Krzysztof Nowicki
Wygląd
Krzysztof Nowicki (1940–1997) – polski poeta, prozaik i krytyk literacki.
Ostatni kwartał (1987)
[edytuj](wyd. Czytelnik, Warszawa 1987 ISBN 8307013401)
- Czuliśmy się pominięci przez historię. Wszystko, co wzniosłe i wielkie, było udziałem poprzedników. Oni płacili wysoką cenę, ale przynajmniej zdobywali nieśmiertelność. Legenda, jak wiadomo, jest zawsze silniejsza od rzeczywistości, ale mieli przynajmniej ich jasną i wyrazistą hierarchię. To była piękna śmierć. Tu, w Polsce, tęskniły do niej wszystkie pokolenia.
- Źródło: s. 45.
- Jesteśmy przecież nie tylko biedni, ale i słabi. Z pewnością umarli litują się nad nami. Może zazdroszczą ciepła, ale przecież widzą, że nie jesteśmy wytrzymali. Chłód, obok swego brata, czasu, jest najbardziej zaciekłym mordercą.
- Źródło: s. 92.
- Kiedy próbowałem mówić samodzielnie, moja proza była ciemna, pełna trudno uchwytnych znaczeń, momentów, które nawet dla narratora były tajemnicą. Złudzenie, że jest to samodzielność, trwało dość długo. Wówczas właśnie czułem najpełniej, choć nie znałem formuły Gombrowicza, że jestem mówiony przez jakiegoś językowego ducha, którego sam wywołałem.
- Źródło: s. 82.
- Nie przywiązywaliśmy wagi do listów. Są krótkie i wypełnione konkretnymi informacjami. To raczej znaki życia niż wymiana poglądów. Teraz, kiedy pochodzą od umarłych, jakby nabrały wartości. Nawet najkrótsza kartka ma nowe, dawniej trudne do odgadnięcia znaczenia. Są dokumentem, a nie opowieścią o dokumencie. Zaspokajają naszą tęsknotę do autentyczności. Mamy ich słowa przechowywane tylko dla siebie. Pokazują autorów w nowym i wciąż tym samym świetle.
- Źródło: s. 113.
- Okazało się również, że proza o charakterze raczej dokumentalnym – póki żyjemy – jest otwarta na otaczającą rzeczywistość. I wcale nie autor panuje nad zgromadzonym materiałem i przykrawa go podług własnych wyobrażeń, lecz to wspomniana rzeczywistość, by tak powiedzieć, urabia autora wedle znanych sobie reguł.
- Źródło: s. 172.
- Pisarz może być dzisiaj kim chce. Jak każdy. Warto jednak pamiętać, że ludzie w Polsce obdarowali ten zawód znaczeniami i oczekiwaniami, z którymi przynajmniej musimy się liczyć. Inaczej spotka nas klęska i w dużej mierze – jak to jest zresztą w rzeczywistości – nasza literatura będzie martwa.
- Źródło: s. 164.
- Radio miało jeszcze jedną magię. Żywą, przemykającą między metalowymi talerzami taśmę. Chwytała wszystko natychmiast i trzeba było niektóre sowa wycinać na specjalnym stole montażowym, a taśmę sklejać na nowo. Ktoś mówił, a ty mogłeś ułożyć jego wypowiedź w odwrotnym porządku. Mogłeś mówić za niego jego słowami. Mówiąc niby to samo, ale w gruncie rzeczy dokładnie co innego.
- Źródło: s. 100.
- W czasie, gdy telewizja nie reagowała na napięcia społeczne i nadal mówiła do ludzi wymyślonym, drewnianym językiem, zapytałem jednego z jej pracowników: co on na to. Nie ma problemu, odpowiedział wesoło, nie rozumiem, o co chodzi ludziom, przecież nikt z nich nie ma pretensji do telewizora.
- Źródło: s. 105.