Ćpun

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Ćpun (ang. Junk) – powieść dla młodzieży autorstwa angielskiego pisarza Melvina Burgessa. Tłumaczenie – Tomasz Lewandowski.

A Ą B C Ć D E Ę F G H I J K L Ł M N Ń O Ó P Q R S Ś T U V W X Y Z Ź Ż

A[edytuj]

  • A potem mnie pocałował – prawdziwym, długim pocałunkiem, jakbyśmy byli sami jedni pośrodku lasu albo pustyni. Jakby w promieniu stu mil nie było nikogo i jakbyśmy mogli robić, co nam się podobało.
    • Źródło: rozdział 6
  • (…) ale na papierze pozostały ślady łez, więc musiałam zaczynać od nowa. Nie chciałam im posyłać moich łez. Odchodziłam… Odchodziłam… i nie miało znaczenia, jak wiele serc będzie zranionych – moje, ich czy kogokolwiek. W duchu już od nich odeszłam.
    • Źródło: rozdział 6
  • Ale trzeba mieć nadzieję. Jak mawia doktor – musisz myśleć pozytywnie, zanim cokolwiek osiągniesz.
    • Źródło: rozdział 32

C[edytuj]

  • Czasem czuję się, jakbym był jakimś organem wyrwanym z ciała żywego zwierzęcia. Widać każdy skurcz. Tak jakbyś się bez przerwy spowiadał. Potrafię nawet zachować kamienną twarz, jeśli tego chcę, ale potem się zapominam i znów przebiegają przez nią skurcze, i znów każdy dokładnie wie, co czuję w każdej sekundzie.
    • Źródło: rozdział 13

I[edytuj]

  • I… to głupie, wiem, ale myślałam, że on cierpi, bo kocha mnie, a ja go nie kocham
    • Źródło: rozdział 2
  • Istota rzeczy polega na tym, że ludzie mówią, iż to przyjaciele nie pozwalają ci przestać, ale ty przestaniesz, kiedy nadejdzie właściwy czas. Jeśli będziesz upierać się w złym czasie, jedynie się umęczysz i będzie jeszcze gorzej.
    • Źródło: rozdział 24

J[edytuj]

  • Jerry, Vonny i David siedzieli na podłodze i palili to świństwo. Richard zniknął. Miałem wrażenie, że cały pokój wypełniony był robactwem. Okropność.

K[edytuj]

  • Kochaliśmy się nawzajem. Kochaliśmy samych siebie. Wciąż się kochamy. Ja i Gemma też, oczywiście.
    Byłem szczęśliwy, kiedy przyjęła mnie z powrotem. Czułem się tak, jakbym dotarł do celu, jakbym znalazł się we właściwym miejscu. Byliśmy dla siebie wszystkim. (…) Tak bardzo mnie pragnęła. A potem, kiedy wróciłem, zakochała się we mnie tak samo, jak ja zakochałem się w niej. To był cud. Latem przesiadywaliśmy obok siebie całymi godzinami, trzymając się za ręce przy ognisku, a ja byłem wdzięczny i szczęśliwy, że wszystko tak się ułożyło.
    • Źródło: rozdział 16
  • Kocham ją, ale czasem podejrzewam, że jest kryptokomunistką.
    • Źródło: rozdział 7

L[edytuj]

  • Ludzie zawsze mówią o miłości tak, jakby była czymś codziennym.
    • Źródło: rozdział 2

M[edytuj]

  • Mlecz nie wyszedł tak, jak bym pragnął. Kolory okazały się zbyt blade.
    • Źródło: rozdział 3
  • Możesz sobie uważać, że jestem naiwnym dupkiem. Jestem, ale naprawdę wydaje mi się, że możliwe, że któregoś dnia wystarczająco dużo ludzi zacznie myśleć o sobie: „Dlaczego tak często jestem nieszczęśliwy i dlaczego tak ważne jest dla mnie fundowanie innym nieszczęść po to, żeby zdobyć jeszcze większą pewność, że sam będę szczęśliwy?”.

N[edytuj]

  • Nie dba o to, że gniją im mózgi od trawy, ale zdecydowanie potępia palenie tytoniu.
    • Źródło: rozdział 4
  • Nie wiem, czy tym razem to coś było mocniejsze, czy ja okazałem się słabszy. Okryłem się zimnym potem. Miałem halucynacje… słyszałem ludzi schodzących ze schodów. I to osobliwe wrażenie, że zaraz przyjdzie moja ślubna i przyłapie mnie w tej zakopconej norze z jakimiś dzieciakami.

O[edytuj]

  • Odkąd zaczęliśmy sypiać razem, pragnęłam go jak wariatka i trudno było nam powstrzymać się od uścisków i obmacywania. Kiedy się rozbierałam, białe ślady jego palców widoczne były na całym moim ciele!
    • Źródło: rozdział 8

P[edytuj]

  • Pewnego dnia, mam nadzieję, zadzwoni telefon albo ktoś zapuka do drzwi. To dobry chłopak, dobry człowiek. Ma instynktowną potrzebę niesienia pomocy. Wierzę, że jest zdolny do wielkiej miłości i oddania. Wiem, że nigdy nie otrzymam od niego tych rzeczy, ale lubię myśleć, że okazałem się użyteczny – kiedy jeszcze był mały, zanim sprawy przybrały zły obrót – jako ktoś, kto zaszczepił w nim te uczucia. (…) A więc – pod twoją nieobecność, Davidzie – wznoszę do ciebie kielich (w istocie filiżankę herbaty) i powiadam: Za ciebie! Powodzenia! Zrób z życia jak najlepszy użytek.
    I nie skończ tak jak ja.
    • Źródło: rozdział 31
  • (…) powiedział cicho: „Kocham cię”.
    A ja odpowiedziałam…
    Och… było mi tak przykro z jego powodu, ale nie mogłam mu ofiarować nic innego, rozumiesz? (…) Bo on był dla mnie naprawdę kimś wyjątkowym, lecz… po prostu czułam, że w każdej chwili mógł się pojawić ktoś inny i to byłby prawdziwy wybuch, po którym odleciałabym daleko i wylądowałabym… w sąsiednim domu albo na innej planecie, albo gdziekolwiek indziej. Przy pierwszym podmuchu wiatru.
    Nie chciałam go ranić.
    • Źródło: rozdział 6

R[edytuj]

  • Rodzice powinni zaliczać jakieś kursy, zanim dopuści się ich do rozmnażania.
    • Źródło: rozdział 2
  • (…) rozsądnie jest wiedzieć tyle, ile się da, ale jeszcze rozsądniej jest utrzymywać innych w niewiedzy co do własnej wiedzy.
    • Źródło: rozdział 4
  • Różnica między ojcem Smółki a moim polega na tym, że ten pierwszy jest w zasadzie rozsądnym facetem, który od czasu do czasu zapomina o rozsądku i nie ma wtedy żadnych hamulców. Mój tato natomiast jest w zasadzie pozbawionym rozsądku facetem, który nigdy nie zapomina, że wypada udawać rozsądnego.
    • Źródło: rozdział 2

S[edytuj]

  • Stałem tak, zaprzątnięty myślami o irysach w jakimś innym miejscu, a mlecze cały czas tam były – dzikie mlecze. Rosły tam nie po to, bym je oglądał, ale dlatego, że tak chciały. Brudna ulica eksplodowała żółtymi płomieniami i nikt z przechodniów nie zwracał na to uwagi.
    • Źródło: rozdział 3
  • Szukałem listu, który napisała do mnie któregoś dnia, i tych słów u dołu kartki: „Mleczu, kocham cię…” I pomyślałem, że to jest magia. Kochać kogoś. To nie jesteś ty i nie są to oni. To nie jest w tobie, to jest pomiędzy tobą.
    • Źródło: rozdział 23

T[edytuj]

  • Ta chwila już ulatywała w powietrze… a ja tkwiłem na ziemi, patrząc, jak się oddala…
    • Źródło: rozdział 3

U[edytuj]

  • Usiadłam obok Smółki i pod stołem ściskałam jego dłoń między udami.
    • Źródło: rozdział 8

W[edytuj]

  • W jednej chwili publiczność zaczęła tańczyć pogo, błyskały reflektory i wszystko pulsowało, a ludzie w pobliżu sceny starali się opluć wokalistę, który robił uniki i ślizgał się, bo podłoga była już mokra od śliny…
    • Źródło: rozdział 8
    • Zobacz też: pogo
  • W zasadzie w ogóle nie uprawiam seksu. Od pięciu lat. Ale moim wrogiem nie jest seks. Jest nim polityka.
    • Źródło: rozdział 7
  • Wiem, co chcecie teraz powiedzieć. „Punk za sto funciaków”. Dobra, wiem. Jeśli zabrać się do rzeczy we właściwy sposób, to można wydać ze dwa i pół funta.
    • Źródło: rozdział 8
  • Wiem, że to brzmi idiotycznie, ale wyglądało to tak, jakby kwiaty wyrosły dla Gemmy.
    • Źródło: rozdział 3
  • Wyciągnęłam ramiona i uścisnęłam go, i, och, pocałowałam. I znów uścisk i pocałunek, i kolejny uścisk, i taniec dookoła niego, a potem następne uściski i pocałunki i, och, moje cycki rozpłaszczyły się o jego pierś, i powoli twarz Smółki powiększyła się w niewiarygodnie szerokim uśmiechu…
    • Źródło: rozdział 6

Z[edytuj]

  • Zdenerwowanie i podniecenie wypełniało mnie coraz bardziej, niczym paliwo rakietowe…
    • Źródło: rozdział 6
  • Ze wszystkich rzeczy, jakie uświadomiłem sobie podczas mojego pobytu w tym miejscu, najważniejsze jest dla mnie to, że kocham Gemmę. Pomyśl, zapomniałem, że jestem zakochany! (…) Miesiąc temu mógłbym to zrobić, ale nie teraz. Miesiąc temu nie kochałem jej. Nikt mnie nie obchodził – ani rodzice, ani przyjaciele, ani Gemma. Nie czułem już nic. Myślałem, że to ja jestem najważniejszy. Myślałem, że lepiej jest niczego nie czuć. To hera. Uczucia istnieją, w porządku. Byłem tak naćpany, że nie przeżywałem uczuć.
    • Źródło: rozdział 23
  • Z moją historią nie można przyśpieszać. To tak łatwo pomyśleć: Och, mój Boże, więc tu się znalazłem. Znów jestem na metadonie. Znów się potknąłem. Jestem tylko ćpunem. (…) Musisz mówić sobie: biorę coraz mniej metadonu, chodzę do lekarza raz na tydzień, nie mam nałogu heroinowego. Postępuję właściwie. I myślę – to jest trochę jak marchewka na patyku, wiesz? – że jeśli się z tego wydostanę, znów będę z Gemmą.
    • Źródło: rozdział 32