Chłopaki nie płaczą
Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Chłopaki nie płaczą – komedia produkcji polskiej (2000), reż. Olaf Lubaszenko, scenariusz Mikołaj Korzyński.
Uwaga: W dalszej części znajdują się słowa powszechnie uznane za wulgarne.
- – Normalny czy ulgowy?
– Jestem znajomym Piaska.
– Jakiego Piaska? A...a... a pan?
– A ja mam „Paszport Polsatu”.- Postacie: Kasjerka w filharmonii, Fred, Grucha.
- – No cześć, jestem Angelika, a to jest Samantha.
– A pan?
– A ja jestem pilotem z Orbisu.- Postacie: Angelika, Oskar, alfons Czesiek.
- – A na chuj mnie ten kaktus?! (Alfons wyrzuca kaktus przez okno).
Rozlega się dźwięk alarmu samochodowego.
– Chyba rozwalił pan komuś bryczkę.
– Nauczy się parkować w garażu, hy, hy. A ty, koleżko... Ciii! Cicho, cicho... Kurwa, to chyba mój!- Postacie: alfons Czesiek, Kuba
- – A po co nasi chłopcy mieliby się tak gibać?
– Po co, po co? Po to, żeby nie wyglądać jak żelbetonowy kloc. Polski gangster nie ma luzu – rusza się jak wóz z węglem. A przydałoby się trochę polotu i finezji w tym smutnym jak pizda mieście. Nie jest tak, czarnuchu?
– Bolec, wolałbym, żebyś nie mówił do mnie „czarnuchu”. Nie przy reszcie chłopaków...- Postać: Bolec i alfons Czesiek
- – Weź na wstrzymanie, Fred... Kurwa, nie dałeś mi zapalić, a to był mój ostatni fajek.
- Postać: Grucha do Freda
- – Co to było? Walnęliśmy w jakiegoś psa?
– Chyba jeżozwierza.
– Jakiego jeżozwierza?
– Takiego... dużego jeża.
– Grucha, czy ty naprawdę jesteś taki tępy? W tym kraju nie ma takich zwierząt! Jest żubr, bóbr, kurwa, łoś. Lis, wilk, kuna, koń, wydra, ryjówka, zając – to są zwierzęta, które żyją w Polsce.
– Wszystko jedno, co to było, skoro już tego nie ma.
– Noo i tu się mylisz Grucha. Wiesz, co to jest reinkarnacja? Słyszałeś w swoim życiu taki dłuuugi wyraz? W prostych słowach chodzi o to, że po śmierci człowiek odradza się pod inną postacią, na przykład jako zwierzę. Może właśnie rozjechałeś kogoś ze swojej rodziny – wujka albo stryjka.
– Gówno prawda, mój stryjek żyje, pracuje w telewizji.
– A walizka?! O czym ty myślisz, Grucha! Śmieszy cię reinkarnacja. Twoja broszka, ale to stara i mądra religia, nie dla takich matołów jak ty. To, kim będziesz w przyszłym życiu, zależy od tego, jakie życie prowadziłeś do tej pory. Jedni po śmierci przyjmują postać tygrysa, sokoła albo lamparta.
– A inni?
– Jeżeli o ciebie chodzi, to nie wróżę ci żadnych rewelacji. Kaczka – to max, co może z ciebie być.- Postacie: Grucha i Fred
- „Coco jumbo i do przodu!” – to moje hasło. Dobre, nie?
- Postać: Bolec
- – Długo pracujesz jako ku... eee... pro...
– W agencji? Od trzech dni, dopiero zaczynam.- Postacie: Oskar i Lili
- – Może ja lepiej zamiast na dziwki, powinienem pójść do jakiegoś uzdrowiciela, nie wiem... Kaszpirowskiego...
– Nie radzę... byłem u Harry'ego z Tybetu, chciałem, żeby naładował mnie energią. Facet dotknął mojego karku, pogładził mnie po udach i wziął za to półtorej bańki.
– I co?
– Kark mnie... napierdala, a na udach dostałem wysypki.- Postać: Oskar i nieznajomy w restauracji
- – Gdzie jest, kurwa, moje trzysta baniek, słyszysz?! Gdzie jest kur...
– Są w życiu ważniejsze rzeczy niż twoje trzysta baniek.
– Na przykład sześćset baniek.- Postać: Jarosław Psikuta i Weronika
- – Dawno temu ja też zaufałem pewnej kobiecie, wtedy dałbym sobie za nią rękę uciąć. I wiesz, co... I bym teraz, kurwa, nie miał ręki.
- Postać: Fred do Gruchy
- – Jak Bolec coś nagra, to załatw, żeby to było pierwsze miejsce na liście przebojów.
– Ale to chyba ludzie decydują...
– To dowiedz się, jacy ludzie i porozmawiaj z nimi po swojemu.- Postacie: Szef i Silnoręki
- – Mieszka tu jakiś cwaniak?
– Cwaniak? Nie, ja tu mieszkam.
– To daj piątaka.
– To jest jakaś zorganizowana akcja?
– ... Taka akcja, żebyś dał piątaka.- Postacie: Oskar i młody cwaniak
- – Jest tu jakiś cwaniak?
– Nie, nie ma tu żadnego cwaniaka!
– Ja jestem cwaniak i wypierdalaj stąd, ale już.
– Siwy! Tu jest jakiś cwaniak!
– Pan daje piątaka, a cwaniak trzydzieści.- Postacie: Młody cwaniak, Oskar, Grucha, Siwy
- – Kiedy mówię, zawsze patrzę prosto w oczy. Nigdy nie wykonuję niepotrzebnych ruchów. Wystarczy mi dziesięć pierwszych słów, pięć pierwszych gestów jakiegokolwiek koleżki i już wiem, że w jego psychice czai się strach. On jeszcze nie zdaje sobie sprawy, że wkrótce będzie miał pełne portki. A wiesz, dlaczego? Dlatego, że jego słaba psychika już wysłała mu maila do nadciągającej kupy, że spotkanie jest w spodniach.
– To niesamowite.
– Ueh... Skoczę na chwilę do klopa.- Postać: Jarosław Psikuta i Weronika
- – Kto ty jesteś?
– Laska.
– Ty, Oskar, jak ty zamawiałeś te panienki?
– To jest Laska, syn mojego wujka, on tu mieszka.- Postacie: Kuba, Laska, Oskar
- – Mam dosyć tego twojego Freda, kurwa jego w dupę zapierdolona mać. Dzwoni do mnie codziennie o szóstej rano i pyta o forsę. Nawet we Wronkach mnie tak wcześnie nie budzili.
- Opis: Szef do Bolca podczas rozmowy telefonicznej
- – Hej, panowie, obudźcie się, chyba jesteśmy na miejscu.
– No, mam przeczucie, że jesteśmy blisko.
– Wiecie, co, pójdę sprawdzić, co jest za górką (Bąbel i Serfer sikają, a Laska idzie na górkę).
– I co, są bunkry? (pyta Bąbel Laski).
– Bunkrów nie ma, ale też jest zajebiście.- Postacie: Bąbel, Serfer, Laska
- Bolec: Nie ma sprawy, ubijemy interes.
Fred: Masz pitbulla, który wygląda jak jamnik, gibasz się jak pierdolony rezus, zachwycasz się panem Kunta-Kinte, marnujesz mojemu kumplowi ścieżkę najlepszego proszku, a na koniec puszczasz nam film o facecie w łódce. I ty chcesz, żebyśmy ubili interes?!
Grucha: No właśnie. Kim ty w ogóle, kurwa, jesteś, pajacu?
Bolec: Rzeczywiście może nie wszystko wyszło tak, jak należy, ale to da się naprawić. Zaraz przyjdą dziewczyny i ubijemy interes.
Fred: Po tym, co tu zobaczyłem, nie wiem, czy chciałbym z tobą ubić muchę w kiblu.
- – Masz prezerwatywę?
– Mam.
– To pożycz.
– Ale mam jedną.
– Nie szkodzi, daj, ty możesz bez.
– Ale ja już mam na sobie...
– Chodzisz w prezerwatywie od rana?- Postacie: Kuba i Oskar
- Fred: Ty, jak ty się nazywasz?, bo zapomniałem... Kolec? Stolec?
Bolec: Bolec.
Fred: No, więc posłuchaj mnie teraz uważnie, Bolek: byłeś w Stanach?
Bolec: Nie.
Fred: No właśnie, a ja... znam kogoś, kto był i opowiedział mi to i owo. Wiesz, skąd przyjechali czarni do Ameryki?
Bolec: Z Afryki.
Fred: No właśnie, handlarze niewolników przywieźli ich z Afryki. A myślisz, że to taka prosta sprawa wysiąść na plaży w Afryce, złapać w siatkę zwinnego, silnego murzyna i wywieźć go za ocean?
Bolec: Chyba nie.
Fred: No jasne, że nie. Udało im się to zrobić, ponieważ wywozili tylko takich, co albo nie potrafili spierdolić przed siatką, albo byli największymi głąbami z plemienia i wódz sprzedawał ich za paczkę fajek, bo i tak nie miałby z nich pożytku. I ci wszyscy nieudacznicy pojechali do Ameryki, pożenili się, porobili dzieci. Świat poszedł do przodu, pojawiły się komputery, amfetamina, samoloty. Ale co z tego, jeżeli ich serca pompują tę samą krew – są potomkami człowieka, który na własnym podwórku dał się złapać w siatkę.
- – Może byś się ruszył i otworzył?
– Ja przedwczoraj ściszałem telewizor!- Postacie: Laska i Oskar
- – Może ty się jeszcze, kurwa, zajmiesz hodowlą jedwabników? Przecież ty nie znasz się na muzyce.
– Od trzech lat oglądam codziennie MTV! To na początek wystarczy.- Postać: Szef i Bolec
- – Mógłbym z nimi porozmawiać po swojemu, a potem ich zakopać w lesie.
- Postać: Silnoręki do Szefa
- – Nie bardzo pana rozumiem, szefie.
– To właśnie dlatego ja jestem twoim szefem, a nie odwrotnie.- Postać: Szef i Silnoręki
- – Człowieku, nie bądź takim materialistą, trzeba się wyluzować.
- Postać: Laska do alfonsa Cześka
- – Nie będziesz dzwoniła do byłych fagasów z mojej komóry, bejbe. Pakuj się...
- Postać: Jarosław Psikuta do Weroniki
- – Tego akurat nie mogę dla ciebie zrobić... Ale mogę dla ciebie zrobić coś innego...
- Postać: Grucha do Jarosława Psikuty
- – No, to za bezpieczny weekend, Władziu!
– Za bezpieczny...
(Policjanci piją wódkę z kieliszków, Władziu przeciera ręką twarz).
– Jezu...
– To co, Władziu? Jedziemy?
– Jerzyk, to my mamy pilnować porządku w tym kraju, nie będziemy jeździć po pijanemu.
– To jak wrócimy?
– Spokojnie.- Postacie: Jerzyk i Władziu (policjanci)
- – O czym ty do mnie rozmawiasz? Głowa cię nie boli?
- Postać: Szef do Bolca
- – Ożesz ty w mordę kopany.
- Postać: Dresiarz do Freda
- – Pan... Jarosław Psikutas.
– Panie! Widzisz pan tam „s” na końcu?! No, to proszę czytać dokładnie!
– Faktycznie: nie ma „s”. W takim razie: Psikutas bez „s”.- Postacie: policjant i Jarosław Psikuta
- – Te, Laska, gliny za nami jadą.
– Dodaj gazu, stary, ale spokojnie.
– Dalej za nami jadą, pewnie wiedzą, że mamy faję.
– Gaz do dechy. Musimy ich zgubić.- Postać: Bąbel, Laska
- – Przestań się mazać – chłopaki nie płaczą.
- Postać: Fred do dresiarza
- – Skąd wziąłeś ten sweter? Zajebałeś go z pomocy dla powodzian? Jak byłem w technikum, to nam takie na warsztatach dawali. Pies ci go wszamał, a potem zwrócił?
- Postać: Fred do Gruchy
- – To, co dla ciebie jest sufitem, dla mnie jest podłogą.
- Postać: Fred do Gruchy
- – Poza tą bułką i frytkami świat dla ciebie nie istnieje. To tylko kawałeczek pierdolonego ziemniaka, a ty zachowujesz się tak, jakbym krzywdził twoją matkę. Idę się odlać Grucha, bo nie chcę na to patrzeć.
- Postać: Fred do Gruchy
- – Powiem ci tak. Trudno znaleźć dobrą opiekunkę do dziecka... Ale jeszcze trudniej znaleźć dobre dziecko.
- Opis: Cameo Andrzeja Mleczki (rysownik cytuje własny aforyzm z książki „Rysunki i aforyzmy”)
- – Ty, sprawę mamy.
– Taaa? Jaką?
– Dawaj walizkę.
– Nie mam kluczyka.
– Twój pech. (Dres wyciąga siekierę).
– Panowie, chwileczkę! Chyba nie obetniecie mi ręki z powodu jakiejś pierdolonej walizki? Jak ja bym wtedy wyglądał? Co najmniej niesymetrycznie. Nie chcę być kaleką do końca życia. Przecież ja mam rodzinę, plany na wakacje, jestem biznesmenem. Potrzebuję tej ręki do pracy na laptopie, do drapania się w tyłek. Na pewno mam gdzieś ten kluczyk, o który się tutaj rozchodzi.
– To go poszukaj, lamusie, ale już!
– Dobra.
(Upuszczenie kluczyka).
– Przepraszam.
– Ożesz ty w mordę kopany.
(Jeden kopniak i trzy strzały).
– Coś ty mi, kurwa, zrobił, bandyto?
– Przestań się mazać, chłopaki nie płaczą.
– A miało być tak pięknie...- Postacie: Fred, dresy
- – W ogóle, bracie, jeżeli nie masz na utrzymaniu rodziny, nie grozi ci głód, nie jesteś Tutsi ani Hutu i te sprawy, to wystarczy, że odpowiesz sobie na jedno zajebiście, ale to zajebiście, ważne pytanie: co lubię w życiu robić. A potem zacznij to robić.
– A ty sobie odpowiedziałeś na to pytanie?
– Jarać blanty.
– Jest jakiś zawód, który się z tym wiąże?
– Ambasador.
– Chyba na Jamajce.
– Nie taki ambasador. Miałem na myśli takiego, jakim był Tony Halik. Wyobraź sobie stary, ile on staffu wypalił z tymi wszystkimi plemionami, które odwiedził. Ktoś musi kontynuować jego dzieło. Będę jeździł po całym świecie, pełniąc rolę ambasadora naszego kraju. Jestem Laska. Z Polski.- Postacie: Laska i Kuba
- – Jestem synem króla sedesów. To wysoko postawiona poprzeczka.
- Postać: Laska do Kuby
- – I o to chodzi, trzeba kolekcjonować mocne wrażenia.
- Postać: Kuba do Oskara
- – Z choinki się urwałeś, Grucha? To dziwka. Jej się podobają faceci, których drukują na banknotach NBP. Z takim trzeba krótko, bez przesadnej czułości, jak raz zauważy, że ma nad tobą władzę, to przegrałeś, Grucha. Babie trzeba założyć chomąto. Tak robili do XII wieku polscy chłopi. Zakładali babom chomąto i orali nimi pole.
- Postać: Fred do Gruchy
- – A jak będą chcieli iść do muzeum lotnictwa, to zabierzesz ich do muzeum lotnictwa, kurwa jego mać!
- Postać: Szef do Bolca
- – Zrobiliście duży błąd. Chcieliście wydymać Freda, to teraz Fred wydyma was.
- Postać: Fred do siebie
- – Mógłbym powiedzieć – nie ma szmalu nie ma towaru, ale ja chcę robić interesy, a nie puszczać brzydkie bąki.
- Postać: Szef do Freda
- – Tato, nie mówiłeś, że mam brata.
– Aa, Silnoręki wziął go rok temu dla okupu, rodzice nie chcieli zapłacić i tak już został.- Postacie: Bolec i Szef
- – Będą cię szukać tak długo, aż cię znajdą, mają na to sposoby. Komputery, biura meldunkowe... Wiesz, może to przykre, co powiem, ale nie masz wielkich szans na ucieczkę. Zresztą nie ma sensu uciekać, znajdą cię wszędzie. Życie ludzkie nie ma dla nich znaczenia. To źli ludzie, Kuba, a przy tym zawodowcy. Nie mogą sobie pozwolić na błąd. A ty Kuba... ty jesteś ich błędem. Nie zawiniłeś, po prostu znalazłeś się w nieodpowiednim miejscu w nieodpowiednim czasie i będziesz musiał za to zapłacić. Ja też kiedyś byłem błędem w czyimś parszywym życiu.
– Właśnie potrzebowałem kilku słów otuchy...- Postać: Cichy i Kuba
- – Kuba? Siema! Wpadnij, stary, mamy świetne palenie.
- Postać: Laska do Kuby podczas rozmowy telefonicznej
- – Wiem, że świat nie spodziewa się po mnie zbyt wiele. Mój stary też wiele dokonał. Jest królem sedesów.
- Postać: Laska
- – Kupiłem sobie ten garniak na takie chwile jak ta. Zapłaciłem 1500 baksów, za to, żeby koleś, którego mam rozwalić zapamiętał sobie dobrze, jak wyglądam. Żeby opowiedział kolegom aniołkom w niebie, że kulkę posłał mu facet z klasą. Kapujesz?!? A ty w swoim sweterku wyglądasz jak kmiot. Nie różnisz się od Rumuna, który pucuje mi lampy, kiedy stoję na światłach. Jak facet opowie w niebie, jak wyglądał ten, co go załatwił, to aniołom ze śmiechu puszczą zwieracze i spadnie na nas gówniany deszcz.
- Postać: Fred do Gruchy
- – Kolego, mógłbyś nie dmuchać w rurę, kiedy kujemy? Trochę nas to rozprasza.
– Przepraszam...- Postacie: Robotnik i saksofonista
- – Przyjadą założyć mi kablówkę?
- Postać: Bolec do Silnorękiego
- – Odzyskamy tę figurkę, nie wiem – jak, i nie wiem – czy ją... odzyskamy, ale odzyskamy tę figurkę.
- Postać: Kuba
- – A historii tego swetra i tak byś nie zrozumiał.
- Postać: Grucha do Freda
Zobacz też: