Przejdź do zawartości

Achaja

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Andrzej Ziemiański (2004)

Achajapowieść autorstwa Andrzeja Ziemiańskiego.

Uwaga: W dalszej części znajdują się słowa powszechnie uznawane za wulgarne!
Ten artykuł ma chronologiczny układ cytatów.

Tom 1

[edytuj]
  • – T… to… to przecież rycerz Zakonu. O… oni są najlep… najlepsi w mieczu i w walce… najlepiej wyszkoleni… n…n… najszybsi…
    – Ha! No patrz! – chłopak odrzucił szmatę i schował miecz do pochwy. – A ja po prostu, psiamać… – roześmiał się – ja po prostu nie wiedziałęm, ze on jest tak strasznie szybki.
    • Opis: dialog Zaana z Siriusem po zabiciu Rycerza Zakonu.
  • Ach, życie życie… Sranie i gorzoły picie.
    • Opis: pieśń Siriusa.
    • Zobacz też: życie
  • O! Dwadzieścia żywych trupów ze mnie szydzi. Cóż za czasy nastały, żeby trupy, miast na cmentarzu leżeć, ludzi nachodziły.
    • Opis: Virion do Rycerzy Zakonu przed walką (którą podobno zwyciężył).
  • Mistrz podszedł bliżej, przyjął z rąk uczniów dwie miseczki, jedną z kolcami, drugą z trucizną i stanął pomiędzy jej rozkraczonymi nogami.
    – Masz krzyczeć: „Oddajcie port Yach”. W mocy Archentara jest to uczynić, on odpowiada za dyplomację Troy. Zrozumiałaś mnie?
  • – T… tak… – właśnie miała spytać, czy już ma zacząć krzyczeć kiedy Mistrz, stojąc dokładnie pomiędzy jej rozkraczonymi nogami, wbił pierwszą igiełkę.
    – Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!! – szarpnęła się, o mało nie zrywając więzów. Tym razem była już bardziej podatna na truciznę niż poprzednio.
    – Nie… Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!! – wbił drugą igiełkę. – Ja… Nie, ja… Ach… – przypomniała sobie. – Oddajcie port
    Yach!!! – krzyknęła czując jak zdziera gardło. – Oddajcie… aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!! port w Yach!!! Nie, nie, nie… Aaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!! Wystarczy, proszę! Aaaaaaaaaaaaa!!! Oddajcie port w Yach!!! Oddajcie port, ratunku, kurwa, oddajcie ten pieprzony port, psia wasza mać, port oddajcie psy! Nie!!! Aaaaaaaaaaa… nie, nie, nie… Proszę! No proszę!
    Oddajcie im ten zasrany port!!! Aaaa… – zaczęła płakać. – Wiecie, co oni ze mną robią?… Oddajcie im port… oddajcie port w…w… no zapomniałam, gdzie…
    – W Yach – podpowiedział jeden z uczniów.
  • Masz pójść i go zabić. Od razu. Bez wywijania mieczem, jak nie przemierzając cepem! Zabijaj od razu, rękami, zębami, nogami, napluj mu w oczy, zabijaj czymkolwiek.
    • Opis: Hekke do Achai.
    • Źródło: s. 352.
  • To, co ludzie nazywali Dobrem, było Dobrem… ale było też okrutnie obojętne, wyniosłe i dalekie. To, co ludzie nazywali Złem, było Złem, ale też nie do końca było obojętne wobec ludzi. Zło potrzebowało sojuszników. Dobro, nie. Dobro oczekiwało wykonywania rozkazów.
    • Opis: Meredith po drugim przyjściu Wiriusa.
    • Źródło: s. 409.
  • Potem ukradł z pokoju Zaana dzban wina i poszedł się uchlać. W przeciwieństwie do właściciela trunku, jemu się udało.

Tom 2

[edytuj]
  • – Książę Sirius nie mógł usiedzieć spokojnie na miejscu. Dziewczyna strasznie mu się podobała. Wiercił się i kręcił. Po chwili postanowił powtórzyć numer z kubkiem. Niby przypadkiem strącił łokciem kolejne naczynie. A kiedy na podłodze wylądował z hukiem dzban, znowu wsadził głowę pod stół, niby, żeby go podnieść. Harmeen odrzuciła dumnie głowę.
    – Nie zrzucajcie naczyń niepotrzebnie, bo je potłuczecie. – Ciągle siedziała wyprostowana na baczność, z kolanem przy kolanie, kompletnie nieruchoma. – Jeśli wam taka ciekawość, panie… to patrzcie! – Mając na sobie króciutką spódniczkę i nic pod spodem… nagle rozstawiła szeroko nogi! Szybko i sprężyście, jakby to była część wojskowej komendy. – Patrzcie! Jeśli honor pozwala.
    Sirius wyprysnął spod stołu. Był czerwony jak burak. Bogowie! Doprowadziła światowca i świntucha do tego, że dostał rumieńców.
    • Opis: rozmowa Zaana i Siriusa z porucznik Harmeen.
  • – A mnie się nic nie stało – uśmiechnęła się piegowata, pucułowata i strasznie niska, właściwie maluteńka dziewczyna, podając skrępowane dłonie.
    – Nie zgwałcili cię?
    – Eeeeee… Dopadł mnie jeden. Nie pierwszy w moim życiu, choć pierwszy nie po dobrej woli. Niezły był w tym, co robił, dawno mu wybaczyłam – roześmiała się. – Może list mu poślę?
    • Opis: rozmowa podczas uwalniania żołnierzy z rąk Luańczyków.
  • – Mów!
    – To Virion, pani. Jeśli ta głupia dupa dała się obrazić i wyzwała go na pojedynek…
    – Była pijana!
    – Rozumiem, że to ją tłumaczy. W takim razie upijmy się i my. Mamy tu wokół jakieś dwa tysiące żołnierzy. Niech uderzą, bo tamci mają mniej niż dwieście. Wystarczy nam pół modlitwy, żeby rozchlastać poselstwo – efekt ten sam co w przypadku pojedynku Viriona.
    – Nie krzycz. To naprawdę taki zły pomysł?
    – Mówisz, pani, o rozchlastaniu poselstwa?
    • Opis: rozmowa królowej Arkach i Biafry.
  • – Trzydziestu ludzi wysiecze nam trzy tysiące żołnierzy?
    – Pani. Virion nie głupi. On „łaskawie” daruje służbom tyłowym, zaopatrzeniu, woźnicom, kucharzom, kancelistom, pisarzom, koniuszym i gońcom. On nam zabije „jedynie” jakieś dwa tysiące liniowych żołnierzy. Chyba, oczywiście, że ktoś z reszty zgłosi się na ochotnika, ale wątpię, żeby ktoś się zgłosił, jak tylko zobaczy, co się stanie tej nocy.
    – Czyli to koniec z pierwszą elitarną dywizją górską?!
    – Dlaczego koniec? Zostaną nam służby tyłowe, zaopatrzenie, woźnice, kucharze, kanceliści…
    • Opis: rozmowa królowej Arkach i Biafry.
  • – Słyszałam, słyszałam. Jakiś płyn przelwał się u was nieustannie.
    Harmeen roześmiała się cicho.
    – Nie ma tak dobrego słuchu, jak mówiłaś. – zerknęła na Lanni. Achaja też się roześmiała.
    – Powtórzę za koleżanką: „Co to za wojsko, żeby kapitan z porucznikiem?”.
    • Opis: rozmowa przy śniadaniu (Achaja, Harmeen, Lanni, Shha), po nocy spędzonej z Arrne w jednym pokoju.

Tom 3

[edytuj]
  • – Ta droga sama każe ci iść coraz dalej.
    – No i dobrze. Trzeba być konsekwentnym.
    – Ale… ty chcesz zmienić dosłownie wszystko.
    – No i co z tego?
    – Kim jesteś, żeby o tym decydować?
    – Nikim. Ale teraz cały wielki świat będzie musiał liczyć się z nikim!
    • Opis: fragment rozmowy Siriusa z Zaanem.
    • Zobacz też: droga
  • – No? Dlaczego podejmujemy taki wysiłek, co? Jak to przetłumaczyć narodowi?
    – Mmmmm… Walczymy, bo… Walczymy z Luan, bo chcemy zniszczyć niewolnictwo!
    – A kogo to, kurwa, obchodzi? Co jakiegoś zapchlonego chłopa obchodzi niewolnictwo w Luan? (śmiejąc się głośno)
    – Nic nie obchodzi. Chciałeś powód do kronik, to ci go dałam.
    – W kronikach to się napisze, co zechcemy, ale dopiero… jak wygramy. Ja chcę mieć powód dla chłopa.
    • Opis: fragment rozmowy Biafry z Achają.
  • – Zmienia Ci się wyraz twarzy – powiedziała Marina. – Czyżby ktoś ci szeptał coś do uszka? – roześmiała się nagle.
    – Tak.
    – Mogę wiedzieć kto? – ciągle kpiąco.
    – Owszem – tym razem uśmiechnęła się również Achaja. I wypowiedziała najstraszliwsze dla wszystkich szermierzy słowo:
    – Nolaan.
    • Opis: fragment rozmowy Achai z Mariną.
  • – Eeeeeeee…
    Kap, kap, kap…
    Niekończąca się chwila. Achaja podniosła lewą rękę.
    Miała w niej…
    Miała w niej…
    Miała w niej obciętą głowę Mariny. Kap, kap, kap..
    • Opis: śmierć Mariny.
  • – Tu akwedukt – nagle, chcąc się zemścić za jego zachowanie, jednym ruchem ściągnęła oficerowi spodnie.
    – O? A tu nic nie narysowano – rozsunęła palcami pośladki. – Czy też to plastyczny model dwóch wzgórz i wąwozu?
    Ani drgnął. Męska świnia.
    – Różnie można interpretować – mruknął – Ale za to z przodu mam plastyczny model nowej katapulty.
    – Gdzie? – jedynie Shha dała się złapać i zerknęła, jak wyglądał bez spodni.
    – O tu – spokojnie wyjaśnił setnik. – Wystarczy dotknąć i model zacznie działać.
    Chorąży zagryzła wargi. Potem jednak Shha roześmiała się i zaczęła kręcić pupą w przezroczystej sukience.
    – O! Działa nawet bez dotykania! – spojrzała setnikowi prosto w oczy.
    • Opis: omawianie planu ataku na Syrinx.