Zły Mikołaj

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Skocz do: nawigacja, szukaj

Zły Mikołaj (ang. Bad Santa) – niemiecko-amerykańska komedia kryminalna z 2003 roku, w reż. Terry'ego Zwigoffa. Autorami scenariusza są John Requa i Glenn Ficarra.

Willie[edytuj]

Uwaga: W dalszej części znajdują się słowa powszechnie uznawane za wulgarne.
  • Chyba coś we mnie drgnęło...(...) Czuję, że raz w życiu zrobiłem coś konstruktywnego.
  • Dzieci... Wykończą człowieka.
  • Jakaś nieruchawa...
    • Opis: o babci.
  • Jesteście potworami...
    • Opis: do Marcusa i Lois.
  • Jezu Chryste, uważaj na moje jaja!
  • Mikołaj też je, pije, sra i tak dalej.
  • Musisz się wziąć w garść i przestać być cipą!
    • Opis: do Thurmana.
  • Nie można zawsze wygrywać.
  • Nie raz tkwiłem w bagnie, ale nigdy takim, jak to.
  • Są Święta i dzieciak dostanie ten pieprzony prezent!

Marcus[edytuj]

  • Chryste. Zlałeś się. Ja pierdzielę.
    • Opis: do Willie'go.
  • Jest żałosny.
    • Opis: o Thurmanie.
  • Jesteś pieprzonym nieudacznikiem i dobrze o tym wiesz!
    • Opis: do Willie'go.
  • Pojedziesz tam i przechlasz wszystko co do centa. A potem będziesz liczył dni do następnych Świąt. Kiedy do ciebie zadzwonię w grudniu... jeśli zadzwonię... z radości zrobisz pieprzone salto w tył.
    • Opis: o planach Willie'go, który chciał wyjechać do Miami.
  • Potrzebujesz terapii. Długich lat terapii.
    • Opis: do Willie'go.
  • Tylko niech ci znów nie wali wódą z gęby.
    • Opis: do Willie'go.

Dialogi[edytuj]

Willie: A ty co byś chciała?
Mała dziewczynka: Perkusję.
Willie: Tata się ucieszy. Załatwione. Pa.

Chłopiec: Nie jesteś prawdziwym Mikołajem. Gdybyś był, potrafiłbyś czarować.
Willie: Pokazać ci czary? Raz, dwa i znikasz! (zrzuca chłopca z kolan)

Willie: Nawet pić nie umiesz.
Marcus: Ważę 45 kilo, ty fiucie.

Kierownik: Podróż nie wpłynie na waszą sprawność?
Willie: Sprawność?
Kierownik: No tak.
Willie: Znaczy seksualną?
Kierownik: Słucham?
Willie: Mówisz, że mam jakieś kłopoty ze sprzętem? To chciałeś powiedzieć?
Kierownik: O jaki sprzęt panu chodzi?
Willie: Mój jebdrąg!
Marcus (popycha Willie'go tak, że ten się przewraca): Siadaj Willie. Bo ci cukier skoczy.
Kierownik: Nie będzie chyba używał takich słów przy dzieciach?!
Marcus: Nie, nie! To był tylko taki żart, dla nas, dorosłych!

Marcus: Widziałaś gdzieś tego nowego Mikołaja?
Dziewczyna – skrzat: Tak, śpi pijany na zapleczu.

Thurman: Jesteś prawdziwym Mikołajem?
Willie: Nie. Księgowym. A te szmaty noszę, bo modne.
Thurman: Jasne.
Willie: Marcus, zabierz stąd tego dzieciaka, boję się go.

Willie: Więcej cię odwozić nie będę.
Thurman: Aha.
Willie: Nie jestem twoim pieprzonym tatulkiem.
Thurman: Aha.
Willie: I wcale nie musiałeś mi pomagać.
Thurman: Aha.
Willie: Na przyszłość, z twoim wzrostem, łap za jaja. I kręć.

Kierownik: Nie żebym podglądał, ale czy któryś z panów kopulował...
Willie: Że co?
Kierownik: Tak, z tęgą kobietą w przymierzalni w Big and Tall?
Willie: Zmłóciłem w życiu sporo tłustych panien, ale nie pamiętam, żebym kiedyś kopulował.

Willie: Mieszka z babcią, która cały czas gapi się w telewizor. Myślisz, że na mnie doniesie?
Marcus: Pieprzysz ją?!
Willie: Tobie wszystko kojarzy się z seksem?
Marcus: Mnie?! Ja mam jedną kobietę. To ty chcesz się zarąbać i zachlać na śmierć, bo już nie możesz na siebie patrzeć.
Willie: Znalazło się pół Freuda.
Marcus: Jasne. Poderwij sobie coś mojego wzrostu. Tylko tyle umiesz. Jesteś emocjonalnym kaleką. Masz narąbane w duszy. Jesteś ohydny pod każdym względem.

Thurman: Zrobić ci kanapki?
Willie: Nie chcę żadnych pieprzonych kanapek! Co jest z tobą i tymi porąbanymi kanapkami?!