Przejdź do zawartości

Marcin Kącki

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Marcin Kącki

Marcin Kącki (ur. 1976) – polski reporter, redaktor „Gazety Wyborczej” – magazynów Duży Format i Wolnej Soboty, dramaturg.

  • Bardzo szybko dajemy sobie wmówić, że wystarczą hasła, pozytywne myślenie, inicjatywa facebookowa i już wydaje nam się, że żyjemy w rzeczywistości pełnej zmian. Myślę, że uwierzono w tę narrację także w Poznaniu, że tu jest jakąś siłą napędowa. Tak samo Słupsk – czy to, że Biedroń jest prezydentem, oznacza, że Słupsk jest miastem otwartym? Nie, bo do tego potrzeba lat edukacji, czyli czegoś, co stoi w sprzeczności z naturalną potrzebą polityka, który woli hasła, czyli fasadę tymczasowego, lepszego samopoczucia.
  • Jak można pozbyć się ze stadionu młodego chłopaka z tatuażem swojej drużyny na piersiach, który przychodził na stadion od dziecka, a dla którego barw jest gotów stanąć do walki na gołe pięści?
    • Źródło: Płomienna Wiara (Lecha) i kasa, „Gazeta Wyborcza”, 14–15 maja 2011.
  • Jest rok 1996. Na Rynku Łazarskim trwa wielki handel kasetami video, okazuje się, że także z pornografią dziecięcą. Robię prowokację dziennikarską. Tak, trochę przez przypadek, wchodzę do zawodu. Bo miałem być chirurgiem.
Uwaga: W dalszej części znajdują się słowa powszechnie uznawane za wulgarne!


  • Jestem reporterem, kocham reportaże, żyję z nich, ale czasem trzeba wykrzyczeć swój prywatny protest song. „Fak maj lajf” to trochę pastisz literacki. Mogłem dowolnie przełamywać bariery, wobec których reporter jest bezradny – wstydu, intymności, cudzej prywatności.
  • Jeśli ktoś mi zarzuca, że kalam własne gniazdo, to tylko potwierdza to, o czym piszę – że najważniejszy jest wizerunek, a nie prawda pod nim ukryta. Jedna z koleżanek, poznańska dziennikarka, zarzuciła mi ostatnio na Facebooku, że opluwam Poznań. I rozgorzała gigantyczna dyskusja na moim wallu.
  • Kolejnym problemem jest infrastruktura samego Oświęcimia. W mieście nie ma dużej bazy hotelowej i gastronomicznej. Sukcesem mieszkańców – mieszkańców, a nie miasta! – a w zasadzie jednego miejscowego architekta, Marcina Susuła, jest to, że powstał hotel Hilton, inni pełni pasji mieszkańcy otwierają hostele. Myślę, że miasto mogłoby znaleźć wspólnie z muzeum jakiś fantastyczny pomysł na to, żeby się otworzyć. Bo wyobraźmy sobie, że wychodzimy z muzeum, w którym widzimy kaźń ludzką, ale wchodzimy do miasta, które przed wojną w ponad połowie było zamieszkane przez Żydów.
  • Mam jedną prostą metodę: chodzę po łańcuszku ludzkim. Z kimś rozmawiam, ta osoba mówi: a, powinien pan jeszcze z tym, a może jeszcze z tamtym. Zresztą na końcu rozmowy zawsze pytam: kto tu jeszcze ma ciekawą historię? Ludzie chętnie się dzielą tym, co wiedzą.
  • Mam takiego kumpla ze studiów, z którym czytaliśmy Kunderę. Potem odniósł wielki sukces biznesowy. Dziś, gdy się spotykamy, to drę z niego łacha. On wie, że sporo zgubił: wolność, nasze ideały, nawet mój egzemplarz „Nieznośnej lekkości bytu” z autografem autora. Nie wiem, co sprawiło, że wybrał pieniądze, a ja wolność. Miałem kiedyś ofertę, by zostać piarowcem dużego koncernu, ale nie skorzystałem. Bałem się, że będę się męczył, że zostanę niewolnikiem samochodu i telewizora, na które zarobię kłamstwem. Nie mój świat.
  • Mentzen jawnie powiedział, że interesuje go teka ministra finansów. To jest fascynujące, bo jego kampania jest pierwszą w Polsce kampanią prowadzoną po pijaku. Jego skłonność zejścia nisko na poziom odbiorcy i pokazania się jako swojak, czyli ten słynny poranny filmik nagrany na kacu, pokazuje, że jest on pozbawiony wyobraźni jako poważny partner do rozgrywek politycznych, albo wysyła sygnał, że jest tak blisko swoich wyborców, że nie interesuje go system. To jest cyniczna gra albo nowa jakość w polityce. Ale to już byłoby tak antysystemowe i antydemokratyczne, że on może nie mieć partnera do dyskusji. Chyba, że po wyborach okaże się, że to jest buchalter, który kalkuluje wszystko w excelu.
  • My już wyszliśmy z tej ukrytej nienawiści, która miała nałożoną kominiarkę. Ta nienawiść tę kominiarkę zdjęła i powiedziała: już się nie wstydzę swojej twarzy. I paraduje po ulicy. Dalej jest już tylko przemoc. Z dziejów historii wynika, że zawsze doprowadza do tego przyzwolenie władzy na nienawiść, tolerancja dla nacjonalizmu, faszyzmu. Musi ono doprowadzić do przebicia tego bąbla, jakim jest frustracja społeczna i do pojawienia się przemocy.
  • Nie ma tu laikatu krytycznego wobec Kościoła. Gdy ktoś się wychyla i próbuje coś zmienić, ląduje w piwnicy. Poznań może zazdrościć Krakowowi, też przecież koturnowemu, „Tygodnika Powszechnego”. Gdy ksiądz Boniecki dostaje zakaz wypowiedzi, to krakowianie się burzą, a gdy Węcławskiego, który dziś nazywa się Polak, spotykają represje, poznaniacy milczą.
  • Po spotkaniu autorskim miałem dużo czasu do pociągu. Obszedłem ukwiecony rynek, pochodziłem po ulicach. Dowiedziałem się, że Oświęcim ma 800 lat i jest jednym z najstarszych miast w Polsce. Pomyślałem: to jest normalne miasto. Ono ma 40 tys. mieszkańców, a ja nic o nim nie wiem. Jesteśmy przyklejeni do Auschwitz, które stało się światowym trademarkiem.
  • Rząd wspiera finansowo Oświęcim i Brzezinkę, ale te środki są niewystarczające. W tej chwili nie ma pieniędzy nawet na kanalizację w Brzezince, dzięki której w mieście przestałoby w końcu nieprzyjemnie pachnieć. A jest tak, bo niektórzy wylewają szambo do okolicznych rowów. Turyści, którzy oglądają baraki obozowe, muszą często zatykać nosy.
  • Tylko, że jeśli mamy Pride Week, to w kontrze mamy Prayer Week, jak swego czasu Przystanek Jezus przeciw Woodstockowi. Jak mamy Jaśkowiaka, to w opozycji jest Akademicki Klub Obywatelski im.L. Kaczyńskiego, czyli ludzie, którzy gloryfikują Macierewicza, są niezwykle oddani kościołowi, chcą stawiać olbrzymi pomnik Jezusa.
  • W Oświęcimiu występuje to, co w innych miejscach o charakterze martyrologicznym, – brak pewnego porozumienia na szczeblu ludzkim, społecznym, politycznym. To także symbol naszej trudnej historii, tego, jak bardzo nie wyleczyliśmy się z narodowych kompleksów, jak bardzo nie potrafimy pójść do przodu i zacząć normalnie żyć.
  • W tym mieście niemal niemożliwy jest awans społeczny i zawodowy. Sporo moich znajomych wyjeżdżało z Poznania i już w nowych miejscach, gdzie układali sobie życie, widziałem ich szybki rozwój, bez względu na branżę. Natomiast tutaj mieli problem, żeby coś przeskoczyć. Jakby to ciągle była jakaś fortyfikacja, jakby nie można było się przebić przez te mury i trzeba było po prostu odlecieć. Poznań daje tak naprawdę bardzo małe możliwości rozwoju własnego swojego talentu i przedsiębiorczości.
  • W wielu sytuacjach, które badałem jako reporter, zauważyłem nie tylko niechęć do zmian, ale nawet do ingerowania, interwencji. Żeby zainterweniować, trzeba się przecież skonfrontować. A poznańskie mieszczaństwo jest raczej niechętne do wchodzenia w pewne tematy, ograniczone poprzez ten swój system przyzwyczajeń: ceremoniał dnia, rodzinę. Kult rodziny w Poznaniu jest bardzo silny.
  • Wokół każdego miejsca pamięci tworzy się martwa strefa, a muzeum Auschwitz-Birkenau jest ogromne w swojej symbolice i obszarze, ta strefa ma kilkaset metrów. Na tym terenie nie wolno handlować, nie wolno uprawiać żadnej formy rozrywki, sportu. To wywołuje gniew i frustrację mieszkańców. Wielu z nich ma dość martyrologii, chcą iść do przodu, zostawić historię za sobą, móc rozwiesić to cholerne pranie za oknem. Ale nie mogą, bo nie znaleziono balansu między symbolem a życiem.
  • Wszystkich godzą synekury. Jeżeli masz partię i skutecznie wchodzisz do rządu, to także dzięki działalności struktur terenowych. Trzeba im zapłacić korupcją polityczną, jaką są stanowiska. Tylko że Konfederacja nie ma struktur terenowych. Korona Polska Brauna to kościółek. Narodowcy są liczeni w kilku tysiącach, chodzą na marsze i trzymają zakazane symbole, ale to świat ideowy, a nie czynnego działania politycznego. Korwiniści też nie mają struktur. Niewiele będzie trzeba, aby ich wykarmić.
  • Wydaje mi się, że cokolwiek się zdarzy, nawet jeżeli dojdzie do rządu, to się rozbije o budżet. Dlatego że nie ma możliwości, żeby pogodzić postulaty Konfederacji z partią socjalną, jaką jest PiS.
  • Żeby dobrze promować miasto, trzeba położyć nacisk na jego prawdziwe walory, a nie wymyślone przy biurku przez marketingowców. W przeciwnym razie powstawać będą kłamliwe hasła na plakatach, które wystarczy, że odrobinę naderwiemy, a zobaczymy symbol swastyki.
  • Żydzi bardzo często połykali złoto. Gdy byli paleni na rusztach albo w krematorium, złoto się topiło i zastygało w ziemi w formie łez. To jedna z bardziej dla mnie wstrząsających historii, ze względu na swoją symbolikę.

O Marcinie Kąckim

[edytuj]
  • I jeszcze jedno. Marcin Kącki jest w tej sprawie w pozycji winowajcy. Jednak w pewnym stopniu jest też ofiarą. Gdy wysyłamy do naszej redakcji tekst, który nie nadaje się do druku, to ktoś powinien go zatrzymać. A tu procedury redakcyjne najwyraźniej nie zadziałały. To jest problem wielu redakcji internetowych. Za dużo w nich zdalnej komunikacji, za mało zaś procedur, porządku, hierarchii i za słabo wyznaczone bywają zakresy odpowiedzialności. Kącki molestował i to jest bardzo złe. Kącki napisał nieudany tekst, w którym niezręcznie i nieprzekonująco o tym molestowaniu napisał, ale to jest drobiazg w porównaniu z samym molestowaniem (nie wyrokując tu o jego stopniu i charakterze). Ktoś to niepotrzebnie opublikował – i to też jest złe.