Zagubieni
Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Zagubieni (ang. Lost) – serial przygodowy produkcji amerykańskiej, emitowany w telewizji ABC od września 2004.
Spis treści |
[edytuj] Seria 1
[edytuj] Pilot, One
- – Jak drink?
– Dobry.
– To nie jest mocna odpowiedź.
– To nie jest mocny drink.- – How's the drink?
– It's good.
– That's not very strong answer.
– That's not a very strong drink. - Postacie: hostessa i Jack
- – How's the drink?
- (Skrzydło samolotu eksploduje. Jack, Hurley i Claire padają na ziemię).
Jack: W porządku?
Claire Littleton: Tak. Tak.
Jack (do Hurleya): A ty?
(Hurley oczekuje z odpowiedzią).
Jack: Zostań z nią.
Hurley: Koleś, nigdzie się nie wybieram.- Jack: You okay?
Claire Littleton: Yeah. Yeah.
Jack: You?
Hurley: ...
Jack: Stay with her.
Hurley: Dude, I'm not going anywhere.
- Jack: You okay?
[edytuj] Walkabout
- [Retrospekcja]
[Scena rozgrywa się w australijskim biurze podróży; rozmowa między agentem biura a Locke'iem]
Agent: Wyprawy, które organizujemy, to nie spacery po parku. To piesze wędrówki przez wielkie połacie pustkowi i przeprawy przez zdradliwe wody.
Locke: Nie ma pan pojęcia, z kim pan rozmawia. Wiem, w co się wplątuję, proszę wierzyć. Prawdopodobnie wiem na ten temat więcej niż pan.
Agent: W każdym razie to męka dla człowieka w słabym stanie fizycznym samemu...
Locke: Zarezerwowałem tę podróż miesiąc temu. Dostaliście już moje pieniądze. Teraz żądam miejsca w tym busie.
Agent: Nie do końca pan siebie opisał...
Locke: Nie skłamałem.
Agent: Przez niedopowiedzenie, panie Locke. Zapomniał pan wspomnieć o swoim obecnym stanie.
Locke: Mój stan to nie problem. Żyłem w nim przez cztery lata. Nie przeszkadza mi w niczym.
Agent: Niestety, jest to problem dla naszej ubezpieczalni. Nie mogę dłużej wstrzymywać busa. To nie byłoby uczciwe w stosunku do innych. Mogę panu załatwić bilet na lot do Sydney na nasz koszt. Tylko tyle mogę zrobić.
Locke: Nie. Nie chcę wracać do Sydney. Przygotowywałem się do tego od lat. Dajcie mi tylko miejsce w autobusie. Mogę to zrobić.
Agent: Nie, nie może pan. [zmierza do wyjścia]
Locke: Hej, nie odchodź. [Locke odsuwa się i widać, że siedzi na wózku inwalidzkim]. Nie wiesz, z kim masz do czynienia. Nie mów mi, czego nie mogę zrobić. Nigdy! To przeznaczenie! Przeznaczenie. To moje przeznaczenie! Powinienem to zrobić, do cholery! Nie mów mi, czego nie mogę zrobić! Nie mów mi, czego nie mogę... [Bus odjeżdża].
[edytuj] White Rabbit
- Hurley: Psy mogą znaleźć trawkę i bomby, więc jestem pewien, że potrafią znaleźć również wodę.
Sayid (do Sawyera): Jeżeli zaczekasz, szczur zawsze poprowadzi Cię do swojej dziury.
Locke: Nie jesteś szalony, Jack. Szaleni ludzie nie myślą, że wariują, im się wydaje, że są zdrowi na umyśle.
Locke: Przywódca nie może prowadzić, dopóki sam nie dowie się, gdzie zmierza.- Hurley: I mean, dogs can find pot and bombs, so I'm sure they can find water.
Sayid: (do Sawyera) If you wait, a rat will always lead you to its hole.
Locke: You're not going crazy, Jack. Crazy people don't think they're getting crazy. They think they're getting saner.
Locke: A leader can't lead 'til he knows where he's going.
- Hurley: I mean, dogs can find pot and bombs, so I'm sure they can find water.
[edytuj] House of the rising sun
- – Skąd oni mogli przyjść?
– Nie zastrzeliliście przypadkiem niedźwiedzia polarnego w ostatnim tygodniu?
– Tak.
– A skąd on przyszedł?- – Where would they come from?
– Didn't you guys shoot a polar bear last week?
– Yeah.
– Where'd that come from? - Postacie: Kate i Jack
- – Where would they come from?
[edytuj] Seria 2
[edytuj] ... And found
- Sun: Widziałeś mnie?
Locke: Czy widziałem, jak niszczyłaś swój ogródek? Nie.
Sun: [śmiech]
Locke: Czasami chciałbym mieć ogródek, który mógłbym niszczyć.
Sun: Chyba nigdy nie widziałam ciebie wściekłego.
Locke: Och, wiele razy byłem wściekły. I sfrustrowany.
Sun: Już nie jesteś?
Locke: Nie jestem już zagubiony.
Sun: Jak ci się to udało?
Locke: Tak samo jak znajduje się każdą zgubioną rzecz. Przestałem szukać.
- Sawyer: Tak w ogóle jak masz na imię?
Mr. Eko: Mr. Eko.
Sawyer: Mr. Eko...
Mr. Eko: Tak.
Sawyer: To coś jak Mr. Muscle?
- Ana Lucia: Jeśli myślisz, że jeden pistolet z jedną kulą może ich powstrzymać, pomyśl jeszcze raz.
- If you think, that one gun with one bullet can stop them. Think again. [ang.]
[edytuj] Seria 3
[edytuj] A Tale of Two Cities
- – Hej, masz herbatnika, jak Ci się udało go zdobyć?
– Rozgryzłem ten Twój skomplikowany mechanizm.
– Niedźwiedziom zajęło to dwie godziny.
– Ile niedźwiedzi tu było?- – Hey you got yourself a fish biscuit, now how'd you do that?
– I figured out how your complicated little gizmo.
– It only took the bears two hours.
– How many bears were there? - Postacie: Tom i Sawyer
- – Hey you got yourself a fish biscuit, now how'd you do that?
- Więc nie jestem już dłużej w klubie książkowym? (ang. I guess I'm not in the book club anymore, huh?)
- Postać: Ben do Juliet
[edytuj] The Glass Ballerina
- – Boston Red Sox wygrali World Series
– Jeżeli chcesz żebym Ci uwierzył, powinieneś był wybrać jakąś inną drużynę, a nie Red Sox.- – ... Boston Red Sox won the World Series.
– If you wanted me to believe this you probably should have picked somebody else, besides the Red Sox. - Postacie: Benjamin Linus i Jack
- – ... Boston Red Sox won the World Series.
- Jeśli zaczniecie rozmawiać, dotykać siebie albo ociągać się, zostaniecie porażeni. Oberwiecie za wszystko, co mnie wkurzy. Jasne? To do roboty.
- Opis: Pickett do Sawyera i Kate
[edytuj] Further Instructions
- Charlie: Chyba nie bierzesz narkotyków? Pytam z powodu tej zerowej tolerancji, którą sam propagowałeś. Nie chcę, żebyś musiał walić się pięściami po twarzy.
- [W namiocie Locke zjada przygotowaną maź i polewa wodą rozżarzone kamienie. Nagle ktoś go chwyta za rękę. Kamera pokazuje twarz i okazuje się, że to Boone].
Boone: Cześć, John. Miło cię znowu widzieć. [Locke chce coś powiedzieć, ale nie może] Co takiego, John? [Locke próbuje powiedzieć: Przepraszam] A, przepraszasz. W porządku. Byłem ofiarą, której wymagała wyspa. [Locke chce wyrazić coś jeszcze] Nie martw się: odzyskasz mowę, kiedy będziesz miał coś ważnego do powiedzenia. Jestem tu, by pomóc ci odnaleźć na nowo swoją ścieżkę. Żebyś mógł zebrać razem rodzinę. Chcę ci coś pokazać.
[Locke próbuje wstać, ale nie może ruszyć nogą, w panice patrzy na Boone'a.]
Boone: John, będziesz potrzebował tego.
[Pokazany zostaje wózek inwalidzki i twarz Locke'a. Po chwili Locke siedzi na wózku pchanym przez Boone'a. Scena rozgrywa się na lotnisku w Sydney].
Boone: John, jedna osoba na tym lotnisku jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Jesteś jedynym, który może ją uratować.
[Widać Charliego, Claire i Aarona, Locke patrzy się w ich stronę].
Boone: To nie oni, im nic nie będzie – na razie.
[Locke widzi Sayida oraz kłócących się Jina i Sun].
Boone: Myślę, że Sayid się tym zajmie.
[Locke widzi Hurleya, który jest kasjerem i wpisuje liczby do komputera].
Boone: To nie Hurley.
[Locke widzi Desmonda ubranego w strój pilota otoczonego przez stewardessy].
Boone: Zapomnij. On pomaga sam sobie.
[Locke widzi Kate, Sawyera i Jacka, który jest przeszukiwany przez Bena. Zaczyna gwałtownie machać rękami].
Boone: Dla nich nic nie możesz zrobić. Nie teraz. Najpierw musisz posprzątać własny bałagan.
[W tle słychać powtarzane zdanie „posprzątać własny bałagan”. Boone przygląda się Locke'owi i po chwili znika. Locke jest sam na lotnisku, a Boone pojawia się na szczycie schodów].
Boone: Chodź tutaj, John.
[Locke kładzie się na automatycne schody. Na szczycie przez nieuwagę zanurza rękę w plamie krwi. Następnie zauważa kij Mr. Eko].
Boone: Wyczyść go, John.
[Boone jest cały pokryty krwią].
Boone: Mają go. Nie zostało ci dużo czasu.
[Locke budzi się w namiocie i natychmiast z niego wyskakuje].
- Locke [patrząc na nóż]: Brakowało mi tego!
- [Retrospekcja]
[Locke i Eddie są w lesie na polowaniu].
Eddie: Nie ma żadnych jeleni, co?
Locke: Nie.
Eddie: Rozmawiałeś już z Mike'em i Jan?
Locke: Tak, pewnie.
Eddie: Co powiedzieli?
Locke: Powiedzieli, że powinienem zaprowadzić cię do szklarni wieczorem, po kolacji. Wtedy ci wszystko wytłumaczą.
Eddie: To świetnie.
[Locke zachowuje dystans, Eddie obraca się i chwyta za strzelbę].
Eddie: Co, zauważyłeś coś?
[Locke celuje strzelbę w Eddie'ego].
Eddie: Co robisz?
Locke: Czy wiedzieli, że to będę ja?
Eddie: Co?
Locke: W samochodzie? Wiedziałeś, że to ja będę prowadził? Oni wybrali mnie?
Eddie: Oni? John, nie mam pojęcia, o czym mówisz.
[Eddie podnosi swoją strzelbę].
Locke: Tamtej nie naładowałem. Może po prostu odpowiesz na pytanie, Eddie?
Eddie: Tak, wybrali ciebie, John.
Locke: Dlaczego?
Eddie: Ponieważ nie jesteś tu za długo, nie figurujesz w kryminalnych kartotekach, a psycholog stwierdził, że jesteś wrażliwy na przymus.
Locke: Wrażliwy na przymus?!
Eddie: Hej! Opuść broń, John. OK? To nic osobistego.
Locke: Co nie jest osobiste?!
[Locke jest przygnębiony, oczy wypełniają się łzami; mierzy w Eddie'ego i próbuje strzelić. Eddie powoli się wycofuje].
Locke: Zatrzymaj się. Zatrzymaj.
Eddie: Przykro mi, John, ale mnie nie zastrzelisz. Nie jesteś mordercą. Jesteś dobrym człowiekiem. Jesteś farmerem.
Locke: Nie. Nie jestem farmerem. Byłem myśliwym... Jestem myśliwym...!
Eddie: Teraz odejdę, John.
[Eddie odchodzi w swoją stronę].
- Locke [do nieprzytomnego Eko]: Przepraszam. Przepraszam, że w ciebie zwątpiłem. Przepraszam, że przestałem wierzyć w wyspę. Zawaliłem sprawę. Teraz nasi ludzie są schwytani – gdybym tylko ciebie posłuchał. Gdybym pozwolił ci nadal wciskać przycisk. Mógłbym pójść z nimi. Mógłbym ich uratować. Ocalić.
Mr. Eko: Ciągle możesz ich uratować. Ocalić.
Locke: Nawet nie wiem, gdzie są teraz.
Mr. Eko: Znajdziesz ich. Przecież jesteś myśliwym, John.
[edytuj] I Do
- Kate: Please, don't! I will do anything you want!
Pickett: I want you to watch!
Sawyer: Close your eyes!
Kate: Stand up.
Sawyer: Close your eyes!
Kate: Don’t do that! No!
Pickett: This is for Colleen... you son of bitch!- Postacie: Kate, Sawyer i Pickett
[edytuj] The Man From Tallahassee
- – Skąd macie prąd?
– Mamy dwa olbrzymie chomiki, biegające po wielkich kołowrotkach w naszej podziemnej elektrowni.
– Bardzo śmieszne.- Postacie: Locke i Ben
[edytuj] Seria 4
[edytuj] Cabin fever
- [Sen Locke'a, w którym Horace ścina drzewo].
Horace: Witaj.
Locke: Kim jesteś?
Horace: Jestem Horace. Uf!
Locke: I co ty tutaj robisz?
Horace: Buduje coś – małe miejsce ucieczki dla mnie i mojej pani. Wiesz, czasem trzeba odpocząć od ID. Inicjatywy Dharma? [śmiech] Nie mówię zbyt sensownie, prawda?
Locke: Nie.
Horace[krew zaczyna mu lecieć z nosa]: To pewnie dlatego, że przez ostatnie 12 lat byłem martwy. [zaczyna pracę od początku] Witaj. Musisz mnie znaleźć John. Musisz mnie znaleźć. A gdy to zrobisz, odnajdziesz także jego.
Locke: Kogo?
Horace: Jacoba. Czeka na ciebie od bardzo dawna. Jestem Horace. Godspeed, John.
[Locke się budzi]
- [Retrospekcja z 6-letnim Johnem]
Macocha Johna: Ten miły pan chce z tobą porozmawiać, John. Zachowuj się, jak potrafisz najlepiej. [Do Richarda] Jest pański.
Richard: Lubisz tryktraka? Tak? Masz gust, jeśli chodzi o gry. Jestem Richard, John. Prowadzę szkołę dla dzieci... wybitnie uzdolnionych i mam powody wierzyć, że możesz być jednym z nich. Będziesz miał coś przeciwko pokazaniu ci kilku ciekawych rzeczy? [Patrzy na rysunek na ścianie przedstawiający czarny dym] Ty to narysowałeś, John? [John skina głową] Chce, żebyś obejrzał te rzeczy i... zastanowił się nad nimi. [Kładzie na stole rękawicę baseballową, naczynie z pyłem, Księgę Praw, kompas, komiks i nóż] Dobrze, teraz powiedz mi John, które z tych przedmiotów należą do ciebie?
John: Żebym mógł je zatrzymać?
Richard: Nie, John. Które z nich już teraz należą do ciebie?
[John wybiera naczynie z pyłem, kompas i po wahaniu nóż]
Richard: Jesteś pewien, że ten nóż jest twój, John?
[Jon skina głową]
Richard: Na pewno? [wzdycha] Więc nie jest. [Zabiera nóż i szykuje się do wyjścia]
Macocha Johna: Jak sobie poradził?
Richard: Obawiam się, że John nie jest jeszcze gotów na naszą szkołę. Przepraszam za zabranie czasu.
- Locke: Zmusiłem cię za pomocą broni do tego, byś z nami szedł, i przykro mi, Hugo, ale uwierzyłem, że jesteś nam potrzebny, aby odnaleźć to miejsce.
Hurley: Już rozumiem. Teraz masz swoją magiczną mapę i już mnie nie potrzebujesz.
Locke: Daje ci możliwość odejścia. Nie chce cię zmuszać, byś wybrał trudniejszą drogę wbrew swojej woli.
Hurley: I myślisz, że chodzenie nocą po dżungli będzie bezpieczniejsze?
Locke: Nie jestem pewien, czy tak właśnie nie jest.
Hurley: Chyba jednak zostanę z wami. Tędy?
Locke: Co?
Ben: On naprawdę myślał, że to był jego pomysł. Nieźle, John. Wcale nieźle.
Locke: Nie jestem tobą.
Ben: Na pewno nie jesteś.
- [Retrospekcja z 16-letnim Johnem]
John[Pukając w drzwi szafki, w której go zamknięto]: Wypuście mnie! Proszę, wypuście. Proszę, niech ktoś... [drzwi szafki się otwierają i John wychodzi]
Nauczyciel: John, wszystko w porządku?
[Śmiech czirliderek na korytarzu]
John : Tak. Nic mi nie jest.
Nauczyciel: Do klasy, dziewczyny. Dzwonek już dzwonił. John, krwawisz. Chodź. Pójdziemy do higienistki.
[w pokoju pielęgniarskim]
Nauczyciel: Chcesz o tym pogadać?
John : Nie.
Nauczyciel: Wiem, że w tej chwili może jesteś przybity, ale mam dla ciebie wieści. Dostałem telefon z Portland. Istnieje tam firma, w której robią fascynujące rzeczy dotyczące chemii i nowoczesnych technologii. Nazywają się Mittelos Laboratories. Rozmawiałem z doktorem Alpertem. Jest zainteresowany wprowadzaniem młodych jasnych umysłów w nowe dziedziny nauki. Chcą, żebyś pojechał na ich obóz latem.
John : Obóz naukowy?
Nauczyciel: Tak.
John : Nie rozumie pan, że właśnie takie rzeczy jak obóz naukowy są powodem, dlaczego zamykają mnie w szafkach?
Nauczyciel: John, to wspaniała szansa.
John : Jak w ogóle się o mnie dowiedzieli?
Nauczyciel: Cóż, pewnie dostali wiadomość z targów naukowych w Costa Mesa, na których byłeś.
John : Nie jestem naukowcem! Lubię boks, wędkowanie i samochody. Lubię sport!
Nauczyciel: Powiem ci coś. Coś, co sam chciałbym od kogoś usłyszeć w twoim wieku. Może nie chcesz być tym facetem w laboratorium, otoczonym probówkami i zlewkami. Ale tym właśnie jesteś, John. Nie możesz być królem balu. Nie możesz być rozgrywającym. Nie możesz być superbohaterem...
John: Nie mów mi, czego nie mogę zrobić.
- [John stara się ustać na nogach podczas rehabilitacji]
Terapeuta: Ok. Dobra robota. Dobra robota, John. W porządku, zaczniemy od nowa jutro [Do salowego] Jest cały twój. [Do Johna] No dalej.
Salowy: W porządku. Do roboty.
[John zrezygnowany siada na wózku inwalidzkim]
Salowy: Niech pan się nie poddaje, panie Locke.
Locke: Słucham?
Salowy: Mówię żeby pan się nie poddawał. Wszystko jest możliwe.
Locke: [śmiejąc się] Powinien pan przeczytać moje akta. Mam złamany kręgosłup. Na 98 procent nigdy nie wróci mi czucie w nogach. Więc nawet nie wiem, czemu dalej próbuję...
Salowy: Mówiąc prawdę, przeczytałem pańskie akta. Przeżył pan upadek z 8 piętra. To cud, panie Locke.
[kamera pokazuje twarz salowego i okazuje się, że to Matthew Abaddon]
Abaddon: Niech mi pan pozwoli o coś spytać. Wierzy pan w cuda?
Locke: Nie. Nie wierzę w cuda.
Abaddon: Powinien pan. Jeden przydarzył się mnie. [Abaddon stawia wózek przed schodami i oczekuje na windę]
Locke: Niech pan słucha. Chcę tylko wrócić do swojego pokoju.
Abaddon: Wie pan, czego pan potrzebuje, panie Locke? Powinien pan udać się na wyprawę.
Locke: Jaką wyprawę?
Abaddon: To podróż do wnętrza siebie. Udaję się pan do australijskiego buszu, mając do dyspozycji jedynie nóż i swój spryt.
Locke: Nie mogę udać się na żadną wyprawę. Jeśli pan nie zauważył, jestem kaleką.
Abaddon: Naprawdę pan jest, panie Locke? Udałem się na wyprawę przekonany, że wiem, kim jestem, a wróciłem jako ktoś inny. Odkryłem, z czego byłem stworzony, kim naprawdę byłem.
Locke: I proszę, jest pan tutaj. Jako salowy.
Abaddon: Och, jestem kimś znacznie więcej niż salowym, John.
[Winda staje na piętrze i Abaddon wprowadza do niej Locke'a, sam wychodząc]
Abaddon: Kiedy pan będzie gotowy, panie Locke... [wciska przycisk] Posłucha pan tego, co powiedziałem. I wtedy, kiedy ponownie się spotkamy... będzie mi pan coś winien. [Drzwi windy się zamykają]
- [John wchodzi do chaty Jacoba i widzi postać siedzącą przy stole]
Locke: Ty jesteś Jacob?
Postać: Nie. Ale mogę mówić w jego imieniu.
Locke: Więc kim jesteś?
[Postać pokazuję swoją twarz i okazuje się, że to Christian Shephard]
Christian: Jestem Christian.
Locke: Wiesz, dlaczego tu jestem?
Christian: Tak. Pewnie. A ty?
Locke: Jestem tu... ponieważ zostałem do tego przeznaczony.
Christian: To absolutna prawda.
[Słychać skrzypienie i John oświetla miejsce, w którym zdaje się siedzieć druga postać. Okazuje się, że to Claire]
Locke: Claire?
Claire: Cześć, John.
Locke: Co ty tutaj robisz?
Claire: Nie martw się. Nic mi nie jest. Jestem z nim.
Locke: Gdzie dziecko?
Christian: Jest tam, gdzie powinno być. Nie ma go tutaj. Będzie lepiej, jeżeli nikomu nie powiesz, że ją widziałeś.
Locke: Dlaczego? Dlaczego ona...?
Christian: Nie mamy na to czasu. Ludzie ze statku są już w drodze powrotnej i kiedy już tu się zjawią, żadne z tych pytań nie będzie miało najmniejszego znaczenia. Więc dlaczego nie zadasz jednego pytania, które ma znaczenie?
Locke: Jak mogę ocalić wyspę?
- Ben: Powiedział ci, co powinniśmy zrobić?
Locke: Tak.
Ben: Więc?
Locke: Chce, żebyśmy przenieśli wyspę.
[edytuj] Inne
- – Podobno Irlandczycy piją, gdy ktoś u nich umrze.
– Nie jestem Irlandczykiem.
– Ja też nie.- Sawyer i Jack.
- – Dlaczego podpaliłeś lont?
– A czemu miałbym tego nie robić?
– Może dlatego, że biegłem do Ciebie, wymachiwałem rękami i krzyczałem nie rób tego?- Postacie: Hurley i Locke
- – Jak ci na imię?
– Mr. Eko.
– Brzmi jak Mr. Muscle...- Postacie: Sawyer i Mr. Eko
- – Jakie jest 4-literowe słowo na hasło „daj mi spokój”?
– Powiem Ci to samo, jak będziesz umierać z głodu.
– Nie umrę z głodu.
– To co niby będziesz jadła?
– Ocean jest pełen ryb.
– Wybacz ale muszę Cię zawieść... Ocean nie przyjmie twoich kart kredytowych.- Postacie: Shannon i Boone
- Jeśli chodzi Ci o próbkę stolca, to nic z tego.
- Opis: Sawyer do Jacka, który przyszedł spytać go, jak się czuje
- – Mówię idź, to idziesz, mówię stój, to stoisz, mówię skacz, to co odpowiadasz?
– Ty pierwsza.- Postacie: Ana Lucia i Sawyer
- – Naprawdę zaskoczyłeś mnie swoją decyzją.
– Cóż... przynajmniej Twoje zaskoczenie nie będzie trwało zbyt długo.- Postacie: Ben i Jack
- Opis: Ben po tym, jak Jack odmówił wykonania operacji
- Raz w życiu zdarza się dziewczyna, z którą nadajesz nazwy gwiazdom
- Postać: Sawyer
- – Słyszałam, że Jack zabrał ci tabletki.
– Sawyer: Ja i doktorek mamy ze sobą na pieńku, jedna kartka mniej do wysyłania na święta.- Postacie: Kate i Sawyer
- – To jest to miejsce, przez które wracaliście z tymi z drugiego końca wyspy?
– Oczywiście. Przecież nie mógłbym zapomnieć, tu leży mój ulubiony liść...- Postacie: Locke i Sawyer
- – Zamknij się, grubasie! Albo twoja spiżarnia będzie wiadomością tygodnia w wyspowym Internecie.
- Opis: Sawyer do Hurleya
- – Dlaczego to robisz, Juliet?
– Jeśli nigdy cię nie poznam, nigdy cię nie stracę.- Postacie: Juliet i Sawyer
- – Co robimy?
– Żyjemy razem, umieramy samotnie.- Postacie: Juliet i Sawyer