Przejdź do zawartości

Eugeniusz Szaposznikow

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów

Eugeniusz Szaposznikow (1917–1991) – kapitan pilot Wojska Polskiego, kapitan Królewskich Sił Powietrznych, as myśliwski II wojny światowej. Kawaler Orderu Virtuti Militari, uczestnik bitwy o Anglię.

  • Gorączka mija dopiero na 20 000 stóp i kiedy widzi się nieprzyjaciela. O, dziś jest ich niemało, posuwają bezczelnie długimi szeregami, czarne jak złe duchy. Nad nimi jak własne dusze kręcą się Me 109.Decyzja krótka: walimy w sam środek, nie zważając na resztę. Dosuwamy się do Do. Dwie serie i żebrak leci do ziemi. Dowódca klucza strzela również, lecz Me nie dają skończyć ataku, musimy uciekać. Rój maszyn po pierwszym ataku rozleciał się na wsze strony.
  • Każdy łapie swojego, no i mnie w udziale przypadł lewoskrzydłowy. Nim się zorientował, postraszyłem go serią, robi wywrót. (…) Robię to samo, ale niepotrzebnie, bo za parę sekund wyciąga świecą do góry. Jestem trochę wyżej od niego i to go gubi. Sam wchodzi na celownik i tylko pocisnąć i już koniec. Przechodzi na plecy i z białą smugą wali do ziemi. Tak skończyło się to bardzo szybko, czas wracać, ale już sam, bo znaleźć się jest trudno.
  • Obydwa Messerschmiciaki walą do ziemi jak świeczki. W ogóle wczoraj było dużo świeczek do tego stopnia, że myślałem o większym rzucaniu bomb oświetleniowych. Teraz noszę się z zamiarem nieprzywożenia zestrzeleń, bo największą tragedią to jest te wywnętrzanie się na ten niewinny papier.
  • Spotkaliśmy lecącą niżej od nas formację Me 109. Nagle pod nami zauważyłem kolejne trzy Me 109, a za nimi kolejne dwa. Zaatakowałem jednego z nich i po oddaniu jednej serii przeciwnik zaczął nabierać wysokości. Poleciałem za nim i wystrzeliłem kolejne dwie serie, po których Messerschmitt zaczął dymić, ale zdołał mi uciec. Wówczas znalazłem się nad wybrzeżem i spotkałem kolejne dwa Me 109. Zaatakowałem jednego z nich i po jednej serii przeciwnik zaczął nurkować. Strzelałem z odległości 150 jardów i mimo że nie widziałem ani dymu, ani płomieni, samolot wpadł do morza zaraz przy Brighton.
  • Widzę jednak, że nie ma najmniejszego celu tracić wysokości i ganiać uciekiniera. Walę przeto do sedna wyprawy. Lecą jak zwykle kupą. Dwa Me 110 idą za nimi. Wchodzę w ogon jednego i zaczynam strzelać. Ponieważ byłem dość blisko, zaczęło mnie dosyć solidnie poniewierać po przestworzach i seria moja przeniosła się bezwiednie na drugą maszynę. Przyjąłem to jako dobry znak i zaczynam już sam strzelać podobnym systemem. Przycisk km puściłem dopiero po ich umilknięciu. W międzyczasie prawy zwalił się z palącymi silnikami, po paru sekundach drugiego spotkało to samo.
  • Wracam, 300 m niżej, oświetlone słońcem, z białymi nosami lecą Me. Jest i szósty! Ostatni sposobem starego Wencla leci jakieś 200 metrów za swoimi luterskimi kolegami. Pociągam spust i przechodzi nosem przez całą serię. Atak jak do rękawa. Pięciu kolegów stara się mnie okrążyć. Nad nami były. Ten sposób p. Wojtka jest świetny – skrzydło na budynek i do ziemi. Uciekam zdrów i cały – jeszcze jeden dzień dłużej może coś się uszczerbi.
  • Wystartowałem wczoraj jak zwykle na lewym skrzydle i jak przeważnie w kluczu por. Henneberga. Po dość długim bezcelowym szukaniu upragnionego celu, odstawiamy defiladę pomiędzy dwoma falami widzów niemieckich. Natrętni są jak zwykle, przeto cztery Me 109 walą się nam na łeb. Rozlatujemy się i każdy swojego.

O Eugeniuszu Szaposznikowie

[edytuj]
  • Kpr. Szaposznikow, jako stary pilot, po wyrębaniu całej amunicji do jednego z Heinkli, wylądował czym prędzej na lotnisku, wskoczył do drugiej, uzbrojonej maszyny i zanim zdumieni Francuzi mogli się zorientować o co chodzi był znowu w powietrzu i gonił na nowo za wrogiem. Muszę podkreślić, że po tym wystąpieniu stosunek Francuzów do nas zmienił się radykalnie. Stali się bardzo serdeczni i mowy już nie było o rozdziale nas pomiędzy kluczami francuskimi...
  • Polski sierżant pokazał swoją wielką brawurę. Jego opanowanie i szybka ocena sytuacji pozwoliła w wielu przypadkach, kiedy był w sekcji numerem 3, uratować dowódcę i innych pilotów. Zestrzelił sześć samolotów nieprzyjaciela. Nawet w odnoszącym spektakularne sukcesy dywizjonie wyróżnia się odwagą i energią w działaniu.
    • Autor: Keith Park, dowódca 11 Grupy Myśliwskiej A/V/M
    • Opis: 8 października 1940.
    • Źródło: Kawalerzysta z Battle of Britain, polskazbrojna.pl, 29 stycznia 2025.
  • Szaposznikow wziął udział w wielu powietrznych starciach, w których udowodnił, że jest pilotem o wyjątkowych umiejętnościach i wielkiej odwagi. W ciągu ostatniego miesiąca zestrzelił sześć samolotów nieprzyjaciela, a kolejnego zestrzelił prawdopodobnie. Będąc numerem 3 w sekcji, nie tylko bez lęku atakował będące w przewadze samoloty wroga, ale również dzięki swojemu opanowaniu i szybkości w podejmowaniu decyzji często ratował swojego dowódcę oraz kolegów z jednostki.
    • Autor: Ronald Kellett
    • Opis: wniosek o uhonorowanie Eugeniusza Szaposznikowa brytyjskim odznaczeniem Distinguished Flying Medal, 2 października 1940.
    • Źródło: Kawalerzysta z Battle of Britain, polskazbrojna.pl, 29 stycznia 2025.

Zobacz też

[edytuj]