Wojownicze Żółwie Ninja (film 2007)

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Skocz do: nawigacja, szukaj

Wojownicze Żółwie Ninja (ang. Teenage Mutant Ninja Turtles) – amerykańsko-hongkoński animowany film przygodowy z 2007 roku. Scenariusz oparto na komiksach autorstwa Kevina Eastmana i Petera Lairda.

Wypowiedzi postaci[edytuj]

Raphael[edytuj]

  • Bandziory nie jeżdżą na wakacje, jak ty!
    • Opis: do Leonarda.
  • I na co ci to było, ty śmietnikowy Pokemonie?!
    • Opis: do uciekającego kosmity-rozrabiaki.
  • Ile razy mam powtarzać, że ja kocham prawo i sprawiedliwość!

Michelangelo[edytuj]

  • Cowabunga!
  • Daliśmy ostro po bandzie. Zróbmy to jeszcze raz.
  • Oho ho, ktoś się chyba wkurzył.
    • Opis: po tym, jak słychać było ryk.
  • Po co mi skate park, kiedy mogę jeździć po skatekanale!

Donatello[edytuj]

  • Ciebie to nawet na rolkach nie powinno się puścić.
    • Opis: do Mike’a.
  • Nie, nie jestem gorącą blondynką, a to jest tele-serwis, a nie 0 700.
    • Opis: podczas rozmowy przez telefon.

Inne[edytuj]

  • Dobranoc, panie Nocny.
    • Postać: Leonardo
    • Opis: po pokonaniu Nocnego Strażnika.
  • O 17.00 lecą Żółwie na Jetixie…
    • Postać: mężczyzna
    • Zobacz też: Jetix
  • Urządzimy tu 4, niepospolitą.
    • Postać: generał Aquila

Dialogi[edytuj]

Leo: Chcę, żebyś wiedział, że doceniam twoje wysiłki, ale w ten sposób nie zmienisz świata.
Leo: Wierz mi, mam to za sobą, to ślepy zaułek.
Raf: Nie, nie wierzę, kazanie mi strzelił…
Leo: Dlatego dam ci szansę, żebyś mógł się wycofać. Koniec z tą zabawą w Strażnika!
Raf: Dobra, Leo. To teraz ja dam ci lekcję.
Leo: Uwierz mi na słowo. To bardzo kiepski pomysł.
Leo: Ha ha. Pan Dzielnicowy się zdenerwował?
Leo: Aha, rozumiem, że Pan jest nowy w tej branży.
Leo: Daj spokój. I to według ciebie był cios?
Leo: No dobra, nareszcie jakieś konkrety.
Leo: Gniew to dziwna sprawa. Dasz mu się opanować, i wkrótce potem…
Leo: … całą resztę tracisz z oczu.

Raphael: Dobra Leo. Mów, po coś my tu przyszli.
Leonardo: Obiecałem Splinterowi, że przygotuję drużynę do walki.
Michelangelo: Ta, wiesz, ja sporo ćwiczyłem. Jak cię nie było pobiłem rekordy na wszystkich automatach. Dwa razy!

Leo: Dobranoc, panie Nocny.
Leo: Rafi? Jak to?
Raf: Jasne. Ty nie masz wad. Ideał. Cały świat się kręci wokół ciebie, co nie? Nie przeżylibyśmy pewnie nawet pięciu minut bez pomocy genialnego, wszechmocnego Leonarda. No to mam dla ciebie rewelację. Całkiem nieźle sobie bez ciebie radzimy.
Leo: Aha. Więc to ma być to całkiem nieźle, ha? Uganianie się po mieście w garnku na głowie, narażanie na niebezpieczeństwo całej rodziny. Naprawdę, co ci w ogóle odbiło?
Raf: Zejdź ze mnie Leo. Myślisz, że sobie możesz wyjechać, a potem wrócić i żądać, żebyśmy wszyscy byli na twoje rozkazy?
Leo: Odbyłem szkolenie. Bo chciałem być lepszym dowódcą. Dla was! Rafi, czemu ty masz mi to za złe?
Raf: Skąd wiesz, że w ogóle chcę mieć dowódcę? Tak się składa, że sam wolę o sobie decydować. Pojmij to!
Leo: Nie jesteś jeszcze gotów. Jesteś niecierpliwy i bardzo nerwowy. A co najważniejsze; nie dorównujesz mi.
Raf: Ha ha ha. Coś ci powiem, braciszku. Akurat w tej sprawie nie mogę przyznać ci racji.
Leo: Nie rób tego Rafi.
Raf: Nie będziesz mi rozkazywał.