Tadeusz Konwicki

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów

Tadeusz Konwicki
Tadeusz Konwicki

Tadeusz Konwicki (ur. 1926), polski powieściopisarz, scenarzysta, reżyser.

Spis treści

[edytuj] Mała apokalipsa

 Poniżej znajdują się wybrane cytaty, więcej znajdziesz w osobnym haśle Mała apokalipsa.
  • Charakter to brak wątpliwości, charakter to uporczywość trwania przy swoim zamiarze choćby nie wiem jak bezsensownym, charakter to brak wyobraźni, charakter to wrodzona tępota, charakter to nieszczęście ludzkości.
  • Gdzieś tam na trzęsawiskach, na rozstajach małej jak atom ziemi, umierają ludzie i konają przedwcześnie nieszczęśliwe narody... Serce kosmosu bije na alarm.
  • Moje życie, albo cudze. Najpewniej jakieś wymyślone. Ulepione z lektur, niespełnień, starych filmów, niedokończonych wojen, zasłyszanych legend, niewyśnionych snów. Moje życie. Kotlet z białka i kosmicznego pyłu.
  • Nie ma złych i dobrych. Jest wielki nieszczęsny tłum depczący sobie po nogach. Wyschły, wsiąkły w piasek zapomnienia, źródła odżywcze niegdysiejszej moralności. Nie ma tego miejsca, gdzie można się orzeźwić. Nie ma przykładu, nie ma natchnienia. Jest noc. Noc obojętności, noc apatii, noc chaosu.
  • Ziemia, totalny rozpad. Nieustanna wieczna agonia. Rozwlekła śmierć. Planeta śmierci.

[edytuj] Kompleks polski

  • Celem każdej władzy jest pełna i niczym nieskrępowana totalitarna dyktatura. Jeśli nie wszędzie realizuje się ona do końca, to tylko dlatego, że stoją na przeszkodzie coraz to wątlejsze i z dnia na dzień zanikające przeszkody w postaci starych nawyków demokratycznych czy liberalnych.
  • Czy mamy się wstydzić umiłowania wolności? Choćby to była wolność głupia, wariacka, totalna, anarchiczna, zaściankowa, choćby to była wolność wiodąca do zguby?
  • Dawniej zniewolonemu przysługiwało prawo krzyku, dziś niewolnikom zapewniono prawo milczenia, niemoty. Krzyk przynosił ulgę, krzepił zdrowie jak noworodkowi, hartował na przyszłość. Milczenie, niemota degenerują, duszą, zabijają. Dawniej, zniewolony, kiedy odzyskał wolność, mógł bez przeszkód włączyć się do wielkiej rodziny wolnych narodów. Dziś, przypadkiem uwolniony, nie będzie już zdolny do życia. Sam zginie od jadów, które zgromadził w sobie podczas czarnej nocy ubezwłasnowolnienia.
  • Dole i niedole narodów przypominają często dole i niedole poszczególnych ludzi, zwykłych ludzi z tłumu, z codziennej nieefektownej egzystencji. Są narody z fartem, z łutem szczęście, robiące zawrotną karierę, i są narody pechowcy, nieudacznicy, łazarze. Są narody, którym idzie karta do pewnego momentu, a potem nagle los się odwraca i zaczyna się gwałtowne marnowanie dorobku aż do ostatniego grosza, a są również takie, którym przeznaczenie odmierza na każdą epokę skromną miarkę nieefektownego powodzenia. Są narody chciwe i gnuśne, są takie narody lekkomyślne i niefrasobliwe, co nagle uczą się myśleć i przewidywać. Są narody podłe i sprzedajne, które historia czyni nagle bohaterami i szlachetnymi, są narody czcigodne, rzetelne, które w złej chwili schodzą na złą drogę, uprawiając lichę, szantaż i stręczycielstwo.
  • Ja jestem indywiduum, którego nie rozumieją bliźni znad Tybru, Sekwany czy Hudson.
  • – Jaka to będzie ojczyzna? (...) Będzie inna. Sprawiedliwa, szlachetna, rozumna. Będzie przykładem dla całej Europy. Powstanie z krwi najlepszych synów.
  • Każdy człowiek powinien być samowystarczalny. Sam sobie niech ulepi dom, sam koło domu niech posadzi ziemniaki i kapustę, sam niech sobie wymieni pękniętą rurę albo spaloną instalację elektryczną. Kończy się specjalizacja. Wracamy do epoki gospodarki naturalnej.
  • Los tego stadka istot rozumnych koczujących nad dziką rzeką, choć mieszczący się w normach i prawach biologicznych Ziemi, jest losem pokrętnym, losem skomplikowanym, losem wynaturzonym, jak każde nieszczęście, jak każda bieda.
  • Marzył mi się traktat o tragiczności i błazeństwie. U nas często tragizm chadza pod rękę z błazenadą. A ja w tym upatruję naszą siłę. Ja kocham to dwuznaczne pokrewieństwo, tę ryzykowną symbiozę, ten geniusz narodu zaklęty w dwóch postawach. Nasz tragizm opalizuje, mieni się niejasnymi barwami, bulgoce bezwstydem, dotyka brzegiem granic obleśności, krztusi się histerycznym chichotem. Nasze błazeństwo ma szloch w gardle, nasze błazeństwo gryzie palce do krwi, nasze błazeństwo wiąże powróz na własnej szyi.
  • Nasz reżym od samego początku dogorywa. Gnije, bulgoce, rozpada się, tęchnieje, dusi się, rzęzi, kona, ale zarazem stoi mocno na nogach, trwa dzięki ogromnej sile bezwładu, opiera się wszelkim burzom, wbity w opokę ciężarem własnych grzechów.
  • Otrzymasz list z tamtego świata, ale z tamtego świata ziemskiego, co moim zdaniem, jest po prostu skromnym, kiepsko funkcjonującym piekłem.
  • Polak, jak dać mu wolność, to wszystkich przeskoczy.
  • Polak, jak musi czekać, to wpada w złość.
  • Polak, jak myśli, to zawsze senny.
  • Polak, jak ponarzeka, zaraz zdrowszy.
  • Polak, jak przyjdzie wieczór, to zaraz wspomina.
  • Polak, jak widzi balkon, to chce skakać.
  • Polak, jak wpadnie w szał to biada, ślepej i gnuśnej Europie.
  • Polka, jak zechce rzuci miliardera.
  • Polsko, matko wszystkich skrzywdzonych i poniżonych (...). Orędowniczko zniewolonych i pogrzebanych za życia (...). Pocieszycielko strapionych i błądzących (...). Opiekunko tych wszystkich, którym wyrwano języki i wyłupiono oczy (...). Wdowo po mordowanych na rozstajnych drogach świata, po upiorach, co nigdy nie obudzą sumienia ludzkości.
  • Powtarzam sobie w myślach to krótkie słowo "Polska" i wtedy jawi się we mnie jakaś rzewna podniosłość, i coś jasnego, swobodnego, kojącego. Polska – ojczyzna wolności, Polska – matecznik tolerancji, Polska – wielki ogród bujnego indywidualizmu. Gdzie ludzie pozdrawiają się uśmiechem, gdzie policjant nosi różę zamiast pałki, gdzie powietrze składa się z tlenu i prawdy. Polska – wielki biały anioł pośrodku Europy.
  • Reżym dał szansę głupiemu rządzenia mądrymi, pozwolił łajdakowi upokorzyć uczciwych, kazał silnym torturować słabych.
  • To ulegam wzruszeniom oraz lewitacjom podniosłym, to spadam na samo dno upokorzeń i rozpaczy.
  • Ta wielka bomba kobaltowa imperialnych aspiracji bombarduje nas w każdej chwili bilionami atomów zepsucia, zdrady, sprzedajności, przekupstwa, nihilizmu, prowokacji, nienawiści, indyferentyzmu moralnego i totalnej kapitulacji.
  • To wszechświatowe saturnalia, podczas których chciwi bezgranicznej boskiej władzy despoci dokonują zamachów stanu, zamachów na naszą godność, na naszą wolność, na nasze ludzkie życie.
  • W tym nieszczęsnym kraju rządziły duszami ludzkimi przez wieki zdeprawowana religia i sprzedajny kościół. Religia na usługach państwa, religia kierowana przez głowę państwa. A istotą tej religii była zawsze forma, rozdęta, zmitologizowana, zabsolutyzowana forma. A w tej formie najważniejsze było słowo.(...) Słowo stało się krwawym tyranem, słowo stało się okrutnym zabobonem i bezlitosnym Bogiem.
  • Wdrożenie tej nowej religii politycznej musiała kosztować paręset tysięcy istnień ludzkich.

[edytuj] Pamflet na siebie

 Poniżej znajdują się wybrane cytaty, więcej znajdziesz w osobnym haśle Pamflet na siebie.
  • Dzisiaj sukces łatwo przychodzi i jeszcze łatwiej odchodzi.
  • Inteligencja jest matką humoru.
  • Przyjaźń to strach przed samotnością, a miłość to jeszcze większy strach przed osamotnieniem.
  • Samotność jest jak garb – rośnie z wiekiem.
  • W chwilach erupcji pychy ludzkiej Bóg staje się niepotrzebny. W momentach zwątpienia wszyscy żegnają się ukradkiem.

[edytuj] Zwierzoczłekoupiór

  • Całe życie żyliśmy jakby na walizkach. Tysiące przejść, niepewności, załamań. Ciągła prowizorka, tymczasowość, byle do jutra. A kiedyś zacznie się prawdziwe życie. No i masz. Przychodzi starość i gdzie to prawdziwe życie?
  • Podejrzewam, iż wielu ludzi męczy się przez nudę. Jedni wiedzą dobrze o swojej chorobie, inni nudzą się bezmyślnie.
  • Pomyślałem sobie nagle, że gdzieś tam, szalenie daleko, biegnie normalnie nasze życie, że wszyscy mnie prześcigają, zostawiają za sobą, że coś osiągają, zdobywają, idą coraz szybciej naprzód, a ja zostaję z tyłu, nikomu niepotrzebny, opóźniony, zapomniany, bez celu i perspektyw, bez żadnych możliwości i nadziei. To znaczy ogarniał mnie z wolna strach przed osamotnieniem, przed izolacją od wspólnego bytowania, od niepewności i sukcesów dnia codziennego, jednym słowem od tego wszystkiego, co jest sensem naszego życia.
  • Przeznaczeniem inteligentnego człowieka jest samotność.
  • Właściwie to nawet trochę żałuję, że udałem się jakoś taki, że dużo wiem, i prawie wszystko przemyślałem. Co z tego mam? Nic. Tylko zniechęcenie.

[edytuj] Inne

  • Ciało mamy zwierzęce, lecz aspiracje boskie.
  • Ciężko być cudzym wśród swoich.
  • Im gorzej, tym więcej filozofów.
  • Im więcej bezprawia, tym obfitsze prawa.
  • Teoria najbujniej pleni się na ugorach.
  • Straszny chaos. Nie sposób w takim chaosie umierać.

[edytuj] Wywiady

  • Praca w filmie jest wyczerpująca psychicznie. To jest sprawa nieustającego napięcia. Dotyczy to i reżysera, który pracuje w stanie histerii, i wózkarza, który wozi kamerę. To się bierze stąd, że trzeba zarejestrować geniusz chwili, moment, kiedy praca 50 ludzi osiągnie moment szczytowy.
    • Źródło: Gazeta Wyborcza, Z Tadeuszem Konwickim rozmawiali Katarzyna Bielas i Jacek Szczerba, 21 grudnia 2000.
  • Pamiętam jakieś opozycyjne przyjęcie w latach 80. i pewną Niemkę, jej nazwiska nie zapamiętałem, która przy okazji rozmowy o polskim antysemityzmie oświadczyła z wyższością, że Niemcy już się z tym uporali, a Polacy ciągle jeszcze mają to przed sobą. Zdenerwowała mnie straszliwie i zacząłem do niej krzyczeć: "Na kolana, na kolana. Z tym problemem będziecie się jeszcze zmagać przez następne kilkaset lat". Czy zrozumiała, że to nie była zwykła zbrodnia, ale coś, co przewróciło cały dotychczasowy moralny porządek świata? Czy w ogóle to jest do zrozumienia? Przecież z tą wiedzą, doświadczeniem Holocaustu nie sposób się uporać. To zatruło całą naszą cywilizację, stąd jej nihilizm, zagubienie i rozpacz.
    • Źródło: Gazeta Wyborcza, Z Tadeuszem Konwickim rozmawiały Anna Bikont i Joanna Szczęsna, 13 maja 2005.