Przejdź do zawartości

Stanisław Karubin

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Stanisław Karubin (1940)

Stanisław Karubin (1915–1941) – sierżant pilot Wojska Polskiego, sierżant Królewskich Sił Powietrznych, as myśliwski II wojny światowej.

  • Doszedłem go oddając kilka serii. Messerschmitt uciekał nadal. Zdenerwowało mnie to i oddałem serię ostatnich pocisków. Szkop jednak wciąż ucieka. Poniosło mnie przez to bardziej i postanowiłem go wykończyć (…). Doszedłem go bardzo blisko i żyletką przejechałem się po nim. Wystraszona gęba szkopa błysnęła mi w oczach. W tej chwili rąbnął w ziemię i prysnął dym wraz z grudkami ziemi. Wyciągnąłem w górę, pokrążyłem nad nim i popatrzyłem na resztki palącej się maszyny, po czym dałem gaz, idąc w kierunku na własne lotnisko.
  • Oczekujemy na rozkaz kursu bojowego. W radiu usłyszałem: „100 bandit”. W tym momencie zauważyłem wyprawę bombową z osłoną Messerschmitttów. Wyskoczyłem do przodu dając znak dowódcy. Związaliśmy się w walkę. Zaatakowałem Me 109 dwoma krótkimi seriami. Paląc się poszedł w dół. Prysnąłem do góry, bo zostałem zaatakowany przez Me 109. Przejechały się po nim „Hurricany” i kopcąc poszedł w dół – ja za nim. Zeszliśmy do lotu koszącego. Pogoń. Wrzepiłem „boosta”.
  • Widzę nieprzyjaciela, wysuwam się do przodu, dając znak dowódcy Flightu, wskazując kierunek nieprzyjaciela. Wrzepiliśmy gaz – pogoń. Dochodzimy. Chwila zemsty rośnie z każdą sekundą. Trzech szkopów przed celownikiem rozprysło się. Pika w pice, atak i krótka seria. Szkop wyciąga, mnie w to graj, ponowna seria. Z białego brzucha Me 109 buchnął dym i ogień jak kopcąca się pochodnia posunął do ziemi. Jeszcze mimo to oddałem krótką serię. (…) Po zwycięstwie pokrążyłem nad miejscem walki i z radością dałem nura w dół, lądując na lotnisku.

O Stanisławie Karubinie

[edytuj]
  • Całą walkę stoczył młody myśliwiec na zimno, bez wzruszenia, prawie bez zastanowienia. Nie jak człowiek z krwi i z nerwów, lecz jak aparat ze stali. Sprawne, doskonałe narzędzie zaprawione do boju w dobrej szkole. Krew i nerwy, i człowiek, i szewska pasja zbudziły się w nim dopiero w chwilę później. Karubin wciąż jeszcze patrzał z zadowoleniem na agonię wroga – widok najmilszy dla oczu myśliwca – gdy piorun trzasnął z jasnego nieba; zdradliwe smugi pocisków zawirowały nad jego głową. Nowy przeciwnik. Nieoczekiwany atak wyrwał zwycięzcę z „sielanki” i chociaż myśliwiec ostrym skrętem uszedł niebezpieczeństwa, zatrząsł się z przerażenia, i z oburzenia.
  • Karubin krążył dokoła i poił się obrazem zniszczenia. Miał znowu swe zwykłe oczy: harde, żarliwe, zaczepne. I on, mały polski sierżant, czerpał niedaleko ujścia Tamizy natchnienie; swe własne, swoiste; wojenne natchnienie…
  • Myśliwiec władował „boosta”. Maszyna zawyła jakby biczem podcięta i gwałtownie skoczyła do przodu. Karubin odczuł rozkosz jeźdźca wbijającego ostrogi w bok rumaka. Naraz zrobiło mu się wesoło na duszy i ni stąd, ni zowąd zaczął nucić pod nosem:
    Jak to na wojence ładnie,
    Kiedy ułan…
  • Zawzięty Karubin sprzątał tymczasem drugiego Messerschmitta, a widząc poniżej trzy bombowce, Heinkle, spikował na nie. Obsypał je gradem pocisków i maszynę z prawego boku strącił w płomieniach – lecz w tej chwili sam trafiony pociskiem armatki, musiał ratować się wywrotem. Raniony w nogę i udo, z potłuczonymi zegarami, z wyrwanym bokiem kabiny i poszarpanym skrzydłem (…) wylądował na łąkach południowego Kent. Ze szpitala w Pembury do dywizjonu powraca po kilku dniach rekonwalescencji.

Zobacz też

[edytuj]