Ryszard Piotrowski: Różnice pomiędzy wersjami

Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Dodane 576 bajtów ,  8 miesięcy temu
drobne merytoryczne
(+grafika)
(drobne merytoryczne)
 
* Jeśli przyjmiemy, że rządzący są suwerenem, bo zdołali uzyskać władzę w wyborach, to znaczy, że ta część narodu, która ich nie wybrała, została pozbawiona suwerenności. A parlamentarna opozycja: czy to nie są przedstawiciele suwerena?
** Źródło: rozmowa Ewy Siedleckiej, [http://wyborcza.pl/1,75968,20649007,piotrowski-w-imie-suwerennosci-narodu-rasy-klasy-popelniano.html?order=najfajniejsze#opinions ''Piotrowski: W imię suwerenności „narodu”, rasy, klasy popełniano w historii niewyobrażalne zbrodnie''], wyborcza.pl, 6 września 2016.
 
* Jeśli wybory nie zostaną przełożone, to władza naraża życie obywateli dla korzyści politycznych. To jest ten nieszczęsny syndrom smoleński.
** Opis: o [[Wybory prezydenckie w Polsce w 2020 roku|wyborach prezydenckich w Polsce w 2020 roku]].
** Źródło: [https://www.tokfm.pl/Tokfm/7,103085,25810460,pis-nie-chce-przelozyc-wyborow-prezydenckich-to-jest-ten-nieszczesny.html ''PiS nie chce przełożyć wyborów prezydenckich. "To jest ten nieszczęsny syndrom smoleński"''], tokfm.pl, 22 marca 2020.
** Zobacz też: [[Katastrofa polskiego Tu-154 w Smoleńsku]]
 
* Mamy pogłębiający się kryzys. Dotąd, dotyczył głównie Trybunału Konstytucyjnego, ale teraz przeniósł się na Sejm. To jest kryzys kulturowy i pojęciowy. PiS stoi na stanowisku, że jako zwycięzca ma prawo wziąć wszystko. Wziął Trybunał, a teraz chce kontrolować ustawodawstwo w drodze eliminacji opozycji. To znaczy, że gdybyśmy ten redukcjonizm zastosowali, to ustrojowo mamy demokrację większości, której konstytucja nie przewiduje. A w praktyce mamy dyktaturę wyborczą. Bo przypomnijmy, od czego się obecny kryzys zaczął. Od ewidentnie niekonstytucyjnych planów ograniczenia dostępu mediów do prac parlamentu. Parlament to posłowie oraz opinia publiczna, której przedstawicielem i informatorem są wolne media. Jeśli chce się im dostęp do Sejmu ograniczyć, powinno się to odbywać w atmosferze dialogu. A nie, jak to się stało, w sposób arbitralny i odgórny.(...) [W]rócę do sedna działania parlamentu. Ono opiera się właśnie na rozmowie i dialogu. On nie zawsze musi być sensowny, nie zawsze musi być na temat, ale Sejm to nie jest lekcja w klasie! I każdy poseł powinien mieć prawo swobodnie się wypowiedzieć, nawet jeśli to rządzącą większość irytuje. Co z tego, że większość sobie przegłosuje ustawy? Prawo też musi być wynikiem dialogu, bo jeśli nie jest, to, powtórzę, mamy dyktaturę wyborczą.

Menu nawigacyjne