Przejdź do zawartości

Duma i uprzedzenie (film)

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów

Duma i uprzedzenie (ang. Pride and Prejudice) – film z 2005 r. w reżyserii Joe Wrighta powstały na podstawie powieści Jane Austen pod tym samym tytułem. Autorami scenariusza są Deborah Moggach, Lee Hall.

Wypowiedzi postaci

[edytuj]
  • Nie ma nic gorszego, niż rozstanie z dziećmi. Bez nich jest tak pusto.
    • Postać: Pani Bennet
  • Panny lubią zawody miłosne. Mają o czym myśleć. To wyróżnia je spośród przyjaciółek.
    • Postać: Pan Bennet
  • Wszyscy jesteśmy głupcami, jeśli chodzi o miłość.
    • We are all fools in love. (ang.)
    • Postać: Charlotte Lucas

Dialogi

[edytuj]
Elizabeth Bennet: Ciekawe, kto pierwszy odkrył odstraszającą moc poezji?
Pan Darcy: Sądziłem, że poezja to pokarm miłości.
Elizabeth Bennet: Może tylko tej prawdziwej. Lecz jeśli to tylko niejasny pociąg, jeden kiepski sonet może go zabić.
Pan Darcy: A co pani poleca na pobudzenie uczuć?
Elizabeth Bennet: Taniec. Nawet jeśli partner jest tylko znośny. (Odwraca się i odchodzi).

Pan Bennet: Czyś ty postradała zmysły? Myślałem, że go nienawidzisz.
Elizabeth Bennet: Nie, ojcze.
Pan Bennet: Jest bogaty, to pewne. I będziesz miała więcej wspaniałych powozów niż Jane. Ale czy będziesz szczęśliwa?
Elizabeth Bennet: Nie masz innych obiekcji, tylko swoje przekonanie o mojej obojętności?
Pan Bennet: Absolutnie żadnych. Wszyscy go znamy jako dumnego i niemiłego człowieka, ale to nic, jeśli ty naprawdę go lubisz.
Elizabeth Bennet: Naprawdę go lubię. Kocham go. Nie jest dumny. Bardzo się myliłam w stosunku do niego. Nie znasz go, tato. (…) Źle go oceniliśmy. Ja szczególnie, pod każdym względem, nie tylko tym. Byłam śmieszna. Lecz on był głupcem, jeśli chodzi o Jane i tak dużo innych spraw. Ale ja też byłam. On i ja… jesteśmy tacy podobni. Oboje jesteśmy tacy uparci. Tato…
Pan Bennet (śmieje się): Ty naprawdę go kochasz.
Elizabeth Bennet: Bardzo.
Pan Bennet: Nie mogę uwierzyć, że ktoś może być ciebie wart, ale wygląda, że nie mam racji. Więc z całego serca daję moją zgodę. (Elizabeth przytula ojca). Nie mógłbym się z tobą rozstać dla kogoś mniej wartościowego. (Elizabeth całuje ojca w czoło).
Elizabeth Bennet: Dziękuję.

Elizabeth Bennet (do Jane): Jeśli wszyscy mężczyźni na sali nie zakończą wieczoru zakochani w tobie, to nie znam się na urodzie.
Jane Bennet: Albo na mężczyznach.
– Now, if every young man in the room does not end the evening in love with you, I am no judge of beauty.
– Or men. (ang.)

Mary Bennet: Myślę, że bal to irracjonalny sposób na zawieranie znajomości. Byłoby lepiej, gdyby tańce zastąpić konwersacją.
Caroline Bingley: W istocie to bardziej rozsądne, ale za to mniej balowe.

Pan Darcy: Nie mam talentu do swobodnej rozmowy z ludźmi, których wcześniej nie spotkałem.
Elizabeth Bennet: Może powinien pan pójść za radą swojej ciotki i ćwiczyć.
– I, do not have the talent of conversing easily with people I have never met before.
– Perhaps you should take your aunt’s advice and practice? (ang.)

Elizabeth Bennet: Nie mogłam zasnąć.
Pan Darcy: Ja też. Moja ciotka…
Elizabeth Bennet: Tak, była tutaj.
Pan Darcy: Czy będę mógł zadośćuczynić takie zachowanie?
Elizabeth Bennet: Po tym, co uczyniłeś dla Lydii i jak przypuszczam, również dla Jane, to ja powinnam się odwdzięczyć.
Pan Darcy: Musisz wiedzieć, na pewno wiesz, że to wszystko było dla ciebie. Jesteś zbyt szczera, by ze mnie drwić. Domyślam się, że rozmawiałaś w nocy z moją ciotką i to dało mi nadzieję, na jaką nigdy wcześniej bym sobie nie pozwolił. Jeśli twoje uczucia są dalej takie, jak w kwietniu, wyznaj mi to od razu. Moje uczucia i pragnienia się nie zmieniły. Lecz jedno twoje słowo zamknie mi usta na zawsze. Jeśli jednakże zmieniłaś zdanie, będę musiał ci powiedzieć, że całkowicie mnie oczarowałaś, i że cię kocham. Od dziś nie chcę się z tobą rozstawać.
Elizabeth Bennet: Dobrze. (Bierze ręce pana Darcy’ego i je całuje). Masz zimne ręce.
– I couldn’t sleep.
– Nor I. My aunt…
– Yes, she was here.
– How can I ever make amends for such behavior?
– After what you have done for Lydia, and I suspect for Jane also, it is I who should be making amends.
– You must know, surely you must know, it was all for you. You are to generous to trifle with me. I believe you spoke with my aunt last night and it has taught me to hope as I had scarcely allowed myself before. If your feelings are still what they were last April, tell me so at once. My affections and wishes have not changed, but one word from you will silence me forever. If, however, your feelings had changed, I will have to tell you, you have bewitched me body and soul and I love… I love… I love you. I never wish to be parted from you from this day on.
– Well then. Your hands are cold. (ang.)

Elizabeth Bennet: Nie zmusisz mnie.
Pani Bennet: Panie Bennet, powiedz coś.
Pan Bennet: Twoja matka nalega, abyś poślubiła pana Collinsa.
Pani Bennet: Albo nie chcę cię więcej widzieć.
Pan Bennet: Od tego dnia staniesz się obca dla jednego z twoich rodziców.
Pani Bennet: Kto będzie cię utrzymywał, kiedy twój ojciec umrze?
Pan Bennet: Twoja matka nie chce cię widzieć, jeśli nie poślubisz pana Collinsa. A ja, jeśli to zrobisz.

Charlotte Lucas: Pan Collins i ja jesteśmy zaręczeni.
Elizabeth Bennet: Żeby się pobrać?
Charlotte Lucas: Oczywiście. Jakie inne zaręczyny mogę mieć na myśli?

Pani Bennet: Panie Bennet, jak możesz tak ze mną igrać. Nie masz litości dla moich nerwów.
Pan Bennet: Mój błąd moja droga, mam dla nich najwyższy szacunek. Towarzyszyły mi przecież stale przez te 20 lat.

Pan Darcy: Panno Elizabeth. Ostatnie miesiące były męczarnią. Przyjechałem tylko po to, aby ujrzeć ciebie. Walczyłem z moim rozsądkiem, oczekiwaniami rodziny, twoim niższym urodzeniem, moją pozycją. Lecz zmuszam się, by pominąć to wszystko i poprosić cię, abyś zakończyła moją agonię.
Elizabeth Bennet: Nie rozumiem.
Pan Darcy: Kocham cię. Najgoręcej. Proszę, uczyń mi ten zaszczyt i zostań moją żoną.
Elizabeth Bennet: Doceniam zmagania, przez które przeszedłeś i przykro mi, że jestem powodem pana cierpienia. Proszę mi wierzyć, stało się to nie umyślnie.
Pan Darcy: Czy to twoja odpowiedź?
Elizabeth Bennet: Tak.
– Miss Elizabeth. I have struggled in vain and I can bear it no longer. These past few months have been a torment. I came to Rosings with the single object of seeing you. I had to see you. I have fought against my better judgment, my family’s expectations, the inferiority of your birth, my rank and circumstance. All these things I am willing to put aside and ask you to end my agony.
– I don’t understand.
– I love you. Most ardently. Please do me the honour of accepting my hand.
– Sir, I appreciate the struggle you have been through, and I am very sorry to have caused you pain. Believe me, it was unconsciously done.
– Is this your reply?
– Yes, sir. (ang.)

Pani Bennet: Pisz do mnie często moja droga.
Lydia Bennet: Mężatki nigdy nie mają dość czasu na pisanie listów.
Pani Bennet: Na pewno, nie. Kiedy wyszłam za twojego ojca, dzień miał dla mnie za mało godzin.
Lydia Bennet: Moje siostry mogą do mnie pisać. Nie mają nic innego do roboty.

Pan Collins: To takie drobne, delikatne komplementy, które zawsze są mile widziane przez damy, i które czuję się szczególnie zobowiązany obmyślać.
Pan Bennet: Jakże szczęśliwie się składa, że ma pan talent pochlebiania z taką finezją.
Elizabeth Bennet: Czy te miłe uwagi wywodzą się z chwilowego impulsu, czy też są rezultatem uprzednich rozważań.
Pan Collins: Powstają głównie z tego co obserwuję w danej chwili i chociaż zabawiam się czasem, układając takie niewielkie, eleganckie komplementy, staram się, aby były tak nie wymuszone i spontaniczne, jak to tylko możliwe.
Elizabeth Bennet: Proszę mi wierzyć, nikt nie posądza pana stylu, że jest wystudiowany.

Elizabeth Bennet: Uwielbiam ten taniec.
Pan Darcy: Zaiste. Wielce ożywczy.
Elizabeth Bennet: Pana kolej, aby coś powiedzieć, Panie Darcy. Ja mówiłam o tańcu, teraz pan powinien wspomnieć o wielkości sali lub ilości par.
Pan Darcy: Zawszę do usług. Proszę powiedzieć, co chciałaby pani usłyszeć?
Elizabeth Bennet: Ta odpowiedź na razie wystarczy. Być może w krótce stwierdzę, że prywatne bale są o wiele przyjemniejsze niż publiczne. Teraz możemy nic nie mówić.
Pan Darcy: Czy rozmowa w tańcu jest regułą?
Elizabeth Bennet: Nie. Wolę być nietowarzyska i małomówna. Wszystko staje się przez to przyjemniejsze.
  • Opis: podczas tańca na balu.

Zobacz też

[edytuj]