Przejdź do zawartości

Rafał Woś

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Rafał Woś

Rafał Wiktor Woś (ur. 1982) – polski dziennikarz i publicysta ekonomiczny.

  • 45 lat po Sierpniu 1980 roku Solidarność żyje i ma się dobrze. Nie uschła w relikwię wśród kadzideł. Przeciwnie, jest jednym z najbardziej żywych i sprawczych związków zawodowych w Europie. Od lat na pierwszej linii frontu o godne życie i pracę współczesnego człowieka. I to jest – do licha – coś wielkiego!
  • I widzisz, mówisz mi o możliwej koalicji z PO i ja na ciebie nie krzyczę. A jak ja mówię o współpracy z drugą dużą partią, to jest wrzask. Ludzie – więcej tolerancji dla takich odmieńców, jak ja. W końcu jesteście do cholery lewicą, prawda?
  • Ja jestem w mediach od kilkunastu lat i spotykam w nich i tych, którzy swoją rolę widzą jako reporterów przekazujących informację, i tych, którzy nie ukrywają, że chcą przez swoją publicystykę wpływać na debatę publiczną. Dla jednych i drugich jest w mediach miejsce.
  • Jestem bardzo dumny, że raz mi się też dostało od słynnej @katarynaaa, bo ośmieliłem się skrytykować ją za hejt. Ale ona nie bardzo wiedziała kim jestem, wiec na wszelki wypadek przywaliła mi hurtowo jako prorządowemu lizusowi. Trochę podobnie było z @samueljrp, który nie bardzo chciał dopuścić do wiadomości, że świat nie kończy się na świętej wojnie niepokornych z Gazetą Wyborczą.
  • Kraj, który dysponuje własną walutą, może wygenerować pieniądze na bezwarunkowy dochód podstawowy dla własnych obywateli. Metody finansowania są, można o nich rozmawiać. Potrzebna jest, jak zawsze, wola polityczna, ale też potrzeba szerszych niż dotąd horyzontów u naszych politycznych decydentów i patrząc na Program 500+ osobiście uważam, że sięgnięcie po nowe narzędzia w polityce monetarnej jest możliwe.
  • Najbardziej niepokojące w mechanizmie kozła ofiarnego nie jest nawet to, jak często się on powtarza (a według Girarda powtarza się w kółko). Mnie największe „ciary” przechodzą, gdy widzę, że kozioł pojawia się nie tylko tam, gdzie spodziewamy go spotkać. A „śmielej, śmielej” słychać ze strony tych, co się od udziału w nagonkach najgłośniej odżegnują. Bo przecież nagonki to zawsze specjalność „tamtych”.
  • Największe zagrożenie, jakie widzę, to jest to, że gospodarka zwolniła i za jakiś czas wpadnie w recesję, co oznacza, że pracownikowi będzie ciężej, bo w kapitalizmie pracownikowi w ogóle jest ciężej. Ciężko jest zawsze, a w czasie recesji jest szczególnie ciężko, ponieważ gwałtownie rośnie bezrobocie, czy to rejestrowane, czy to ukryte. Pracodawca ma teraz większą możliwość, żeby pracownika szachować, na przykład tym, że go zastąpi, a w efekcie do zmuszenia go, żeby zaakceptował niekorzystne dla siebie warunki pracy, ale korzystne dla pracodawcy i właśnie tego obawiam się najbardziej.
  • Nikt przy zdrowych zmysłach nie twierdzi oczywiście, że mamy przygotowanie do kolejnego rozbioru Polski w modelu z końca XVIII wieku. Ale pytanie o to, ile suwerenności i ile władzy powinno pozostać w XXI wieku w Warszawie, a ile powinno trafić do Brukseli (a więc pośrednio także do Berlina), jest bardzo realne.
  • On był raczej głosem sumienia. Politykiem nie wykonawczym, ale takim, do którego można było z tym tematem pójść i wiadomo było, że on będzie próbował się z tym tematem przebić, bo sprawy pracowników głęboko leżały mu na sercu. I takich polityków też bardzo brakuje. Potrzebny jest, jednak ktoś, kto byłby na tej pierwszej linii frontu, jak Ziobro, Morawiecki czy Gowin, a kogoś takiego nie ma.
  • Pozostają jeszcze wyborcy. Największą siłą Wiosny jest dziś to, że chce i ma szansę dotrzeć do tych, którym PiS dał głos: do wykluczonych z pozornego sukcesu III RP. Ci ludzie na kilometr wyczuwają fałsz opowiastki o «Kaczorze dyktatorze», którą bombardują ich liberałowie oraz ich medialni akolici. Wiedzą, że kryje się za tym od lat to samo: przestraszyć ludzi i stworzyć wrażenie, że na tym tle to już nawet Platforma jest jakoś tam akceptowalna. Jeśli [Maciej] Gdula to kupuje, to może faktycznie nie chce lub nie umie wyemancypować się ze złudzeń lewicy co do liberałów. Źle by się jednak stało, gdyby ta niewidzialna pępowina powstrzymała całą Wiosnę przed wypłynięciem na prawdziwą polityczną niezależność i dorosłość.
  • Reakcja na to co piszę od paru lat pokazuje, że wielu ludzi podziela mój punkt widzenia. Tylko do tej pory uważali, że to poczucie niesprawiedliwości trzeba w sobie zabić, bo jest zwykłą histerią. Pierwsza tama już pękła i dlatego w przestrzeni publicznej w końcu głośno mówi się o kiepskiej sytuacji wielu pracowników. Trzeba też zawalczyć o zmianę sytuacji dla przyszłych pokoleń. Tutaj ważną rolę odegra edukacja. Przykładowo Komitet Kryzysowy Humanistyki Polskiej proponuje wprowadzenie do programu nauczania przedmiotu, na którym młodzi ludzie poznaliby rynek z perspektywy pracownika.
  • W książce piszę też o innych metodach wzmocnienia pracy. Przykładem jest dochód podstawowy. Uważam, że nie należy sprowadzać sprawy do absurdu i pokazywać wersji finalnej, idealnej wizji z wysokim dochodem. Nie ma co mówić o sytuacji, w której ludzie nagle masowo przestaną pracować, bo każdy będzie miał zapewniony byt.
  • W rachunku krzywd doświadczanych przez Ukrainę z powodu rosyjskiej inwazji warto pamiętać o zniszczeniach tamtejszej tkanki naukowej i akademickiej. Już są to straty znaczne. A wraz z trwającą wojną ich wymiar będzie się – niestety – zwiększał.
  • Z Państwową Inspekcją Pracy jest ten problem, że odkąd pamiętam to wszyscy, od liberałów po antyliberałów na lewicowcach skończywszy, mówią o potrzebie wzmocnienia PIP, a w praktyce niewiele w tym kierunku się robi. Z pewnością należałoby wreszcie wzmocnić w Polsce instytucje kontrolne, stojące na straży prawa pracy i sam chciałbym, żeby to nastąpiło, ale nie mam pewności, że to teraz nastąpi, pod wpływem kryzysu.
  • Znam trochę Razemów i myślę o nich ciepło. Nie tylko tych z centrali. Ale też z Olsztyna, Torunia, Krakowa, Opola, Gniezna nawet. Znam nawet spora już grupę razemowych dysydentów. To fajne żywe środowisko. Bardzo im wszystkim kibicuję i to się nie zmienia. Choć trochę mnie serduszko zakuło, że w tej całej sytuacji nawet pół mema mi nie poświęcili. Adrianę Rozwadowską przed Amazonem bronili, ale Woś się solidarności od towarzyszy niestety nie doczekał.