Arik Ascherman

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Arik Ascherman (ur. 1959) – izraelski rabin, współzałożyciel i dyrektor organizacji „Rabini na rzecz Praw Człowieka”.

  • Gdybyśmy mówili tylko o sprawiedliwości ekonomicznej czy pracownikach zagranicznych, prawdopodobnie bylibyśmy w stanie dojść do porozumienia. Niektórzy bardziej liberalni osadnicy zgadzają się w kwestii praw człowieka w odniesieniu do Palestyńczyków jako do osób indywidualnych, rozmowa kończy się jednak, kiedy zaczynamy poruszać temat praw człowieka w kontekście praw zbiorowych – jak prawo narodu. (...) Niestety, w Izraelu panuje symbioza pomiędzy judaizmem a skrajnym nacjonalizmem, staramy się to zmienić, co jest im bardzo nie na rękę.
  • Obecnie mamy do czynienia z paradoksem. Nie chcemy oczywiście, żeby ludzie byli przeciwko Izraelowi. Ale co mamy na myśli, kiedy mówimy o działaniach proizraelskich? Wiele krajów wspiera Izrael niezależnie od wszystkiego – wedle logiki, że cokolwiek Izrael chce zrobić, musimy to wspierać. Nie pozwalamy swoim przyjaciołom prowadzić pod wpływem alkoholu – podobnie powinno być z Izraelem. Prawdziwe wsparcie polega na mówieniu o tym, że to, co robi ten kraj, nie jest dobre. A zatem tym, czego potrzebujemy w tej chwili, jest mówienie na przykład o wyburzeniach palestyńskich domów. Świat i społeczność międzynarodowa powinny powiedzieć „stop”.
  • Obecnie wśród izraelskich obrońców praw człowieka toczy się duża debata na ten temat, wielu z nich nie wierzy już w żadną zmianę społeczną i dlatego są przekonani, że musimy liczyć na wsparcie społeczności międzynarodowej. Uważam, że świat zewnętrzny ma do odegrania bardzo dużą rolę, ale nie wydaje mi się, aby było to wystarczające. Czy zmiana jest możliwa od wewnątrz? Wierzę, że Izraelczycy i Palestyńczycy mogą żyć razem tutaj. (...) Uważam, że zmiana jest możliwa również w samym Izraelu.
  • W Izraelu bojkot może zostać wykorzystany w sposób propagandowy – jako kolejny przykład na to, że świat nas nie lubi. Według mnie jedynym sposobem byłoby wycofanie inwestycji z firm czerpiących zyski z okupacji.