Jan Walc
Wygląd

Jan Walc (1986)
Jan Zbigniew Walc (1948–1993) – polski historyk literatury i krytyk literacki, doktor literaturoznawstwa, dziennikarz i publicysta; działacz KOR i opozycji demokratycznej w PRL.
Architekt arki (1991)
[edytuj](wyd. Verba, Chotomów 1991, ISBN 8385061126)
- Bardzo charakterystyczne, że Mickiewicz nie stawia w żaden sposób na przyszłych spadkobierców czy następców dekabrystów; pięcioletni pobyt w Rosji utwierdził go w przekonaniu, iż nie ma w tym kraju sił, po których można by się spodziewać, że byłyby w stanie zmienić jego oblicze. Mickiewicz, szydząc z rozmaitych działań pozornie Rosję europeizujących, jest jednocześnie przekonany, że brak przesłanek dla jej rzeczywistej europeizacji i to nie tylko w chwili bieżącej, ale także w przyszłości.
- Źródło: s. 197.
- Zobacz też: dekabryści
- Dla filomackiej perspektywy spojrzenia na świat było szczególnie istotne postrzeganie go zawsze od strony zbiorowości, przydawanie znaczenia temu, co wspólne, uniwersalne, powszechne. To perspektywa Ody do młodości, owo razem młodzi przyjaciele, owa dążność do działania wspólnego na rzecz powszechnego dobra. Ale też nie można tych filomackich deklaracji przyjmować zupełnie bezkrytycznie, nie dostrzegając, ile było w nich w istocie elitaryzmu, samozwańczego mianowania się reprezentatywnymi przedstawicielami zbiorowości.
- Źródło: s. 223.
- Zobacz też: filomaci
- Dla Mickiewicza w Dreźnie, po upadku Powstania Listopadowego, stało się jasne to, co było tam bardzo łatwe do zauważenia i co historycy potwierdzają: że Powstanie Listopadowe było ogromną, acz niewykorzystaną szansą dla Polski. Sam poeta związany był ideowo i politycznie ze stronnictwem, które ponosi odpowiedzialność za zaprzepaszczenie szans powstania, które od początku nie wierzyło w szanse jego powodzenia, starało się zwalczać ekstremę, dążyć do porozumienia narodowego i chronić substancję narodową.
- Źródło: s. 235.
- Zobacz też: powstanie listopadowe
- Doświadczenie autora Pana Tadeusza jest takie właśnie, że nie wolno liczyć na więcej, że trzeba radzić sobie w takich warunkach, jakie los nam zadał. Młodzieńcza perspektywa zarówno jego, jak i innych filomatów, a w dużej mierze całego tego pokolenia, polegała na zwracaniu oczu ku Zachodowi, niecierpliwym śledzeniu, co też się tam dzieje, sprowadzaniu nowości wydawniczych i dążeniu do dogonienia owego mitycznego Zachodu.
- Źródło: s. 243.
- Poza dyskusją jest fakt, że do istoty wszelkiej zbiorowości należy krytyczny stosunek do różnorakich odmieńców; u podstaw egzystencji każdej grupy społecznej leży podporządkowanie się jej członków pewnym zasadom wspólnym dla wszystkich – więcej, przestrzeganie określonych zasad jest właściwie jedynym kryterium przynależności do grupy.
- Źródło: s. 52.
- Tu rzecz bardzo charakterystyczna: w całym wielkim świecie Soplicowa, tak bardzo pełnym ludzi, są tylko dwie kobiety – właśnie Zosia i Telimena. Innych istnienia można się poniekąd domyślać, czasem jako zbiorowość są wspominane, ale nigdy indywidualnie – np. Podkomorzy ma jakieś córki, które by mogły być Tadeuszowi swatane, ale nawet Pigoń boleśnie rozkłada ręce, bo nie jest w stanie córek owych się doliczyć, nie mówiąc już o tym, by któraś z nich miała jakieś cechy indywidualne.
- Źródło: s. 255.
- Zobacz też: Stanisław Pigoń
- W roku 1823 stwarzane przez młodzież zagrożenie nie było dla niewprawnego oka jeszcze tak widoczne – być może nie rozumiał go sam senator Nowosilcow, jednak ćwiczonym czynowniczo-policyjnym nosem wyczuł powagę sytuacji. Jego obawy musiał budzić już sam dynamizm młodzieży, to, że przedkładała ona ruch nad bezpieczną dla reżimu stagnację, że podejmowała nie nakazane przez władzę działania, że wyznawała nie zadekretowane wartości…
- Źródło: s. 67.
- Znaczna część bohaterów Pana Tadeusza nie została wyposażona w nazwiska i – by tak powiedzieć – vice versa: znaczna część występujących w poemacie nazwisk nie ma charakteru indywidualizującego bohaterów, ot choćby owych Mickiewiczów dwiestu z Horbatowicz. Niektóre nazwiska przydane zostały bohaterom przypadkowo: gdyby Rejent nie gesta tak bardzo lubił, nigdy by się Bolesta nie nazywał, tak jak żadnego nazwiska nie nosi, powiedzmy, Asesor.
- Źródło: s. 248.
- Zobacz też: Pan Tadeusz