Przejdź do zawartości

Zdzisław Henneberg

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Zdzisław Henneberg

Zdzisław Henneberg (1911–1941) – kapitan pilot Wojska Polskiego II RP, major Królewskich Sił Powietrznych, as myśliwski II wojny światowej, kawaler Krzyża Srebrnego Orderu Wojennego Virtuti Militari.

  • Szkop uciekł, jednak co dostał, to dostał, a stracha musiał mieć potężnego.
    • Źródło: Bożena Gostkowska, Tolo Muszkieter z Dywizjonu 303. Wspomnienia o Witoldzie Łokuciewskim, Wydawnictwo AMF Plus Group, Warszawa 2007, ISBN 9788360532058, s. 112.

O Zdzisławie Hennebergu

[edytuj]
  • Był rok 1941. Wielką Sobotę mieliśmy bardzo smutną. Znad Francji powracał tego dnia z wykonanego zadania ówczesny dowódca dywizjonu, kapitan Zdzisław Henneberg. Maszyna jego miała przestrzelony system chłodzenia. Przy brzegach Wielkiej Brytanii samolot zwalił się do kanału La Manche. Natychmiast kilka maszyn wystartowało na poszukiwania. Współpracowaliśmy z łodziami angielskimi, niestety, bez skutku. Wieczorem dalsze poszukiwania były bezcelowe. Kapitan Henneberg już do nas nie wrócił.
    • Autor: Witold Łokuciewski
    • Źródło: Bożena Gostkowska, Tolo Muszkieter z Dywizjonu 303. Wspomnienia o Witoldzie Łokuciewskim, Wydawnictwo AMF Plus Group, Warszawa 2007, ISBN 9788360532058, s. 131.
  • Henneberg jak gdyby na to czekał. Na pełnym gazie rzucił się z góry w powstałą lukę. Zanim niemiecki samolot zdołał wrócić do swej grupy, Henneberg dopadł go z boku i wpakował mu dwie krótkie serie. Czarny krzyż ostro skręcił i znurkował. Henneberg za nim. Jeszcze dwie krótkie serie. Messerschmitt zakopcił. Byli już nad brzegiem morza. I jeszcze jedna seria. Samolot wciąż spadał kamieniem. Nagle straszliwa fontanna wody i potem długi, biały ślad pod powierzchnią, jakby gigantycznej torpedy. Ślad sunął coraz głębiej, coraz bardziej się zanurzał.
  • Zdzisław Henneberg, dowódca drugiego klucza, miał również zwycięską przygodę, jeno w chwilę później. Widząc przed sobą klęskę nieprzyjacielskiej trójki, a nieświadom tego, co się działo za nim i że tam jego boczni związali się w walkę, pokiwał na nich skrzydłami na znak, by poszli za nim i skierował się w stronę, gdzie spostrzegł cztery sylwetki nowych messerschmittów. Przeciwnicy byli oddaleni o 2000 metrów i dziwnie zdenerwowani. Wszyscy czterej wykonywali ubezpieczające esy. Henneberg łatwo ich dogonił, lecz wówczas przekonał się z osłupieniem, że jest sam, bez pomocy. Nie cofnął się. Było nie było, postanowił i on zdobyć swego „Adolfka”. Wyga doświadczony, nie rzucił się na oślep do ataku, na samobójstwo. Zajął dogodne stanowisko.

Zobacz też

[edytuj]