Agnieszka (postać fikcyjna)

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Krystyna Janda w 1991 (odtwórczyni roli Agnieszki w obu filmach)

Agnieszka – postać fikcyjna, bohaterka filmów politycznych w reżyserii Andrzeja Wajdy i ze scenariuszem Aleksandra Ścibora-Rylskiego: Człowiek z marmuru (1976) i Człowiek z żelaza (1981).

Człowiek z żelaza (1981)[edytuj]

  • Byłam strasznie ambitna wiesz, strasznie... wydawało mi się, że muszę wszystko zdobyć i za wszelką cenę. Uspokoiłam się. Maciek [Tomczyk] zawsze patrzył na mnie jak na dziwoląga. Teraz wiem, że był o wiele dojrzalszy ode mnie, o wiele więcej zrozumiał. Po prostu było mu mnie żal. Poza tym wiesz, życie tutaj na Wybrzeżu wśród tych ludzi to jest zupełnie co innego. Przestajesz się szarpać, jak mieć sukces i jednocześnie zachować cnotę. Wiesz, że życie jest bez sensu, że nie wszystko jest możliwe, ale jesteś spokojny! Wiesz, że nie musi być podwójne, że możesz mówić to, co myślisz, że możesz robić to, na co masz ochotę, to, co uważasz za słuszne, to jest wspaniałe!
    • Opis: rozmawiając w więzieniu z Winklem.
  • Dopiero on pierwszy powiedział, że mnie kocha. Nie potrafię ci tego opowiedzieć.
    • Opis: do Winkla o Macieju Tomczuku.
  • Trzeba spłacić ten dług, prawda? Nie?!
    • Opis: do redaktora TV, kiedy ten nie chciał przypominać w swym programie wydarzeń grudniowych z 1970, kiedy doszło do masakry robotników
  • Wiesz, co powiedział Birkut Maćkowi w 68? Żadne kłamstwo się długo nie utrzyma.
    • Opis: rozmawiając w więzieniu z Winklem.
Uwaga: W dalszej części znajdują się słowa powszechnie uznawane za wulgarne.
  • Ty skurwysynu!
    • Opis: do redaktora TV, który postanowił zniszczyć jej karierę.

O Agnieszce[edytuj]

  • Kiedy mam doła i życie wydaje mi się do niczego, puszczam sobie początek filmu "Człowieka z żelaza" Andrzeja Wajdy. Muzyka Andrzeja Korzyńskiego, pulsująca, dynamiczna i młoda Janda, filmowa Agnieszka robiącego gest Kozakiewicza przed budynkiem Telewizji Polskiej. I wyobrażam sobie wtedy, że taki gest pokazuję losowi. I działa
    • Autor: Karolina Korwin-Piotrowska, Bomba, czyli alfabet polskiego szołbiznesu, wyd. The Facto, Warszawa 2013, ISBN 978-83-61808-25-1, s. 115.
    • Uwaga: autorka pomyliła tytuł filmu, gdyż opisana wyżej scena pojawia się w Człowieku z marmuru
  • Pani ma źle w głowie.(...) Pani się kwalifikuje do domu wariatów!
    • Postać: redaktor TV
    • Opis: gdy ta przyprowadziła Macieja Tomczyka do siedziby telewizji.
    • Źródło: Człowiek z żelaza
  • (...) tryska energią swej młodości i bezkompromisowego podejścia do świata. Nie tylko strój (dżinsy, bluzka) – czyli powierzchowność – świadczą o jej związkach z kontrkulturą epoki, w której dorastała. Jest w niej wynikający z niezgody na zastaną rzeczywistość bunt Janis Joplin czy Judith Maliny – wielkich kontestatorek tych szalonych lat. Tak jak one chce zmieniać świat. Gdyby była Amerykanką walczyłaby o zniesienie segregacji rasowej, przeciwstawiałaby się zbrodniom wietnamskim czy po prostu konsumpcjonizmowi cywilizacji „eat and shit”. Mieszkając w Niemczech pewnie pytałaby się – jak bohater powieści Henricha Bölla „Zwierzenia klowna” – o amnezję swoich rodziców, przejawiającą się w niemożliwości przypomnienia sobie, czym zajmowali się w czasach Hitlera. Agnieszce przyszło jednak mieszkać w kraju nad Wisłą. Dlatego odkrywając historię ojca (Mateusza Birkuta) i syna (Macieja Tomczyka) dokonała rekonstrukcji dziejów PRL-u, najpierw tragicznych (stalinizm), potem już coraz bardziej przechodzących w tragifarsę (Polska Gierka). A przecież to Agnieszka i Maciek mieli być spełnieniem mitu PRL-owskiego egalitaryzmu. Ukształtowana przez ideologię nowa inteligencja (załóżmy, że Agnieszka jako córka listonosza była pierwszą inteligentką w rodzinie) i wielkoprzemysłowa klasa robotnicza miały być podporami systemu. W zamian za zgodę na „namiestniczy tron” (Jacek Kaczmarski) oferowano im relatywnie niezłe zarobki (robotnicy wielkich, socjalistycznych fabryk) i kontrolowane sączenie zachodnich idei: książki, filmy, sztuka (to raczej dla inteligencji). Całość miała dopełniać jeszcze „socjalistyczna welfare state”: mały fiat, M 4 oraz powiew Zachodu, czyli „Marlboro” i Coca-cola, a od czasu do czasu „Kojak” czy inne „Aniołki Charliego” w kolorowej TVP. Ale marzenia władzy rozwiały się szybko. Agnieszka i Maciek (Jerzy Radziwiłowicz) krytycznie spojrzeli na rzeczywistość, odkryli absurdalność systemu i postanowili go zmienić. Bliższe okazały się dla nich wartości przechowywane przez niedobitki przedwojennej inteligencji (Agnieszka) czy Kościół katolicki (przyjaciele-robotnicy). Uznali wartość ogrywanych przez propagandę realnego socjalizmu takich słów, jak: prawda, sprawiedliwość i równość (Komitet Helsiński, KOR, Wolne Związki Zawodowe, Latający Uniwersytet).