Włodzimierz Wnuk
Wygląd
Włodzimierz Wnuk (1915–1992) – polski pisarz i publicysta.
Byłem z wami (1972)
[edytuj](Instytut Wydawniczy Pax, Warszawa 1972)
- Błoga chwilo, w której wciągałem na siebie królewską szmatę obozową! Żyjesz w mej pamięci po dziś dzień i dotąd czuję rajskie twoje ciepło. Większość ludzi na placu stała nadal nago. Widok ubranych powiększał tylko tragizm sytuacji, załamując moralnie tych, których jedynym odzieniem była własna skóra.
- Opis: wypowiedź opisująca warunki więźniów podczas przeprowadzania dezynsekcji w obozie.
- Źródło: s. 93.
- Zobacz też: nagość
- Choć więc jedni wierzyli w rychłe uwolnienie, a drudzy nie, to przecież nie było wśród nas takiego, który by nie strzegł w zakamarkach swojej duszy myśli o tym dniu szczególnym. Nawet ci, którzy zupełnie zrezygnowali z nadziei na odzyskanie wolności w jakimś określonym czasie, oddawali się w skrytości ducha marzeniom o tej chwili, która przecież kiedyś nastąpi. Wiecznie głodny i wyczerpany więzień nie był na ogół skłonny do rozmyślań, chyba że chodziło o przypominanie sobie do tego, co się jadało w dawnych, dobrych czasach, i o wyobrażenie owej chwili, w której człowiek przekroczy bramy obozu i wróci do swego kraju, do swych najbliższych.
- Źródło: s. 160.
- Zobacz też: wolność
- Chodziłem i ja do kamieniołomów, zarówno w komandzie Gusen, jak i Kastenhofen. Tak się nawet złożyło, że trafiłem do tej roboty zaraz na początku mojego pobytu w Gusen, w czerwcu 1940 roku. Wcześnie rano, kiedy rozpoczynaliśmy pracę, kamieniołomy dotknięte pierwszymi promieniami słońca zdawały się jakimś fantastycznym, nierealnie pięknym światem, olbrzymie głazy okrywały się kolejno fioletem, brązem, złotem, krwawoceglaste skalnie otaczały nas ze wszystkich stron. A w górze – kopuła nieba aż do zachwytu niebieska…
- Źródło: s. 136.
- Zobacz też: kamieniołom
- Ciepło się robiło na duszy, kiedy człowiek wpatrywał się w rodzinę Kwartiniusza, w ojca obejmującego jedną ręką syna, a drugą miecz, w matkę wspierającą dłoń na ramieniu męża, a drugą na ramieniu drugiego syna, w troje dzieci, z których każde pieściło w rękach ptaka… Chciało się im wszystkim powiedzieć: w ileż szczęśliwszych czasach przyszło wam żyć!
- Opis: komentarz do odkrycia nagrobka rzymskiego w trakcie wykopalisk na Spielbergu.
- Źródło: s. 69.
- I choć mało ciepła dawały te pierwsze promienie słoneczne, poczuliśmy się bezpieczni, uratowani. Zdawało się nam, że jesteśmy już po drugiej stronie rzeki mgieł i ciemności, że zostawialiśmy już za sobą krainę lodowatych oparów… Słońce co prawda chowało się co chwila za chmury, ale nie na długo, ogrzewała nas zresztą sama świadomość, że za parę minut znowu zajaśnieje.
- Źródło: s. 89.
- Zobacz też: słońce
- Ilekroć zauważę porzucony gdzieś, zwłaszcza na ulicy, niedopałek papierosa, wzdrygam się odruchowo i uginam pod nawałem wspomnień, obrazów, skojarzeń… Jak to – dziwię się sam sobie – widzę i nie podnoszę? I inni, widząc, także nie podnoszą? Najbardziej zakurzony, zabłocony, w rynsztoku od iluś dni i tygodni leżący niedopałek przykuwa zawsze mój wzrok i pewnie nigdy przykuwać nie przestanie.
- Źródło: s. 112.
- Nałóg palenia okazał się silniejszy od wszystkiego – nawet od instynktu samozachowawczego. W czasie zakazu palenia najsurowsze kary spadały na tych, których przyłapano z papierosem – nikogo to jednak nie odstraszało. Jestem najgłębiej przekonany, że gdyby nawet zakazano palenia pod karą śmierci i karę tę dla przykładu na tym i owym wykonano – palono by dalej.
- Źródło: s. 115.
- Zobacz też: papieros
- Przybycie Hiszpanów całkowicie przemieszało szyki; jak gdyby zjawili się wśród nas ludzie z innej planety, rasa o głowę niższa. Najniżsi Polacy, Niemcy i Czesi, zajmujący dotychczas pierwsze dwa lub trzy rzędy, awansowali automatycznie do rzędów środkowych, na ich miejsce weszli ruchliwi, gadatliwi, niesforni camerados.
- Te oczy, oczy dobijanych – przerażone, oszalałe, szklane z bólu i krwią nabiegłe – żebrzące miłosierdzia na tym najbardziej niemiłosiernym ze światów! I choć nie mieli cierniowych koron na głowie, pasemka krwi spływały po skroniach i policzkach, po piersiach i udach.
- Źródło: s. 98.