Szewcy
Wygląd
Szewcy – dramat napisany przez Stanisława Ignacego Witkiewicza „Witkacego” w latach 1927–1934 wydany w Krakowie w 1948 nakładem „Czytelnika”. Szewcy uznawani są za jeden z najważniejszych i najlepszych dramatów Witkacego; są także ostatnim dramatem pisarza.

Szewcy podczas pracy na przedwojennej fotografii Narcyza Witczaka-Witaczyńskiego
Uwaga: W dalszej części znajdują się słowa powszechnie uznawane za wulgarne!
- A ja to sam nie wiem, jaki jestem: pyknik czy schizoid?
- A życie mogłoby być takie pikne, takie straśnie fajne: z Kaśką po całym dniu nieludzkiej pracy wyrżnęlibyśmy sobie po dużym piwie!
- Chciałbym żyć krótko jak efemeryda, ale tęgo, a tu wlecze się ta gówniarska kiełbasa bez końca, aż za szary, nudny, jałowcowo-nieśmiertelnikowy horyzont beznadziejnego jałowego dnia, gdzie czeka wszawa zatęchła śmierć. Wciórności do mogilnego kubła – czy jak tam – wszystko jedno.
- Czy to tylko nie złudzenie, że my naprawdę nowe życie tworzymy? Może się tak łudzimy, aby ten komfort właśnie usprawiedliwić. A może rządzą nami siły, których istoty nie znamy? I jesteśmy w ich rękach marionetkami tylko. Czemu „mario” – a nie „kaśko-netkami”? Ha? To pytanie z pewnością minie bez echa, a w nim coś z pewnością jest.
- Dziwka w majonezie! Czego też taki biedak nie wymyśli! Muszę spróbować!
- Hej! Hej! Gadacie, a życie ucieka. Ja bym chciał ich dziwki deflorować, dewergondować, nimi się delektować, jus primae noctis nad nimi sprawować, w ich pierzynach spać, ichnie żarcie żreć aż do twardego rzygu, a potem ichnim duchem od zaświatów się zachłysnąć – ale nie podrabiać to, co oni, tylko lepsze stworzyć: i nowe religie nawet – na pośmiewisko ino, i nowe obrazy, i symfonie, i poematy, i maszyny, i nową całkiem zaistną, śliczną jak moja Hania…
- Ichnie dziwki nie śmierdziały tak jak nasze, sturba ich suka malowana, dziamdzia ich szać zaprzała! O Jezu!
- Jak można tak mówić: „chłopaki cudne” — brrr... otrząsa się ze wstrętu i martwieje (...) Otrząsam się ze wstrętu i martwieję. Wykonywa to.
- Ma se radio, ma se stylo, ma se kino, ma se daktylo, ma se brzucho i nieśmierdzące, niecieknące ucho.
- Mahatma wyrżnął małe piwko
I dobrze się zrobiło mu.
I będzie odtąd mu już dobrze.
Jeśli nie „tam”, to może „tu”!
- Milcz, sflądrysynie, milcz, skurczyflaku.
- Mnie się chce ładnych kobiet i dużo piwa. A mogę wypić tylko dwa duże i ciągle z tą Kaśką, ciągle z tą Kaśką – a niech to cholera!…
- Możecie iść i zdechnąć sobie pod płotem. Wyzwolenie jest tylko przez pracę.
- Nie będziemy gadać niepotrzebnych rzeczy. Hej! Hej! Kuj podeszwy! Kuj podeszwy! Skręcaj twardą skórę, łam sobie palce! A, do diabła – nie będziemy gadać niepotrzebnych rzeczy! Książęce buciki! Tylko ja, wieczny tułacz, tym się tułający, że do miejsca zawsze przykuty. Hej! Kuj podeszwy dla tych ścierw! Nie będziemy gadać niepotrzebnych rzeczy – nie!
- Opis: pierwsze zdania dramatu.
- Niech śmierdzi wszystko, niech się na śmierć ten świat zaśmierdzi i niech się het do cna wyśmierdzi, to może potem zapachnie wreszcie; bo w nim takim, jakim jest, wytrzymać wprost nie można.
- Nuda. Powoli zapada kurtyna, podnosi się i znowu spada. Nuda coraz gorsza.
- Panu prokuratorowi najwyższego sądu kwaśno w nosie się robi na myśl samą, że on, Jędrek, musi ciągle z tą jedną Kaśką. A sam to on je teozof. Bardzo piknę ma idejki. Ale dziwek ma, ile chce. Ale do tego chciałby tylko z jedną, a z tą się nie da – hi, hi – wszędzie są te same problemy, w stosuneczkach równolegle przesuniętych albo kolineacyjnie podobnych -hi, hi!
- Pomyje mrożone piję przez rurkę jak mazagran. Potworne cierpienie! Flaki mam takie odparzone, jakby mi kto lewatywę ze stężonego kwasu solnego dał.
- Praca, praca, praca! — Byle jaka niech se będzie, ale niech będzie.
- Różnorodność przeżyć nigdy nie zaszkodzi,
Jeśli człek się przy tym nie bardzo zasmrodzi,
A gdy i to nawet, i tak nic nie szkodzi,
Bo właściwie mówiąc, kogo to obchodzi!
- Scurviątko.
- Opis: Księżna do Scurvy'ego.
- Społeczeństwo jest kobietą – musi mieć samca, który je gwałci – otchłanne myśli – nieprawda?
- Takim jest i takim bede,
Czym jest dziwkarz, czy też pede.
Socjalista czy faszysta.
Jam w tym serze jako glista.
- Ta metafizyczna książęca prostytuta – po co zdrabniać? – psiakrew, psia ją mać, tę sukę umitrzoną…
- Tera bede gadał. Dobrze, żeście mnie zakatrupili, niczego się już nie boję.
- Postać: Sajetan
- Tfu, do czorta! Pękła mi aorta!
- Opis: ostatnie słowa Prokuratora Scurvy’ego.
- To ci sturba, psia ją cholera w suszą by ją wlan!
- Trzeba mieć duży takt,
By skończyć trzeci akt.
To nie złudzenie – to fakt.- Opis: ostatnie słowa dramatu.
- Ty wandrygo, ty chałapudro, ty skierdaszony wądrołaju, ty chliporzygu odwantroniony, ty wszawy bum…
- Tylko wasze przekleństwa skierowane do mnie bawią mnie, wy chlipacy, wy purwykołcie, wy kurdypiełki zafądziane…
- W srebrzyste pola chciałbym z Tobą iść
I marzyć cicho o nieznanym bycie,
W którym byś była moją samotnością,
I w noc tę prześnić całe moje życie.
- Więc czemu, powtarzam, pan tego sam nie zacznie, mając władzę, która ci na gówno w rękach gnije, skurwysynie, a mogłaby kupą piorunów twórczych być.
- Zęby mi wybił – moje zęby jak perełki!