Przejdź do zawartości

Kazimierz Dziewanowski

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów

Kazimierz Dziewanowski (1930-1998) – polski pisarz, dziennikarz, reportażysta, podróżnik i dyplomata; ambasador Polski w USA w latach 1990–1993.

Złom żelazny, śmiech pokoleń (1987)

[edytuj]

(wyd. Libella, Paryż 1987, ISBN 2903332037)

  • Lecz cóż, gdy zabraknie celów, gdy przez długi czas zapanuje bezruch, gdy nieustający marsz zastąpi długotrwały postój, gdy zamiast światoburczej ofensywy przechodzi uporczywa obrona instytucji i stanu istniejącego, gdy coraz jaśniej ukazuje się nieudolność, brak skuteczności, nieefektywność, gdy miast ciągłych sukcesów przychodzą coraz częstsze i coraz oczywistsze niepowodzenia? Wtedy nie można już mówić o totalitaryzmie. Brak sukcesów nadwątla przekonanie o przewadze, to zaś rodzi coraz więcej pytań i coraz jaśniej ukazuje się absurd przedsięwzięcia. Totalitaryzm traci wewnętrzny sens swego istnienia.
  • Mussolini bluffował przez dwadzieścia lat. To bardzo długo. Przez jakiś czas wielu mu wierzyło, ale to było w latach dwudziestych i trzydziestych. Potem okazało się, że na kłamstwie i bufonadzie niczego trwałego zbudować się nie da. Bluffować można długo jeżeli nie ma poważniejszego oporu, ale tak czy inaczej, może to trwać tylko do pewnego czasu.
  • Nawet w Polsce, nie brakowało ludzi, którzy pragnęli, by Francja przekazała nam Madagaskar, na którym jako żywo nie było żadnych poważniejszych bogactw. Byli i tacy, którzy podczas ostatniej wojny poważnie myśleli o tym, by Polska przejęła kolonie odebrane Włochom; miało to być odszkodowaniem wojennym dla naszego kraju. I cóż by zniszczona Polska czyniła z Erytreą? Nie mówię już o moralnym aspekcie tego zagadnienia...
    • Źródło: s. 134.
    • Zobacz też: Erytrea
  • Nie ulega wątpliwości, że ten stary, dobrze znany z historii typ ustroju opresyjnego będzie obecny także i w dwudziestym pierwszym wieku. Nie ma na razie podstaw, by mniemać, że zbliżymy się do końca ery, w której mniejszościom udawało się w tak licznych przypadkach narzucać swą wolę większości – i żyć jej kosztem. Taki wniosek byłby z pewnością zbyt pochopny. Jestem jednak przekonany, że wielkie, ogólnoświatowe niebezpieczeństwo, o jakim pisał Orwell – minęło.
  • Prawda jest taka: polityka nieraz łamie zasady etyczne, a mimo to niekoniecznie musi podlegać potępieniu; z drugiej strony polityka w ogóle nie licząca się z normami etycznymi, taka, którą moglibyśmy nazwać łajdacką, wciąż generuje opór i rzadko bywa skuteczna w sposób trwały. Doświadczenie historyczne uczy, że gdy w imię wzniosłego celu zaczynano bez ograniczeń stosować podłe środki – rezultat zwykle również bywał podły. Taka polityka nie przybliża więc założonego na początku celu, lecz go oddala. Można nawet powiedzieć, że tam gdzie cel uświęca środki, środki prędko bezczeszczą cel.
    • Źródło: s. 117.
  • Stosunek polityki do moralności. Niczego nie da się tutaj raz na zawsze ustalić. Wydaje się zresztą, że całe zagadnienie należy rozpatrywać tylko na przykładach, a i wtedy każda niemal sytuacja i każde wydarzenie może podlegać rozmaitym interpretacjom. Nic bowiem nie jest jednoznaczne, a rzeczywistość tworzy niezliczoną liczbę możliwości. Wybór właściwej drogi decyduje o powodzeniu, lub klęsce, rozstrzyga on również o talencie polityka, lub jego mierności, wyznacza miejsce jakie mu przypadnie w historii. Owego wyboru często nie można ocenić jednoznacznie i wtedy następne pokolenia wciąż spierają się o ostateczny werdykt, historia zaś wydaje wyrok Salomonowy.
  • Wielu uważa, że jedynym kryterium w polityce jest sukces lub przegrana; inaczej mówiąc skuteczność, lub bezskuteczność. Istotnie jest to kryterium najważniejsze, acz nie jedyne. Drugim, niemal równie ważnym jest trwałość. Można przecież wyobrazić sobie politykę, która jest doraźnie skuteczna, lecz na dłuższą metę szkodliwa. Nie brak takich przykładów. Doraźny zysk nieraz może powodować długotrwałe straty. Jeżeli więc, prócz doraźnej skuteczności, weźmie się pod uwagę również trwałość skutków, wtedy okazuje się, że zagadnienie systemu wartości, jakim służy polityka, jej celów, a także środków, jakimi się posługuje – nie jest obojętne, a bywa, że staje się decydujące.