Sławomir Mrożek

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Skocz do: nawigacja, szukaj
Sławomir Mrożek
(Warszawa, 20 maja 2006)

Sławomir Mrożek (1930–2013) – polski pisarz.

Dzienniki[edytuj]

  • Powtórzę to, co zawsze powtarzam, kiedy spotkam się z twierdzeniem, że wszędzie jest to samo i tak samo. A mianowicie: proponuję tym, którzy tak twierdzą, aby usiedli gołą dupą na blasze rozgrzanej do temperatury 30 stopni Celsjusza, a potem na blasze rozpalonej do temperatury 100 stopni Celsjusza – następnie zaś ocenili różnicę.
    • Źródło: Dziennik powrotu

Dziennik. Tom 1. 1962–1969[edytuj]

(Wydawnictwo Literackie, Kraków 2010)

  • Ateista jest bezbronny wobec wierzącego, natomiast wierzący nie jest bezbronny wobec ateisty. Ateista musi udowadniać, co jest zajęciem samo w sobie trudnym, ulegającym niepewności, natomiast wierzący ma tylko piękne, czyste, swoje: ja wierzę, i nic do dodania.
  • Całkiem dla mnie nowa interpretacja mojego własnego onieśmielenia. Może to rzeczywiście bierze się z poczucia, że wszystko może się zdarzyć i w ogóle po co to wszystko? Nigdy nie widzę dostatecznych racji, żeby spotkać drugiego człowieka i to spotkanie uczynić nieuniknionym i koniecznym. Jeżeli więc ono następuje, czuję się zakłopotany.
  • Dlaczego ludzie szukają obecności drugich? Szukają czasem dobrowolnie i jest to zjawisko powszechne, najpowszechniejsze, jak i to, że znajdując, nie są jednocześnie z tego zadowoleni, a przeciwnie, wola nieustająca pozostawania z drugim jest stowarzyszona z cierpieniem i udręką z tego pozostawania wynikającymi, czego dowodem są chociażby stosunki między ludźmi, nieustające ressentimenti wobec drugich. Ideałem by było, żeby drugi określał mnie, ale zgodnie z moimi życzeniami, zgodnie z moim przepisem na mnie samego. Tym się pewnie tłumaczy, że robimy wszystko, co możemy, żeby drugiemu narzucić własne pojęcie o sobie samym.
  • Dlatego kobiety są „bezmyślne”. Nie muszą bowiem myśleć, bo one same są wnioskami z myślenia.
  • Historia świata jest historią brutalnego ucisku kobiet, dzieci, artystów przez mężczyzn… Nie lubię męskości… Określenie „zniewieściały” jest w gruncie rzeczy określeniem pochlebnym. Oznacza ono, że dany osobnik często się myje, nie lubi zabijać ludzi, zdolny jest do współczucia, nie lubi wrzeszczeć i pchać się, żeby udowodnić swoją ważność. Kobiety znają wartość życia ludzkiego, nie tylko dlatego, że rodzą ludzi, ale także dlatego, że ich wychowują i wiedzą, jaka to męka, odpowiedzialność i wysiłek. Mężczyźni nie wychowują dzieci, w najlepszym wypadku na pierwszego oddają na ten cel pewną ilość pieniędzy. Nic dziwnego, że potem masakra może wydać im się zajęciem nie tylko lubym, ale i pożytecznym.
  • Ja smukle prosty. Moja sytuacja to jakieś pół drogi do uświadomienia sobie, że człowiek jest przeraźliwie sam wobec wszystkiego, z czego może wyniknąć albo wielki strach, albo wielka siła i niejaka swoboda.
  • Jeśli więc „być” to nie znaczy ani kultura, ani duch, to moje szanse są małe. Jeszcze mniejsze, jeśli znakiem tego bycia jest atrakcyjność dla innych. Nie tylko nie czaruję nikogo, ale nawet mam wrażenie, że ludzie w mojej obecności się nudzą.
  • Kiedy dwie zgrabne idiotki widzę na ulicy, do dzisiaj nie mogę nie snuć od razu pełnego prawie szacunku i tajemniczości mniemania, że są to osoby tajemnicze i wartościowe, wymieniające między sobą tajemnice radosne, podniecające, i będące tylko odblaskiem, względnie konsekwencją ich otchłannych osobowości (…). Tymczasem idiotki są tylko idiotkami i ich rozmowa kretyńska jest kompromitująca, w każdym razie nie mająca nic wspólnego z moimi pełnymi szacunku i zgrozy domniemaniami.
  • Nikt nie może ścierpieć podejrzenia, że o nic nie chodzi i, że nic nie wyniknie. Czy można szukać sensu nie wierząc w jego istnienie?
  • Obecność ludzi, których lubię. Nie dlatego, że coś mi powiedzą, ale dlatego, że czuję, że oni czują, że oni nie mają mi nic do powiedzenia, to samo co ja, wobec tego nie ma fałszywej przynajmniej sytuacji, możemy spotkać się bez udawania. A to już bardzo dużo, chociaż także nic. Bo wydaje mi się, że w najlepszym wypadku można jeszcze powiedzieć coś sobie samemu, i to rzadko, i nawet nie musi to być coś bardzo mądrego. To, że uda się sobie cokolwiek powiedzieć, to już bardzo pociesza.
  • Proust oczywiście ma rację, że każda rozmowa jest trochę pustoszeniem siebie. Ale skąd bierze się to uczucie? Może trochę z niewydolności mowy. Kiedy myślimy, wiemy, o co nam chodzi, kiedy mówimy, kiedy już powiemy, zostajemy trochę rozczarowani. Jak to, więc tylko o to chodziło? Więc tylko tyle, te nasze skarby osiągnięte, kiedy ukażą się jako parę zdań, właściwie je wyczerpujących, wcale nie przedstawiają się tak bogato. Ale to wina mowy, a może i – po części – przyczyna tkwi także w tym, że rzeczywiście, co przeczute, wydawało nam się większe i piękniejsze niż sformułowane. A co do mowy, przecież dopiero po największych wysiłkach i trudach zaledwie parę książek na świecie oddaje jako tako to, o co chodziło autorowi, a w jego mniemaniu zapewne także niedostatecznie, cóż tu wymagać od zdań kleconych na poczekaniu, byle jakich i przypadkowych, żeby nas dostateczne wyrażały. Potem kiedy się wypowiemy, kiedy się podzielimy, jesteśmy trochę jak czajnik z wrzątkiem, z którego zdjęto pokrywkę, ciśnienie spada. Dotychczas mile się nosiło poczucie własnego sekretu, wyłącznie osobistego. Dzielimy się nim trochę przez to, że pragniemy zaskoczyć, zadziwić słuchacza sobą samym. I zostajemy rozczarowani, bo po wypowiedzeniu się zaznacza się w nas odpływ. Przez to może nawet rozmowa pustosząca, obniżająca wewnętrzne ciśnienie jest pobudką. Bo chcąc się znowu napełnić, przystępujemy od początku do pracy wewnętrznej
  • Świat przeszkadza mi w życiu.
  • Tłumaczyć podwójność czy potrójność, po prostu wielorakość postaci względnością półsnu, zrozumiałą o piątej nad ranem…
  • W prostych sytuacjach chciałoby się uciekać. Przeważnie chce się, żeby każda sytuacja skończyła się jak najprędzej, każda, która zwiera jakiekolwiek napięcie. A ponieważ sytuacji bez napięcia u mnie w ogóle nie ma, więc uciekać chce się zawsze, żeby już zawsze było po wszystkim i żeby już nic się nie działo.
  • Właściwie nie wiadomo, co to znaczy dzień stracony czy nie stracony. Wszystkie są chyba tak samo nie stracone jak i stracone.
  • „Wszystko jest coraz bardziej za późno”. Chociaż to zdanie jest może błędne nie tylko logicznie, językowo, ale naprawdę za późno może być tylko raz, w ciągu jednej sekundy, a potem już zawsze.
  • Zatrucie świata stanem półświadomości. Nie ma nic gorszego niż półświadomość, niedouczenie, półprawda, półinteligent. Nie darmo (objaw, to sygnał) nastał czas miernot. Upowszechnienie kultury, w tym pojęciu kryje się jakaś zabójcza bzdura. Popularyzacja, uproszczenia, skróty, digesta, kultura masowa – to coś bardzo śmiesznego i groźnego jednocześnie. Nie jestem reakcjonistą w tym sensie, że bynajmniej się nie łudzę, że można i trzeba czynnie temu przeciwdziałać. Nie chce mi się tłumaczyć czemu nie można. Nie można przeciwdziałać ewolucji gatunku. Chcę mieć tylko prawo do powiedzenia sobie, że bynajmniej ewolucja nie musi oznaczać lepszości.

Emigranci[edytuj]

  • Ale czy znajdziesz drugie takie miejsce, gdzie sąsiad byłby dokładnie w tej samej sytuacji co ty? Gdzie panuje podobna równość? Nigdzie. Nic nie szkodzi, że jest to równość w upodleniu, najważniejsze, że jest autentyczna, wyraźna, a nawet przejaskrawiona, karykaturalnie ekspresjonistyczna.
  • Będziesz miał piękne życie, pełne nadziei, tęsknoty i złudzeń. Nie każdemu jest to dane.
  • Ci, którzy nie powinni mówić, mówią. A ci, którzy mogliby nie powiedzieć, nie mają nic do powiedzenia.
  • Do zwyczajnej nieuczciwości dodałeś nadzwyczajną bezczelność.
  • Istna kwadratura koła. Żeby wykorzystać moją jedyną szansę – utraciłem ją. Uciekłszy, przestałem być niewolnikiem. Rozrzedziłem się, rozpłynąłem w wolności.
  • XX: (…) Ja lubię mieć. Jak trzymam, to mam. A jak puszczę, to wypuszczę. Nie tak jest?
    AA: Bardzo słusznie.
    XX: Jak zrobię, to zarobię. A jak zarobię, to się dorobię. Tak jest, czy nie?
    AA: Logiczne.
    XX: Tylko czasami sobie myślę, na co mi to wszystko.
  • Praca da chleb, a prawo wolność, bo wolność będzie prawem, a prawo wolnością.
  • Przesada jest w złym guście, przesada jest cechą ludzi z awansu.
  • Rzeczy, których pożądasz, które chcesz mieć. Które możesz kupić za pieniądze. Być niewolnikiem rzeczy, to niewola jeszcze doskonalsza niż więzienie. To niewola doprawdy ideologiczna, bo tu już nie ma żadnej przemocy z zewnątrz, żadnego przymusu. To już sama tylko dusza niewolnicza niewolę sobie stwarza, bo niewoli łaknie.
  • Ty możesz tylko na kanapie leżeć i mówić kazanie z kanapy. Apostoł kanapowy. Święty Szymon kanapnik.
  • U nas na wsi był wariat. Nic nie robił, bo do niczego się nie nadawał. Nawet krowy nie umiał upilnować. Żył bez domu i bez rodziny, tylko z tego, co mu ludzie dali. To co on robił, jak on nic nie robił? O czym on myślał? O czym on mógł myśleć, jak nic nie umiał i nic nie robił? On myślał tylko o myśleniu, on myślał tylko o myślach. A czy on był mądry? Nie, on głupi był. On był wariat.

Małe listy[edytuj]

(wyd. Noir sur Blanc, 2000)

  • (…) artysta nic nie ma i nic mieć nie może ze swojej sztuki. Nic w kategoriach uciech i światowych satysfakcji jako głównej rekompensaty. Nawet jeżeli jego sztuka przynosi mu sławę i pieniądze… Ma się, ale jak by się nie miało. Zazdrośnicy mogą spać spokojnie.
    • Źródło: s. 161
  • Czas jest zawsze aktualny.
    • Źródło: s. 301
  • Dlaczego wymieniliśmy słowa bogate na ubogie? Jeszcze mówimy radość, ale już powinniśmy mówić: euforia… Smutek i radość są stanami duszy… Teraz z duszą kiepsko. Pozostała nam tylko fizjologia, więc mamy już tylko depresję.
    • Źródło: s. 222
  • Gdyby nie odrobina hipokryzji i odrobina ślepoty, nikt by nie mógł funkcjonować i nikt by nie przeżył nikogo.
    • Źródło: s. 187
  • Humor czarny, zielony czy w kropki, podobnie jak literatura, grafika, teatr, film czy cokolwiek innego w tym rodzaju – nic mnie nie obchodzi. Obchodzi mnie wyłącznie świat i życie, ponieważ ja sam jestem światem i życiem.
    • Źródło: s. 116
  • Ilość i pośpiech nie są przyjaciółmi artysty.
    • Źródło: s. 11
  • Im jestem starszy, tym bardziej chce mi się śmiać i tym mniej się śmieję. Zaś dowcipów nie opowiadam prawie nigdy.
    • Źródło: s. 248
  • Kiedy wiesz, że musisz napisać arcydzieło, wtedy prawie na pewno go nie napiszesz.
    • Źródło: s. 7
  • Nawet lew wiedział, co robi, kiedy pokochał świętego Hieronima za to, że święty Hieronim wyjął mu z łapy cierń.
    • Źródło: s. 167
  • Nic lepszego człowiek nie może zrobić człowiekowi, niż uwolnić go od bólu, i nic gorszego, niż mu ból zadać.
    • Źródło: s. 167
  • Nie można dostrzegać nie widząc, ale można nie dostrzegać widząc. To jest codzienne doświadczenie naszego wzroku i percepcji.
    • Źródło: s. 298
  • Nie wiem, czy był szczęśliwy, i sądzę, że również nie rozumiałby takiego pytania, gdyby mu je zadano. Ale wiem z całą pewnością, że jako dziecko bardzo lubiłem z nim przebywać. Gdyby był nieszczęśliwy, nie miałby takiego, ale stałego światełka, które sprawiało, że dobrze było, kiedy on był.
  • Tłumy jednostek szukają proroka, ale najczęściej znajdują Führera.
  • Wola sama w sobie nie ma kierunku, to intencja nadaje woli kierunek.
    • Źródło: s. 298
  • Ze wszystkich fizjologicznych substancji nieprawdziwa w teatrze jest tylko krew.
    • Źródło: s. 348

Metamorfoza[edytuj]

  • (…) krokodyle są lepiej wychowane od ludzi. One tylko patrzą, nie zadają pytań.
  • Nie można dojść do czegoś, od czego się nie zaczyna, ani w jedną, ani w drugą stronę. Zawsze na początku jest coś z tego, co i na końcu, obojętne, od której strony się zaczyna i w której się kończy.

Miłość na Krymie[edytuj]

  • Pietia, ja na północy z jednym ekonomistą siedziałem. I rąbiemy sobie z nim las, pod eskortą, znaczy się, i on do mnie powiada: „Iwanie Nikołajewiczu, czy wiecie, kiedy u nas dobrze będzie”? A kiedy? – ja na to."Kiedy kurwy z zagranicy do nas zaczną przyjeżdżać. To w ekonomii znak jest nieomylny. Nie żadne tam Marksy ani Friedmany, to wszystko plewy. Ale kiedy kurwy zagraniczne do Rosji zaczną się zlatywać, to będzie znaczyło, że ekonomia na nogi stanęła. One wiedzą najlepiej, gdzie jest dobrze, ja wam to mówię”. A człowiek był uczony.
    • Postać: Zachedrynski
  • ZACHEDRYNSKI – Wie pan, dlaczego zginie Rosja?
    CZELCOW – Dlaczego?
    ZACHEDRYNSKI – Bo nawet dekadenci chcą żyć.

Postępowiec[edytuj]

Information icon.svg  Poniżej znajdują się wybrane cytaty, więcej znajdziesz w osobnym haśle Postępowiec.

Rzeźnia[edytuj]

  • Czyściutkie ubranko z kołnierzykiem, haftowany kaftanik bezpieczeństwa.
  • Skrzypek: (…) Jakże byłem naiwny, kiedy mi się wydawało, że można się uwolnić od ciebie przez sztukę. Że wystarczy przeciągnąć smyczkiem po strunach, żeby utracić niewinność.
    Matka: Czy zmieniłeś zdanie?
    Skrzypek: Teraz już wiem, że trzeba nożem po gardle.
  • Kruche jesteście, więc dotknę was siekierą. Pięknie śpiewacie, więc wam poderżnę gardło. Drogocenne jesteście, więc was zniszczę.
  • Lekarze nie dają mi więcej życia, niż dopóki nie umrę.

Tango[edytuj]

Information icon.svg  Poniżej znajdują się wybrane cytaty, więcej znajdziesz w osobnym haśle Tango (dramat).

(Wybór dramatów, Wyd. Literackie, Kraków 1987)

  • Bunt to postęp w fazie potencjalnej.
    • Źródło: s. 101
  • Jestem człowiekiem myślącym głębiej. Człowiek nie może żyć bezmyślnie, na zasadzie mechanicznych odruchów.
    • Źródło: s. 97
  • Nam już nie formy trzeba, ale żywej idei.
    • Źródło: s. 150

Varia. Życie i inne okoliczności[edytuj]

  • Bo dlaczego właściwie człowiek ma tylko odczuwać, a nie myśleć, lub odwrotnie, dlaczego zdolność odczuwania ma oznaczać zanik zdolności rozumowania i odwrotnie, dlaczego człowiek ma być albo wzruszonym debilem, albo kalkulującą kłodą? Dlaczego ma, kiedy – po pierwsze – nie może?
  • Jeżeli wojna zdarzyła się tylko po to, żeby zatrząść moim dziecinnym światopoglądem, to dziękuję, gruba przesada. Coś mniejszego by wystarczyło w zupełności.
  • Każdy wędrowiec, choć wybrał swój los i nie zamieniłby do na inny, ma taką chwilę, kiedy przechodząc przez wieś o zmierzchu i widząc przez okno izbę, gdzie rodzina zasiada do stołu w kręgu lampy, odczuwa strach przed przyszłością żal za przeszłością i niepewność, czy wybrał właściwie. Wtedy chciałby rzucić w szybę kamieniem. Na pozór po to, by zniszczyć obraz, który uważa za głupi i niedorzeczny. A naprawdę po to, żeby dodać sobie odwagi. Nie wie, że jednocześnie ktoś obserwuje go z głębi domu. Ktoś, kto widząc włóczęgę, zazdrości mu wędrówki, bo sam siedzi przez całe życie w tej samej izbie, ciepłej i przytulnej, ale za to w bezruchu i nudzie. I ten ktoś ma ochotę wyjść przed dom i rzucić w wędrowca kamieniem. Pozornie z oburzenia na niemoralne, bo bezpłodne życie włóczęgi, a naprawdę z zawiści i zemsty za swoją nudę. Dwa mijające się w locie kamienie – więc po co nimi rzucać? Lepiej niech każdy schowa swój kamień do swojej kieszeni. Po co wymieniać jeden kamień na inny? Dwa takie same kamienie.
  • Urodziłem się 29 czerwca 1930 roku. Nie pamiętam, jak to się stało, i muszę tylko w to wierzyć. Zapytany przed sądem, czy urodziłem się rzeczywiście, nie mógłbym przysiąc, bo osobiście niczego sobie nie przypominam. Jeżeli istnieje jakieś inne życie po śmierci, prawdopodobnie tak samo nie będę pamiętał mojego umierania. Trochę to smutne, bo to znaczy, że ani tego, że jesteśmy, ani tego, że nas nie ma, nie możemy być pewni.
  • Zrozumiałem, że gdy się raz odejdzie, nie ma już prawdziwego powrotu. To dotyczy wszystkich sytuacji tego typu.
Information icon4.svg
Uwaga: W dalszej części znajdują się słowa powszechnie uznawane za wulgarne.
  • Żelazna kurtyna była wówczas o wiele bardziej żelazna niż jest teraz, kiedy metal zastąpiło gówno.

Wyspa róż[edytuj]

  • MĘŻCZYZNA: Chciałbym w to uwierzyć.
    KOBIETA: Do tego właśnie cię namawiam. Ale ty nie jesteś w stanie wznieść się ponad twoją głupią, męską próżność. Musisz mieć absolutną pewność, że przyszłam tylko dla ciebie, tylko dla ciebie i dla niczego więcej. Musisz być przekonany, że jesteś wyłącznym ośrodkiem mojego życia. Centrum, słoneczkiem, dookoła którego ja się kręcę, ja, twoja niewolnica. Poza swoją osobą nie dopuszczasz żadnego innego motywu mojego postępowania, choćby wcale nie przeczył temu, że cię kocham.
  • Chłopiec jeszcze nie wie, że pojedynek jest z góry przegrany. Fala ma do dyspozycji to, co się nazywa wiecznością, kiedy czas Chłopca jest ograniczony.
  • GŁOS KOBIETY: Czego potrzebujesz?
    GŁOS MĘŻCZYZNY: Ciebie, tylko ciebie.
    GŁOS KOBIETY: Tylko – to znaczy niewiele.
    GŁOS MĘŻCZYZNY: Bez ciebie wszystko znaczy nic, a z tobą wszystko znaczy wszystko. Odkąd się pojawiłaś nic nie ma znaczenia. Bez ciebie. Odkąd tutaj jesteś, wszystko ma znaczenie. Z tobą.
  • Dzięki ci Boże. Nawet jeśli zesłałeś mi złudzenie, jestem Ci za nie wdzięczny. Ale nie, złudzenie jest grzechem, a Ty nie wodzisz na pokuszenie sługi Twego. Oddaję się Twojej opiece.
  • I pamiętaj, żebyś już nie robił głupstw. Śmierć to nie jest zabawa dla chłopców w twoim wieku.
  • MĘŻCZYZNA: (…) Od pięciu lat nie widziałem kobiety.
    KOBIETA: Bardzo interesujące. (…)
    MĘŻCZYZNA: (…) Przyzwyczaiłem się.
    KOBIETA: To znaczy odzwyczaiłeś się.
    MĘŻCZYZNA: Przyzwyczaiłem się do odzwyczajenia.
    KOBIETA: Czy to możliwe?
    MĘŻCZYZNA: Na początku jest ciężko, kiedy was nie ma. Ale potem już nie. Najważniejsze, żeby was nie widzieć. Wtedy się o was zapomina. Co z oczu, to z myśli. To wszystko bierze się raczej z oczu niż…
    KOBIETA: Nie kończ.
    MĘŻCZYZNA: Nie widzieć was. To najważniejsze.
  • CHŁOPIEC: To jestem ja?
    KOBIETA: Oczywiście. Ty, wyłącznie ty.
    CHŁOPIEC: Co to znaczy „ja”?
    KOBIETA: To znaczy, że ani nie ja, ani nikt inny.
    CHŁOPIEC: I jakby mnie nie było, toby nie było mnie?
    KOBIETA: Ani trochę.
    CHŁOPIEC: To znaczy, że ja muszę być, żebym był?
    KOBIETA: Tak, nikt inny nie może być tobą zamiast ciebie.
    CHŁOPIEC: Tylko ja sam?
    KOBIETA: Tylko ty sam.
    Chłopiec wzdycha ciężko.
    KOBIETA: Czy cię to martwi?
    CHŁOPIEC: Nie, ale co ja teraz zrobię.

Inne[edytuj]

  • A tu, co postawimy mleko na kwaśne, to skądś wyłażą garbate karzełki i szczają nam do garnków.
    • Źródło: Słoń
  • Człowiek myśli sobie to i owo, ale jednak najczęściej to.
    • Źródło: Słoń i inne opowiadania, Wyd. Polityka Spółdzielnia Pracy, Warszawa 2008, s. 131.
  • Człowiek wytworny nie mówi „chamstwo”. Mówi „kontr-kultura”.
    • Źródło: „Rzeczpospolita”
  • Alfa: Etka, dlaczego udajesz idiotkę?
    Eta: Ja jestem idiotka.
    Alfa: Kto ci to powiedział?
    Eta: Wszyscy.
    Alfa: A może ty to sama wymyśliłaś najpierw?
    Może ty sama wpadłaś na ten pomysł pierwsza?
    Eta: Już nie pamiętam.
    Alfa: Wygodnie ci z tym?
    Eta: Nie narzekam.
    • Źródło: Alfa (1984)
  • Gdy dokucza mi nuda, wspominam czasy, gdy byłem rewolucjonistą.
    • Źródło: Rewolucja
  • Głupota jest zawsze wystarczająca, mądrość nigdy.
  • Jeśli prawdą jest, że wieczność zamyka się w jednej nieskończenie krótkiej chwili – a nie ma dowodów, że tak właśnie nie jest – to aktor na scenie jest bliżej nieskończoności niż budowniczy piramid.
  • Jutro to dziś – tyle że jutro.
  • Kiedy człowiek jest młody, próbuje wyprzedzić świat. Potem zaledwie dotrzymuje mu kroku, aż wreszcie zaczyna być przez świat wyprzedzany.
    • Źródło: Baltazar, rozdział Starość
  • Ludzie dobrze wychowani unikają mówienia oczywistości.
    • Źródło: Pasażer w: Opowiadania, Wyd. Literackie, Kraków 1974, s. 161.
  • Mądry, kto błędy swoje dostrzega.
  • Nawet sprzeciwiać się życiu, dyskutować z nim, udowadniać życiu jego bezsens – nie można inaczej, tylko żyjąc.
  • Nie ma takiego głupstwa i nikczemności, które, byle stale powtarzane, nie zostały wreszcie przyjęte i przestały razić jako głupstwo i nikczemność.
    • Źródło: „Dialog”, t. 26, RSW „Prasa”, 1941, s. 153.
  • Nie płacz nad czymś, co nie płacze nas tobą.
  • No to co? jest pytaniem kretyna, na które nawet mędrzec nie zna odpowiedzi.
  • Poznaj samego siebie. A co potem?
  • Polacy to też murzyni, tylko biali.
    • Źródło: Donosy
  • Uprzejmie donoszę, że mój sąsiad nie donosi. Sławomir Donosek.
    • Źródło: Donosy
  • Wprawdzie śmiałem się na rozmaite sposoby, i głośno i cicho, i biologicznie i intelektualnie, niemniej jednak mój śmiech nie dochodził do samego środka. Należę do pokolenia, którego śmiech zawsze bywa zaprawiony ironią, goryczą, czy rozpaczą. – Zwyczajny śmiech, śmiech dla śmiechu, pogodny i bez problemów, pocieszna gra słów – to wydaje się nam jakby nieco staroświeckie i budzi zazdrość.
  • Wszyscy „bohaterowie” procesu korzystali z praw obywatelskich, byli osobami i instytucjami w Polsce, wewnątrz narodu. I wszystkie swoje wysiłki skierowali przeciw Polsce, przeciw narodowi.
    Z tej zasadniczej, najgłębszej przestępczości, odgałęziają się wszystkie przestępstwa.
    Z tego wynikła postawa oskarżonych w czasie procesu, stąd zbutwiałe „idee” i śmierdzące motywy, stąd rozpaczliwa bezradność, ilekroć usiłowali oni uzasadnić swoje działanie.
    Występowali zawsze – i musieli to stwierdzać – w imieniu amerykańskiego wywiadu, w imieniu interesów politycznych Watykanu, w imieniu interesów rządu Adenauera. Występowali – jeżeli mówić o motywach osobistych – w imieniu osobistego zarobku na zdradzie, a jeśli można mówić o jakiejś sprawie ogólnej, to ich sprawa, sprawa, za którą odpowiadali przed sądem, była sprawą rewizjonistów hitlerowskich, sprawą kardynałów robiących interesy na obrotach bankowych, sprawą militarystów amerykańskich, sprawą imperialistów, sprawą byłych obszarników polskich… Te sprawy określiły postawę swoich popleczników.
    Czy można wobec tego się dziwić, że ich postawa, postawa oskarżonych i niektórych świadków w procesie krakowskim – nie budziła innego uczucia poza uczuciem głębokiej pogardy? Przecież nie można stać z podniesionym czołem, kiedy działa się w imieniu i interesie ludobójców.
    • Opis: na temat procesu biskupa Czesława Kaczmarka, w którym oskarżano go o szpiegostwo na rzecz wywiadu amerykańskiego.
    • Źródło: „Dziennik Polski”

O Sławomirze Mrożku[edytuj]