Bóg, kasa i rock'n'roll

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Bóg, kasa i rock'n'roll – publikacja popularnonaukowa Szymona Hołowni i Marcina Prokopa. Cytaty wg wyd. Wydawnictwo Znak, Kraków 2011.

Szymon Hołownia[edytuj]

  • Bardzo podoba mi się kategoryczne stwierdzenie księdza Jana Ziei, wielkiego duchownego, który po tym jak był kapelanem wojskowym podczas wojny z bolszewikami, powtarzał: „Nie zabijaj nigdy nikogo”. Po piątym przykazaniu nie ma gwiazdki odsyłającej do listy wyjątków.
    • Źródło: s. 105
    • Zobacz też: dekalog
  • Będę powtarzał do znudzenia, iż prędzej czy później pokaleczy się każdy, kto nie rozumie, że zasadą całego tego świata jest miłość.
  • Boga od Kościoła oddzielić się nie da. Tak chciał On sam i nic na to nie możemy poradzić.
    • Źródło: s. 70
    • Zobacz też: Bóg
  • Bóg jest dobrem, które każdy okruch dobra w tym świecie rozpozna jako część siebie, jako swoje. Dlatego też na przykład mocno wierzę, że wszystkie zwierzęta, które dały nam w życiu choć odrobinę dobra, zmartwychwstaną wraz z nami. Ze względu na nas. To moja myśl ocala mojego psa od wiecznego nieistnienia. Mogę być jego panem nawet po śmierci. Wszyscy zmarli opuszczą swe groby.
    • Źródło: s. 308
  • (…) Chrystus nam pokazuje, że zasadą działania Boga jest miłość. Gdy kogoś naprawdę kochasz, upominasz go, spierasz się z nim, lecz ostatecznie nie zabronisz mu odejść więcej.
  • Chrześcijaństwo jest nie tyle religią Księgi, choć Księga odgrywa w nim ważną rolę, ile religią Osoby. Mózg jest wierze niezbędny, ale relacji z Osobą nie da się zbudować tylko mózgiem, w nią musisz wejść cały.
    • Źródło: s. 25
    • Zobacz też: Biblia
  • Człowiek, który w swoich oczach jest jedynym punktem odniesienia dla całego wszechświata, jest kosmicznym głupkiem (…).
    • Źródło: s. 325
  • Czystość to uświadomienie sobie, że seks jest po to, żeby być dla kogoś darem, w całości – ciałem, duchem, wszystkim. Coś takiego ma miejsce tylko w rzeczywistości sakramentu.
    • Źródło: s. 227
  • Dostaliśmy od Jezusa dziedzictwo i musimy go pilnować. Mamy pilnować przestrzeni, gdzie – zgodnie z Jego słowami – jest cała prawda i On jest z nami aż do końca świata. Ja nie jestem jednak od tego, żeby wyznaczać Bogu granice działania, ślepy też nie jestem i widzę, jak wyprzedzają mnie na drodze do świętości ludzie innych wyznań.
    • Źródło: s. 55
  • Gdy Jezus przygotowywał ten Kościół, nie poszedł na uniwersytet i nie wziął prymusów. Wziął choleryków, kanciarzy, nadwrażliwca, byłą panią lekkich obyczajów i tak dalej. Pokazał, że w Kościele jest miejsce dla wszystkich, niektórzy pod wpływem łaski zmienią się wolniej, inni szybciej. Najważniejsze jest to, byśmy dali sobie szansę, traktowali się z wyrozumiałością i cierpliwością, bo każdy z nas ma, kurczę, jakieś wady!
    • Źródło: s. 95, 96
  • Im jestem starszy, tym mocniej jestem przekonany, że tak zwana ewangelizacja nie może być jak show Nawróć mnie! (…).
    • Źródło: s. 15
  • Jeżeli chcesz się dowiedzieć czegoś o sobie i o świecie, to – paradoksalnie – powinieneś iść nie do miasta, ale na pustynię. Kiedy człowiek skonfrontuje się z pustką, dokładnie widzi co ma w środku.
    • Źródło: s. 183
  • (…) Kościół powszechny Benedykta XVI mówi do tych na zewnątrz: „Zapraszamy cię do nas, ale upewnij się, że wiesz, co robisz”. A nam wewnątrz zwraca uwagę, byśmy nie byli chrześcijanami „z automatu”, byśmy zapytani, dlaczego jesteśmy chrześcijanami, a nie dajmy na to Sikhami, byli w stanie odpowiedzieć.
    • Źródło: s. 126
  • Kościół to instytucja bosko-ludzka. A dopóki jest w tym równaniu czynnik ludzki – będzie niedoskonała, bo ludzie są niedoskonali.
  • (…) Kościół to przecież nie tylko nieustająca budowa plebanii albo biskupi-anestezjolodzy, którzy są w stanie uśpić człowieka, zanim policzy do pięciu. Kościół to też Jezus, który jest jego Głową. To Duch Święty, który pięćdziesiąt dni po zmartwychwstaniu Jezusa wpadł do wieczernika i z grupy przerażonych wieśniaków zrobił instytucję o zasięgu światowym.
    • Źródło: s. 62
  • Kościół to relacja, nie areszt. Bóg daje siebie ludziom, nie trzyma ich jednak za twarz w żelaznym uścisku. (…) Oferta jest na stole. Co ty z tym zrobisz – twoja rzecz.
    • Źródło: s. 63
  • Ktoś spostrzegawczy powiedział, że Radio Maryja ma tyle wspólnego z katolickim głosem w naszych domach co „Trybuna Ludu” z ludem. Ojciec Dyrektor nierzadko dobrze katechizuje ludzi w kwestiach zasadniczych, natomiast jego komentarze bieżące – od tych politycznych po te o dyktatorach mody, co każą przebierać się „kobitom” za parówki – są nie do przyjęcia.
  • Mam wrażenie, że szuka drogi. Wyszedł już z XX wieku, ale nie znalazł się jeszcze w XXI. To kościół, który mocuje się ze współczesnością, jest przez nią non stop rozliczany, stanowczo proszony o to, by uzasadniał swoje prawo do istnienia. Społeczeństwo dziś się z Kościołem zwyczajnie szarpie, a ja coraz częściej mam wrażenie, że powinniśmy chyba odpuścić.
    • Opis: o Kościele w Polsce.
    • Źródło: s. 126
  • Maryja to w ogóle osobny temat, można powiedzieć, że wart wielkiej książki, gdyby nie to, że mam wrażenie, iż Jej chyba nie bardzo na tym zależy. (…) w Niej wyczuwam mądrą, kochającą małomówność. W Ewangelii jest na piątym planie, ale bez Niej Ewangelii by nie było. To kwintesencja tego, czego mam za mało: prostoty, pokory, mądrości, która zna wagę słów i ciszy. Ona jest dla mnie czymś w rodzaju latarni morskiej – to zresztą ciekawe, że przez wieki nadawano jej tytuły kojarzące się z nawigacją.
  • Myślę, że to życie może być pełniejsze, ale – paradoksalnie – trudniejsze. W momencie kryzysu znacznie łatwiej jest stwierdzić, że świat jest zły, niż zmierzyć się z pytaniem, dlaczego Bóg, który jest dobrem, zdaje się nie działać. O ile więc ateiście może być łatwiej żyć, o tyle trudniej mu chyba umierać.
    • Opis: odpowiadając na pytanie czy łatwiej jest żyć wierzącemu.
    • Źródło: s. 29
  • Nie zrozumiesz Kościoła, jeśli będziesz nań patrzył jak na punkt obsługi podróżnych, gdzie można się zdrzemnąć, gdy zmęczy nas trasa, wciągnąć na szybko duchową parówkę z keczupem, zatankować trochę optymizmu i mocy. I będziesz mi się skarżył, że pan przy dystrybutorze był wredny. Te wszystkie fajne rzeczy, które tu można dostać, to niejako efekty uboczne tego, że wchodząc w Kościół, musisz zdecydować się na wejście w relacje. Możesz wpadać do nas na niedzielne obiadki, a nawet zostać na makowcu, nic jednak nie zrozumiesz z tego, co się tu dzieje, jeśli nie zaczniesz być częścią rodziny
    • Źródło: s. 95
  • Nigdy nie jest dobrym pomysłem siadanie do rozmowy z przekonaniem, że koniecznie musimy osiągnąć dogmatyczny kompromis. Więcej luzu. My jesteśmy tu, oni są tam. Możemy się szanować, ale nie musimy pozbawiać się czegoś, przystępując do dialogu. To do niczego nie prowadzi.
    • Źródło: s. 59
  • (…) pole wiary, które zaczyna się – wbrew temu, co sądzą ludzie – nie w momencie konstatacji „Boże, jesteś”, lecz wtedy gdy ryzykuję stwierdzenie „Boże, ufam Tobie”.
    • Źródło: s. 20
    • Zobacz też: wiara
  • (…) post nie ma sensu, jeśli nie łączy się też z modlitwą i jałmużną. Post bez modlitwy to dieta, modlitwa bez postu i bez jałmużny to psychologia, a jałmużna bez tamtych dwu to działalność charytatywna, a nie miłosierdzie.
  • Potrzebuję Kościoła, Kościół mnie zachwyca, przy wszystkich swoich słabościach wydaje mi się tak prawdziwy, realny, żywy, że nie wyobrażam sobie, żebym mógł wybrać coś innego.
    • Źródło: s. 61
  • Przekonałem się też, że znacznie więcej pożytku przynosi głoszenie tezy: „Poza Kościołem nie ma zbawienia”, niejako w drugą stronę: „To w Kościele jest zbawienie”. Nie ma się co bawić w nadaktywną Straż Graniczną, trzeba znaleźć sposób, by powiedzieć: „Człowieku, tu masz Jezusa i cały ekwipunek na podróż do nieba: masz sakramenty, braci, Ducha Świętego, który jednocześnie wskazuje ci drogę, ale też działa jak okulary przeciwsłoneczne, żeby Światło, którego nie możesz jeszcze znieść, cię nie zabiło”. Może są tacy fachowcy, co są w stanie wykuć piękną rzeźbę ołówkiem, ja potrzebuję kompletu narzędzi – dłuta, młotka, piły i czego tam jeszcze. Tu je wszystkie mam.
    • Źródło: s. 56
  • Są tacy, którzy mówią, że zasadą świata nie jest chęć przetrwania, tylko miłość, czyli przekraczanie siebie. Jedni doświadczają tego w małżeństwie, inni w relacji z Bogiem, jeszcze inni odkrywają to, dopiero gdy zostaną rodzicami.
    • Źródło: s. 33
  • To jest polska specyfika. Nie umiemy rozmawiać o kwestiach wiary inaczej niż na zasadzie: ten mi się podoba, a ten mi się nie podoba. Nie umiemy wznieść się ponad uliczny sentymentalizm: to czuję, a tego nie czuję. Jesteśmy zwyczajnie niedouczeni.
    • Źródło: s. 129
  • To, że wybieram jakiś Kościół, oznacza, że nie wybieram innego, i nie jest to demonstracja wyższości, lecz przekonanie, że życie religijne tak po prostu działa – będąc tu, nie jestem gdzie indziej.
    • Źródło: s. 57
  • Wiem jedno – dla człowieka nie ma innej drogi zbawienia niż Chrystus, Chrystus jest bramą, przez którą wchodzi się do nieba. Oczywiście nie mogę wykluczyć, że Bóg wpisuje jakoś w swój Kościół ludzi, którzy za życia formalnie stoją poza nim, dostrzega, że mają intuicję dobra, a Bóg żadnemu dobru nie da upaść na ziemię, jest przecież Ojcem całego dobra, jakie jest na tej ziemi.
    • Źródło: s. 54
  • Wbito nam do głowy, że żeby uwierzyć, musimy zrozumieć, podczas gdy tak naprawdę jest odwrotnie – żeby zrozumieć, musimy uwierzyć. Powtarzałem to już wielokrotnie, ale chyba trzeba o tym mówić do znudzenia: chrześcijaństwo jest relacją z osobowym Bogiem przeżywaną we wspólnocie.
    • Źródło: s. 100
  • Wchodząc w przestrzeń wiary, godzisz się na to, że tu rządzi inna matematyka. Ta, którą znasz, nie jest granicą świata. W Kościele doświadczasz dwóch rzeczywistości naraz: Boga, który jest całkowicie inny niż ty, a zarazem tak bliski, że już bliższy być nie może.
    • Źródło: s. 134
  • W chrześcijaństwie zaś nie chodzi o to, żeby wierzyć w Boga – szatan też w niego wierzy – lecz o to, by wierzyć Bogu (i stąd tak ważne jest to zdanie-program świętej Faustyny: „Jezu, ufam Tobie”)!
  • W przypadku płodu Kościół nie rozstrzyga ze stuprocentową pewnością: to człowiek. Mówi tylko, że zarodkowi ludzkiemu od samego początku przysługuje godność osoby ludzkiej. Bo, primo, nie rozwinie się zeń nic innego niż człowiek, secundo: między momentem poczęcia a narodzinami nie da się wskazać niewątpliwego „punktu hominizacji”, powiedzieć: o jedenastej pięćdziesiąt to jeszcze nie był człowiek, a o jedenastej pięćdziesiąt jeden już nim był.
    • Źródło: s. 110
  • (…) wszędzie tam gdzie pojawia się myślenie: „Ofiary są konieczne”, kończy się człowieczeństwo.
    • Źródło: s. 78

Marcin Prokop[edytuj]

  • Chciałbym wierzyć w Boga. Tylko głupiec by nie chciał. Autentycznie ufać w to, że gdzieś tam ktoś grzeje dla nas miły rajski pokoik, w którym będzie trwała wieczna impreza. Daj spokój, jak można odrzucić taką obietnicę!
    • Źródło: s. 20, 21
  • (…) kiedy widzę, ile wojujący ateiści wkładają energii w to, żeby udowodnić nieistnienie Boga, mam wrażenie, że wyrażają w ten sposób najgłębszą tęsknotę, by Go jednak spotkać.
    • Źródło: s. 29
    • Zobacz też: ateista
  • Mój Bóg funkcjonuje jako wymysł człowieka i istnieje w tym sensie, że nie możemy go z naszej kultury, cywilizacji wyrugować, zaprzeczyć, że ten topos w dużej mierze nas ukształtował. Paradoksalnie, ma on wpływ nawet na ateistów, którzy poświęcają swój czas i energię na szukanie dowodów na nieistnienie Boga.
    • Źródło: s. 16, 17
  • Mówię tylko o tym, że każdą udrękę człowiek jest w stanie sobie jakoś zracjonalizować choćby po to, żeby przetrwać. Ewentualnie uciec w surrealizm, w śmiech, będący często jedynym makijażem dla beznadziei.
    • Źródło: s. 189
  • Widzę też jednak ciemną stronę ludzkiej idei Boga. Poza wszystkim jest ona dla mnie dowodem nieskończonej ludzkiej pychy i arogancji. No pomyśl tylko – szef wszystkich szefów, ten wszechwładny byt mający u swoich stóp cały przeogromny kosmos, wybrał za główny obiekt swojego zainteresowania właśnie nas, niesforne mróweczki latające w kółko po grzbiecie tyciej planety! Trudno nie dostrzegać w tym rozumowaniu absurdu. To tak, jakby przecinek zagubiony wśród zdań Pana Tadeusza upierał się, że zawiera w sobie sens całej opowieści.
    • Źródło: s. 26, 27
  • Współczesne media chwilami przypominają mi terrorystów Al Kaidy. Niszcząc autorytety i podstawiając w ich miejsce sezonowe muppety, jak Lady Gaga, generują komunikat: „Nie ma dla nas świętości nie do obalenia, przed niczym się nie cofniemy, to my tak naprawdę rządzimy”.
    • Źródło: s. 161
  • Zazdroszczę tym autentycznie wierzącym, takim jak ty, bo myślę, że jest wam zdecydowanie łatwiej. Dla was te kilkadziesiąt lat spędzonych na ziemi to zaledwie nic nieznaczący przystanek w drodze na wieczne wakacje, gdzie czeka kochający tato z duchowymi kanapkami. I to wszystko za cenę posłuszeństwa wobec paru, nawet dość sensownych, napisanych przez niego reguł, które nikomu nie robią krzywdy. Nawet jak się człowiek czasami zapomni, to wystarczy, że szczerze przeprosi, odpokutuje – i pozamiatane. No, po prostu bajka! Kto przy zdrowych zmysłach odrzuciłby taką ofertę?
    • Źródło: s. 27

Zobacz też[edytuj]