Bogusław Bachorczyk

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Bogusław Bachorczyk

Bogusław Bachorczyk (ur. 1969) – polski malarz, wykładowca Akademii Sztuk Pięknych im. Jana Matejki w Krakowie.

  • Ja robię tak, że wciąż unicestwiam siebie na nowo. Robię plan, robię rzeźbę, malarstwo, rysunek, ale potem to zamiatam i odwracam się od tego, co zrobiłem. Nie chcę się sam nudzić.
  • Miejsce na Czystej 15 w Krakowie wynająłem na potrzeby pracowni artystycznej. W przeszłości były tu stajnie dla koni, stolarz, mieszkała dama z kurą, mieścił się tu magazyn antykwaryczny, studio fotograficzne i punkt ksero. Podwórko nie cieszyło się szczególnym zainteresowaniem tymczasowych lokatorów ani mieszkańców sąsiedniej kamienicy. Przez wiele lat ulegało rozkładowi. Kiedy przeniosłem tu swoją pracownię, zaopiekowałem się małym ogródkiem i odświeżyłem przestrzeń wokół. Odmalowałem rynny i drzwi, a także zasiałem nowe rośliny z nasion, które przywiozłem ze swoich podróży: Beskidów, Ustki, Berlina, Kassel, kieleckiego Umru. Kilku artystów, w większości krakowskich, zaprosiłem do współpracy. Zostali poproszeni o obdarowanie swoją pracą mnie gospodarza i ogródka. Osobiście wykonali i zainstalowali swoje prace. Obiekty i obrazy dyskretnie infekowały przestrzeń, rosnąc na ziemi, drzwiach, ścianach i drzewach.
  • Oprócz dobrego samopoczucia – Kraków ma niewiele do zaoferowania artystom. Ja nie jestem specjalnie zadowolony, dostrzegam brak konkretów, które pozwoliłyby mi działać z rozmachem. Kraków już miał swoje momenty i w latach 90., i na początku dwutysięcznych przyjeżdżało tu bardzo wiele osób z zewnątrz. U mnie też bywali. Do pracowni przyjeżdżali dziennikarze z Deutsche Welle i „Sterna”. Pocztą pantoflową dowiadywali się, gdzie trzeba iść. Czego brakuje Krakowowi, żeby kupować tu sztukę? Trzeba by mądrze i uczciwie pogodzić interesy artysty i galerii, i te dwa światy powinny się wzajemnie napędzać.
  • Przeważnie oglądam pracownie artystów jedynie na zdjęciach, bo są trudno dostępne. W czasie nauki w liceum im. Kenara w Zakopanem bywałem w pracowniach Hasiora, Brzozowskiego czy u Rząsy. Miałem okazję kontaktu z nimi, mogłem zobaczyć, jak oni pracują, było to dla mnie bardzo ważne. Już wtedy zauważyłem, jak bardzo różne mogą być strategie pracy artystów w ich pracowniach i ich relacja z miejscem.
  • Takich pracowni-domów jest właściwie niewiele. Myślę, że moja pracownia na Czystej też należy do takich miejsc. Jest to przestrzeń, w której mieszkam od 15 lat i od początku ma ona charakter otwarty. Na początku to wszystko, co tu zrobiłem, miało być jedynie prezentacją moich prac, taką zupełnie niezależną od instytucji. Z czasem okazało się, że prace, które zrobiłem, są właściwie uwięzione w przestrzeni pracowni. Nie mogą już istnieć niezależnie od tego miejsca. Urządziłem w ten sposób kilka pokoi, których raczej nie da się przenieść albo odtworzyć. Żeby je obejrzeć, trzeba specjalnie tu przyjechać, tak jak się jedzie oglądać Merzbau albo freski Giotta w kaplicy Scrovegnich.
  • W latach 90. wciąż dominował system XIX wieczny, oparty na martwej naturze i akcie. Byliśmy wtedy kompletnie nieświadomi. Profesorowie właściwie mało interesowali się współczesnością. Lektury, które nam podsuwali, to były głównie książki z lat 60. Dlatego też w Krakowie właściwie jest taka wyrwa we współczesności, bo ostatnią naszą współczesnością była Grupa Krakowska. Członkowie Grupy Krakowskiej byli dobrze wyedukowani, na bieżąco z lekturami, mieli dostęp do świata, chociaż była bariera komunistyczna. Natomiast potem pojawia się duża zapaść. Uczyli nas często ludzie, którzy niestety tej wiedzy nie mieli już tak szerokiej, a myśmy nie mieli dobrego dostępu do tego, co działo się w sztuce współczesnej na świecie, musieliśmy zaczynać wszystko od początku, sami dochodzić do wszystkich rozwiązań.