Przejdź do zawartości

Życia mego kwiat

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów

Życia mego kwiat – tom poezji Marii Czaykowskiej, wydany pośmiertnie w 1921 roku.

  • Berłem w ręku mi została pusta
    Snów łodyga, owoc jej zerwany
    Hen potoczył się – tylko drewniany
    Pręt pozostał – łzy ócz, żądne usta.
  • Chaos i zamęt – skąd żadna ścieżyna
    Nie wiedzie prosto do życia podwoi.
  • Do domu zdążam – gdzie nikt mnie nie czeka,
    Nikt ze mną krzyża nie dźwignie sromoty,
    Bo któżby zechciał w dzień jasnością złoty
    Kwilić nad dolą jednego człowieka?
  • Gdy własnej śmierci stanę oko w oko
    Odetchnę z ulgą. Ciemnym drogowskazem
    Do bram nicości był mi ból. Z nim razem
    Łaknę się ciszą upoić głęboką.
  • Gdzie gnieździ się rozpaczy jadowita, brzydka
    Żmija – gdzie złych przeznaczeń rozpostarta księga.
  • Idę przez mroków labirynt zawiły,
    Złowróżbnych znaków zaklętą dziedzinę
    Z pewnością dziwnie jasną, że tu zginę,
    Bo z każdą chwilą słabną moje siły.
  • Milczysz, choć może usta twe pragną spowiedzi.
    Pracą uciszasz duszę w bolesnej rozterce…
    I nie wiesz, że za szybą opodal – cię śledzi
    Dwoje oczu i bije cudzoziemki serce.
  • Na rusztowaniu niezdarnem i kruchem
    Mym ideałom wznieść chciałam świątynię
  • Nie wiem, dlaczego – gdy się słońce śmieje
    Cierpienie staje w progu mego domu:
    Przychodzi znikąd, pełza pokryjomu,
    Snuje po kątach dawnych zdarzeń dzieje.
  • Przegrałam. Wkoło współczujące twarze
    Wpatrzone we mnie. Precz! ja się nie skarżę.
  • Rzuć w proch uliczny bogactwo twej duszy!
    I nie płacz po niej.
    Wierz, że potęga gwiazd ciemność rozprószy,
    Życie odsłoni.
  • Skarbem mym – dusza pokutnica,
    Która ból swój w głębinach ukryła,
    Żary pragnień na popiół zgasiła,
    Lodem wieje, jak głucha ciemnica.
  • Smutku wzniosły, dostojny, wielki majestacie,
    Któryś zszedł w mą szarzyznę w królewskiej koronie.
  • Stłacza mi piersi znużenia wzrok szary
    I w twarz złowieszczy ciska syk: Tyś moja…
  • Stłukła się czara, złudzeń zdziałana skarbnicą;
    Obojętność ster wzięła i czuwa – Śpij serce!
  • Szare znużenie wlokąc ciężkie szaty
    I skrzydeł swoich olbrzymi cień śniady,
    Wkracza milczące wśród gwarnej biesiady
    I rozpościera kir na stół bogaty.
  • Śmiertelnie ranna własnych wysiłków głupotą
    W ten dzień, co ociężały budzi się powoli…
  • Widzę, jak życia mego kwiat w cieniu usycha…
    Zakwitł późno – i znikąd opieka troskliwa
    Nie wyjrzała ku niemu. Kwiat mój dogorywa;
  • Za cmentarnym wzrósł murem – tam, gdzie nie dosięga
    Z promieni srebrnych szczęścia ani jedna nitka,
  • Że gmach mój runął – a ja w świat szeroki
    Wygnana – noszę jadowitą zmorę
    Pamięci, zbrojnej szponami ostremi…