Piorun (film)

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania

Piorun (ang. Bolt) – amerykański film animowany ze studia Walt Disney Animation Studios z 2008 roku. Scenariusz napisali Dan Fogelman i Chris Williams.

Wypowiedzi postaci[edytuj]

Atylla[edytuj]

  • Dryn, dryn. Kto tam? Przeznaczenie? Pani wejdzie i się rozgości.
  • Jestem na twojej szóstej.
    • Opis: biegnąc za Piorunem.
  • Piekło to ja wciągam nosem.

Penny[edytuj]

  • A co my tutaj mamy. Twój stary kumpel, pan marchewa.
    • Opis: kiedy chciała odwrócić uwagę Pioruna.

Piorun[edytuj]

  • Pierwszy raz widzę drzewo z mięsa.
    • Opis: chcący odwrócić uwagę Marleny.
  • Ten styropian ma wielką moc.

Dialogi[edytuj]

Piorun: Czyli tak, procedura jest następująca, wstęp nosi na celu, korekta trajektorii, faza, zrzutu właściwego... Zapomniałem o czymś Atyllo?
Atylla: Nie wspomniałeś, że każda sekunda spędzona z tobą, jest najpiękniejszą chwilą mojego życia.
Marlena: Nie, nie ma mowy, ja jestem normalna i ja się z wami nie bawię.
Piorun: Opanuj się kobieto, jesteś ze mną.
Marlena: I to jest właśnie problem.

Marlena: Idź użyj walorów, wreszcie się na coś przydasz, no co żebrz, no rób te wielkie psie gały!
Piorun: Jakie, jakie wielkie gały? O co ci chodzi? Czemu mam żebrać?
Marlena: Jedyny pies na świecie, który nie umie żebrać, słuchaj chcesz zdobyć jedz... hmm... antidotum, to musisz robić dokładnie to co ci każe! Rozumiesz?
Piorun: Nie. na to nie licz, akurat ty. która zaprzedałaś duszę siłom zła.
Marlena: Tak, tak, ja wiem, ale z drugiej strony, chcę tylko żebyś lekko przechylił swoją piękną główkę. Dasz radę, co nie, wieź. (Piorun lekko przechyla głowę) Jeszcze, jeszcze.
Piorun: To jakieś głupie!
Marlena: Nie, nie, nie, nie proszę cię, nie podawaj się, już prawię wyszło.
Piorun: O matko!
Marlena: Ok, a w drugą mańkę, cudo, wyżej, nie niżej. A uśmiechnij się trochę, a nie, nie, bez uśmiechu. A klapnij lewe uszko, nie to lewe, nie, nie, tamto było lepiej, a klapnij oba. Czekaj, dobrze, a teraz lekko, leciuchno luknij w górę. No i do stołu podano!

Billi: Orzesz w parapet! Utknąłeś sobie bańkę w sztachetach, co gościu?! Ej jej panowie! Popatrzcie, jak se gościu raz bańkę utknął!
Joe: Fakt, ona jest utknięta ta bańka.
Billi: Eeee! Bo se urwiesz!
Piorun: Nikt cię nie pytał o zdanie gołębie, muszę ratować swoją panią.
Billi: Ja rozumiem, luzik... zrób tak skręt i ciąg, skręt i ciąg, no dobrze będzie... tylko wiesz nie na chama! (Piorun robi tak jak radzi gołąb)
Piorun: A to, co to w ogóle jest? Zabrało mi moc!
Billi: No pewnie! Normalnie bobek ze styropianu bynajmniej.
Piorun: Styropian... Ci ludzie przed niczym się nie cofną. Był może tutaj doktor zło?!
Billi': A tak to à propos co, to ja akurat, tak tak, to ja tak, zdaje się jakbym coś, coś jakbym go skądś kojarzył, Joe weź no mu się przyjrzyj, co.
Joe: Tak, jak się na niego patrzy to faktycznie jakbym go widział faktycznie.
Bobi: No, no, no.
Billi: Nie, poważnie, ja to akurat mam oko do twarzy.
Joe: Oj tak, ma, ma oko.
Bobi: Ma fotograficzną pamięć i w ogóle.
Piorun: Nie, zaraz, zaraz... szukam doktora zło, mówcie co wiecie ptaszki.
Billi: (po krótkiej chwili) Ja go jednak skądś kojarzę.
Bobi: No ja też, ja też.
Billi: Muszę sobie przypomnieć, bo mnie to zamęczy... no... chwileczkę. (podjeżdża autobus z plakatem Pioruna).
Billi: Nie, no pustkę mam, coś... coś... mi się pogruchało.

Atylla: (wyłączając telewizor) W to, to nie uwierzy nikt.
Piorun: Wiadomo, kompletne farmazony.
Marlena: Zgadzam się z przedmówcą.

Atylla: (podtrzymując kulką kolumnę) Ze śmiercią mi do twarzy.
Marlena: (wyciągając go z kulki) Nie za bardzo wczuwasz się w rolę.