Przejdź do zawartości

Zygmunt Wasilewski

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Zygmunt Wasilewski (1948)

Zygmunt Wasilewski (1865–1948) – polski publicysta i polityk narodowo-demokratyczny, senator III kadencji w II RP.

Życiorys 1865–1939

[edytuj]
  • Badanie psychologiczne możliwości duchowych jednostki w obrocie życia społecznego wydało mi się najważniejszym zadaniem krytyki literackiej. Krytyka w ten sposób pojęta byłaby łącznikiem między literaturą a innymi dziedzinami twórczości, szukającymi swych podstaw w człowieku. Wszystko poza tym w obcowaniu z literaturą jest delektacją estetyczną lub rozrywką; jedyna nauka płynąca z literatury, to nauka o człowieku.
  • Bo gdyby nie ów strajk, nie byłoby kadrówki, nie byłoby potem zamachu stanu w r. 1926, nie byłoby – katastrofy w r. 1939.
    • Opis: o strajku szkolnym w Kongresówce.
  • Bo przypatrzmy się, mając w pamięci doświadczenia lat naszych w czasie niepodległości, jaki z tej niepodległości szkoła socjalistyczna robiła użytek. Wmówiwszy sobie, że są jej twórcami, zużytkowali ją na karmienie swej pychy, nieznanej ludziom, którzy całą duszę włożyli w rzecz dokonywaną.
  • Być może miłość, którą mnie otaczano, zrobiła mnie wiele wymagającym od dobroci ludzkiej i wrażliwym zbytnio we współodczuwaniu cudzego bólu; na ogół jednak wychowywałem się jako chłopak po męsku, w ciągłej styczności z przyrodą, z psami, końmi, gospodarstwem.
  • Byli wodzowie bez narodu, naród był bez wodzów. Naród bohaterski stawił opór, ale wodzowie byli za granicą kraju i w ogóle za granicą tragicznej rzeczywistości.
  • Chciał być popularnym dzięki Narutowiczu; popularnym był historykiem ze względu na dyletancki charakter pracy. Kończyło się na tym, że był tylko popularnym ze swej niepopularności.
    • Opis: o Arturze Śliwińskim.
  • Cóż się stało najpilniejszym zadaniem dziennika narodowego? Obudzić wśród mas, przede wszystkim oświeconych, poczucie zatraconej już linii interesu narodowego.
  • Cywilizacje w Europie, jak wszelkie dawniejsze, dochodziły do swego jednolitego stylu, spójności i rozkwitu dzięki religii, która kierując cywilizacją, miała na oku przede wszystkim człowieka.
  • Człowiek oddany sprawie narodowej jest pełen pokory wobec sprawy, jak rolnik wobec przyrody, z którą współpracuje. Socjalista, zużytkowujący tylko tę samą sprawę, uważa się za wynalazcę technicznego, całą zasługę sobie przypisując. Ludzie tego typu, nałożeni psychicznie do metody zamachów i mechanicznego działania, mając broń w ręku, zajęli stanowisko poza społeczeństwem, zaprzeczyli nawet w istnienie narodu, cel swój dalszy widzieli już tylko w ściąganiu haraczu za rzekome zasługi. W rezultacie okazało się, że był to najazd ludzi obcych. Z przecięcia tych dwu linii wynikła katastrofa.
  • Czułem to zawsze i wyrzucałem sobie, że zajmując się dorywczo literaturą polską XIX wieku nie zdobyłem dotąd ściślejszych wiadomości o tym, co się działo w poezji polskiej między okresem wielkich przedstawicieli romantyzmu a najnowszym od Kasprowicza.
  • Dla nikogo innego, tylko dla rodziców traktowałem dramatycznie sprawę ukończenia uniwersytetu na termin w ciągu lat czterech, bez przywdziewania munduru zielonego i dopiąłem swego.
  • Dmowski rozumiał, że Polska w tym momencie zachwiania się Rosji[po 1905 r.] powinna zrobić wszystko, aby świat odczuł, że między Rosją a państwami centralnymi istnieje Polska ze swymi aspiracjami państwowymi i z własnym programem politycznym.
  • Dopiero po odzyskaniu wolności Polacy przez szczelinę, jaką ta przemiana pojęć wytworzyła, spojrzeć mogli przedmiotowo na wiek XIX, a wtedy w świetle krytycznym dostrzegli, że Żydzi w zaborze rosyjskim przy pomocy masonerii prowadzili własną politykę, wygrywając polski patriotyzm przeciwko Rosji.
  • Dość, że po dłuższych korowodach z ustaleniem hierarchii w roku nieszczęsnym 1939 u szczytu hierarchii państwowej pod kopułą legendy znalazło się czterech mężów rzekomo jednomyślnych: Mościcki, Śmigły-Rydz, Beck i Kwiatkowski. Jednomyślnych pod tym względem, że każdy myślał tylko o tym, który też z nich zostanie prezydentem obrony w r. 1940.
  • Dotychczas palę się ze wstydu na wspomnienie, że kiedy chłopczyk siedzący przy mnie zapytał się przymilnie, jak mi na imię, odpowiedziałem Aleksander. Myślałem widocznie w tak krytycznych chwilach o ojcu. Nie miałem jeszcze własnej osobowości.
  • Dramatem tych pierwszych lat naszej państwowości było, że nie czując elementarnego wyrobienia politycznego, stawaliśmy do matury, żeby zdać egzamin z najnowszych pomysłów „totalizmu” szkoły socjalistycznej.
  • Drzwi wyrąbano, mieszkanie zrabowane. Dom spalono po naszym wyjeździe. Z dobytku mego zdołałem ocalić w walizce parę moich rękopisów i trochę bielizny. Tak skończyła się dla mnie Warszawa.
    • Opis: po II wojnie światowej.
  • Dusza uspokajała się, że jednak istnieje stały ląd narodowy, na którym można życie budować i bez trwogi, że się jest zacofanym w oczach zarówno „Przeglądu Tygodniowego” i „Prawdy”, czy też apostołów socjalizmu.
    • Opis: o tygodniku „Głos”.
  • Dziennikarstwo naszego obozu było misją organizowania narodu, aby mógł i chciał żyć samodzielnie jako osobowość polityczna i moralna. Dlatego, wglądając bacznie w głąb życia Polski, wiedzieliśmy więcej niż inni dziennikarze chcieli wiedzieć o niebezpieczeństwach grożących narodowi naszemu ze strony czynników obcych a wrogich, prowadzących w Polsce zamaskowaną politycznie działalność w odwrotnym kierunku.
  • Faktem jest, że pod koniec wieku XIX „inteligencja” warszawska uzależniona była duchowo od Żydów. Nie tylko dlatego, że co trzeci człowiek wśród ludności był Żydem i podpatrywał dwu Polaków, lecz dlatego, że Żydzi usadowieni w tej proporcji w sferze oświeconej, mieli program i taktykę, stosowaną na komendę lóż, pierwszym zaś punktem programu było wykorzenić ze społeczeństwa myśl nacjonalistyczną.
  • Fałszywa ideologia niszczy ludzi przez to, że w zetknięciu z życiem, które jest prawdziwe, przetwarza wszystko, do czego się weźmie, w kłamstwo, w kłamstwo i obiektywne, i subiektywne. Bo stosunki stają się zakłamane i ludzie kłamać muszą.
  • Gdy naród Bogu dzięki składał i onieśmielony wielkością zadań do pracy się zbierał, wtargnęły do kraju zorganizowane szeregi wykonawców z góry nakreślonego planu, aby nie dopuścić nacjonalistów do kierownictwa tej pracy. Zaskoczony ogół patriotyczny, pełen wiary w dobroć natury polskiej z wielką naiwnością patrzył na zabiegi nieznanych sobie dotąd w świetle dziennych działaczy.
  • Głąbiński zadecydował o rozwoju politycznym rodzącego się Stronnictwa. Był cały czas do wojny leaderem poselskich klubów naszych w Sejmie i Radzie Państwa, najpopularniejszym przedstawicielem naszym wobec społeczeństwa, podporą, naszego pisma.
  • Głównie jednak praca nowego pokolenia polega na tym, że dawne rzeczy sobie przekazane układa w nowym porządku, wysuwając na czoło tzw. dominantę jako myśl przewodnią swego czasu.
  • Hitleryzm również ma w sobie zaród szkoły socjalistycznej, uwidoczniony nawet w nazwie: jest to socjalizm barwy narodowej.
  • I tu była moja przekorność, że starałem się zrozumieć Norwida od wnętrza jego ustroju psychicznego. I za to na mnie pogniewali się wielbiciele poety, a zwłaszcza Cywiński. Pogniewano się za to, że zastosowałem do Norwida miarę historyczną i umiejscowiłem go w jego epoce, że uczłowieczyłem go, gdy już przyzwyczajono się do traktowania go w sposób mitologiczny, że ośmieliłem się dokonywać sekcji, gdy był już mumifikowany.
  • Ileż to było dobrowolnej emigracji z zaboru rosyjskiego w świecie literackim! Zawsze na zachód w świat wielkiej cywilizacji na to, by doznać uczucia, że się szybuje na wyżyny, do których cywilizacja własnego kraju nie dorasta.
  • Im więcej mnożyło się takich objawów, jak kandydatura Zamoyskiego, albo możliwość wejścia Dmowskiego do rządu, tym głośniej było od zapowiedzi zamachu.
  • Jak dziś to analizuję, więcej w wysiłku mego życia osobistego było troski o to, aby nie zrobić zawodu rodzicom, niż obawy osobistej o swój los. Widzę w tym dowód, jak bardzo rodzina zobowiązuje i jak bardzo potęguje siłę rzutu dziecka.
  • Jakże trudno młodzieńcowi wymiarkować drogę, gdy każdy autorytet – nauczyciel, każda książka – czego innego o tym samym uczy, a wpływy katechizmu, podręcznika, publicystyki, literatury ważą się i ścierają jak fale niespokojne między wiatrem a brzegiem, do którego młodość wyciąga ręce.
  • Już wrogowie dzielili się skrwawionym ciałem ojczyzny, gdy sołtysi chodzili po wioskach z nakazami karnymi i „urgensami” premiera Składkowskiego, jako że nie wszystkie płoty były jeszcze pomalowane na biało, nie wszystkie były anżurowe.
  • Kluczem do zagadnień cywilizacji jest sam człowiek jako źródło twórczości i najważniejszy przez to obiekt kultury.
  • Kto nie miał nic do powiedzenia o Norwidzie, czuł się w świetle literackim nie na swoim miejscu, a nawet urągano mu, jako pisarzowi zapóźnionemu.
  • Ktoś dzisiaj mógłby zauważyć, że i my po stronie narodowej mieliśmy swoją doktrynę – mianowicie – lud. Zapewne, ale to był tylko pozór doktryny. Wymyśliło tę doktrynę samo życie, a rzecznikami jej byli poeci, wnikający w istotę życia narodowego. Lud był rzeczywistością narodową, nie fikcją. Nasz prąd wynikał z wsłuchania się w tętno sił biologicznych narodu. Realizm nasz polityczny miał raczej charakter przyrodniczy niż spekulatywny.
  • Ludzie z obozu Piłsudskiego, obarczeni jego testamentem, nie wiedzieli, co z narodem robić, którędy iść dalej. Wreszcie niespodzianie postawili na kartę losy narodu i zniknęli. Tyle ich widziano.
  • Na domiar przyszły z Warszawy wieści o pojawieniu się „Głosu”. Z upragnieniem witałem każdy jego zeszyt. Zarysowała się wnet tam, gdzie były tylko nieokreślone tęsknoty i nieokreślone odpory, radosna idea, rozcinająca promieniem mroki.
  • Na lekcję religii przychodziłem nieprzygotowany, miałem wiele szacunku dla prefekta i niezmiernie się bałem jego surowości. Toteż przeraziłem się (było to pod koniec ósmej klasy), gdy wywołał mnie z listy. Pytanie dotyczyło nieśmiertelności duszy. Zebrałem wtedy w myśli całą swoją wiedzę książkową i wymieniłem dowody za Struvem. Ks. prefekt słuchał uważnie, ale nie widziałem w jego oczach zadowolenia, aczkolwiek bacznie mi się przyglądał, co mnie bardzo niepokoiło. Musiało być coś protestanckiego w tym, co mówiłem.
  • Na rzut oka w życiu publicznym, w Sejmie i Senacie i w rządzie widać było, że nie odeszliśmy daleko od poziomu politycznego w. XVII, że przeto, zanim coś nowego zrobimy za wzorem wielkich kultur zachodu, trzeba te kultury w elementarnym kursie dogonić.
  • Nie mogłem opędzić się wrażeniu, że jestem w szkole – tak dalece wydawały mi się owe debaty, przekomarzania i spory potrzebne dla celów wychowawczych.
    • Opis: o polskim parlamentaryzmie.
  • Nie podzielam zdania, narzuconego przez „sanację”, jakoby długi czas sejmu ustawodawczego, od którego zaczęliśmy, był zmarnowany: Wiele się nauczono, wiele zrobiono, zmarnowany zaś był dorobek polskiej pracy parlamentarnej przez sanacyjną konstytucję (Cara) z r. 1936.
  • Nowa Polska, tak wyniszczona przez długie lata w kulturze politycznej, potrzebuje jeszcze długiej szkoły elementarnej, aby nauczyła się myśleć politycznie, a przede wszystkim po polsku.
  • Obyczajność była w domu tak daleko posunięta, że nie słyszało się nigdy słów „brzydkich”, tym mniej „wymyślań”. Nie widziałem też nigdy ojca obnażonego.
  • Oczywiście nonsensem legendy jest powiedzenie historyka, że Piłsudski przed Magdeburgiem „był już dzierżycielem władzy zwierzchniej w Polsce”, nonsensem obliczonym na to, że nikt sensu w legendzie nie szuka. W szerokiej opinii społeczeństwa Piłsudski tych czasów znany był tu i ówdzie z pogłosek anegdotycznych, i to ujemnych lub ośmieszających go.
  • Oczywiście w interesie obozu masońskiego leżało, aby z tej strasznej katastrofy, jaką była śmierć tych ludzi, nie powstał w kraju jakikolwiek morał ideowy. Usiłowano zrobić z niej zbrodnię mordu politycznego, w którym Niewiadomski byłby tylko narzędziem obozu narodowego. Robiono to pomimo wyraźnego stwierdzenia przez sąd, że Niewiadomski wspólników nie miał, pomimo oświadczeń prasy narodowej. Na nic się zdały wezwania, aby zachowywano się ciszej koło trumny Narutowicza; przeciwnie – trumna ta stała się codziennie stosowanym w walce politycznej środkiem.
  • Okres pozytywizmu ze swymi dodatnimi prądami załamał się, podkopany przez żydofilstwo i socjalizm, które przyszły z sukursem jego zbyt namiętnej walce z idealizmem romantycznym i przeniosły walkę nie tylko na grunt socjalny, co dałoby się pogodzić z aspiracjami narodowymi społeczeństwa, ale, co ważniejsza – na pole walki z ideą narodową pod sztandarem materialistycznego na świat poglądu, kosmopolityzmu, żydofilstwa i ugody z politycznym stanem rzeczy.
  • Organ polityczny tyle jest wart, ile warta jest funkcja, którą spełnia jako organizator opinii publicznej.
  • Oto jaka zaszła przemiana między czasami, kiedy byłem w redakcji „Kuriera Warszawskiego” a czasami obecnymi, tak według mniemań dawnych zepsutymi, że ci, którzy tamten sposób myślenia żydowski zachowali, uznać się musieli za bojową „sanację”, zmuszoną uciekać się do zamachów.
  • Pamiętam dobrze wykład Paderewskiego o Żydach wygłoszony w gabinecie Wolskiego, gdyśmy tam zasiedli dla wypalenia papierosów. Nie zdarzyło mi się dotąd słyszeć tak pięknie wysłowionego i tak namiętnego wykładu antysemickiego. Biografowie wyjaśnią ładnie, co się stało w tym okresie czasu, że stanowisko tak zmienił. Przypominam sobie niejasno, że dochodziły mnie wieści o jakimś bojkocie żydowskim, który paraliżował mistrzowi plany koncertowe. Tak, to była ofiara terroru żydowskiego.
  • Piłsudski, nawet gdy już był marszałkiem, oceniany ze stanowiska współczesnej wiedzy wojskowej, stał najwyżej na poziomie kapitana piechoty, i to nie dyplomowanego.
  • Piłsudski, obejmując pełnię władzy w państwie jeszcze nieurządzonym, znalazł się w lepszym położeniu niż dawny król powołany na tron polski z elekcji, nie krępowały go bowiem od wewnątrz żadne pacta conventa. Opinia publiczna, oduczona polityki, oswojona w bierności swojej z fatalizmem faktów dokonanych, chętnie poddawała się sugestii i rada byłaby wierzyć w dobrą wolę Piłsudskiego.
  • Piłsudski przejdzie do historii jako człowiek, któremu się udało na odbudowie państwa polskiego zrobić wielką karierę. Historia nie znajdzie w jego życiu ani jednego czynu, ani jednej idei, które by potwierdziły, że był budowniczym Polski XX wieku.
  • Piłsudski, znając jego[Narutowicza] poczciwość i uległość, upatrzył go na prezydenta. Kandydaturę tę zwalczano nie ze względów osobistych, bo w Zgromadzeniu Narodowym nikt go nie znał, lecz z tego powodu, że opinia narodowa miała bardzo poważne, uzasadnione interesem państwa motywy, aby prezydentem został ogólnie znany Maurycy Zamoyski, reprezentant najlepszych w kraju rodowych tradycji, pełen dostojeństwa i poczucia obywatelskości polityk. Niestety wyborami tak pokierowano, że kilkoma głosami Żydów Narutowicz zyskał większość. Nie zrozumiał swojej sytuacji i wybór przyjął.
  • Położenie moje wobec władz rosyjskich było tym trudniejsze, że ze względu na solidarność narodową nie mogłem przed nimi występować krytycznie w sprawie legionów Piłsudskiego, którymi Rosjanie szantażowali nasze stanowisko polityczne, owszem, musiałem stawać w obronie tych niefortunnych posunięć.
  • Popławski pracował we Lwowie lat z górą dziesięć, najlepszych lat swego życia. Najlepszym dowodem jego zżycia się z miejscowym ruchem ludowym i redakcją „Kuriera Lwowskiego” był jego stosunek do Jakuba Bojki. Pokładając w nim wielkie nadzieje, w r. 1901 całego swego wpływu użył, aby go wypromować na posła do sejmu (1901). (…) Popławski sam zbierał na listę składki na potrzeby komitetu, sam pisał odezwy, redagował afisze i swego dopiął.
  • Premier Składkowski i marszałek Senatu Raczkiewicz byli dla mnie typowymi przedstawicielami reżimu Piłsudskiego.
  • Prof. Cywiński, dowiedziawszy się, że zamierzam artykuły swoje o poecie [Norwidzie] wydać w książce, odwiedził mnie, aby osobiście założyć protest. Podniesionym głosem w niezwykłym zaperzeniu krzyknął: „Zabraniam panu tego robić!” Gdy nie posłuchałem, pośpiesznie, aby książkę moją wyprzedzić, przygotował broszurę pamiątkową, pełną nieprzytomnych inwektyw pt.: O gwiaździsty diament Norwida. Wilno 1935.s. 53.
  • Przy wielu zaletach temperamentu i umysłu jako wychowawca polityczny nie dorównywał Popławskiemu. Zbywało mu na darze intuicji, która do kierowania myślą społeczeństwa jest niezbędna.
    • Opis: o Stanisławie Grabskim.
  • Rozłam w społeczeństwie według linii frontu „antyendeckiego” (tak Żydzi nazwali Demokrację Narodową) był dziełem polityki żydowskiej: trwać będzie dopóty, dopóki Żydzi będą w Polsce.
  • Rządy dusz w ognisku warszawskim sprawowała podówczas może nieliczna, ale dobrze zorganizowana w sferach naukowych i literacko-dziennikarskich masoneria.
    • Opis: Pod koniec XIX wieku.
  • Rządy Piłsudskiego dążyły do zupełnego zakonspirowania państwa w stosunku do narodu. Nałóg ten wyniesiony ze szkoły socjalistycznej, stał się istotą tych rządów.
  • Skończyło się na tym, że w r. 1939 myślano na górze państwa tylko o tym, co będzie w r. 1940 z wyborem prezydenta. Gdy wróg stał ante portas, każdy z nich myślał, tylko o tym, jakby zostać symbolicznym „wodzem narodu” i każdy przez imaginację szedł na tę koronację.
  • Socjalizm jest doktryną racjonalistyczną. Zwolennicy jej są mechanistami szczęśliwości doczesnej człowieka, zawisłej rzekomo do dobrobytu. Wiarę w doktrynę, zaszczepioną na ogólnym poczuciu humanitaryzmu socjaliści posuwali nieraz do znaczenia religijnego, w najlepszym jednak razie kierunek dążeń z tej doktryny płynących przecina się z linią narodową pod kątem mniej lub więcej sprzecznym.
  • Społeczeństwo polskie (można na to przytoczyć wiele faktów) korygowało krzywizny posunięć rządu. Tzw. „sanacja” rzucała się na rozmaite pomysły, jakby ten oporny charakter ogółu „uzdrowić”, świadomość jego pomylić, i to ją najbardziej irytowało, że istniał jakiś niewidzialny rząd dusz, regulujący opinię.
  • Ta nienawiść ze strony władzy polskiej zwrócona była przede wszystkim, bo daj jedynie, do obozu, który się tworzył koło naszego stronnictwa. Walka z naszym obozem była głównym zadaniem programu polityki wewnętrznej tworzących się potem rządów i późniejszej tzw. sanacji.
  • Ucisk cenzury po r. 1926 tak się wzmagał, że o wolność prasy wiedziało się nie z konstytucji, lecz ze wspomnień (w czasie rozbiorów).
  • Usłużna masoneria państw koalicyjnych przytrzymała umyślnie armię Hallera za granicą, zniszczyła przy pomocy Rady Regencyjnej armię Dowbora-Muśnickiego. Piłsudski załatwił się szybko z formacją hallerowską i stał się panem sytuacji. Przewrót majowy 1926 r. wykończył dzieło okupacji.
  • W latach 1933–1935 pokojowe stosunki literackie zakłócone zostały niespodziewanie srogim zatargiem z powodu stanowiska, jakie zająłem wobec poety Cypriana Kamila Norwida.
  • W Polsce bowiem istnieją faktycznie dwie świadomości polityczne: polska i żydowska. Kto nie stawia na los Polski, musi – chce czy nie chce – robić politykę żydowską.
  • W „Słowie Polskim” (…), krzyżowały się cienie myśli na tle pustki duchowej, wzajemnie się neutralizując. Była to tylko bardziej urozmaicona nigdzie indziej czytanka, popis ilościowy papieru, niepotrzebnie zadrukowanego, niedającego żadnej strawy. Zalatywało od niego bankructwem finansowym (po katastrofie Szczepanowskiego), ale i moralnym.
  • W życiorysach Piłsudskiego uwydatniony jest bardzo ważny fakt w jego życiu, że tylko dzięki niezwykłemu talentowi udawania pewnego typu obłąkania uratował się z więzienia rosyjskiego. Przeniesiony do szpitala pozostawał długo pod obserwacją bacznych psychiatrów i potrafił ich w błąd wprowadzić. W tym świetle śmiesznie wyglądają przechwałki ludzi powołujących się na swoje pobieżne doświadczenia, zdobyte ze stosunków z Piłsudskim.
  • Według mojej obserwacji lud polski we wszystkich trzech dzielnicach daleko trafniej odczuł stanowisko Dmowskiego niż sfery oświecone, nałożone do polityki wyłącznie antyrosyjskiej.
  • Widziałem wyraźnie rezultaty pracy naszego obozu wszechpolskiego z lat pięćdziesięciu. Walka, jaką obóz sanacyjny przy niewybrednie dobranej pomocy Żydów i łobuzów z nami toczył, była dla nas zaszczytną. Walkę zaostrzał niepokój sumienia, widziano bowiem, że za nami stoi opinia kraju i że to właśnie daje nam niezależność stanowiska, gardzącą kompromisami. Szukano tedy porady u rozmaitych „interpretatorów” prawa i historii, jakby przeprowadzić ustawowo i publicystycznie tezę, że skoro jest państwo, to naród stał się jedynie pojęciem poetyckim, o którego sens pytać trzeba Mickiewicza, nie rządu (autentyczne).
  • Wszelka sztuka, a nade wszystko literatura, może mieć wartość cywilizacyjną o tyle, o ile dawną rolę religii będzie uzupełniać.
  • Wyperswadowałem Feldmanowi, który nas zasypywał rękopisami, że nie może jednocześnie pisywać do nas i potajemnie do dziennika konkurencyjnego i że umowę zrywamy. Zyskałem w Feldmanie wroga na całe życie: nie chciał się nigdy zgodzić na moje współpracownictwo w literaturze polskiej i usunął mnie ze swojej historii literatury.
  • Za pracę, którą włożyłem w zbiory raperswilskie w ciągu dwu i pół lat, sowicie zostałem wynagrodzony nauką, w tej pracy zdobytą. Była to nauka chaotyczna, bo bez przewodnika i metody. Nie mogła być inną, gdy wszystko było nowością, a chłonęło się ją na wyrywki, nieraz na drabinie przy ustawianiu książek na półkach.
  • Zanim doszło w r. 1926 do represji ze strony cenzury, represji nieznanych nam w czasach zaborów, nękano prasę narodową procesami.
  • Zestawmy z sobą dwa przodujące intelektualnie organy: „Prawdę” i „Głos”. Ten drugi tygodnik, założony w r. 1887, odniósł nad „Prawdą” zwycięstwo w opinii młodego pokolenia nie filozofią i literaturą, lecz tym, że zamieszczał studia nad życiem ludu polskiego i mnóstwo drobnych korespondencji z miast, miasteczek i wiosek polskich.
  • Że Polska przez te dwadzieścia lat po odrodzeniu państwa pomimo lekkomyślnie sprawowanego zarządu nie zmarniała i nie ośmieszyła się, przypisuję to poczciwości natury polskiej ludności i zdrowym instynktom.