Gangi Nowego Jorku

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Skocz do: nawigacja, szukaj

Gangi Nowego Jorku (ang. Gangs of New York) – dramat z 2002 roku w reżyserii Martina Scorsese. Autorami scenariusza są Jay Cocks, Steven Zaillian i Kenneth Lonergan.

Amsterdam Vallon[edytuj]

  • Ach, Five Points... Zaułek Morderców... Ceglany Dwór... Bramy piekła. Co roku zjawiali się reformatorzy i co roku było gorzej... jakby Five Points kochało się plugawić.
    • Opis: po powrocie do dzielnicy Five Points.
  • Każda z metod miała inną nazwę. Wędkarz wieszał na kiju haczyk, który wpuszczał za sklepowe szyby. Nurek nabożniś sięgał do kieszeni w kościele. Borsuk rai facetowi dziewczynę, a potem czyści mu kieszenie. Jenny była doliniarką, kobietą-kieszonkowcem... i turkawką. Turkawka przebiera się za pokojówkę, wybiera bogaty dom i wchodzi od kuchni. Kradnie wszystko. Trzeba mieć odwagę, by być turkawką.
    • Opis: o metodach kradzieży w ówczesnym Nowym Jorku.

Bill „Rzeźnik” Cutting[edytuj]

  • Bogu dzięki... umieram jako prawdziwy Amerykanin.
    • Opis: ostatnie słowa Billa Cuttinga.
  • Boże Wszechmogący, jesteś sztyletem w mojej dłoni. Sprawisz, że nikt nie ucieknie. Niech to ostrze nasyci pragnienie krwi, a wrogowie zasną na wieki. Boś jest Bogiem kary. Bo Pan miażdży grzeszników. Amen.
    • Opis: przed bitwą o panowanie nad dzielnicą Five Points.
  • Popatrz. Co to ma być, na Boga? Rytmy Czarnego Kontynentu w jednym garnku z irlandzką muzyką. Wystarczy parę razy zamieszać i masz piękny, amerykański bigos. Małpa tańczy taniec świń.
    • Opis: skierowany do Amsterdama opis tańca czarnoskórego człowieka.
  • Uszy i nosy to nasze trofea. Ale jego niech nikt nie waży się tknąć. Nikt go nie tknie! Przepłynie na drugi brzeg cało. Honorowo.
    • Opis: nad ciałem Księdza Vallona, po bitwie.
  • W ogóle kiepsko sypiam. Muszę mieć jedno oko otwarte... A mam tylko jedno. Ile masz lat? Ja mam czterdzieści siedem. Czterdzieści siedem lat. Wiesz, co pozwoliło mi aż tyle przeżyć? Strach. Spektakl budzących grozę czynów. Ktoś mnie okradnie, ucinam mu dłonie. Za obrazę ucinam język. Jeśli ktoś staje przeciwko mnie, zatykam jego głowę na żerdzi. Podnoszę wysoko, by wszyscy widzieli. To pomaga zachować porządek. Strach. Ten ktoś dzisiaj... kim był? Nikim. Tchórzem. Jakiż to byłby haniebny koniec. Ostatniego człowieka honoru zabiłem przed piętnastu laty, a potem... Widziałeś na dole jego portret? Sok z cipki zalepił ci usta? Masz w sobie wściekłość mordercy. To dobrze. Życie w tobie kipi. Ksiądz i ja żyliśmy wedle tych samych zasad. Dzieliła nas jedynie wiara. To pamiątka po nim. Najlepsze baty, jakie w życiu dostałem. Twarz zbita na miazgę, przebite kiszki, strzaskane żebra... A kiedy przyszedł mnie dobić... nie potrafiłem spojrzeć mu w oczy. Oszczędził mnie, ponieważ chciał, bym żył w hańbie. Wspaniały człowiek. Wspaniały. Więc wyłupiłem nieposłuszne oko. Posłałem mu je w niebieskim papierku. Wyłupiłbym obydwa, gdyby ślepiec mógł walczyć. A potem wstałem z czystym sercem i utopiłem go w jego własnej krwi. Jedyny z zabitych zasługujących na pamięć.
    • Opis: Rozmowa z Amsterdamem Vallon o nieudanym zamachu na swoje życie i relacjach z księdzem Vallon, przy łóżku Jenny Everdeane.

Inni[edytuj]

  • Gdy zabijasz króla, nie dźgasz go w ciemności. Zabijasz go tak, by cały dwór mógł patrzeć, jak kona.
    • Postać: Chińczyk w pagodzie Sparrowa podczas rozmowy z Amsterdamem Vallon
  • Mam na pałce czterdzieści cztery nacięcia. Wiesz po co? Żebym po śmierci pamiętał, co jestem winien Bogu. Mój ojciec też zginął w bitwie. W Irlandii, na ulicy. Walczył z tymi, którzy chcieli nam odebrać prawa, które daje przynależność do narodu. Tamta wojna toczy się od tysiąca lat. Nie sądziliśmy, że tu za nami przyjdzie. I nie przyszła. Już tu na nas czekała. Twój ojciec chciał wykroić kawałek tego kraju dla swoich. O to walczył ze swoimi Zdechłymi Królikami. Jestem ciekaw, czy gdyby dłużej pożył, nie sięgnąłby po więcej.
    • Postać: Walter „Mnich” McGinn do rannego Amsterdama Vallon

Dialogi[edytuj]

Bill Cutting: To wszystko? Nowa armia papieża? Banda sekutnic i obdartusów?
Ksiądz Vallon: Miałeś wystawić do bitwy wojowników, a nie garstkę panienek. Ja przyprowadziłem wojowników. Strażnicy O'Connela! Brzydale! Poły Koszuli! Chichesterczycy! Czterdziestu złodziei!
  • Opis: przed bitwą o panowanie nad dzielnicą Five Points.

Amsterdam Vallon: Jakie są tu teraz gangi?
Johnny Sirocco: Ranne Ptaszki i Anioły z Bagien. Okradają statki. Żaby werbują siłą na statki. Poły Koszuli okradają pijaczków, krążą po Zaułku Morderców udając Chińczyków. Maggie Diablica chciała otworzyć bar, ale sama wszystko wyżłopała i wyleciała na bruk. Kradnie wszystko. Brzydale gadają w niezrozumiałym języku i uwielbiają bójki z glinami. Nocne Marki depczą im po piętach i mordują gołymi rękoma. Tylko Brzydale z nimi gadają, ale kto ich zrozumie? Jatkarze i Tornada z Broadwayu. Banda pijaków. Trzymałem z Czterdziestoma Złodziejami, ale zawładnął nimi Bendrick Karaluch i jego kieszonkowcy. Bendrick zaraża. Kaszle na ciebie krwią, jeśli chcesz prysnąć. Rodowici Amerykanie udają gang, ale zamiast walczyć, psioczą na Anglię.
  • Opis: o gangach działających w dzielnicy Five Points.

William Tweed: Oto budulec naszego kraju. Amerykanie w powijakach.
Bill Cutting: Nie widzę tu Amerykanów, tylko przybłędy, co za jednego centa zrobią to, co czarnuch za dziesięć, a biały za dwadzieścia pięć.
  • Opis: w porcie, widząc wychodzących ze statków irlandzkich emigrantów.

Bill Cutting: A ty?... Jak ci tam?
Amsterdam Vallon: Amsterdam.
Bill Cutting: A ja jestem Nowy Jork. Nie wracaj tu z pustymi rękoma. Moje towarzystwo ma cenę.

Prostytutka: Chodź ze mną, Bill.
Bill Cutting: Miałem cię już? Więc nie mów mi po imieniu.

Amsterdam Vallon: Jest ktoś, z kim się nie gziłaś!?
Jenny Everdeane: Tak, ty!
  • Opis: podczas kłótni.

Uczestnik przyjęcia: Ciekawi ludzie, ci Chińczycy. Czemu ma krótkie rękawy?
William Tweed: By widzieli, że nic nie ukrywa. Oby ta moda się nie przyjęła.
  • Opis: podczas przyjęcia, widząc obywatela Chin rozdającego karty podczas gry.

Współpracownik Tweeda: Przepraszam. Mnich ma trzy tysiące głosów więcej niż jest głosujących.
William Tweed: Musi mieć przewagę dwudziestu tysięcy.
Współpracownik Tweeda: Brakło kart do głosowania.
William Tweed: Pierwsza zasada polityki: o wyniku nie przesądzają głosy, lecz komisja. Liczcie!
  • Opis: podczas wyborów na przedstawiciela dzielnicy Five Points w radzie miasta.

Walter „Mnich” McGinn: Mieszkańcy Five Points! Pan Cutting dąży do sporu, który skończyłby się rozlewem krwi i kompromitacją mego urzędu. Co robić? Czy uciszyć ten relikt starego porządku... czy też... pozostać waszym przedstawicielem w nowym ładzie nowego świata? (Do Billa Cuttinga): Masz swoją odpowiedź. Naród przemówił. Wzmianka o przemocy odbiera im głos. Chodź. Rozstrzygnijmy to demokratycznie.
Bill Cutting (po ciosie toporem): To, moi drodzy, jest głos mniejszości. (Do leżącego Waltera McGinna): I jak smakuje ci moja baranina? Patrz... chcę, byś to widział. (Wskazuje miejsce na pałce). To jesteś ty. Tutaj. Nacięcie czterdzieści pięć, irlandzki torfiarzu. (Po ciosie w głowę McGinna): Spalcie go i sprawdźcie, czy popiół będzie zielony.