasz, że jest lepszy? – zapytała Ginny.
    – CO?! – krzyknął Ron, przewracając szachownicę.

Zobacz też[edytuj]