Zbrojni

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów

Zbrojni – humorystyczna powieść fantasy Terry'ego Pratchetta. Jest to piętnasta część długiego cyklu Świat Dysku.

  • Angua sięgnęła po butelkę i sprawdziła etykietę.
    – Prawdziwa, Autentyczna Podmokłogórska Rosa G.S.P. Dibblera – odczytała.
    – On tego nie przeżyje! Tu jest napisane: sto pięćdziesiąt procent!
    • Opis whisky sprzedawanej przez Gardło Sobie Podrzynam Dibblera.
  • Bibliotekarz był oczywiście wielkim entuzjastą czytelnictwa jako takiego, ale sami czytelnicy działali mu na nerwy. Było coś... bluźnierczego w tym, jak stale zdejmowali książki z półek i odczytywaniem zużywali słowa.
  • Bibliotekarz Niewidocznego Uniwersytetu jednostronnie zdecydował zwiększyć poziom zrozumienia, tworząc „Słownik orangutańsko – ludzki”. Pracował nad nim od trzech miesięcy. Nie było to łatwe. Na razie doszedł do „uuk” [przyp.: Które mogło oznaczać... Nie. Wśród znaczeń którego były m.in.: „Bardzo przepraszam, ale wisi pan na moim gumowym kole, uprzejmie dziękuję”, „Dla pana jest to być może istotny element biomasy dostarczającej planecie tlenu, ale dla mnie to dom” oraz „Jestem pewien, że jeszcze przed chwilą był tu las tropikalny”.]
  • Bo gdyby ludzie chcieli zauważać wszystko, co się dzieje dookoła, nikt by niczego nie robił.
  • Jeśli człowiek ma dość pieniędzy, trudno mu w ogóle popełnić jakieś przestępstwo. Zdarzają mu się tylko zabawne, drobne niezręczności.
  • Jeśli już musisz spojrzeć wzdłuż drzewca strzały z jej niewłaściwego końca, jeśli ktoś ma cię w swej mocy, to módl się jak tylko potrafisz, żeby był złym człowiekiem. Ponieważ źli lubią władzę, władzę nad ludźmi – chcą widzieć twój strach. Chcą byś wiedział, że umierasz. Dlatego gadają. Napawają się swoją przewagą.
  • Jeśli zdarzyła się zbrodnia, musi być wymierzona kara.
  • Kiedy człowiek zostaje strażnikiem, przestaje być czymkolwiek innym.
  • (...) labirynt (w ogrodach Patrycjusza) był tak mały, że ludzie gubili się, szukając go po okolicy.
  • Lepiej zapalić świecę niż narzekać na ciemność.
  • Módl się, żebyś nigdy nie stanął przeciwko dobremu człowiekowi. Zabije cię bez jednego słowa.
  • Nawet dziesięć tysięcy krasnoludów, jedzących bez przerwy nożem, widelcem i łopatą, nie doprowadziłoby do istotnego zmniejszenia szczurzej populacji Ankh – Morpork. To był główny temat krasnoludzkich listów do domu: przyjeżdżajcie tu wszyscy i zabierzcie keczup.
  • – Oto historia mojego życia. – Pies westchnął. – Tam jest Gaspode. Kopnijmy go.
  • Para czarno ubranych skrytobójców zastąpiła mu drogę uprzejmie, lecz w sposób sugerujący, że nieuprzejmość wciąż pozostaje otwartą opcją.
  • Powodem, dla którego bogacze są tacy bogaci, [...], jest to, że mogą wydawać mniej pieniędzy.
  • Rekruci, to jest wasza pałka służbowa. – Przerwał na chwilę, sięgając pamięcią do czasów służby wojskowej. – Będziecie o nią dbać. Będziecie z nią jeść, z nią spać...(...)
    – O co jeszcze chodzi, młodsza funkcjonariusz Angua?
    – Jak dokładnie mamy z nią spać?
    – No więc... chodziło mi o to, że... Kapral Nobbs, w tej chwili przestańcie chichotać!
    • Postać: Colon
  • Rzeka po dnie swego koryta wlokła się smętnie niczym student około pierwszej w nocy.
  • – VIA CLOACA – odczytał[krasnolud]. – Hm… zaraz, chwileczkę… Via to dawne słowo, oznaczające drogę lub ulicę. Cloaca znaczy… – Wytrzeszczył oczy w ciemności. – To kanał ściekowy – oświadczył.
    – Co to jest?
    – Tak jakby… czekaj, gdzie trolle wyrzucają swoje… nieczystości?
    – Na ulica – wyjaśnił Detrytus. – Higienicznie.
    – To jest… podziemna ulica dla… no, dla odchodów. Nie wiedziałem, że jest taka w Ankh-Morpork.
    – Może Ankh-Morpork nie wie, że jest taka w Ankh-Morpork.
    – Słusznie. Masz rację. Ten kanał jest stary. Dotarliśmy do samych trzewi ziemi.
    – W Ankh-Morpork nawet gówno ma swoja ulica – stwierdził Detrytus z podziwem i zachwytem w głosie. – to rzeczywiście kraina wielkie możliwości.