Andrzej Maj

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Andrzej Maj (1950–2005) – polski reżyser teatralny i filmowy, autor realizacji Teatru Telewizji i filmów dokumentalnych.

Wypowiedzi[edytuj]

  • Mijał czas i powoli ubywało artystów Piwnicznych. Zacząłem wtedy namawiać Piotra, żeby ściągnąć do Piwnicy aktorów Starego Teatru, którzy nie do końca byli wykorzystywani u siebie i mieli ochotę na jakieś eksperymenty artystyczne. Piotr był temu przeciwny, uważał, że trzeba szukać amatorów, najlepiej plastyków, jak Dymny czy Litwin. Pewnie miał rację, ale nie było czasu na to, by czekać, aż objawi się nowy geniusz samouk. Piwnica umierała i trzeba było szybko ją ratować. Zrobić parę przedstawień z zawodowcami, zobaczyć, co z tego wyniknie.
    • Opis: o swojej pracy reżyserskiej w Piwnicy pod Baranami w latach 70. XX wieku.
    • Źródło: Piwnica pod Baranami czyli Koncert ambitnych samouków. Warszawa: Tenten, 1994, s. 260–261.
  • Nie było wtedy [w latach 70.] na nic pieniędzy, więc każde Piwniczne przedsięwzięcie poprzedzały żebracze wędrówki do fabryki papierosów po odrzuty tektury, do fabryki czekolady Wawel po kolorowe papierki od cukierków, staniol, złotko, do Nowej Huty po bibułę i czerwone płótno, do Andrychowa po wybrakowane materiały, do wytwórni bombek choinkowych po potłuczone bombki i tak dalej, i tak dalej. Z tych wszystkich braków i odrzutów robiło się potem cudowne dekoracje.
    • Opis: o przygotowywaniu scenografii w Piwnicy pod Baranami.
    • Źródło: Piwnica pod Baranami czyli Koncert ambitnych samouków. Warszawa: Tenten, 1994, s. 260–261.
  • Podczas studiów w szkole filmowej nakręciłem o Piotrze [Skrzyneckim] dwa filmy. (...) Wynika z nich to, co potem udowodnił Przewodnik Zygadły – że nie da się odtworzyć na taśmie filmowej atmosfery Piwnicy. Klimatu tego, co się dzieje za sceną, w garderobie, przy barze, w mieszkaniu Janiny.
    • Źródło: Piwnica pod Baranami czyli Koncert ambitnych samouków. Warszawa: Tenten, 1994, s. 260–261.
  • Trudno nazwać to, co robiłem w Piwnicy. Byłem najpierw asystentem Piotra, sekretarzem, sprzątaczką, chłopcem na posyłki, szoferem, potem awansowałem na współpracownika, pisałem razem z nim scenariusze, reżyserowałem.
    • Opis: o swojej roli w Piwnicy pod Baranami.
    • Źródło: Piwnica pod Baranami czyli Koncert ambitnych samouków. Warszawa: Tenten, 1994, s. 260–261.
  • Zygmunt miał napisać muzykę, Ewa śpiewać, a Piotr łudził się, że to przedsięwzięcie ich pogodzi, bo już od jakiegoś czasu trwał konflikt między nimi. Ale nic z tego nie wynikło. Jak mógł ich pogodzić Marco Polo albo my, skoro nie pogodził ich Wyspiański i Wajda. Muzykę do Nocy listopadowej pisał przecież Zygmunt dla Ewy. Rola Pallas Ateny, którą miała śpiewać, była wymyślona inscenizacyjnie „pod nią”, statycznie, monumentalnie, w trosce o to, by nie krępował jej brak scenicznego doświadczenia. Ale Ewa w ostatniej chwili się wycofała. Bała się chyba zrobić krok naprzód w rozwoju, spróbować czegoś nowego. Myślę, że to był główny powód jej rozstania z Zygmuntem.
    • Opis: o konflikcie Zygmunta Koniecznego i Ewy Demarczyk.
    • Źródło: Piwnica pod Baranami czyli Koncert ambitnych samouków. Warszawa: Tenten, 1994, s. 260–261.

O Andrzeju Maju[edytuj]

  • Andrzej Maj, następny z grona Piwnicznych atlasów, podtrzymujących Piwniczne sklepienie, które bez takich jak on dawno by runęło. Andrzej i jego ówczesna żona Krysia byli nieodłącznym składnikiem Piwnicznego pejzażu lat siedemdziesiątych. Najpierw sami, potem z małą Magdą pod pachą, od rana do wieczora angażowali się w Piwniczne sprawy, zapominając o własnych. Kiedy trzeba było zawieźć telewizor cioci Oli do naprawy, odwieźć Bartka Litwina do Zakopanego, przeprowadzić panią Dyjakowską z całą rodziną z Pszczyny do Krakowa, zawsze Andrzej był pierwszy do pomocy. (...) Tyle brał sobie na głowę, że nikt się nie dziwił, kiedy po drodze gubił kwit naprawy telewizora, cenny rękopis lub własne dziecko, deponowane co chwila gdzie indziej.
    • Autor: Piotr Ferster, Piwnica pod Baranami czyli Koncert ambitnych samouków. Warszawa: Tenten, 1994, s. 260–261.
  • Przyszedł do nas, do Piwnicy, w połowie lat 70. Był radosny, pełen energii, sympatyczny, miły, zdolny. Pracował z Piotrem. Bardzo go lubiłem. Napisałem mu muzykę do spektaklu piwnicznego wg "Dziennika" Gombrowicza. Po pewnym czasie Andrzej związał się z telewizją. Był bardzo zdolnym reżyserem, autorem wielu wspaniałych programów i spektakli, także dla dzieci. Pamiętam jego widowiska poetyckie z aktorami, którzy mieli niezwykle pięknie wymalowane w różne wzory twarze. To było wtedy takie nowatorskie! Dość szybko stał się czołowym reżyserem telewizji krakowskiej. Do końca był naszym, piwnicznym przyjacielem. Często przychodził do "Vis-a-vis", gdzie lubił przesiadywać. Nie tak dawno spotkałem go na zakończenie festiwalu filmowego w Krakowie. Umawiał się, proponował...
  • Wiele pracowaliśmy razem. Andrzej wyszedł z Piwnicy, to było jego artystyczne gniazdo. Gdy przyszedł do telewizji, najpierw stał się asystentem, a potem reżyserem. Tak go zainteresowała telewizja i film, że rozpoczął studia w łódzkiej "Filmówce". Był autorem scenariuszy, zrealizował kilka teatrów dramatycznych, spektakli dla dzieci. Ważnymi postaciami byli dla niego Witkacy, Gombrowicz, a także Hasior. O tym ostatnim zrealizowaliśmy kilka programów. Robił filmy dokumentalne, programy m.in. na temat papieża. Był typowym człowiekiem-artystą. Dla niego nie miały znaczenia kanapy i dywany. Z nim się rozmawiało o ważnych sprawach artystycznych. Andrzej Maj miał wszystkie walory, aby być szczęściarzem. Był miły, zdolny, utalentowany, przystojny, grzeczny, dobrze wychowany, pochodził z dobrego domu. Ale, niestety, stał się ofiarą alkoholu.
  • Był typem artysty: inteligentny, zdolny, wrażliwy. Miał łatwość w nawiązywaniu kontaktów. Ludzie mu zawierzali, słuchali i chcieli uczestniczyć w jego planach. Zjednywał sobie sympatię, prawie przygodnych znajomych. Był szczery, ale nie starczyło mu sił, zabrakło konsekwencji w walce z chorobą alkoholową. Co chwilę trafiał do szpitali, miał chorą wątrobę, ale pił, choć wiedział, że to dla niego samobójstwo. Ostatnio widzieliśmy się raptem parę dni temu. Potrzebował pieniędzy na podróż do Makowa Podhalańskiego. Marzył mu się film o abp. Stanisławie Dziwiszu, który właśnie w Makowie był dawniej wikarym. Chciał pracować, snuł plany...