Magiczny autobus
Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Magiczny Autobus – kanadyjsko-amerykański serial animowany.
Spis treści |
[edytuj] W Piekarni „Gets ready, set, dough”
- Wanda: Świetnie, ciekawe jak mamy wziąć tort 100 razy większy od nas!?
- Piekarz (do słuchawki): Wlewał mleko, a teraz... (Patrzy przez drzwi). Ooo! Wrzuca jaja!... Co, co to znaczy, że nie obserwuje się takiego zachowania u moli?... Ach tak?... To ja panu również! (rozłącza się)
- (Ralphie i Arnold próbują wymieszać ciasto łyżką)
Arnold: Ale to trudne jak się jest wielkości hot – doga.
Ralphi: Mogło być gorzej Arnold...
Arnold: Ty mnie nie denerwuj, dobra?
(Niespodziewanie Autobus kurczy ich o następne 10 razy)
Arnold: No i jest gorzej...
[edytuj] Od nasionka „Goes to seed”
- (cała klasa jedzie do starej szkoły Fibi)
Carlos: Za 15 minut rozpocznie się sesja zdjęciowa, możemy polecieć proszę Pani?
Pani Loczek: Kapitalny pomysł Carlos! (zaczyna naciskać guziki)
Fibi: Proszę Pani w mojej dawnej szkole jest troszkę spokojniej...
Pani Loczek: Tak? (wciąż naciska guziki)
Fibi: I nikt nikogo nie zmniejsza...
Pani Loczek: Oczywiście, że nie... (ciągnie za dźwignię)
Fibi: I autobusy się w nic nie zmieniają!
Pani Loczek: Ależ Fibi! Nie zauważą biedronki, to tylko owad!
Fibi: O nie!
Arnold: Znowu się zaczyna...
(Autobus się zmienia)
Carlos: Biedronka? Oooo... Liczyłem na odrzutowiec!
- Anabela: Jesteśmy na płatku kwiatka!
Fibi: Och proszę, niech ktoś mi powie, że to nie jest prawda!
Arnold: Ale to prawda.
- Ralphi: Czy ma pani prawo jazdy na prowadzenie biedronki?
Pani Loczek: I to fruwające!
- Fibi: Czy Pan Korzonek może nas zobaczyć?
Tim: Pewnie nie Fibi. Jesteśmy dokładnie... tutaj.(pokazuje na kielich kwiatka)
Fibi: I lepiej tu zostańmy! Nie ryzykujmy, nie róbmy błędów, a przede wszystkim... za żadne skarby nie wysiadajmy z autobusu!
Pani Loczek: Uwaga dzieci! Wszyscy wysiadamy!
- Fibi: Hę? Lornetka szybko!
(bierze lornetkę[wraz z Liz] i widzi z przerażeniem, że Pan Korzonek zaczyna się przyglądać kwiatkowi, na którym stoją)
Fibi: To Pan Korzonek! Proszę Pani może nas pani zmniejszyć? I to bardzo... Do wielkości... pyłku!
Pani Loczek: Dobrze Fibi skoro to taka...mała prośba.
Carlos: Nawet jeżeli trafimy na okładkę pisma, to jak będziemy wielkości pyłku to nikt nas nie zauważy!
(Pani Loczek zmniejsza Autobus akurat wtedy, gdy Pan Korzonek na niego spojrzał)
Pan Korzonek: E? A co to? Właśnie odkryłem nowy gatunek owada – Znikającą Biedronkę! Ale... jak to udowodnić?
Fibi: Uff o mały włos, bardzo Pani dziękuję.
Carlos: Dzięki Tobie Fibi nasza sława z dziedziny ogrodnictwa właśnie rozsypała się w pył!
- Fibi: W mojej starej szkole nigdy nie lataliśmy z owadami.
Kitka: Ale... my jesteśmy w twojej starej szkole.
Fibi: Och no tak...
- Fibi: Och nie! Proszę Pani możemy się znowu zmniejszyć?
Carlos: Fibi co znowu?
Fibi: Jak się powiększymy, to Pan Korzonek nas zobaczy!
Carlos: No i co z tego! Już jest trzecia, fotograf już tu jest, to przecież nasza wielka szansa!
Fibi: A jeśli Pan Korzonek zobaczy jak zjawiamy mu się Bach-Z-Powietrza, to co?
Anabela: To pomyśli, że zjawiliśmy mu się Bach-Z-Powietrza!
[edytuj] Smacznego! „For Lunch”
- Wanda: Skała! Skała na dwunastej!
Kitka: Ciekawe czy to samo czuli pasażerowie Titanica, zanim walnęli w tą górę lodową...
Tim: Co tam Titanic! Żołądek się kurczy!
Fibi: Wiedziałam, że Arnold zbiera kamienie, ale nie wiedziałam, że je połyka!
- Pani Loczek: Idziecie popływać?
Fibi: Chce Pani zanurkować w sokach trawiennych Arnolda? Nie ze mną! (później) Skąd mogłam wiedzieć, że ma [o Pani Loczek] kwasoodporne skafandry do nurkowania?
- (Arnold próbuje pobić rekord jedzenia drugiego śniadania, lecz ponieważ nie znalazł swojego, zamierza zjeść nie – swoje)
Arnold: Już wiem! Zjem ciastko Ralphiego i z pełnym żołądkiem wymyślę jakąś wymówkę...
Głos: Arnoldzie...
Arnold: Hę? Mój brzuch lubi sobie czasem poburczeć, ale żeby... gadał?
Głos: Arnoldzie, czy zamierzałeś zjeść ciastko Ralphiego?
Arnold: E? Nie skąd! Zaraz... Kto mówi?
Wanda:(przez megafon) To ja twoje sumienie Arnoldzie. Nie powinieneś jeść ciastka Ralphiego!
Arnold: Nie? A dlaczego?
Wanda: Bo wcale nie jesteś głodny. Tak na prawdę to chce ci się pić.
Arnold: Serio?(Arnold zaczyna się pocić)
Wanda: Jak najbardziej serio. Na stole Wandy stoi butelka oranżady. Nie możesz się jej oprzeć...
Arnold: Czy ja wiem... (bierze butelkę) Hej! Dlaczego mogę wypić oranżadę Wandy, ale nie mogę zjeść ciastka Ralphiego?
Wanda: Bo Wanda jest milsza i hojniejsza od Ralphiego i chętnie się wszystkim dzieli!
Arnold: To dlaczego ilekroć ma ciastko czekoladowe to zamyka się w łazience?
Wanda:(wkurzona) Jestem twoim sumieniem czy nie!? Więc rób, co ci każę i pij tę oranżadę, ale JUŻ!
[edytuj] Nawiedzony dom „In the haunted house”
- Wanda: Co jeśli instrument Carlosa będzie wciąż brzmieć...
(słychać jęczący dźwięk)
Wanda: ... właśnie tak?
Anabela: Och, nasz koncert będzie straszną klapą, w szkole nas wyśmieją, a recenzenci będą wieszać na nas psy, a poza tym... Nic takiego...
- (Carlos próbuje grać na zmodyfikowanym instrumencie)
Klasa: Carlos!
Carlos: No co? Chciałem żeby mój instrument brzmiał jak burza z piorunami, więc dodałem parasol.
Anabela: Mi to się kojarzyło raczej z kapuśniaczkiem...
Carlos: Ech... Ale to nic! Chciałem aby ryczał z mocą rannego lwa, więc dorobiłem mu grzywę!
(gra)
Anabela: Strasznie chory ten twój lew...
- (Carlos przypadkowo znajduje tajne przejście w szafie i ląduje w jakimś nieznanym miejscu)
Carlos: To wygląda jak jakieś lochy czy coś.
Arnold: Jak będą cię torturować, to nie podawaj im mojego adresu! Zostanę prawnikiem, wrócę z dyplomem i jakoś cię wybronię!
- Ralphie:(ironicznie)Jak to? To u ciebie w domu nie ma sztucznej wyspy, wielkiego miasta, ani nawet alpejskich gór?
Tim: Nie, gryzły by się z makietą Marsa!
Klasa: Tim!
[edytuj] Suche jak pieprz „All dried up”
- (Carlos właśnie przekonał Fibi, że na pustyni są same niedobory)
Ralphi: Musimy coś zrobić!
Carlos: Ale co?
Fibi: W mojej starej szkole były Protesty! I Komitety!
[edytuj] Mięśnie to za mało „Flexes its muscules”
- Pani Loczek: Jest ktoś ważniejszy ode mnie?
Radius Kostka Kubitus: Nie ty jesteś najważniejsza moja ty mała śrubeczko!
Wanda: „Moja mała śrubeczko”?
- Ralphie: To proste! Najważniejsze aby nasz robot wyglądał tak jak ja!
Carlos: Czyli tak? (przystawia kołpak do swojej twarzy)
- Ralphie: Przepraszam na chwilę. Dajmy na to, że chce Pani... no...coś zbudować?
Pani Loczek: Zbudować rolę teatralną? Zbudować lepszą przyszłość? Czy raczej Robota do odwalania roboty?
Ralphie: Eeee Powiedzmy, że chodzi mi o to ostatnie...
- Kitka: Pamiętasz o naszym zakładzie?
Ralphie: Żartujesz? Przecież zaraz go wygram! (odwraca się do RalpheBota) Rozkazuję Ci RalphieBocie zrób mi kanapkę!
(nic się nie dzieje)
Kitka:(wyjmuje notatnik) Zaraz... mycie Autobusu, płukanie gąbek, ustawianie krzeseł...
Ralphie: Cicho muszę się skoncentrować! (władczo) Słuchaj mnie RalphieBocie zrób mi kanapkę i to już!
(nic się nie dzieje)
Ralphie: Proszę zrób mi kanapkę, proszę błagam! Może chociaż pół kanapki?
Wanda: On wcale się nie rusza! Ani drgnie!
Anabela: On zupełnie nie potrafi nic zrobić.
Kitka: He He He! Tak jak Ralphie!
- Ralphie: Przepraszam, że przeszkadzam załóżmy, że chce Pani zrobić pewne połączenie, ale nie wie Pani jak?
Pani Loczek: Mhmm... Chodzi ci o telefoniczne połączenia międzynarodowe, połączenia w komunikacji lotniczej, a może o ruchome połączenia kości czyli stawy!?
Ralphie: Eeee Powiedzmy, że chodzi mi o to ostatnie...
- Ralphie: Rozkazuję Ci RalphieBocie pokłonić się swojemu Panu i Władcy, Królowi Ralphiemu Słońce!
(nic się nie dzieje)
Arnold: No i nie pokłonił się...
Kitka: Dziwisz się? Bo ja nie!
[edytuj] Motyle i Bagienne potwory „Bus Butterfly and Bog Beast”
- Carlos: To musi być coś tak odjazdowego, żeby przeciwnicy padli z wrażenia!
Fibi: Mam pomysł, mam pomysł!
Klasa: Jaki?
Fibi: „Motyle ze szkoły podstawowej w Walker”!
- Janet: Ja wiem czemu chcesz aby nasza drużyna miała taką idiotyczną maskotkę!
Fibi: Serio?
Ralphie: No to mów.
Janet: Przecie to będzie mecz przeciwko... twojej dawnej szkole!
- Wanda: Kiedyś wielki poeta powiedział: „Życie to wycieczka, a dzieci – króliki doświadczalne”. A może to była Pani Loczek?
- (Z powodu zamokniętego zmniejszacza Autobus nie może się powiększyć. Arnold zaczyna go suszyć)
Arnold: Gdyby to Janet się zmniejszyła, życie byłoby prostsze...
Carlos: Pospiesz się! Jeśli do meczu nie odzyskamy wzrostu, rywale nie będą musieli z nami grać! Zgniotą nas piłką!
- Arnold: Kto jest za „Motylami ze szkoły Podstawowej w Walker”?
Ralphie: Nigdy! Zagram po stronie drużyny przeciwnej jeśli ktoś nazwie mnie „Motylem”
- Janet: Zabłądziłam na bagnach, a tam już na mnie czekał Bagienny potwór...
Fibi:(z uśmiechem) Och naprawdę?
Janet: Tak i był ogromny i brzydki jak sam diabeł!...
Tim: A czy przypominał trochę... tego motyla? (pokazuje swój szkicownik)
Janet: A... Tak to on! Ja Janet na własne oczy widziałam! Powiedziałeś... motyla?
- Chłopiec w telefonie: Motyle nie żyją tylko na mokradłach, ale w każdym środowisku!
Producent: I znowu racja. Można je spotkać w górach, w lesie, na pustyni...(patrzy na przebraną Liz) Ech, w bucie...
Chłopiec w telefonie:(zaskoczony) W bucie??? Tego nie wiedziałem(...)
[edytuj] Wodny świat
- Fibi: Z badań Arnolda wynika, że w tych zbiornikach gromadzi się wodę do picia...
Ralphie: Arnold, skoro ta woda jest do picia, to od dziś nie pije żadnej wody!
Carlos: Racja! Pełno tu brudów, błe!
- (Cała klasa jako woda wpływa z oczyszczalni do damskiej toalety w szkole)
Ralphie: Hej, macie ładniejszą łazienkę od naszej!
[edytuj] Autorzy
Autorami scenariusza są: George Arthur Bloom, Joanna Cole, John May, Libby Hinson, Jocelyn Stevenson.
Polskie dialogi stworzyli: Bartosz Wierzbięta, Joanna Serafińska, Anna Celińska, Barbara Robaczewska, Joanna Sobierska, Agnieszka Zwolińska, Magdalena Dwojak, Katarzyna Wojsz.