Przejdź do zawartości

Janusz Żurakowski

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów

Janusz Żurakowski (ps. Zura; 1914–2004) – podpułkownik pilot Wojska Polskiego II RP, pilot doświadczalny, brat konstruktora lotniczego i pilota, mgr inż. Bronisława Żurakowskiego.

  • Co narobiło trochę szumu, gdyż fachowcy nie wierzyli, że było to na tym samolocie możliwe.
  • Czuliśmy się nieraz jak bohaterowie komedii Fredry „Mąż i żona”: mąż mówił, żona go poprawiała. I zapisywała skrzętnie każde zdanie. Mamy nadzieję, że historia jednego życia, opowiedziana w tej książce, okaże się dla jej czytelnika pożyteczną, a może nawet interesującą lekturą. „Nie tylko o lataniu”? Tak, samolot odegrał wielką rolę w naszym życiu, ale nie tylko samolot, nie tylko...
  • Do nauki nie wykazywałem zbytniego zapału, za to, za przykładem starszego brata Bronisława, który był entuzjastą lotnictwa i budował szybowiec, dużo czasu poświęcałem budowie modeli latających.
  • Miałem dość swego dotychczasowego życia; przez pięć lat walczyłem o Polskę i straciliśmy niepodległość… Brałem udział w Bitwie o Anglię, a potem przez parę lat pracowałem dla angielskich zakładów przemysłu samolotowego, których szef nie brał moich raportów poważnie. Później przyjechałem do Kanady, pracowałem dla Avro, wszystko zapowiadało się pięknie, a rząd zrobił to, co zrobił. Powiedziałem sobie, że nigdy więcej nie będę pracować dla przemysłu samolotowego. Koniec z tym – zaczynam nowe życie.
  • Następnego ranka wróciłem do dywizjonu. Znowu latałem, ale dowiedziałem się od przyjaciół w Londynie, że zostałem oficjalnie uznany za zabitego. Musiałem wysłać raport, w którym napisałem, że z przykrością informuję, ale od dnia wypadku wykonałem w sierpniu 6 lotów operacyjnych, więc z pewnością jestem żywy. Krótko po tym, otrzymałem dwa listy, adresowane do mnie, z kopertami oznaczonymi „KIA”.
  • Od wczesnych lat nosimy w sobie świadomość, że życie ludzkie nie trwa wiecznie, że każdy dzień przybliża nas do końca ziemskiej wędrówki. A jednak duch młodości odsuwa tę myśl, nie liczy się z czasem i często rozrzutnie tym czasem rozporządza. Dopiero u zmierzchu życia coraz częściej pojawia się refleksja, jak wiele dni, miesięcy i lat już minęlo, a jak niewiele pozostalo. Wtedy w pełni zdajemy sobie sprawę, jak krótkim mgnieniem jest życie ludzkie, jak małą iskierką. I nagle chciałobym się coś z tej iskierki zachować, coś przekazać innym.
  • (Pragnę) dedykować park tysiącom wspaniałych Kanadyjczyków, którzy zbudowali ten znakomity samolot i pomogli uczynić Kanadę światowym liderem na polu technologii lotniczej.
  • Rządy i palniki mogą zniszczyć samolot, ale nie są w stanie zniszczyć nadziei, pragnień i wielkości poszukującego ducha. Marzenie żyje dalej w sercach ludzi.
  • Wystawiliśmy w pogotowiu trzy stare „pezetelki siódemki” [PZL-7], samoloty używane do nauki strzelania. W czasie jednego z nalotów na Dęblin przeszedłem swój chrzest bojowy. Mój stary samolot szkoleniowy miał małą szybkość i gdy tylko zaczynałem strzelać do bombowców, Niemcy dodawali gazu i Dorniery mi uciekały, by za chwilę zwolnić i strzelać do mnie. Wynik tej zabawy w kotka i myszkę był znikomy: za jednym bombowcem wlokła się biała smuga paliwa z przestrzelonego zbiornika, a ja miałem kilka niegroźnych dziur w skrzydle.
  • Ziemia zbliżała się szybko i gdy byłem w stanie dostrzec mężczyznę z bronią stojącego na polu, szarpnąłem za uchwyt. Teraz albo wcale! Spadochron otworzył się natychmiast. Mój Spitfire przeleciał tuż obok i uderzył z wielkim hukiem w ziemię. Kilka sekund później wylądowałem na polu obok staruszka (z Gwardii Narodowej), który był uzbrojony w dubeltówkę. Był bardzo wstrząśnięty wypadkiem. Podejrzewając, że mogę być Niemcem, zapytał mnie czy mówię po angielsku. Ponieważ mój angielski był słaby, postanowiłem nie odzywać się. Próbowałem pokazać mu swoją legitymację RAF, ale ręce tak mu się trzęsły, że nie był w stanie jej wziąć.

Zobacz też: