Przejdź do zawartości

Zenobia Żaczek

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Zenobia Żaczek (2022)

Zenobia Żaczek (ur. 1974) – polska działaczka anarchosyndykalistyczna, lokatorska i związkowa.

  • A skoro mówię o telewizji, to tam jest jeszcze inny problem. Z mediów głównego nurtu to przede wszystkim media państwowe są zainteresowane sprawami lokatorskimi, a media typu TVN czy Polsat rzadziej. Zdarzały się sporadyczne materiały w Polsacie, ale TVN ma twardą linię neoliberalną i tam nie ma możliwości, żeby przebić się z komunikatami prospołecznymi w kontekście polityki Warszawy. W związku z tym moja medialna aktywność jest związana z mediami państwowymi, przede wszystkim z TVP3, gdzie te sprawy były bardzo dobrze i rzetelnie nagłaśniane, zwłaszcza w programie Ciemna strona. Ciężko jednak sobie wyobrazić coming out w TVP, przy linii programowej, jaką ma obecnie telewizja państwowa.
  • Czy można zatem uznać, że technologia sztucznej inteligencji zdemokratyzuje dostęp do pomocy prawnej i pozwoli osobom nieposiadającym odpowiednich zdolności i borykającym się z niepełnosprawnościami na działanie równie skuteczne, co działanie specjalistów? Nie do końca i nie w pełnym zakresie. Bariery wejścia do wiedzy prawnej zostały znacznie obniżone, brak umiejętności językowych już tak nie wyklucza. Jednak sprawdzanie poprawności wygenerowanych pozwów i analiz nadal wymaga ogromnej wiedzy i doświadczenia dostępnego nielicznym.
  • Jak najbardziej zdarza się, że wygrywamy i ktoś unika bezdomności. Bo właśnie taki najczęściej byłby ciąg dalszy tych spraw, ktoś tracąc mieszkanie traciłby też resztę normalności w życiu. Więc mam poczucie sensu i czasami satysfakcję z wygranej. Lubię też iść sobie po swojej okolicy i znać wszystkich, czuć, że jestem stąd i po stronie ludzi. No i na koniec: musimy sobie pomagać, bo inaczej wszyscy będą tylko coraz bardziej wkurwieni i nic dobrego z tego nie wyjdzie.
  • Ludzie dostają jakąś decyzję i uważają, że jest krzywdząca. Już na tym etapie wiele osób się poddaje. Ale można często się odwołać, pod warunkiem, że poprosiło się o uzasadnienie tej decyzji. Niby logiczne, bo przecież żeby coś krytykować albo się odwołać, trzeba znać argumenty. W praktyce to jest zimna, systemowa brutalność. Większość ludzi nie ma pojęcia, że musi poprosić o takie uzasadnienie, czas mija i przepada możliwość odwołania się albo złożenia skargi.
  • Nie uczestniczę w polityce wyborczej ani czynnie ani biernie z zasady – dlatego, że nie uznaję idei, że ktoś może podejmować decyzje w moim imieniu. Nie ma jednak przeszkód, żebym wpływała na kierunek polityki władz, czy uchwalane ustawy – co też wielokrotnie się nam udawało. Anarchosyndykalizm, to idea dotyczącą demokracji bezpośredniej, wypracowanej w miejscu pracy i zamieszkania, gdzie więzy między ludźmi kształtują się w wyniku wspólnej walki o jakieś bardzo konkretne sprawy – takie jak walka o niewypłacona pensję, walka o zachowanie czy zdobycie mieszkania, walka z eksmisją itp.
  • Posługiwałam się TVP, żeby pomagać lokatorom. Celem było nagłaśnianie poszczególnych skandalów reprywatyzacyjych, w których władze PO miały ogromny udział. Efektem tych programów było to, że polityka miasta uległa ewolucji, zmieniano przepisy, ułatwiono lokatorom z kamienic reprywatyzowanych otrzymywanie lokali komunalnych itp.
  • Sztuczna inteligencja wdarła się w obszar naszego aktywizmu nieproszona. Lokatorzy zaczęli generować sobie pozwy przez ChatGPT, do kompletu z halucynowanymi wyrokami Sądu Najwyższego. Losowa jakość takich pism nie oznacza, że są nieskuteczne. Czasem jedynym oczekiwanym wynikiem jest spowolnienie niekorzystnych zdarzeń i nawet nieprawidłowe pisma mogą osiągnąć taki efekt.
  • Temat wyciągam coraz bardziej na światło dzienne. Chcę być coraz bardziej wierna sobie, a do tej pory każdy występ pod męskim imieniem był w pewnym sensie zdradzaniem siebie. Albo marginalizacja, albo występowanie jako persona, którą oni akceptują. Nie wiem, czy potrafię dużo dłużej zaakceptować takie rozdwojenie jaźni. W firmie, gdzie pracuję zarobkowo, oficjalnie zrobiłam coming out, zmieniłam imię we wszystkich systemach i wszyscy się przestawili. Czasami się mylą, ale mają dobrą wolę i się starają, ja nie mam pretensji o okazjonalne pomyłki. Nawet takie osoby, po których tego się nie spodziewałam, dawały mi znać prywatnie, że szanują to co zrobiłam i mnie wspierają. Teraz funkcjonuję pod nowym imieniem już na pełen etat i wszyscy współpracownicy to zaakceptowali. Ich serdeczna reakcja naprawdę mnie mile zaskoczyła.
  • W wieku dorastania dysforia uderzyła mnie z kolei z pełną siłą; do tego stopnia, że odechciewało mi się żyć. Wtedy kompletnie nie miałam poczucia, że mam cokolwiek wspólnego z ludźmi dookoła mnie, że mogę się z nimi porozumieć. Wszystko wydawało mi się fałszywe, ale nie rozumiałam dlaczego. Nie byłam w stanie tak funkcjonować, wpadałam w nerwice i bardzo czarne myśli. To mogło się bardzo źle skończyć, ale na szczęście nie miałam prób samobójczych. Skończyło się na depresji.
  • W wieku dorastania przechodziłam bardzo poważną depresję, co zresztą jest typowe dla osób trans. Wtedy nie chciało mi się żyć, widziałam tylko pustkę i bezsens istnienia. Nauczyłam się, że od tego uczucia nie należy uciekać, tylko potraktować jak fundament, na którym buduje się coś swojego. Niezależnie od stopnia mobbingu, agresji, czy krytyki, nic nie będzie gorsze niż ta pustka, a ta już mnie nie przeraża, bo się z nią zaprzyjaźniłam.
  • Wiadomości, które przychodzą na naszą skrzynkę mailową z całej Polski, są często bardzo emocjonalne. Mieszają się w nich dramatyczne prośby o pomoc, zawiłe opisy sytuacji i dziesiątki nieistotnych faktów. To bardzo utrudnia ich analizę i obciąża emocjonalnie osobę czytającą.